video-jav.net

Prezydent podpisał ustawę o in vitro

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał w środę ustawę „o leczeniu niepłodności”, ale zakwestionował przepis dotyczący pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody

Polub nas na Facebooku!

Tym samym odesłał ten przepis do rozpatrzenia przez Trybunał Konstytucyjny.

„Uważam, że ustawa o in vitro jest oczekiwana przez ogromną większość Polaków z nadzieją, dlatego podpisałem ustawę” – poinformował Bronisław Komorowski.

Jednocześnie dodał, że skieruje do Trybunału Konstytucyjnego – po opublikowaniu ustawy w Dzienniku Ustaw – jeden z jej zapisów w obawie, że jest on niezgodny z konstytucją.  

przeczytaj komentarz Marcina Przeciszewskiego

Zdaniem prezydenta, zapisana w ustawie możliwość pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia na to zgody, budzi poważną wątpliwość co do zgodności z konstytucją i prawem międzynarodowym.

W ustawie zapisano m.in., że jeżeli kandydatem na dawcę komórek rozrodczych, z których tworzone będą zarodki, jest małoletni albo osoba ubezwłasnowolniona, to pobranie komórek może być dokonane za zgodą wyrażoną w formie pisemnej albo na złożony w takiej formie wniosek jego przedstawiciela ustawowego. W przypadku, gdy kandydatem na dawcę jest małoletni powyżej 13 lat lub osoba ubezwłasnowolniona częściowo, wymagana jest także jego zgoda wyrażona w formie pisemnej.

Ministerstwo zdrowia wyjaśniało, że pobieranie komórek od dawcy nieświadomego do wyrażenia na to zgody zachodzić może m.in. w przypadkach osób chorych na białaczkę, gdyż intensywne leczenie tej choroby upośledza zdolność płodzenia.

„Nie jestem prezydentem ludzkich sumień i uważam, że żaden z polskich prezydentów nie powinien tak się zachowywać – aby ktokolwiek miał wątpliwości, czy chce poprzez system prawny regulować funkcjonowanie państwa, czy ludzkich sumień” – powiedział Bronisław Komorowski.

Jak stwierdził, jest prezydentem „polskich obywateli, obywateli o zróżnicowanych poglądach i światopoglądach, o odmiennych zaangażowaniach religijnych, o różnych sympatiach i antypatiach politycznych”.

Bronisław Komorowski określił się jako zdecydowany przeciwnik „pochopnego regulowania prawem ludzkich sumień” oraz jednocześnie odpowiedzialny za to, by kształtować prawo tak, aby w stopniu maksymalnie możliwym uwzględniało jak najszerszy obszar ludzkich wrażliwości”. Dodał, że jest zwolennikiem kompromisu politycznego „w tych wszystkich trudnych kwestiach, które ludzi dzielą”.

– Kompromis polityczny nie musi oznaczać kompromisu moralnego, bo o własnym sumieniu decydują ludzie. Prawo nie może zmuszać nikogo i nie zmusza do zachowań niezgodnych z jego etyką – stwierdził prezydent. Jednocześnie zaznaczył, że rolą jego urzędu jest m.in. dbanie o konstytucyjność ustaw

W swoim wystąpieniu skrytykował też przebieg debaty parlamentarnej nad ustawą „o leczeniu niepłodności”. Uznał, że była daleka od woli poszukiwania kompromisu politycznego. Określił ją jako „przykrą i w znacznej mierze szkodliwą”.

Ocenił ponadto ustawę „o leczeniu niepłodności” jako „ewidentny postęp w stosunku do sytuacji, gdy brak jest jakichkolwiek regulacji ustawowych tej ważnej kwestii”.

Sejm uchwalił ustawę „o leczeniu niepłodności” 25 czerwca. Następnie bez poprawek ustawę przyjął Senat mimo, że senacka komisja zdrowia rekomendowała jej odrzucenie.

Jeszcze tego samego dnia zdecydowany sprzeciw wobec zapisów przyjętej ustawy wyraziło Prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

W specjalnym komunikacie biskupi zwrócili uwagę, że ustawa m.in. legalizuje niszczenie ludzkich embrionów. Podkreślili też, że osoby wierzące w Chrystusa nie mogą – pod żadnym pozorem – jej popierać, "jeżeli chcą pozostać w pełnej wspólnocie wiary".

Niedawno o odesłanie do Trybunału Konstytucyjnego lub zawetowanie ustawy, a zatem skierowanie jej do ponownego rozpatrzenia przez Sejm zaapelował w liście do prezydenta przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.


lk / Warszawa

M. Przeciszewski: ustawa “o in vitro” to dyktat, a nie owoc kompromisu

Wbrew temu, co powiedział dziś prezydent Bronisław Komorowski po złożenia podpisu pod ustawą o leczeniu niepłodności, ustawa ta nie jest owocem żadnego kompromisu - uważa szef KAI Marcin Przeciszewski

Polub nas na Facebooku!

Wbrew temu, co powiedział dziś prezydent Bronisław Komorowski po złożenia podpisu pod ustawą o leczeniu niepłodności, ustawa ta nie jest owocem żadnego kompromisu. Jest ona dyktatem wyznawców światopoglądu lewicowego (na których stronę przeszedł Bronisław Komorowski), nad pozostałą, inaczej myślącą i wyznającą inne wartości częścią społeczeństwa, ale też jest zlekceważeniem faktu, że życie ludzkie będzie niszczone w zarodku.

Podpisana dziś przez prezydenta ustawa – wbrew temu, co twierdzi – nie jest dowodem na żaden kompromis, gdyż jest najbardziej permisywnym ze wszystkich projektów ustawodawczych, jakie były w ciągu ostatnich lat składane do laski marszałkowskiej. Jest też de facto prawną legalizacją tych samych, niekorzystnie ocenianych, praktyk, związanych z procedurą in vitro, które dotąd pozostawały poza prawem. Oznacza również skierowanie olbrzymich środków z budżetu państwa do właścicieli klinik, które tę procedurę prowadzą i skąd czerpią niemałe zyski.

Prezydent Komorowski stwierdził słusznie, że "nie jest prezydentem polskich sumień". Powinien być jednak człowiekiem, który swoje decyzje uzgadnia z własnym sumieniem, a które w żadnym wypadku nie powinno zezwalać na zabijanie ludzi na etapie życia embrionalnego oraz na zamrażanie ich w ciekłym azocie.


Marcin Przeciszewski / Warszawa