ZE ŚWIATA

Australijskie media przyznają się do złamania “obowiązku milczenia” w sprawie kard. Pella

W Melbourne zawarto 1 lutego ugodę sądową w sprawie uznania przez kilkanaście firm australijskich swej winy „złamania milczenia” w czasie procesu kard. George'a Pella w 2019 roku. Był on oskarżony – jak się później okazało, bezpodstawnie – o seksualne wykorzystywanie nieletnich. Według władz kraju był to efekt medialnej nagonki.

Polub nas na Facebooku!

Proces przeciw 79-letniemu obecnie kardynałowi George’owi Pellowi toczył się w latach 2018-19 w stanie Wiktoria. Proces zakończył się skazaniem hierarchy na 6 lat więzienia o zaostrzonym rygorze. Po odwołaniach, przedstawionych przez jego obronę, został on 7 kwietnia 2020 ostatecznie uniewinniony i oczyszczony z wszystkich zarzutów. W więzieniu spędził niesłusznie 405 dni wyroku.

Po procesie został jednak problem bezprawnej i bezzasadnej, jak się okazało, nagonki medialnej, w której władze kraju dopatrzyły się „naruszenia obowiązku milczenia” przed wydaniem ostatecznego wyroku.

SPRAWDŹ: W USA ukazały się dzienniki więzienne kard. Pella

 

“Rzucanie kamieniami w gmach ze szkła”

W maju 2020 r. 19 australijskich dziennikarzy oraz 21 agencji medialnych zostało zostało pozwanych przez rząd Australii za “naruszenie obowiązku milczenia” w związku z procesem kard. Georga Pella, oskarżonego w 2018 r. o rzekome molestowanie małoletnich w celach seksualnych. Według władz uniewinniony kardynał padł ofiarą nagonki medialnej.

Światowe środki przekazu szeroko informowały o oskarżeniach pod adresem kardynała, przytaczając wszędzie jego nazwisko oraz stawiane mu zarzuty. Australijskie media przekazywały ten informacje w nieco zmienionej formie – dosłowne oskarżenia nie padały, a kard. Pella określano jako “pewnego oskarżonego, wysoko postawionego w hierarchii kościelnej”. Ze swoich materiałów odsyłały odbiorców do zagranicznych stron internetowych, gdzie można było znaleźć dokładne informacje. Przepis “obowiązku milczenia” w tej sprawie obowiązywał dziennikarzy do lutego 2019 r. – był to nakaz wydany przez sędziego głównego sądu okręgowego Petera Kidda.

Jeden z komentatorów porównał nagonkę na kard. Pella do “rzucania kamieniami w gmachu, który zbudowany jest ze szkła” mając na myśli wizerunkowe straty jakie poniósł nie tylko kardynał, ale i reprezentowany przez niego Kościół katolicki. W ciągu dwóch lat procesu wycofano wprawdzie niektóre z wysuniętych w przeszłości oskarżeń pod adresem kard Pella, jednak do stycznia br. pozostało ich jeszcze 79.

 

Media uznają swoją winę

W tej sprawie pozwano dziennikarzy i redaktorów głównie z “News Corp” i “Nine Entertainment C”. Za naruszenie przepisów dotyczących “obowiązku milczenia” grozi kara do 5 lat więzienia oraz kary pieniężne w wysokości 100 tys. dolarów australijskich w przypadku osób indywidualnych i 500 tys. wobec spółek i firm.

Prokurator De Ferrari stwierdziła, że “dochodzenie [w tej sprawie] zostało zakończone i każda z pozwanych firm uznała swoją winę w odniesieniu do «złamania milczenia»”. Pozwane firmy pokryją także koszty procesu sądowego.

Alex Lavalle, były redaktor naczelny wychodzącego w Melbourne dziennika “Age”, który był świadkiem na procesie kardynała, w wywiadzie dla Reutersa wytłumaczył, że informacje o kard. Pellu były podane po to “aby odpowiedzieć na liczne zapytania czytelników”. Zastrzegaliśmy się jednak, że nie możemy cytować zagranicznych wiadomości w tej sprawie – tłumaczył Lavalle.

Z kolei rzeczniczka holdingu medialnego Nine Entertainment oświadczyła, że „decyzja przyznania się do winy miała na celu ochronę poszczególnych pracowników, którzy po prostu robili to, co do nich należało”.

Posiedzenie Sądu dotyczące zawartej ugody odbędzie się w dniach 10-11 lutego.

CZYTAJ TAKŻE: George Pell. Kardynał na celowniku

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

“Ludzie śpią na śniegu i w mrozie”. Tragiczna sytuacja w obozach dla uchodźców w Bośni i Hercegowinie

Jezuicka Służba Uchodźcom (JRS) informuje o bardzo złej sytuacji migrantów w Bośni i Hercegowinie. "Przy 15-stopniowym mrozie ludzie śpią na śniegu. W wielu miejscach nie mają co jeść, a aby choć trochę się ogrzać, palą zebrane śmieci" – powiedział chorwacki jezuita o. Stanko Perica w rozmowie z Radiem Watykańskim

Polub nas na Facebooku!

Mroźne noce pod gołym niebem

O. Perica odpowiada na Bałkanach za działanie JRS. To jedna z najprężniej działających światowych organizacji pozarządowych, zajmujących się uchodźcami. Stajemy się głosem, tych którzy go nie mają, w piekło ich życia wnosimy trochę człowieczeństwa – podkreślił rozmówca rozgłośni papieskiej. Wskazał, że działania pomocowe mają charakter międzyreligijny. Nasi wolontariusze to współcześni samarytanie, którzy łagodzą rany niewyobrażalnego cierpienia – powiedział jezuita.

Jezuita przyznał, że sytuacja w Bośni jest naprawdę dramatyczna, ale “współpraca międzyreligijna jest budzącym nadzieję aspektem tego całego smutnego kryzysu”. Pracujemy wszyscy razem: katolicy, prawosławni i muzułmanie, by pomóc ludziom, którzy schronili się tutaj i przywrócić im odrobinę godności. Wszyscy mamy te same emocje, te same uczucia. Jesteśmy prawdziwie poruszeni, widząc ten ogrom cierpienia przed nami. Zawsze szokiem dla mnie jest, gdy widzę, jak w marnych butach brodzą w zaspach do kolan. Wielu z uchodźców śpi pod gołym niebem, w te mroźne zimowe dni ogrzewając się palonym plastikiem. Na szczęście są też ci samarytanie okazujący współczucie, bliskość, człowieczeństwo – powiedział o. Perica.

 

Szacunek należy się każdemu

Władze Bośni, jak zauważył jezuita, pozostają głuche na apele wspólnoty międzynarodowej i organizacji pomocowych o stworzenie godnych warunków życia uchodźcom. Milorad Dodik, który jest przewodniczącym Prezydium Bośni i Hercegowiny, popiera stanowisko nieprzyjmowania uchodźców, jako jedynej polityki dającej rezultaty. Wciąż tak łatwo jest rozbudzać populizmy i zapominać o lekcjach z minionych dekad. Niestety na Bałkanach historia niewiele nas nauczyła – zaznaczył jezuita.

W rozmowie z Radiem Watykańskim jezuita przypomniał także słowa Franciszka z jego encykliki „Fratelli tutti”, że prawo do godnego życia nie ma granic i nikt nie może być z niego wykluczony niezależnie od tego, gdzie się urodził. Trzeba uznać i szanować prawa każdego człowieka, nawet jeśli urodził się poza naszymi granicami – zauważył chorwacki zakonnik.

ZOBACZ TEŻ: Na placu św. Piotra zmarł bezdomny. Franciszek: Był przez nas opuszczony

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap