Nasze projekty

„Góry zwłok – jedne na drugich. Tam jest koszmar.” Dramatyczne relacje z Mariupola

Horror, który świat zobaczył w Buczy jest jedynie przedsionkiem piekła, które Rosjanie rozpętali w Mariupolu. „Na ulicach leżą góry zwłok, Rosjanie strzelają do cywilów, ludzie masowo umierają z głodu” – mówi Radiu Watykańskiemu ojciec Paweł Tomaszewski.

fot. FOT. MARIUPOLNOW/ NEXTA/TWITTER.COM

Ojciec Tomaszewki jest proboszczem w Mariupolu, któremu wraz z grupą parafian cudem udało się ewakuować z oblężonego miasta. Cały czas niesie pomoc uchodźcom i pozostaje w kontakcie z tymi, którzy wciąż są na miejscu. Brat mojej parafianki, który przez miesiąc żył w szkolnej piwnicy mówi, że obecnie ucieczka przypomina ruletkę – mówi ojciec Tomaszewski.

„W Mariupolu ofiar będzie z 30 razy więcej”

Uciekło razem dwóch mężczyzn i trzy kobiety. Szli przez całe miasto. Opowiadali, że w porównaniu z wszystkimi ofiarami w Buczy i Irpieniu, w Mariupolu będzie ich z 30 razy więcej. Mówili, że nie pojedyncze zwłoki leżały, ale góry zwłok – jedne na drugich. Tam jest koszmar. Cały czas bombardują samolotami, cały czas przychodzą Rosjanie. To jest horror ciężki nawet do opisania. Jak nadlatywał samolot to chowali się w dziurach po bombach, jak strzelali Rosjanie to padali na twarz do lejów i czekali, nawet godzinę leżąc w tych jamach. I potem dalej szli. Można wyobrazić sobie, co tam się dzieje! – podkreślił o. Tomaszewski.

Pytanie jest, czy przejdziesz, czy cię zabiją. Gdy uciekali non stop trwały walki. Gdy doszli w okolice portu Rosjanie strzelali po nich z karabinów maszynowych, schronili się w lejach po bombie i czekali aż sobie poszli. To jest straszliwy horror. Ludzie z głodu tam umierają, a Rosjanie w świetle kamer zawożą jedzenie, filmują i do Moskwy wysyłają, jak to oni pomagają biednym ludziom. To jest propaganda na głodzie, na trupach, na zwłokach – powiedział papieskiej rozgłośni ojciec.

Reklama

Paulin wskazuje, że nałożone prze Europę sankcje są niewystarczające, a wiele krajów cały czas handluje z Rosją. Zakonnik wskazuje, że nie wystarczy wyrażanie oburzenia z powodu choćby horroru w Buczy, trzeba konkretnych działań. Politycy Zachodu muszą mieć świadomość, że przez swą bierność mają na rękach krew ukraińskich dzieci – stwierdził zakonnik.

ZOBACZ: „Ulice Mariupola zamieniły się w cmentarz”. Poruszające zdjęcia ze zrujnowanego miasta

„Nawet ranni walczą”

Nie wiem, jak można dostukać się do głowy polityków, żeby zrozumieli, że pomagają nas zabijać. Krew ukraińskich dzieci jest na rękach polityków, to jest najstraszniejsze. Nie wiem, co będzie dalej, bo jest bardzo trudno. Bardzo trudna jest też sytuacja obrońców Mariupola, ich jest bardzo mało. Rozmawiałem ostatnio z żoną jednego z żołnierzy straży granicznej, który walczy tam z bronią. Cały czas odbijają ataki Rosjan -zaznaczył ojciec.

Reklama

Mówił, że nie mają co jeść. Wcześniej jedli trzy razy dziennie, a teraz zaledwie raz, a żołnierz do walki potrzebuje sił. Chleba w ogóle nie mają, wody zostały minimalne ilości. Mówił, że nawet ranni walczą. Rosjanie uderzają w nich wszystkim, co mają – bomby zapalające z fosforem, broń chemiczna, gaz. Tam się dzieją straszne rzeczy. Żołnierze są w straszliwej sytuacji, także im trzeba pomóc. Taka tragedia rozgrywa się w Mariupolu. Ciężko się o niej mówi, bardzo ciężko – powiedział Radiu Watykańskiemu ojciec Tomaszewski.

KAI, Beata Zajączkowska, vaticannews, pa/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę