Trudna sytuacja sióstr benedyktynek ze Staniątek

Z powodu pandemii mniszki benedyktynki z 800-letniego opactwa pod Krakowem straciły możliwość pracy na własne utrzymanie. - Jesteśmy z ludźmi w ich problemach i modlimy się za cały świat – mówi matka Stefania Polkowska, przełożona wspólnoty.

Polub nas na Facebooku!

W staniąteckim klasztorze mieszka 12 mniszek. Większość z nich to osoby w podeszłym wieku. To bardzo trudny czas dla sióstr w Staniątkach. – Nie mamy jak zapracować na własne utrzymanie – przyznaje matka Stefania Polkowska. Na utrzymanie klasztoru przeznaczone były tace w pobliskich parafiach. Zamknięty został sklepik sióstr u benedyktynów w Tyńcu, gdzie sprzedawane były produkty z klasztornej kuchni.

– W Staniątkach na furcie nadal sprzedajemy. Jest miód, niedługo będziemy miały baranki cukrowe, ciasta świąteczne, ciasteczka w kształcie zajączków i baranków – wylicza mniszka. Zapewnia, że furtianka przestrzega wszystkich obostrzeń i zawsze ma pod ręką płyn dezynfekujący.

– Jestem wzruszona ludzką dobrocią i zainteresowaniem. Czasem ktoś zadzwoni i zapyta, jak sobie radzimy, czasem coś przywiezie. Niedawno siostry albertynki ofiarowały nam owoce, jest pan, który robi dla nas zakupy. W tych trudnych okolicznościach w ludziach uruchamiają się wielkie zasoby dobroci – mówi matka Polkowska.

Siostry modlą się za wstawiennictwem Prymasa Tysiąclecia, który jest patronem matki Stefanii. – Przeprowadził Polskę przez komunizm, sprawił, że wiara w naszym narodzie ocalała i wierzę, że za jego przyczyną uprosimy ocalenie – mówi mniszka.

Mniszki codziennie odmawiają suplikacje i modlą się do Matki Bożej Staniąteckiej. – Jesteśmy z ludźmi w ich problemach, dzielimy ich los. Nasza trudna sytuacja jest współcierpieniem z tymi, którzy cierpią z powodu pandemii – zapewnia matka Stefania.

– W krótkim czasie rozpędzony świat został zamknięty w domach. Nam jest łatwiej, bo wciąż możemy przyjmować Komunię św., uczestniczyć w Mszy. To w tych czasach wielka łaska. Myślę o wszystkich, którzy nie mogą iść do kościoła i tęsknią. Wiem, że dla nich to trudne – dodaje.

Szczegółowe informacje o tym, jak pomóc benedyktynkom w Staniątkach, można uzyskać na furcie i pod numerem telefonu: (12) 281 80 58. Kontakt do sióstr i numer konta znajdują się na ich stronie internetowej www.benedyktynki.eu.

Klasztor mniszek w Staniątkach powstał prawdopodobnie w 1216 roku. Ufundował go Klemens Jaksa Gryfita dla swojej córki Wizenny. Do najcenniejszych skarbów klasztoru należą dwie XIV-wieczne rzeźby tronujących Madonn oraz późnogotycka rzeźba Chrystusa Frasobliwego. Ołtarz główny kościoła to wybitne dzieło późnego baroku, udział w jego tworzeniu brał prawdopodobnie architekt włoski Francesco Placidi.

W Staniątkach od stuleci czczony jest cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej. Opactwo staniąteckie, dzięki swojej nieprzerwanej historii, zachowało bogaty zbiór zabytków: dokumentów, rękopisów, starodruków, muzykaliów oraz przedmiotów i szat liturgicznych. Obecnie klasztor posiada kilkanaście tysięcy woluminów, w większości nieskatalogowanych i nieprzebadanych – do dziś zachowały się w nim bezcenne zapisy kolęd i pieśni związanych z Bożym Narodzeniem, kancjonały, pieśni w dużej mierze pisane po polsku z notacjami muzycznymi.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Z KRAJU

Chcesz się wyspowiadać? Zastukaj kołatką

Słyszałem, że moi bracia kapłani parkują swoje samochody przed kościołem i spowiadają pojedyncze osoby siedząc w środku. Ja spowiadam w mojej pustelni, przez okno - mówi ks. Wojciech Drozdowicz, proboszcz parafii w warszawskim Lesie Bielańskim. Aby skorzystać z sakramentu wystarczy... zapukać kołatką.

Polub nas na Facebooku!

To jego pomysł na bezpieczne korzystanie z tego sakramentu w czasie epidemii. Spowiedź “przez okno” w Lesie Bielańskim jest dostępna codziennie z wyjątkiem niedziel. Na penitentów ks. Wojciech czeka od 9 do 15, a pojawienie się nowej osoby rozpoznaje po odgłosie kołatki, którą zainstalował. Okno, przez które odbywa się spowiedź jest zabezpieczone szczelnie zamocowaną folią i – jak zapewnia proboszcz – po każdym penitencie jest dezynfekowane. Wszystko zaś odbywa się w oryginalnym domku należącym do dawnej pustelni kamedulskiej, gdyż kiedyś Las Bielański zamieszkiwali mnisi z tego zgromadzenia. Obecnie domki częściowo należą do parafii, a częściowo do Uniwersytetu Kard. S. Wyszyńskiego, który także w tym miejscu ma swoją siedzibę.

Ks. Wojciech przyznaje, że nie jest w swym pomyśle oryginalny bo podobny pomysł mają już inni kapłani.

– Dzwonią do mnie ludzie, że nie maja się gdzie wyspowiadać. To proste. Słyszałem, że moi bracia kapłani parkują swoje samochody przed kościołem i spowiadają pojedyncze osoby siedząc w środku. W chłodne dni można włączyć w samochodzie ogrzewanie. Ja spowiadam w pustelni kamedulskiej w Lasku Bielańskim. Od poniedziałku do soboty od 9:00 do 15:00. Okno jest szczelnie zafoliowane. Na parapecie leży kołatka, żebym słyszał, że ktoś potrzebuje spowiedzi. Mam też dwa litry płynu do odkażania tego niezwykłego konfesjonału

– wylicza ks. Wojciech Drozdowicz. 

Ale to nie koniec oryginalnych pomysłów tego proboszcza. Przy oknie do spowiadania umieścił… wielką replikę obrazu Hieronima Boscha pt. “Wóz z sianem”.

– Ten wóz jedzie z raju utraconego do piekła. Jest jeszcze szansa, żeby zawrócić ten wóz

– mówi ks. Drozdowicz.

 

FOT. Las Bielański/Facebook

 

Ks. Wojciech Drozdowicz jest przede wszystkim kojarzony z rolą prowadzącego religijny program dla dzieci “Ziarno” w TVP na początku lat 90. XX w. Po tym czasie wyjechał na misje do krajów byłego Związku Radzieckiego, pracując m.in. na Syberii. Proboszczem parafii w Lesie Bielańskim jest od 1999 r. Jest ponadto współzałożycielem Fundacji “A kogo?” Ewy Błaszczyk, zajmującej się rehabilitacją dzieci w śpiączkach. 

ad/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap