video-jav.net

W Oświęcimiu wspomniano 77. rocznicę śmierci św. Maksymiliana

77 lat temu w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz został zabity franciszkanin św. o. Maksymilian Maria Kolbe. W rocznicę tego wydarzenia przy bloku 11, w którym mieściło się obozowe więzienie i w którym zamordowano zakonnika, odprawiono uroczystą Mszę świętą. Podczas obchodów odczytano dekret ogłaszający św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej.

Polub nas na Facebooku!

Wzięło w niej udział kilkaset osób, m.in. wicepremier RP Beata Szydło, biskupi, księża i zakonnicy, a także przedstawiciele władz wojewódzkich oraz samorządów lokalnych. Mszy św. przewodniczyli metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, biskupi seniorzy Tadeusz Rakoczy i Kazimierz Górny, oraz abp Ludwik Schick z Niemiec. Gośćmi honorowymi była rodzina Maksymiliana Kolbego oraz byli więźniowie obozu Auschwitz.

Abp Jędraszewski w homilii przypomniał moment, w którym o. Kolbe zgłosił się na śmierć głodową za nieznanego mu współwięźnia. – Ucieczka więźnia, apelowy plac, długie godziny czekania i wreszcie wyrok – dziesięciu więźniów z bloku 14 skazanych na głodową śmierć. Wtedy pośród ogromnej ciszy i przerażenia płacz jednego ze współwięźniów. Ma żonę, ma dzieci, chce żyć. Ale przecież za tym płaczem kryło się jeszcze jedno. Jest Polska, dla której trzeba narażać się, przelewać krew i walczyć. Uwięziony został w Poroninie, wtedy, kiedy szykował się do wędrówki przez Tatry na Węgry, by tam dołączyć do polskiej armii na zachodzie. Chciał żyć dla najświętszych wartości. Według Fritscha miał zdychać tutaj jak pies, a tymczasem w tym momencie okazuje się, że pozostał człowiekiem, bo pamiętał o żonie i o dzieciach, tego co najświętsze i najbardziej głębokie w jego sercu nie pozwolił sobie wydrzeć. Stąd jego głośny szloch – mówił metropolita krakowski.

– A potem nieoczekiwane wystąpienie z szeregu więźnia o numerze 16670. Samo wystąpienie z szeregu bez rozkazu równało się wtedy wyrokowi śmierci. Więzień był już tylko numerem, odarty z imienia i nazwiska i z samej swojej tożsamości. Nie wolno mu było myśleć, nie wolno mu było podejmować własnych decyzji. Miał wykonywać rozkazy. A on występuje i prosi o to, aby mógł swoje życie ofiarować za tego współwięźnia szlochającego i ciągle myślącego o swoich najbliższych – dodał arcybiskup.

– Ten czas obozowy był dla o. Maksymiliana i zapewne dla wielu innych więźniów czasem szczególnej refleksji nad swoim losem, nad przeznaczeniem, nad najbardziej głębokim sensem ludzkim cierpień. Z tej to refleksji wydobywa się stwierdzenie, którym o. Maksymilian podzielił się ze współwięźniem Józefem Stemlerem kilka tygodni przed śmiercią: „Nienawiść nie jest siłą twórczą, siłą twórczą jest miłość”. Miał na pewno na względzie w jaki sposób trzeba tutaj odpowiadać na tak przerażające zło doświadczane niemal każdej godziny – podkreślił metropolita krakowski.

Podczas obchodów rocznicowych odczytano dekret prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Roberta Saraha ogłaszający św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej.

„Duchowieństwo i wierni Ziemi Oświęcimskiej darzą szczególną czcią św Maksymiliana Marię Kolbego, prezbitera i męczennika, który ustanawiając przykład największej miłości nie zawahał się wspaniałomyślnie poświęcić swojego życia za bliźniego. Dlatego też biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, mając na uwadze liczne prośby oraz przychylność władzy świeckiej, pragnie zaaprobować wybór św. Maksymiliana Marii Kolbego, prezbitera i męczennika na patrona Ziemi Oświęcimskiej. On też w piśmie z dnia 12 kwietnia 2018 r. zwrócił się z prośbą, aby ten wybór i decyzja zostały zaakceptowane w świetle przepisów o ustanawianiu patronów. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów na mocy praw nadanych jej przez Ojca Świętego Franciszka i po rozważeniu przedstawianej sprawy uznała, że wybór ten i decyzja dokonały się zgodnie z przepisami prawa, przychyliła się do powyższej prośby i potwierdza, że Maksymilian Maria Kolbe, prezbiter i męczennik, jest patronem Ziemi Oświęcimskiej” – przeczytał podczas Mszy o. Jan Cuber.

Kwiaty złożono pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu bloku 11, a także na obozowym placu apelowym, gdzie 29 lipca 1941 r. Maksymilian Kolbe ofiarował życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Hierarchowie i franciszkanie modlili się również w celi nr 18 w podziemiach bloku 11, w której zamordowano św. Maksymiliana.

Obchody 77. rocznicy śmierci o. Kolbe zainaugurowało rano nabożeństwo „Transitus św. Maksymiliana” we franciszkańskim Centrum św. Maksymiliana w Harmężach, po której do byłego obozu przeszła franciszkańska pielgrzymka z relikwiami świętego. Pątnicy z diecezji bielsko-żywieckiej wyruszyli też z oświęcimskiego kościoła św. Maksymiliana. Obie pielgrzymki spotkały się przy bramie „Arbeit macht frei”.

KAI/ad

Z KRAJU

8 tys. wejściówek na uwielbienie rozeszło się w 3 tygodnie

8156 - dokładnie tyle biletów wejściowych na wieczór uwielbienia w katowickim Spodku, organizowany przez ekipę Langusty na palmie o. Adama Szustaka OP, zniknęło w zaledwie 3 tygodnie. Wydarzenie pod nazwą "Namaszczeni" odbędzie się 2 października i będzie największym dotychczas spotkaniem modlitewnym zorganizowanym przez ekipę Langusty.

Polub nas na Facebooku!

“Myśl, która towarzyszy nam od pierwszego naszego spotkania, by wyjść z murów kościoła, żeby mógł zgromadzić się cały Kościół, pęcznieje w naszych głowach. Pęcznieje też w nas pragnienie spotkań oko w oko, serce w serce, dlatego idziemy o krok dalej i po zupełnie wspaniałych chwilach w Łodzi, Krakowie i Warszawskim Służewie, tym razem spotkamy się w katowickim Spodku, by słuchać Słowa, uwielbić i być jedno w Tym, który jest Obecnością” – napisali organizatorzy w zaproszeniu na wydarzenie. Internetowa sprzedaż wejściówek ruszyła 24 lipca, zaś ostatnie bilety zniknęły z dostępnej puli 11 sierpnia. Sprzedaż, bowiem wynajem tak ogromnego obiektu jak katowicki Spodek sporo kosztuje.

– Bardzo się cieszymy z tak dużego zainteresowania obecnością na tym wydarzeniu i już nie możemy doczekać się tego spotkania – mówią w rozmowie ze Stacją7 przedstawiciele ekipy Langusty na Palmie.

“Namaszczeni” będą kontynuacją podobnych spotkań modlitewnych, które już odbyły się w Krakowie, Łodzi i Warszawie. Głosić będą ojcowie Adam Szustak i Tomasz Nowak, stronę muzyczną jak zawsze poprowadzi zespół owca po raz pierwszy we współpracy z Atom String Quartet. Tym razem również wspólnej modlitwie będzie towarzyszyło udzielanie sakramentu namaszczenia chorych. “Sakramenty to jest najpotężniejsza broń jaką mamy w Kościele! Czasem jednak przez to, że są one w takiej zwyczajnej otoczce, tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nie widzimy ich mocy. Tak właśnie jest z sakramentem namaszczenia chorych – jest w nim znacznie większa moc, niż w setkach odbywających się spotkań uzdrowieniowych” – mówił o. Adam w swoim vlogu z 19 lipca.

Od momentu zakończenia sprzedaży wejściówek na profilu tego wydarzenia na Facebooku nieustannie pojawiają się prośby i pytania o możliwość sprzedaży tych już wykupionych. “Może miałby ktoś odsprzedac 3 bilety. Mój syn bardzo pragnąłby otrzymać sakrament namaszczenia choruje od 18 lat” – spytała pani Beata. I już niedługo odpisała jej osoba, która ma dwa i odstąpi, bo chory bardziej potrzebuje.

“Namaszczeni” w katowickim Spodku będą największym dotychczas zorganizowanym przez ekipę o. Adama spotkaniem uwielbieniowym. Wiosną odbyły się dwa, w Krakowie i Łodzi, dysponując jednorazowo maksymalnie liczbą 1600 miejsc. Wejściówki rozchodziły się w rekordowym czasie dwóch godzin. Tłumy przyszły również na “Światła Miasta” – spotkanie plenerowe na dziedzińcu warszawskiego klasztoru ojców dominikanów na Służewie.

ad/Stacja7