video-jav.net

Dziś Dzień Modlitwy za Kościół w Chinach

Dziś w Kościele obchodzimy ustanowiony przez Benedykta XVI Dzień Modlitw w intencji Kościoła katolickiego w Chinach. Większość katolików w tym kraju przeżyje go z poczuciu rozczarowania mizernymi owocami tymczasowego układu między Chinami a Stolicą Apostolską z września 2018 roku.

Polub nas na Facebooku!

Dziś Dzień Modlitwy za Kościół w Chinach
Dziś w Kościele obchodzimy ustanowiony przez Benedykta XVI Dzień Modlitw w intencji Kościoła katolickiego w Chinach. Większość katolików w tym kraju przeżyje go z poczuciu rozczarowania mizernymi owocami tymczasowego układu między Chinami a Stolicą Apostolską z września 2018 roku.

Dzień Modlitw w intencji Kościoła katolickiego w Chinach ustanowił Benedykt XVI w swym Liście do katolików chińskich z 27 maja 2007, w którym poza tym, wyrażając głęboką miłość i uznanie dla wiernych w tym kraju i okazując zrozumienie dla ich sytuacji, wskazał jednocześnie niezbędne warunki normalizacji stosunków między Pekinem a Stolicą Apostolską. Papież-senior postanowił wówczas, że Dniem Modlitw będzie liturgiczne wspomnienie czczonej w Szeszanie Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych – 24 maja.

Celem tego Dnia ma być proszenie Najświętszej Maryi Panny, aby dodawała sił swym duchowym dzieciom w obliczu prześladowań, spotykających je od początku istnienia reżymu komunistycznego (1949), aby umacniała jedność między tamtejszymi wspólnotami katolickimi angażującymi się w działalność na rzecz dobra społeczeństwa chińskiego. Ojciec Święty ułożył też specjalną modlitwę, przeznaczoną do odmawiania w tym Dniu.

22 bm. Franciszek na zakończenie środowej audiencji ogólnej przypomniał o obchodach Dnia oraz zapewnił wiernych chińskich o „swej szczególnej bliskości i uczuciu”. Poprosił ich, aby wytrwali „zjednoczeni w łączności z Kościołem powszechnym pośród codziennych trudów i doświadczeń”.

Od ponad półtora wieku jest to również dzień pielgrzymowania do wspomnianego sanktuarium w Szeszanie. Co roku przybywały tam tysiące wiernych, modląc się do swej Wspomożycielki w sprawach osobistych, ale też – szczególnie w naszych czasach – o ustanie ciężkich prześladowań religijnych w tym kraju. Rzecz znamienne, że wśród pątników byli wierni zarówno „oficjalni”, a więc ci należący do kontrolowanego przez rząd Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh), jak i „podziemni”, dochowujący wierności – mimo licznych utrudnień – papieżowi i Stolicy Apostolskiej. Jednoczy ich ta sama wiara i pobożność.

W rok po ukazaniu się wspomnianego listu Benedykta, a więc począwszy od 2008 regionalny Urząd Spraw Religijnych w Szanghaju i PSKCh tworzą mnóstwo przeszkód pielgrzymom do Szeszanu, toteż w ostatnich latach jest ich tam mniej.

W tym roku władze nie stwarzały szczególnych trudności, a mimo to – jak powiedział włoskiej agencji AsiaNews jeden z tamtejszych księży – przybyło mniej niż zwykle wiernych. Na stronie diecezji szanghajskiej wymieniono różne grupy, który od końca kwietnia do końca maja zapowiedziały dotarcie do sanktuarium i odprawienie Mszy na miejscu. W sumie jest ich kilka tysięcy, głównie z Szanghaju, Zhejiangu i Jiangsu.

Według samych wiernych, za każdym razem, gdy zbliża się święto Maryi Wspomożycielki, ich serca przepełnia „niewypowiedziana gorycz”. Benedykt XVI ogłosił tę uroczystość Światowym Dniem Modlitwy za Kościół w Chinach, co było dla nich wielkim pocieszeniem. Tymczasem ubiegłoroczny Układ Tymczasowy między Stolicą Apostolską a Chinami z 22 września ub.r. nie doprowadził do poprawy życia wspólnoty katolickiej w tym kraju, chociaż przedstawiciele watykańscy wiązali z nim wielkie nadzieje. Dotychczasowe owoce tego dokumentu są bardzo mizerne: reżym pekiński nadal prześladuje wiernych, szczególnie tych „podziemnych”, zrzuca krzyże z wież kościelnych, burzy kościoły, wtrąca do więzień niektórych księży.

W obliczu tych i wielu innych podobnych wydarzeń jeden z wiernych w rozmowie z agencją wyraził zaniepokojenie, że skutkiem Układu Tymczasowego może być zaprzepaszczenie wysiłków i zaangażowania wielu „podziemnych” księży i biskupów, np. biskupa Baodingu (prowincja Hebei) Giuseppe Fan Xueyana (1907-92), zamęczonego przez policję. „Nadal trwamy w wierze, mimo trudności i cierpień” – zapewnił rozmówca AsiaNews.

Inny wierny, nawiązując do mniejszej niż zwykle liczby pątników w Szeszanie, wyraził przekonanie, że nie zmalały ani kult do tamtejszej Pani, ani wola wyruszenia w pielgrzymkę, ale „obecna sytuacja nie zachęca ludzi do swobodnego wyrażania swojej woli, mimo niedawnego udziału Stolicy Apostolskiej w Światowej Wystawie Ogrodniczej w Pekinie i wizyty dwóch biskupów chińskich w Mediolanie”.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Papież sprzeciwia się zabijaniu narkomanów na Filipinach

Władze Filipin przyjęły kontrowersyjną metodę walki z narkomanią: w świetle prawa strzelają do narkomanów i handlarzy narkotyków. Miejscowi biskupi sprzeciwiają się takim metodom. Wczoraj dostali też mocne wsparcie od papieża Franciszka.

Polub nas na Facebooku!

Papież sprzeciwia się zabijaniu narkomanów na Filipinach
Władze Filipin przyjęły kontrowersyjną metodę walki z narkomanią: w świetle prawa strzelają do narkomanów i handlarzy narkotyków. Miejscowi biskupi sprzeciwiają się takim metodom. Wczoraj dostali też mocne wsparcie od papieża Franciszka.

Papież jest bardzo poruszony, tym co dzieje się na Filipinach w ramach brutalnej walki, jaką tamtejszy prezydent wypowiedział narkomanii – mówi bp Pablo Virgilio David z Filipin, który wraz z innymi filipińskimi biskupami przebywa właśnie w Rzymie na wizycie ad limina u Franciszka. Jednym z tematów poruszonych podczas audiencji z Ojcem Świętym była właśnie postawa filipińskiego episkopatu względem kontrowersyjnej polityki prezydenta Duterte.

Sytuację referował bp David, ponieważ to na terenie jego diecezji odnotowano największą liczbę zgonów w ramach brutalnego odstrzału narkomanów i handlarzy narkotyków. Ordynariusz Kalookan stanowczo się temu sprzeciwia i dokumentuje te zbrodnie. W konsekwencji również on sam znalazł się na celowniku filipińskich szwadronów śmierci.

Jak zaznacza bp David, sytuacja jest bardzo trudna, bo antynarkotykowa kampania prezydenta cieszy się poparciem większości społeczeństwa. Ja jako pasterz nie mogę się na to zgodzić. Na szczęście Papież mnie rozumie i w pełni popiera – mówi bp David.

“Opowiedziałem o tym wszystkim i poprosiłem go o modlitwę. Powiedziałem: «potrzebujemy Twojej modlitwy, bo za to, że bronimy ludzkiego życia i godności człowieka, grożą nam śmiercią. Ja sam otrzymałem takie pogróżki. Ale w sumieniu wiem, że właśnie taką postawę powinienem zająć jako pasterz». Papież słuchał bardzo uważnie, a nawet przerywał mi, mówiąc: «Tak, wiem o tym, śledzę informacje z waszego kraju». Papież zapewnił nas o swej modlitwie – powiedział Radiu Watykańskiemu bp David. – Prosił, byśmy nadal tak postępowali. «To ważne – powiedział – aby Kościół odgrywał w takiej sytuacji profetyczną rolę, zwłaszcza w obronie życia i godności człowieka». Bardzo mnie to wzruszyło, miałem łzy w oczach, kiedy Papież to mówił, kiedy potem mnie objął i modlił się za mnie, by Bóg, jak powiedział, zachował we mnie na zawsze serce pasterza”.

ad, KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Share via