video-jav.net
WIARA

Święto Ofiarowania Pańskiego – 2 lutego

W sobotę 2 lutego Kościół katolicki obchodzi święto Ofiarowania Pańskiego. Czyni to na pamiątkę ofiarowania przez Maryję i Józefa ich pierworodnego syna, Jezusa, w świątyni jerozolimskiej. W polskiej tradycji jest to też święto Matki Bożej Gromnicznej. 2 lutego przypada także Dzień Życia Konsekrowanego. Siostry i bracia zakonni, podobnie jak Jezus w świątyni Jerozolimskiej, ofiarowują swoje życie na wyłączną służbę Bogu.

Polub nas na Facebooku!

Przed 1969 r. na Zachodzie święto Ofiarowania Pańskiego znane było jako Święto Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny. Po soborze zmieniono nazwę, żeby ukazać chrystocentryczne znaczenie uroczystości. W Polsce od gromnic święconych tego dnia przyjęła się nazwa „Matki Boskiej Gromnicznej”.

Święto Ofiarowania Pańskiego przypada czterdziestego dnia po Bożym Narodzeniu. Jest to pamiątka ofiarowania Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej i dokonania przez Matkę Bożą obrzędu oczyszczenia.

Według Ewangelii Jezus, zgodnie z prawem żydowskim, jako pierworodny syn był ofiarowany Bogu w świątyni jerozolimskiej. Wtedy też starzec Symeon wypowiedział proroctwo nazywając Jezusa “światłem na oświecenie pogan i chwałą Izraela”. Dlatego święto to jest bogate w symbolikę światła.

Reklama

Na pamiątkę ocalenia pierworodnych synów Izraela podczas niewoli egipskiej każdy pierworodny syn u Żydów był uważany za własność Boga. Dlatego czterdziestego dnia po jego urodzeniu należało zanieść syna do świątyni w Jerozolimie, złożyć go w ręce kapłana, a następnie wykupić za symboliczną opłatą. Równocześnie z obrzędem ofiarowania i wykupu pierworodnego syna łączyła się ceremonia oczyszczenia matki dziecka. Z tej okazji matka była zobowiązana złożyć ofiarę z baranka, a jeśli jej na to nie pozwalało zbyt wielkie ubóstwo – przynajmniej ofiarę z dwóch synogarlic lub gołębi. Fakt, że Maryja i Józef złożyli synogarlicę, świadczy, że byli bardzo ubodzy.

Święto Ofiarowania Pana Jezusa należy do najdawniejszych, gdyż było obchodzone w Jerozolimie już w IV w., a więc zaraz po ustaniu prześladowań. Dwa wieki później pojawiło się również w Kościele zachodnim.W Jerozolimie odbywały się – zazwyczaj nocą – uroczyste procesje ze świecami.

Według podania, procesja z zapalonymi świecami była znana w Rzymie już w czasach papieża św. Gelazego w 492 r. Od X w. upowszechnił się obrzęd poświęcania świec, których płomień symbolizuje Jezusa – Światłość świata, Chrystusa, który uciszał burze, był, jest i na zawsze pozostanie Panem wszystkich praw natury. Momentem najuroczystszym apoteozy Chrystusa jako światła, który oświeca narody, jest podniosły obrzęd Wigilii Paschalnej – poświęcenie paschału i przepiękny hymn Exultet.

W Rzymie w tym dniu odbywała się najstarsza maryjna procesja, której uczestnicy nieśli zapalone świece. Prawdopodobnie ta procesja do największego sanktuarium rzymskiego – bazyliki Matki Bożej Większej – nadała świętu Pańskiemu charakter maryjny, który z wolna zaczął przeważać. Przypuszcza się, że już w VI w. celebrowano je w Konstantynopolu, w którym zwrócono też większą uwagę na maryjny charakter święta.

Od X w. – jak już wspomnieliśmy – pojawia się obrzęd poświęcenia świec, który jeszcze podkreśla i ubogaca symbolikę światła. Nawiązuje ona bezpośrednio do wielkanocnego paschału, który wyraża zwycięstwo nad śmiercią, grzechem i szatanem. Ofiarowanie Jezusa oznacza początek nowego przymierza i nowego kapłaństwa, w którym Syn Boży sam jest Świątynią, Kapłanem i Ofiarą. Treść tego święta podkreśla zamierzoną przez Boga powszechność zbawienia, które ma objąć nawet pogan.

Reklama

 

Matki Bożej Gromnicznej

W Polsce święto ma charakter zdecydowanie maryjny – stąd nazywane jest świętem Matki Bożej Gromnicznej. Nazwa pochodzi od gromów, przed którymi strzec miały stawiane podczas burzy w oknach zapalone świece.

W kościele dokonuje się poświecenia gromnic przyniesionych przez wiernych. Liturgię tego święta rozpoczyna obrzęd błogosławienia świec i procesja z nimi na uroczyste sprawowanie Eucharystii. Kapłan wypowiada słowa modlitwy, w której prosi, aby “wszyscy, którzy zgromadzili się w tej świątyni z płonącymi świecami, mogli kiedyś oglądać blask chwały Chrystusa”.

Gromnice te, jak wskazuje stara modlitwa na ich poświęcenie, miały być wykonane z pszczelego wosku. W różnych regionach były one różnie przystrajane. Podczas Mszy trzymano je zapalone, często starano się je z tym poświęconym ogniem donieść do domu. Tam gospodarz błogosławił nimi dobytek, a dymem robił krzyżyk nad drzwiami i oknami, modląc się o ochronę przed wszelkimi niebezpieczeństwami.

Reklama

Na znak zawierzenia Maryi w czasie klęsk, szczególnie podczas burzy, w domach i gospodarstwach, również zapala się gromnice. Jako gromnice służą też świece chrzcielne, kiedy to w życie nowo ochrzczonej osoby wkracza światło wiary, która prowadzi przez życie. Pobłogosławione 2 lutego świece podaje się też umierającym.

Ze świętem Matki Bożej Gromnicznej kończy się w Polsce okres śpiewania kolęd, trzymania żłóbków i choinek – kończy się tradycyjny (a nie liturgiczny – ten skończył się świętem Chrztu Pańskiego) okres Bożego Narodzenia. Dzisiejsze święto zamyka więc cykl uroczystości związanych z objawieniem się światu Słowa Wcielonego. Liturgia po raz ostatni w tym roku ukazuje nam Chrystusa-Dziecię.

 

Dzień Życia Konsekrowanego

2 lutego przypada w Kościele katolickim także Dzień Życia Konsekrowanego, który ustanowił w 1997 roku święty papież Jan Paweł II, stwarzając okazję do głębszej refleksji całego Kościoła nad darem życia poświęconego Bogu. Siostry i bracia zakonni, a także członkowie instytutów świeckich, stowarzyszeń życia apostolskiego, pustelnicy, dziewice i wdowy podobnie jak Jezus w świątyni Jerozolimskiej, ofiarowują swoje życie na wyłączną służbę Bogu. Osoby konsekrowane odnawiają w tym dniu swoje śluby, a w kościołach zbierane są datki na rzecz zakonów klauzurowych.

Główne uroczystości odbywają się w Watykanie. Po popołudniowej mszy, odprawianej w Bazylice św. Piotra, z osobami konsekrowanymi spotyka się papież.

 

mo, mp / Warszawa

 

 
Reklama
Z KRAJU

Ksiądz od uśmiechu już z Orderem Uśmiechu

Ks. Andrzej Danielski odebrał odznaczenie Orderu Uśmiechu. Uroczystość wręczenia odbyła się 1 lutego podczas gali w szkole podstawowej im. Kawalerów Orderu Uśmiechu w Osieku koło Brodnicy (diecezja toruńska). W czasie uroczystości, laureat tradycyjnie wypił z uśmiechem szklankę soku z cytryny. Uroczystość poprzedziła Msza św. z udziałem wszystkich chórów “Biedronki”.

Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Historia zaczyna się wręcz zwyczajnie. W 1991 r., a więc dużo wcześniej niż sklepy o podobnej nazwie, w parafii św. Krzyża w Tczewie powstaje zespół dziecięcy, którego zadaniem jest śpiew podczas Mszy św. z udziałem dzieci. Akompaniament stanowi wówczas gitara, a dyrygentem jest miejscowa katechetka. Grupa około 20 dzieci przychodzi na próby, uczy się nowych piosenek. Jednak jak to w takich sytuacjach bywa, gdy katechetka zakłada rodzinę i zostaje mamą po raz pierwszy, drugi, trzeci, trzeba zmienić kierownika zespołu. Udaje się to, gdy w 1993 r. do parafii przychodzi nowy wikariusz ks. Andrzej Danielski. To on dostaje zadanie poprowadzenia zespołu i przygotowania go do diecezjalnego przeglądu piosenki religijnej w stolicy diecezji – Pelplinie. I bierze się do pracy z Biedronkami.

Nazwa zespołu wzięła się od strojów. We wczesnych latach 90-tych w sklepach nie było wielu towarów do wyboru. Dzieci przygotowujące się do debiutu podczas Festiwalu Twórczości Sakralnej w 1991 miały zaprezentować się w jednakowych strojach, a skoro jedynym materiałem w sklepie był czerwony w czarne kropki – zostały Biedronkami. Nie mogły przecież nazwać się inaczej – tłumaczy ks. Andrzej.

 

Nagłośnienie – klucz do sukcesu

Reklama

Dzieciaki dostają przede wszystkim porządne nagłośnienie, bo – jak mówi ks. Andrzej – co z tego, że fajnie śpiewają, jeśli ich w kościele nie słychać? Dostają też nową dyrygentkę do prowadzenia zespołu i nowy akompaniament: gitarę zastępuje keyboard. Wkrótce też zaczynają wyjeżdżać na koncerty w kraju i za granicę: na Węgry, do Niemiec, Danii, Holandii, Anglii a nawet Norwegii czy Watykanu.

Szybko pojawiają się efekty w postaci tego, że coraz więcej dzieci garnie się do śpiewania, zaczynają częściej jeździć na „gościnne występy” do różnych parafii, do szkół. W pewnym momencie jest ich już ponad 100.

– Bardzo wiele dzieci chciało śpiewać z Biedronkami. Były takie, który na przesłuchania kwalifikujące do chóru przychodziły nawet 6 razy! – wspomina ks. Andrzej. Dodaje, że to ważne, żeby proponowane zajęcia dla dzieci były konkretne oraz aby od dzieci wymagać: dyscypliny, punktualności, pamięciowego opanowania tekstu i melodii, odpowiedzialności. Wszystko to rodzi poczucie przynależności do bardzo ważnej grupy. Dzieci chciały nie tylko razem śpiewać, ćwiczyć, ale razem spędzić dużo czasu. Tak właśnie pojawiły się wspólne wakacyjne wyjazdy na kilkudniowe tournee, do Legolandu czy warsztaty zimowe. – Widzieliśmy, że niektóre dzieci przychodziły pół godziny przed próbą i zostawały jeszcze pół godziny po próbie, żeby sobie pogadać. Dziś, w dobie komputerów i smartfonów to dla wielu niewyobrażalne, żeby tak spędzać czas. Jednak koleżanka, realna obecność i wspólne, prawdziwe działanie jest lepsze niż wirtualna rzeczywistość – mówi ks. Andrzej.

Jednocześnie zgłasza się do niego coraz więcej proboszczów z marzeniem, że też chcieliby mieć u siebie taki chór. Właśnie dlatego ks. Andrzej wpada na pomysł, aby podzielić się wypracowanym sposobem prowadzenia zespołu dziecięcego. Tak też rodzi się coś, co bez wątpienia można porównać do biznesowej franczyzy, z tym, że zamiast pomysłu na biznes podzielono się tutaj pomysłem na wszechstronną edukację dzieci przez radosny śpiew. Dziś bowiem w całej północnej Polsce, od Łeby po Bydgoszcz, działa już 12 grup w 5 diecezjach, 12 Chórów dziecięcych Biedronki. Każdy jest inny, ale każdy wygląda taka samo i śpiewa to samo i tak samo dzięki wspólnemu repertuarowi i podkładom muzycznym.
Biedronki działają nie tylko przy parafiach, ale też w szkołach i domach kultury. Wszędzie, gdzie pomysł ks. Andrzeja na sprawne prowadzenie dziecięcego chóru się przyda.

 

 

Marka: Biedronki

Reklama

Każda nowa grupa, której podoba się model działania “bazowych” Biedronek z Tczewa po zgłoszeniu się do ks. Andrzeja dostaje bezpłatnie “pakiet startowy” czyli wytyczne, jak prowadzić chór, repertuar, gotowe opracowania muzyczne i dostęp do regularnie odbywających się warsztatów oraz możliwość wspólnych wyjazdów na koncerty w kraju i za granicę, możliwość posługiwania się specjalnym logo, oraz co ważne: jak pozyskiwać fundusze na działalność.

– Najważniejsze, to najpierw wyznaczyć konkretną osobę do prowadzenia czy raczej zespół ludzi odpowiedzialnych, bez tego bowiem to nie będzie działać – tłumaczy ks. Andrzej. Kolejną sprawą jest znalezienie sali do prób i nagłośnienia oraz przesłuchanie chętnych dzieci. Jeśli jednak w danym miejscu Biedronki już koncertowały, chętnych nie brakuje (po koncercie w szkole w Lidzbarku Welskim zgłosiło się 200 dzieci, przyjęliśmy 45). Ważnym elementem funkcjonowania zespołu są też regularne spotkania z innymi grupami tej “marki”, na przykład przy okazji wspólnych wyjazdów warsztatowych, koncertów, nagrywania teledysków czy płyt. Dzieci również razem uroczyście obchodzą „urodziny chóru” czyli dzień powstania kolejnej grupy. Z tej okazji jest Msza św., uroczysty koncert, zabawa no i oczywiście tort z odpowiednią ilością świeczek.

Wszystkie te elementy sprawiają, że “biedronkowe” dzieci zaczynają się wyróżniać. Nauczyciele wręcz mówią, że rozpoznają je na odległość: mają lepszą dykcję, lepszą pamięć, szybciej się uczą, są bardziej zdyscyplinowane ale i umieją trzymać mikrofon i dobrze do niego śpiewać. To przydaje się nie tylko w zwykłej edukacji, ale też owocuje w późniejszym życiu. Wielu absolwentów Biedronek to dziś cenieni zawodowi muzycy, jak choćby sopranistka Joanna Dubiela, koncertująca w kraju i za granicą, m.in. wspólnie z Connecticut Lyric Opera.

 

Order Uśmiechu

Reklama

Cieszę się, że te dzieci pomyślały o mnie. Nie jako mnie – mnie, ale w ogóle o kimś innym niż o sobie, bo to dziś takie nieoczywiste

Nie wiemy dokładnie, które dzieci zgłosiły pomysłodawcę Biedronek do Orderu Uśmiechu. Wiemy, że nie będzie pierwszym kapłanem katolickim z tym niezwykłym odznaczeniem. Znajdzie się w tak dostojnym towarzystwie jak św. Jan Paweł II, papież Franciszek, kard. Henryk Gulbinowicz, kard. Franciszek Macharski czy ks. Jan Twardowski. Wiemy też, że oprócz ks. Andrzeja Order dostali w tym czasie również m.in. Dominika Kulczyk, prof. Philip Zimbardo czy poetka znana z tworzenia “Domisiów” Anna Bernat. O przyznanie Orderu wnioskować mogą jedynie dzieci, zaś po dokładnym rozpatrzeniu wniosku Kapituła Orderu przyznaje go tym dorosłym, których “działalność jest wyjątkowa, nietuzinkowa i przynosi dzieciom najwięcej radości, często ratuje ich życie”.

– Cieszę się, że te dzieci pomyślały o mnie. Nie jako mnie – mnie, ale w ogóle o kimś innym niż o sobie, bo to dziś takie nieoczywiste – mówi nieśmiało ks. Andrzej, gdy pytam go o odczucia po tym, gdy dowiedział się o nominacji. Dodaje, że muzyka towarzyszyła mu od zawsze: jego tata był organistą, zawsze miał dostęp do klawiatury, a dźwięki nie były mu obce. W jego pracy z dziećmi chodziło przede wszystkim jednak o podstawową misję kapłana: ewangelizację. Ewangelizację przez muzykę. – Mam nadzieję, że to się udało – podsumowuje kapłan.

 

Reklama
Ania Drus

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
Share via