Tynieccy benedyktyni zaczęli warzyć piwo

Swoją działalność rozpoczął Browar Benedyktynów Tynieckich, którego pierwszym produktem jest piwo Tinecia.

Polub nas na Facebooku!

Tynieccy benedyktyni rozpoczęli produkcję piwa Tinecia, co po łacinie znaczy po prostu Tyniec. Jest to tzw. browar kontraktowy, co oznacza, że mnisi nie warzą piwa na miejscu w opactwie, lecz w browarze rzemieślniczym nieopodal klasztoru – w Pracowni Piwa w Modlniczce. – „Opactwo aktualnie nie jest w stanie postawić nowego browaru na swoim terenie, dlatego zdecydowało się na taki model współpracy” – tłumaczą zakonnicy, ale docelowo myślą o budowie w przyszłości browaru rzemieślniczego na terenie klasztoru.

Chcemy wrócić do warzenia piwa, bo chcemy też, by klasztor utrzymywał się z pracy rąk mnichów – mówi Grzegorz Hawryłeczko OSB. Zakonnicy uznali, że założenie browaru spełnia pewien warunek, postawiony przez św. Benedykta: benedyktyni „wówczas są prawdziwymi mnichami, jeśli żyją z pracy rąk swoich, jak Ojcowie nasi i Apostołowie” (RB 48,7). Prawdziwi mnisi żyją więc z pracy. Własnoręczne warzenie piwa prowadzi nas w tym kierunku – dodaje ekonom klasztoru.

 

Nie tylko dla zarobku

Brat Hawryłeczko zwraca uwagę, że od kilku lat trwa w Polsce gwałtowny rozwój browarnictwa rzemieślniczego. Nie chcemy warzyć piwa tylko dla zarobku: chcemy nauczyć się tego konkretnego rzemiosła i po prostu robić dobre piwo – mówi ekonom tynieckiego klasztoru i zauważa, że wiele osób odkrywa dziś wartość rzeczy robionych własnoręcznie. Po latach funkcjonowania w cywilizacji supermarketu nagle zaczynamy doceniać coś, co robi się starannie, powoli, z namysłem i własnymi rękami, a nie tylko zdejmuje z półki sklepu. Z takim nastawieniem pracujemy nad piwem Tinecia – dodaje br. Hawryłeczko.

W tej chwili tyniecki browar proponuje piwo Tinecia witbier (lekkie pszeniczne piwo warzone z dodatkiem suszonej skórki pomarańczy, kolendry oraz świeżej mięty z klasztornego ogrodu) oraz Tinecia blonde (jasne piwo w stylu wywodzącym się z tradycji piw klasztornych, z aromatami charakterystycznymi dla belgijskich drożdży, warzone z dodatkiem świeżych skórek pomarańczy).

Autorem receptury piwa Tinecia jest tyniecki mnich o. Wojciech Wójtowicz OSB. Dla benedyktynów kluczowe jest, by piwo Tinecia było rzeczywiście owocem pracy rąk mnichów. Przy warzeniu nasi mnisi pracują na każdym jego etapie. Czy jest to wsypywanie słodu, wyciąganie młóta, chmielenie, zadawanie drożdży, czy wreszcie butelkowanie – tynieccy benedyktyni przy tym są i własnymi rękami biorą w tym udział – podkreśla br. Hawryłeczko.

 

Długa tradycja warzenia piwa w klasztorze

Piwo pasteryzowane i niefiltrowane dostępne jest w butelkach 0,5 l. Od 16 października jest w sprzedaży w sklepie na dziedzińcu klasztoru. Następne punkty dystrybucji będą uruchamiane w kolejnych tygodniach.

Ze szczegółami i galerą zdjęć, w której można zobaczyć jak wygląda praca mnichów przy warzeniu piwa Tinecia można zapoznać się na stronie internetowej browaru: tinecia.pl.

Tradycja warzenia piwa w Tyńcu jest długa. Zachowała się wzmianka o Marcinie, opackim piwowarze (łac. braxator), żyjącym pod koniec XV w. W XVII wieku o warzeniu piwa na terenie opactwa wspominają inwentarze. Ślady istnienia dawnego browaru pozostały w Tyńcu do dziś: ulica, która przylega do klasztornego muru od południowej strony nazywa się dziś Browarnianą, a niewysoki budynek w dolnym ogrodzie mnisi wciąż nazywają „browarkiem”.

SPRAWDŹ: Kolejne diecezje rezygnują z Mszy na cmentarzach 1 i 2 listopada [AKTUALIZACJA]

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Bp Śmigiel: Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zamyka sprawy, ale ją otwiera

- Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który wycofał możliwość aborcji ze względu na nieuleczalną chorobę czy niepełnosprawność poczętego dziecka, nie wystarczy się z tego cieszyć, ale trzeba zaangażować się w konkretną pomoc rodzinom mającym takie dzieci - powiedział KAI bp Wiesław Śmigiel, stojący na czele Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu. Dodał, że „teraz zarówno przed Kościołem jak i przed państwem stają znacznie większe zadania”.

Polub nas na Facebooku!

Bp Śmigiel podkreślił, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego zmienił sytuację na płaszczyźnie prawnej, ale nie powinno być tak, że tylko cieszymy się z tego, zapominając o kobietach, które te dzieci przyjmują, a teraz mają prawo oczekiwać pomocy. – Zdajemy sobie sprawę, że ten wyrok nie zamyka sprawy, ale ją otwiera, gdyż stają przed nami jeszcze większe zadania, tzn. bycie blisko rodziców dzieci z niepełnosprawnością, w szczególności blisko kobiet – wyjaśnił.

Zauważył, że wielkie zadanie stoi teraz przed rządzącymi, aby tak po pierwsze tak zorganizować służbę zdrowia, by odpowiednio towarzyszyła od strony medycznej rodzinom wychowującym takie dzieci, a po drugie w sposób znaczący należałoby zwiększyć dla nich pomoc finansową ze strony państwa.

 

ZOBACZ TEŻ: Aneta Liberacka w MZaN: Zabicie drugiego człowieka nigdy nie może być alternatywą

 

Biskup przypomniał, że nauczanie Kościoła, jeśli chodzi o ochronę każdego życia poczętego jest niezmienne i chodzi w nim nie tylko o ochronę życia poczętych ale i o karę śmierci czy sprzeciw wobec eutanazji. – Człowiek nie jest panem życia i śmierci, powinien to zostawić Bogu – podkreślił.

Przypomniał też, że Kościół prowadzi wiele ośrodków i instytucji zajmujących się nieuleczalnie chorymi czy niepełnosprawnymi dziećmi, gdyż nie zawsze jest możliwość wychowywania ich w środowisku domowym. Podkreślił, że obecnej sytuacji trzeba te ośrodki tym bardziej wpierać, a także otoczyć troską kobiety wychowujące takie dzieci i jest to zadanie dla całej wspólnoty Kościoła.

– Pamiętać zresztą trzeba, że nie można mówić tylko o kobiecie, gdyż są to oboje rodzice  Nie można marginalizować roli mężczyzn, ojców. Oni powinni być blisko tych kobiet. Powinni być razem jako rodzice – podkreślił bp Śmigiel. Dodał, że w dyskusji publicznej jaka toczy się wokół tego problemu jest poważny brak, mianowicie mowa jest niemal wyłącznie o kobietach. Wskazał, że trzeba mówić o mężczyznach, którzy nie potrafią unieść tego problemu i często opuszczają swe żony i niepełnosprawne dzieci. – Winien to być czas bohaterstwa i odwagi mężczyzn, oni także potrzebują odpowiedniej pomocy, aby sprostać tym zadaniom – dodał.

 

PRZECZYTAJ: Działacze pro-life apelują o pomoc dla rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi

 

Bp Śmigiel przypomniał również, że w swej pracy duszpasterskiej od dawna spotyka wiele kobiet, które, mimo, że aborcja była możliwa, decydowały się na przyjęcie takich dzieci, w duchu miłości i otwartości. –Dokonywały one takich trudnych wyborów nawet jeśli prawo pozwalało na aborcję. Robiły to bez rozgłosu i uważam je za bohaterki. Dają one piękne świadectwo wartości życia człowieka niepełnosprawnego czy obciążonego nieuleczalną chorobą. Pokazywały, że taka jest logika miłości –skonstatował.

 

ah, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap