video-jav.net

„Bezprecedensowa encyklika. Znak ekumeniczny”

Pod takim tytułem swój komentarz do „Laudato si’” opatruje Stefania Falsca we włoskim dzienniku „Avvenire”. Właśnie w jej ekumenicznym charakterze dziennikarka upatruje zasadniczej nowości papieskiego dokumentu.

Polub nas na Facebooku!

Fakt, że encyklikę prezentuje w Watykanie prawosławny metropolita Jan (Zizioulas) z Patriarchatu Ekumenicznego Konstantynopola jest – według niej – nie tylko „aktem kurtuazji” wobec siostrzanego Kościoła, ani też „symbolicznym hołdem” dla działań patriarchy Bartłomieja, z którym łączy Franciszka „mocna przyjaźń” oraz „jedna wiara, która staje się wspólnotą zamiarów”.

Falasca przypomina, że podczas konferencji prasowej na pokładzie samolotu wiozącego go ze Sri Lanki na Filipiny 15 stycznia br. papież ujawnił, iż przygotowując swą encyklikę, czytał wiele tekstów Bartłomieja na temat ochrony stworzenia. Zainteresowanie problematyką ekologiczną „wypływa z fundamentalnych źródeł tradycji prawosławnej”, która „odczytuje stworzenie” jako „ofiarę i dziękczynienie”, jako Eucharystię. Podejście to, wyrażone w książce „E Ktise os eucharistia” (Stworzenie jako Eucharystia) Zizioulasa, którego Yves Congar uważał za „jednego z najbardziej oryginalnych i głębokich teologów naszych czasów”, a Franciszek zalicza do „największych żyjących teologów chrześcijańskich”. – Czytajcie teologów prawosławnych – zalecił papież podczas niedawnego spotkania z duchowieństwem w bazylice św. Jana na Lateranie.

Włoska dziennikarka zauważa, że refleksje Zizioulasa oraz odniesienia do Bartłomieja nt. nawracania się człowieka z egoizmu do współuczestnictwa znajdują swe echo w początkowych paragrafach encykliki, dotyczących edukacji i duchowości ekologicznej. Tym samym „wkład Kościoła prawosławnego we wspólną refleksję nt. troski o wspólny dom znaczą relację między siostrzanymi Kościołami”, co staje się „świadectwem jedności” wobec świata na rzecz „wspólnego tworzenia nowej cywilizacji miłości i solidarności”.

Encyklika podejmuje także treść wspólnej deklaracji św. Jana Pawła II i patriarchy Bartłomieja z 1992 r., w której dali wyraz swej trosce o Ziemię, a także wspólnej deklaracji Franciszka i Bartłomieja z Jerozolimy z 2014 r.

W ten sposób „w pierwszej ekumenicznej encyklice nabrała kształtu wspólna braterska odpowiedzialność”, o której na łamach „Avvenire” w 1968 r. mówił patriarcha Konstantynopola Atenagoras: „Nadeszła godzina Kościoła: zjednoczony, powinien wskazać światu kierunek nadziei”.

“Encyklika Franciszka pojawia się w kluczowym momencie”

Papież wie, że jego encyklika pojawia się w kluczowym momencie - twierdzi amerykański ekonomista Jeffrey Sachs, współpracownik sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-Moona i członek Papieskiej Akademii Nauk, który - według doniesień medialnych - odegrał ważną rolę w redakcji encykliki „Laudato si’”

Polub nas na Facebooku!

Choć nie jest katolikiem, współpracuje od lat ze Stolicą Apostolską. W latach 90. doradzał św. Janowi Pawłowi II przy pisaniu encykliki „Centesimus annus”. – Uważam, że gospodarka nie może odgradzać się od moralności, a Kościół katolicki troszczy się o danie moralnych ram gospodarce – podkreśla słynny ekonomista, który doradzał przy wprowadzaniu reform gospodarczych w Polsce po 1989 r.

W rozmowie z chilijskim portalem „La Tercera” Sachs stwierdził, że „Laudato si’” jest „jedną z najbardziej oczekiwanych encyklik we współczesnej historii Kościoła”. – Papież jest niewątpliwie jedną z najbardziej wpływowych osób na świecie. Niektórzy mówią, że najbardziej wpływową. Patrzy na niego cały świat. Jego słowa mają wielkie znaczenie nie tylko dla katolików – zaznaczył.

Według niego nowa encyklika Franciszka jest wynikiem jego mocnego zaangażowania – wraz z całym Kościołem – w służbę ludzkości, która nie polega na „ideologicznych dyskusjach”, lecz na „praktycznej formie życia w sposób cywilizowany”. Ponadto papież jest „wielkim realistą” i „znany jest z angażowania się w rzeczywiste problemy”, zwłaszcza ubóstwo. – Jest niezwykle przenikliwy i potrafi uchwycić jakie są najważniejsze problemy naszych czasów. Ma świadomość, że jego encyklika pojawia się w kluczowym momencie i co więcej, po części napisał ją właśnie w tym celu. Dokument ten powstał, by przyczynić się do rozwiązania światowego problemu – wyjaśnił Sachs.

Odnosząc się do krytyki, że papież nie powinien zajmować się tematami naukowymi, zaznaczył, że byłoby to sprzeczne z wielowiekową tradycją Kościoła. Rozum bowiem „zawsze odgrywał centralną rolę w Kościele, przynajmniej od czasu, gdy Tomasz z Akwinu wprowadził myśl arystotelesowską”, zaś początki Papieskiej Akademii Nauk sięgają czterech stuleci wstecz. Dlatego „idea ta jest bardzo dziwna” i „wychodzi od ludzi, którzy nie rozumieją Kościoła”. Większość tej krytyki przychodzi z USA, gdzie bardzo silny jest libertarianizm, a nauczanie społeczne Kościoła nie jest z nim zgodne. Idee libertariańskie to: zostaw mnie samego, nie odpowiadam za ciebie, mogę robić, co chcę, o ile to ci bezpośrednio nie szkodzi. Kościół patrzy z odmiennej perspektywy, obejmującej przede wszystkim dobro wspólne i moralną strukturę gospodarki. Idee te stanowią wyzwanie dla libertarian – powiedział Sachs.


pb (KAI/latercera.com) / Santiago de Chile