Rzecznik Episkopatu o przyjęciu Konwencji: to naruszenie podstawowych zasad cywilizacji

To jest naruszenie podstawowych zasad cywilizacyjnych i niestety stało się to również w Polsce w Roku Jana Pawła II – ubolewa rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Józef Kloch

Sejm przyjął dziś ustawę ratyfikującą Konwencję "antyprzemocową" Rady Europy.

Zdaniem rzecznika Episkopatu Polski to „zły dzień dla małżeństwa, rodziny i dla przyszłości demograficznej Polski i cywilizacyjnej naszego państwa”.

– Nie rozumiem postaw wielu posłów, co do których wydawało mi się, że moglibyśmy na nich liczyć. Okazało się, że zawiedliśmy się – stwierdził w rozmowie z KAI. Ubolewał, że posłowie zignorowali nie tylko głos Episkopatu Polski, ale także „głos płynący z Watykanu, na który tak często chętnie się powołują – od Jana Pawła II, przez Benedykta XVI do papieża Franciszka”.

Sejm RP przyjął dziś ustawę o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011r. Jej uchwalenie nie oznacza jeszcze ratyfikowania konwencji, ale upoważnia do tego prezydenta RP.

W głosowaniu wzięło udział 437 posłów. Za opowiedziało się 254, przeciw – było 175, natomiast 8 wstrzymało się od głosu.


awo, rl / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Bp Stefanek o Konwencji: jej filozofia przekształca społeczeństwo w obóz

Filozofia, zawarta w przegłosowanej dziś przez Sejm Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej przekształca społeczeństwo w "obóz" - powiedział KAI łomżyński biskup - senior Stanisław Stefanek

Zdaniem długoletniego przewodniczącego Rady ds. Rodziny przy KEP w tym dokumencie akcent położony jest na działanie struktur prawno-kontrolnych, co upodobni społeczeństwo do dobrze pilnowanej społeczności obozowej

Podajemy wypowiedź bp Stanisława Stefanka:

Nasz parlament zachowuje się jak firma, pracująca na akord, która ma do wykonania na czas zamówione dzieło. Gdyby w takim tempie budowano autostrady… Nie było żadnej narady, nie było żadnej szerokiej debaty, została zignorowana krytyczna opinia bardzo licznych środowisk. Nie było dyskusji, za to jest wykonanie "planu". Parlament nie jest już miejscem debaty, narady, refleksji.

Jest jeszcze drugi, groźniejszy aspekt przyjęcia konwencji. Został wysłany marny sygnał, który może skutkować dłużej niż kadencja parlamentu i mieć wpływ także na życie posłów, wykonujących polecenia. To jest sygnał z zakresu pedagogiki społecznej – w tej Konwencji rodzina została pokazana jako miejsce patologii i przemocy. I wskazuje się też, że zabezpieczenie człowieka przed przemocą ma zależeć nie od serc konkretnych ludzi, które są wrażliwe i które, począwszy od matki, troszczą się o człowieka, więc trzeba je kształtować i wychowywać.

Zgodnie z filozofią Konwencji bezpieczeństwo ma zależeć od struktur prawno-ścigających, od odpowiednich ustaw i gremiów nadzoru, od decyzji instytucji nadzoru i przymusu. Ale społeczeństwo pilnowane od zewnątrz to społeczność mieszkańców obozów. Taką wizję przyszłości zakłada ta Konwencja zabezpieczając nas, jak się wydaje, przed nieubłaganą falą przemocy w rodzinie. To przekłamanie potwierdził urzędowo najwyższy autorytet, jakim jest parlament, wydelegowany przez naród, najwyższego suwerena – jest naprawdę groźne. I woła nie tylko o sprzeciw, ale głęboką analizę skąd się to bierze i o serię wystąpień przeciwników tej wizji społeczeństwa – katechez, pouczeń, wykładów. Gdyż trzeba niezwykle krytycznie podejść do produkcji parlamentu nie stosując żadnych uników, choćby ryzykując swoją pozycją.


aw / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas