“Działania ekumeniczne są na najwyższym poziomie”

- Znajdujemy się w bardzo ciekawym momencie w dziejach ekumenizmu, bo dokumenty i relacje pomiędzy zwierzchnościami są na najwyższym poziomie - podkreślił bp Jerzy Samiec, Prezes Polskiej Rady Ekumenicznej. Biskup Kościoła ewangelicko-augsburskiego uczestniczył w konferencji prasowej w Warszawie, w zawiązku z rozpoczynającym się 18 stycznia Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Polub nas na Facebooku!

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan połączy w jakiś sposób wszystkie Kościoły i wspólnoty chrześcijańskie w naszej Ojczyźnie – mówił bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu. Podziękował również bp. Samcowi za zaproszenie nas do wspólnego świętowania 500. jubileuszu reformacji. Wyraził również nadzieję, że rytm ekumeniczny nabierze rozpędu.

 

Bp Nitkiewicz przytoczył również słowa z Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym “Gautium et spes”, które mówiąc o relacjach między kościołami stosują klucz “Jedność w tym, co konieczne, dowolność w tym, co wątpliwe i miłość we wszystkim”. – Trzeba tej miłości we wszystkim. Jedność nie jest celem sama w sobie. Ona jest darem Ducha Świętego, o który się modlimy, ale ta jedność w różnych formach powinna towarzyszyć naszej wspólnej wędrówce – podkreślił.

Nawiązując do tematu Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan “Prawica Twoja wsławiła się mocą”, bp Nitkiewicz zauważył, ze pomaga on nam dostrzec Bożą interwencję, która rozprasza mroki zła, która zrywa kajdany niewoli. – To wpisuje się w 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Mam nadzieję, że będziemy mogli świętować te niepodległość razem – powiedział bp Nitkiewicz.

“Dobrze by było, żeby centralne władze naszego państwa i Kościoła przewidziały jakieś formy ekumenicznego świętowania. Bo to stulecie dotyczy wszystkich bez względu na wyznanie i poglądy” – wskazał przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu. Poinformował również o planowanym wspólnym nabożeństwie ekumenicznym w Warszawie, które odbędzie się 10 listopada.

 

Z kolei biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP Jerzy Samiec podkreślił, że jubileusz reformacji był wydarzeniem, które sprawiło, że powstało kilka dokumentów dotyczących wzajemnych relacji między Kościołami luterańskim a rzymskokatolickim m.in. “Od konfliktu do komunii”. – To dokument bardzo istotny i ważny w naszych relacjach ekumenicznych dlatego, że w pewien sposób podsumowuje on wszystko to co, wydarzyło się w ciągu 50 lat od Soboru Watykańskiego II, który zwrócił uwagę że powinniśmy koncentrować się w ekumenizmie, w tym co nas łączy, a nie co nas dzieli – mówił.

Prezes Polskiej Rady Ekumenicznej zaznaczył, że dokument ten pozwoli także na rzetelne spojrzenie na historię czasów reformacji i zwrócenie uwagi na to, że zarówno jedna, jak i druga strona tworzyła wtedy bardzo wiele nieprzyjaznych dokumentów, które często były pomówieniami. – Zwrócono w nim uwagę, że przez wieki przeprowadzono bardzo rzetelne badania na temat wpływu reformacji na Kościół rzymskokatolicki, zwrócenie uwagi na to, że Luter nie chciał zakładać żadnego nowego Kościoła, ale też na obecny stan relacji między Kościołami – dodał.

– Można by powiedzieć, że dzisiaj znajdujemy się w bardzo ciekawym momencie w dziejach ekumenizmu, bo z jednej strony jeżeli patrzymy na dokumenty i relacje pomiędzy zwierzchnościami można mówić, że i dokumenty i relacje są na najwyższym poziomie, mówią już o bardzo wielu rzeczach, które są wspólne. Mówią też o wspólnym działaniu – podkreślił bp Samiec.

Zauważył również, że pojawiają się ruchy bardzo antyekumeniczne, które sięgają do wieku XVI, do fake newsów i wyciągają je na światło dzienne jako fakty historyczne. – Jest to niestety złe podejście do tematu – stwierdził zwierzchnik polskich luteran. Podkreślił, że wzajemne relacje muszą być zbudowane na miłości, jeżeli chcemy się nazywać uczniami Jezusa Chrystusa. – Jeżeli mówimy, że naśladujemy Jezusa, to on wzywa nas do tego, żebyśmy siebie nawzajem kochali – powiedział. Nawiązując do 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę zaznaczył, że włączali się w nią wszyscy Polacy, niezależnie od swojej wiary. – Wszyscy razem też chcemy świętować – dodał bp Samiec.

 

Z kolei ks. Doroteusz Sawicki z prawosławnej Warszawskiej Katedry Metropolitalnej pw. św. Marii Magdaleny wskazał, że ekumenizm to wyzwanie dla wszystkich chrześcijan i niezależnie od czasu, w którym żyją. – Każdy czas będzie przynosił nowe problemy, nowe zadania. Ekumenizm to jedność w różnorodności – podkreślił. Dodał, że Polska jest również jednością w różnorodności – narodowości, poglądów, przekonań politycznych i aspiracji społecznych.

Odwołując się do prawosławnego przysłowia “nie każda godzina ma 60 minut” podkreślił, że Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan nie zamyka się w 7 dniach. – Ten tydzień ma minimum 365 dni. (…) Rozpoczynając każdy rok zaczynamy go od modlitwy o ekumenizm. Bez Boga sobie nie poradzimy. Zrobimy bardzo wiele, ale nie będziemy w stanie przywrócić jedności – powiedział.

Ks. Sawicki zaprosił również w imieniu nieobecnego abp Abla na centralne nabożeństwo ekumeniczne, które odbędzie się 21 stycznia w Siedlcach. – Chcemy pokazać, że Polska i ekumenizm to nie tylko Warszawa. Chcemy pokazać, że każdy skrawek naszej zmieni zasługuje, by dwóch braci mogło się spotkać – podkreślił.

 

Ks. Grzegorz Gremza Dyrektor Polskiej Rady Ekumenicznej przypomniał, że w 2016 roku KEP i Prezydium Polskiej Rady Ekumenicznej wystosowali apel w sprawie uchodźców. Przypomniał, że w tym roku Kościół prawosławny w Polsce rozpoczął praktyczne działania związane z tym apelem, m.in. inicjując punkt konsultacyjny ds. migracji “Gościnny Kościół”. Jego celem jest zachęcenie parafian do zaangażowania w pomoc uchodźcom i migrantom. Chcemy też przygotować w Kościele osoby, które będą potrafiły rozmawiać z osobami pochodzącymi z innego regionu, władające innym językiem, bo osoby na obczyźnie potrzebują takich przyjaciół – dodał.

 

Ks. Sławomir Pawłowski, sekretarz Rady KEP ds. Ekumenizmu przypomniał, że Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan ma 110 lat, a od 50 lat materiały na niego są przygotowywane wspólnie przez Światową Radę Kościołów i Papieską Radę ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

– Tegoroczny Tydzień Modlitw przygotowali chrześcijanie z Karaibów. Jego hasłem jest zdanie “Prawica Twoja wsławiła się mocą” z kantyku Mojżesza, pieśni, którą śpiewali Izraelici po wyjściu z niewoli egipskiej. Karaiby bardzo doświadczyły niewolnictwa i wyzysku ekonomicznego. Stąd idea wyzwolenia z różnego rodzaju ucisków leży w ich sercu – powiedział.

 

Na zakończenie bp Nitkiewicz, bp Samiec oraz ks. Sawicki zapalili wspólnie świece, które rozprowadzane są przed świętami Bożego Narodzenia. – Niech ten gest zapalenia świec będzie znakiem uzupełniania się i pełni w Chrystusie na wzór Trójcy Świętej – powiedział bp Nitkiewicz.

Tegorocznym hasłem Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan są słowa z Księgi Wyjścia “Prawica Twoja wsławiła się mocą”. Centralne nabożeństwo odbędzie w prawosławnej cerkwi Św. Trójcy w Siedlcach 21 stycznia, na którym homilię wygłosi bp Krzysztof Nitkiewicz.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

“Korona Królów”. Skąd Dominikanie na dworze króla Władysława?

Kłuje mnie w oczy sam fakt pokazania się dominikanów na dworze króla Władysława i Jadwigi. Para królewska wspierała franciszkanów, dla nich fundowała klasztory i oddawała w opiekę kościoły, im też pewnie polecała duszpasterstwo dworzan

o. Tomasz Grabowski OP
o. Tomasz
Grabowski OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Osobiście nie oglądam telenowel, również tych historycznych, ani produkcji tureckiej (Wspaniałe stulecie) ani polskich. Przełamałem się jednak, ponieważ internetowe polemiki dotyczyły również spraw liturgicznych, a skoro liturgia i średniowiecze pojawiają się na ekranie, czemużby nie zresetować umysłu i przyjrzeć się osiągnięciu polskiej kinematografii. Reset podziałał połowicznie, bo zamiast wprowadzić w stan intelektualnego letargu a przynajmniej błogiej tabula rasa — w końcu tego właśnie oczekuję od wieczornej posiadówki przed ekranem — ciśnienie nieznacznie mi podskoczyło, a szczęki się zacisnęły, jakby nazbyt kurczowo. Reakcja była spowodowana dwoma wątkami prezentowanymi w serialu.

Pierwszym z nich zajmę się poniżej, a drugim, gdy serial dotrze już do zapowiadanego Triduum Paschalnego. Zirytował mnie sposób prezentacji XIV-wiecznych dominikanów. Nie pomijam, ale wybaczam kwestię czupryn, z jakimi się pojawiają na planie. Co prawda, wypadało aktorów wystrzyc w przyzwoite, wąskie tonsury. Ale co tam, niech będzie. Pewnie zabrakło w budżecie pieniędzy, by chłopakom dopłacić za niewygodę i ziąb odczuwany na szczycie głowy.

Bez większego trudu wybaczam też sprawę habitów. Nie dość, że odwzorowują krój z epoki baroku, to do tego robią to błędnie. W ekranizowanym okresie bracia kaznodzieje używali habitów skromniejszych, bez szerokiego kołnierza, a czarny kaptur był połączony z kapą, biały natomiast ze szkaplerzem. Tutaj, nie wiem dlaczego, biały kaptur zszyto z czarnym. Przez to spowiednik Anny Aldony, ojciec Wojciech, żeby przyjść do księżnej bez kapy, musi paradować w czarnym kapturze, bo białego nie ma. Wystarczyło zgłosić się do nowicjatu. Bracia pewnie i za darmo pożyczyliby kilka habitów. Choć nie odpowiadałyby tym z czasów Łokietka, przynajmniej byłyby bliższe jakimkolw jakimkolwiek habitom dominikańskim.

 

 

Najbardziej jednak kłuje mnie w oczy sam fakt pokazania się kaznodziejów na dworze króla Władysława i Jadwigi. Para królewska wspierała franciszkanów, dla nich fundowała klasztory i oddawała w opiekę kościoły, im też pewnie polecała duszpasterstwo dworzan. Dominikanie mogli wydawać się władcom podejrzani, ponieważ współpracowali z krzyżakami. Owszem, wraz z nimi ruszyli na północ kraju, tam stawiali klasztory w miastach lokowanych lub rozbudowywanych przez krzyżaków, spowiadali Wielkiego Mistrza zakonu rycerskiego, a Krzyżacy na swój użytek skopiowali liturgię kaznodziejów.

Co prawda, jest pewien plus tej dziwacznej — z punktu widzenia historii — podmiany. W kilku odcinkach serialu można posłuchać Marcina Bornus Szczycińskiego, który intonuje i z zespołem śpiewa chorał dominikański. Panowie wykonują śpiewy według rytmicznej interpretacji opartej o trzynastowieczny traktat De musica Hieronima z Moraw, dominikanina. Nieczęsto się zdarza, by do telewizji przebił się chorał w tej interpretacji. Brakuje niestety nieco pogłosu i większej liczby gardeł, ale widok Marcina w habicie zakonu, którego tradycji liturgicznej poświęcił wiele lat pracy, cieszy i wynagradza wiele.

Skąd producenci zaczerpnęli pomysł na umieszczenie dominikanów na dworze królewskim w Krakowie?

Może chodziło o malowniczy element w dość ubogiej scenografii? Biało-czarny habit w tym czy innym kroju dobrze się prezentuje na ekranie. Myślę, że chodziło o coś więcej. W serialu kler diecezjalny, czy to biskupi czy archidiakon, są konsekwentnie przedstawiani w negatywnym świetle. Religia, nazwijmy ją „urzędowa”, wyznawana przez królową Jadwigę i narzucona dworzanom, jest zlepkiem rygorystycznych przepisów, obłudy i dewocji. W tym kontekście umieszczono kilku braci zakonnych, którzy niewiele mówią, a gdy się odzywają, wydają się być pobożni. Wykorzystywani są przede wszystkim do nabożnego śpiewania antyfon i responsoriów żałobnych. Czy nie jest to stereotyp z XXI wieku przeniesiony do czasów Kazimierza Wielkiego?

Wiele osób postrzega braci św. Dominika jako odrębny nurt w Kościele. Ma ich za „bardziej ludzkich” księży, którzy niekoniecznie jeżdżą drogimi samochodami, posługują się niezrozumiałym, nadętym, kościelnym językiem i nie zależy im wyłącznie na pieniądzach. Nie będę nikomu bronił mieć fałszywego wyobrażenia na nasz temat. Ale martwi mnie utwierdzanie negatywnego obrazu kleru diecezjalnego i sugerowanie, że wiara przeżywana przez ludzi w kręgach władzy musi być obłudna. Coraz więcej jest przykładów bardzo oddanych i życzliwych ludziom księży, pobożnych pasterzy od wikarych zaczynając a na biskupach kończąc, coraz więcej księży dobrze wykształconych. Od wielu braci w sutannach możemy uczyć się i wiary i poświęcenia, duchowości i uczciwości, pobożności i kaznodziejstwa. Sądzę, że wady u dominikanów rozdane są w podobnej ilości i mocy, jak u księży diecezjalnych.

 

Nie ma powodu, dla którego warto było wbrew faktom historycznym utwierdzać przeciwstawianie dominikanów klerowi diecezjalnemu. Również wiara przeżywana przez władców nie musi być obłudna i fanatyczna.

Wydaje się, że chociażby przykład byłej pani premier na to wskazuje. Czy wiele potrzeba wyobraźni, by stworzyć postać pozytywnie religijną? Czy dewocja musi przykrywać mordercze instynkty i niskie motywacje? Świat się zmienia, Kościół również. Mógłby też zmienić się w tych aspektach serial Korona królów.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
o. Tomasz Grabowski OP

o. Tomasz Grabowski OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
o. Tomasz Grabowski OP
o. Tomasz
Grabowski OP
zobacz artykuly tego autora >