video-jav.net
Z KRAJU

Gniezno czy Warszawa? – kwestia prymasostwa doby odrodzenia Polski

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku kard. Edmund Dalbor zaczął używać zakazanego przez Prusaków tytułu prymasa Polski. Jednocześnie w Warszawie funkcjonował prymas Królestwa Polskiego. Pytanie, który z hierarchów jest faktycznie prymasem, było nieuchronne.

Polub nas na Facebooku!

W pierwszych latach rządów Edmunda Dalbora nikt jego pierwszeństwa w Kościele w Polsce nie kwestionował. Podpis arcybiskupa – jeszcze jako nominata – widnieje na pierwszym miejscu pod listem biskupów polskich ze wszystkich trzech zaborów skierowanym do „episkopatu całego świata katolickiego” z prośbą o modlitwę i materialne wsparcie dla ofiar wojny na ziemiach polskich. Jako pierwszy kard. Dalbor podpisał się także pod telegramem wysłanym do papieża Benedykta XV z okazji obchodów 100-lecia powstania metropolii warszawskiej w 1917 roku. Trudności ze wskazaniem pierwszeństwa dawały już jednak o sobie znać.

Na inauguracji wspomnianych obchodów jubileuszowych archidiecezji warszawskiej obaj hierarchowie – abp Dalbor i abp Kakowski – nie będący jeszcze wtedy kardynałami, założyli przysługujące im z racji prymasostwa purpurowe szaty. Dodatkowo arcybiskup warszawski w myśl zaleceń papieża objął opieką przybyłego do metropolii warszawskiej wizytatora apostolskiego abp. Achille Rattiego (od 1919 roku nuncjusza apostolskiego) późniejszego papieża Piusa XI, który przewodniczył pierwszej zwołanej po odzyskaniu niepodległości Konferencji Episkopatu Polski w grudniu 1818 roku. Uczestniczyli w niej obaj hierarchowie. Obaj wzięli także udział w uroczystym otwarciu Sejmu w lutym 1919 roku. Abp Kakowski odprawił nabożeństwo w katedrze, a abp Edmund Dalbor poświęcił gmach parlamentu.

W Gnieźnie czy w Warszawie?

Kwestię pierwszeństwa dyskutowano początkowo jedynie w łonie Episkopatu. Z czasem przeniknęła ona jednak także do sfery publicznej. Pytanie, kto faktycznie jest prymasem Polski, zaczęto zadawać na łamach prasy. Ukazało się kilka artykułów na ten temat sugerujących rozwiązania prymasowskiego węzła gordyjskiego. W gazecie „Głos Narodu” anonimowy autor pisał: „Mało kto nawet wiedział o tym, że arcybiskupi warszawscy mają prawo do tytułu prymasa i dopiero stuletni jubileusz archidiecezji warszawskiej (…) przypomniał naszej pamięci dokument Piusa VII”. W Poznaniu zaś ks. Stanisław Okoniewski, późniejszy biskup chełmiński, opublikował w Księgarni św. Wojciecha 14-stronicową broszurę pt. „Kto jest prymasem Polski?”, w której uzasadniał, że tytuł ten przysługuje jedynie arcybiskupowi gnieźnieńskiemu.

Temat był też obecny na Konferencji Episkopatu Polski zwołanej w dniach 26-30 sierpnia 1919 roku w Gnieźnie. W czasie zjazdu biskupi uchwalili m.in. „Regulamin Zjazdu Biskupów”, który stanowił, że zjazdy biskupów polskich zwołuje prymas, arcybiskup gnieźnieński i poznański. Godność prymasowską arcybiskupów gnieźnieńskich Episkopat podkreślił także w liście do Ojca Świętego, pisząc, że biskupi zebrali się u grobu św. Wojciecha, fundamentu metropolii gnieźnieńskiej, do której przyłączona jest godność prymasa Polski. Tym tytułem kard. Dalbor podpisywał się też na wszystkich pismach wychodzących od Episkopatu.

Głos papieża

Na powyższym zjeździe w Gnieźnie arcybiskup gnieźnieński miał też zamiar przeprowadzić formalną uchwałę dotyczącą tytułu prymasowskiego. Przygotowano nawet odpowiedni tekst: „Prosić Stolicą Apostolską, aby arcybiskupa gnieźnieńskiego i jego następców w nowo powstałej zjednoczonej Polsce zatwierdzić raczyła w piastowanej od 500 lat prymasowskiej godności, z wyłączeniem innych tytułów prymasowskich w tymże kraju; oraz, by w szczególności raczyła zwolnić arcybiskupa warszawskiego i jego następców od włożonego na nich obowiązku używania tytułu prymasa, przez nich samych zresztą od lat 80-ciu już zarzuconego”. Ostatecznie kard. Dalbor nie zamieścił powyższej uchwały w porządku obrad. Historycy wskazują, że wpłynąć na to mogły konsultacje z biskupami, jak również fakt, że w liście otrzymanym miesiąc wcześniej nuncjusz apostolski Ratti tytułował go prymasem Polski.

Koniec końców prymasowski węzeł gordyjski rozwiązała Stolica Apostolska. Papieskie rozstrzygnięcie nadeszło sześć lat po wspomnianym zjeździe w Gnieźnie. Pismem z dnia 5 lutego 1925 roku, abp Lorenzo Lauri (od 1921 roku nuncjusz apostolski w Polsce) poinformował obu kardynałów o decyzji Kongregacji ds. Nadzwyczajnych Kościoła, zaaprobowanej przez papieża, na mocy której arcybiskupowi gnieźnieńskiemu przysługuje tytuł prymasa Polski, a arcybiskupowi warszawskiemu tytuł prymasa Królestwa Polskiego. Stolica apostolska potwierdziła też obu hierarchom prawo do noszenia szat purpurowych (obaj byli już wtedy kardynałami) i przy okazji zniosła jurysdykcję prymasowską wobec innych polskich diecezji.

Listy prymasów

Jak przyjęli tą decyzję sami zainteresowani? Ich stanowiska znane są z korespondencji, jaką z sobą prowadzili. Kard. Aleksander Kakowski pisał: „Stoję na stanowisku, że godność prymasa przysługuje od wieków arcybiskupom gnieźnieńskim. Nie mogę też przekreślić dwóch bulli nadających godność prymasa arcybiskupom warszawskim. Pragnąc jedności w Polsce, szanując tradycję, widzę rozwiązanie trudności w połączeniu personalnym dwóch archidiecezji: gnieźnieńskiej i warszawskiej. Zanim jednak to lub inne rozwiązanie nastąpi, uprzejmie proszę Eminencję, aby Eminencja po dawnemu, biorąc też pod uwagę i mój wiek, zwoływał konferencje Biskupów, zajmował się ich organizacją i przeprowadzeniem, za co Eminencji będę bardzo wdzięczny. Sądzę, że w zupełnej będziemy zgodzie z prawem kanonicznym, jeżeli dla uniknięcia wszelkich możliwych zarzutów, będziemy pisali w protokole konferencji, że odbyła się pod prezydencją kardynałów”. Z pisma tego, jak pisze ks. prof. Stanisław Wilk w najnowszej monografii „Dzieje prymasostwa polskiego”, wynika, że kard. Kakowski był przeświadczony, iż to właśnie on powinien zwoływać i przewodniczyć konferencjom Episkopatu Polski.

Kard. Dalbor, dziękując za wyjaśnienia, które jego zdaniem świadczyły o pojednawczym dążeniu kard. Kakowskiego, zauważał jednak: „Faktów historycznych nie można przekreślać. Więc nie można przekreślać rozbioru Polski, ale czy jest potrzebną rzeczą odnawiać skutki rozbiorów? Tu się budzą wątpliwości, w których nie chcę zabierać głosu, ponieważ naraziłbym się na niebezpieczeństwo patrzenia na rzecz z punktu osobistego”. Zgodził się też zwoływać, przygotowywać i przewodniczyć zjazdom biskupów, co dane mu było uczynić jeszcze tylko jeden raz.

Jeden dla dwóch diecezji

Rok po decyzji Stolicy Apostolskiej kard. Edmund Dalbor zmarł. Kard Kakowski przeżył prymasa Polski o 12 lat. Zmarł 30 grudnia 1938 roku w Warszawie. Po śmierci kard. Edmunda Dalbora nominację na arcybiskupstwo gnieźnieńskie i poznańskie wraz tytułem prymasa Polski otrzymał kard. August Hlond. Za jego rządów, w 1946 roku, ziściło się to, o czym pisał kard. Kakowski. Rozwiązana została unia personalna między archidiecezją gnieźnieńską i poznańską, a Gniezno połączono „pro hac vice” unią personalną z archidiecezją warszawską przy zachowaniu samodzielności i odrębności terytorialnej obu archidiecezji. Przez kolejne 63 lata tytuł prymasa Polski był związany z archidiecezją gnieźnieńską i archidiecezją warszawską, a noszący go hierarchowie rezydowali i w Gnieźnie i w Warszawie.

Bernadeta Kruszyk / Gniezno

Prezydium Episkopatu prosi, by 11 listopada w kościołach zabiły dzwony

Setna rocznica odzyskania niepodległości jest historycznym wydarzeniem, dlatego Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zwraca się z prośbą, by jeśli to możliwe, 11 listopada o godz. 12.00 w kościołach zabiły dzwony – poinformował rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik. Setna rocznica odzyskania niepodległości jest historycznym wydarzeniem, dlatego Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zwraca się z prośbą, by jeśli to możliwe, 11 listopada o godz. 12.00 w kościołach zabiły dzwony – poinformował rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Polub nas na Facebooku!

Rzecznik KEP podkreślił, że dzwony towarzyszą ważnym wydarzeniom w historii naszej ojczyzny, takim na przykład był wybór kard. Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II. „Bicie dzwonów oznacza doniosłość chwili. Niech tak będzie również w dniu, w którym świętujemy 100-lecie odzyskania niepodległości. Dźwięk dzwonów niech będzie wezwaniem do modlitwy w intencji tych, którzy oddali życie za ojczyznę oraz znakiem wdzięczności Bogu i ludziom za wolność i niepodległość Polski” – powiedział.

Ks. Rytel-Andrianik wskazał, że wiara katolicka scalała rodaków podzielonych przez granice zaborów, przez co gwarantowała narodowi przetrwanie. Kształtowali go oddani biskupi i kapłani polscy – tak walcząc w czasie powstań, jak i prowadząc pracę organiczną u podstaw pośród najuboższych ludzi. „Wśród ludzi Kościoła, którzy przyczynili się w ogromnej mierze do podtrzymywania ducha polskości w narodzie byli m.in. św. Brat Albert Chmielowski, św. o. Rafał Kalinowski, bł. bp Józef Sebastian Pelczar, bł. o. Honorat Koźmiński, św. s. Urszula Ledóchowska, bł. Edmund Bojanowski, bł. ks. Ignacy Kłopotowski i wielu innych” – przypomniał.

Rzecznik Episkopatu podkreślił także, iż Stolica Apostolska była jednym z pierwszych państw, które uznały niepodległość Polski. Stało się to 7 marca 1919 r.

Ks. Rytel-Andrianik dodał, że duchowni Kościoła katolickiego ponosili śmierć męczeńską za ojczyznę. Zwrócił również uwagę na rolę Jasnej Góry, która zawsze była ostoją polskości. „To właśnie przed obliczem Matki Bożej w jasnogórskim sanktuarium Polacy odnajdywali umocnienie w czasach zaborów. To tu opłakiwali poległych w powstaniach i modlili się za ich dusze. Maryi jako Królowej Polski zawierzali losy ojczyzny i prosili ją o wsparcie w niepodległościowych dążeniach” – powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Prezydium Konferencji Episkopatu Polski stanowią: abp Stanisław Gądecki, przewodniczący, abp Marek Jędraszewski, z-ca przewodniczącego, bp Artur Miziński, sekretarz generalny.

BP KEP / Warszawa