Burza spustoszyła Wierzchowiska, Caritas pomaga

Ubiegłotygodniowa burza, która spowodowała gwałtowną powódź w Wierzchowiskach (diecezja sandomierska), sprawiła, że ponad 300 posesji i domów zostało zalanych. Na pomoc poszkodowanym ruszyli wolontariusze Caritas.

Polub nas na Facebooku!

– Staramy się nieść pomoc w bardzo szerokim zakresie. Od zapewnienia podstawowych środków czystości i detergentów do czyszczenia domów, poprzez ubrania, koce, łóżka aż po żywność. Na razie szacowane są straty. Na pewno będzie potrzebna jeszcze bardziej kompleksowa i długotrwała pomoc, bo w wielu przypadkach zostały zalane pola z uprawami zbóż i malin, co stanowi źródło dochodu dla rodzin. Wielu osobom została zapewniona pomoc przez naszego psychologa – informuje ks. Bogusław Pitucha, dyrektor Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Jak dodaje ks. Bogusława Pitucha, kilka domów po wstępnych oględzinach nie będzie się nadawało do zamieszkania. Są to domy drewniane, w których woda zbyt poważnie naruszyła konstrukcję. Ich właściciele znaleźli już schronienie u bliskich, a jeśli tylko będzie taka potrzeba, to Caritas wynajmie mieszkania zastępcze w Janowie Lubelskim.

Do pomocy poszkodowanym mieszkańcom pośpieszyli wolontariusze Caritas oraz mieszkańcy kilku parafii z terenu diecezji. Pomagali wynosić zalane meble, oczyszczali mieszkania, podwórka, wywozili naniesiony przez wodę muł.

– Szczerze współczujemy mieszkańcom, którzy ucierpieli w tej powodzi, ich sytuacja jest naprawdę ciężka. W wielu domach woda i błoto zniszczyły piwnice i całe mieszkania. Często trzeba zrywać podłogi, odbijać płytki, osuszać i oczyszczać ściany. Pracy jest ogrom – opowiada pan Antoni, który przybył z pomocą.

Caritas nadal organizuje w kolejne dni wyjazdy wolontariuszy do pomocy w porządkowaniu zalanych posesji w Wierzchowiskach. Osoby chętne do takiej formy pomocy proszone są o kontakt z biurem Caritas pod nr tel. 15 644 58 98 lub bezpośrednio z dyrektorem Caritas Diecezji Sandomierskiej ks. Bogusławem Pituchą (tel. 695 308 060).

Natomiast osoby chętne do pomocy przy sprzątaniu pochodzące z okolic Rudnika proszone są o zgłoszenie się do Centrum Caritas w Rudniku nad Sanem do koordynatora ks. Tomasza Szostka pod tel. 785 270 035. Pomóc poszkodowanym można także poprzez wpłatę środków pieniężnych na konto Caritas Diecezji Sandomierskiej 33 1240 2786 1111 0010 5670 9561 z dopiskiem: „Powódź w Wierzchowiskach”.

W środę 19 czerwca nad miejscowościami Wierzchowiska Pierwsze i Drugie i Pasieka w gminie Modliborzyce na terenie diecezji sandomierskiej przeszła potężna burza z ulewnym deszczem. Silna nawałnica wywołała tam tzw. powódź błyskawiczną. Zalane zostały drogi, pola i posesje. Na skutek spływania wody z pól oraz wystąpienia z brzegów rzeczki Sanna zalanych zostało około 300 posesji.

Niesiony przez wodę muł pokrył pola, uprawy malin, podwórka i wnętrza budynków mieszkalnych. Zaraz po ustaniu ulewy miejscowość była dosłownie odcięta od świata przez nagromadzoną wodę, naderwane mosty i drogowe przepusty. W pierwszych dniach z pomocą mieszkańcom przyszli strażacy, policjanci i żołnierze z Lubelskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej.

– Pomoc była bardzo duża. Najpierw ratowali nas miejscowi strażacy, potem przyjechały wozy strażackie ze sprzętem do wypompowywania wody z kilku powiatów. Wielką pomoc okazali żołnierze terytorialsi. To oni byli już następnego dnia gotowi pomagać. Zrobili naprawdę wielką robotę – opowiada pan Andrzej.

– Około 14.00 pojawiła się chmura, niecała godzina deszczu i wszystko zostało zalane. Do naszego domu nie można było dojść. Z matką siedzieliśmy na stole, bo w domu wszystko pływało. Dom nadaje się do generalnego remontu. Ludzie pomagali nam z całego serca. Nawet nie mam pojęcia, kto i ile pomagał. Ale bez pomocnych rąk nic byśmy nie zrobili – podkreśla pan Bogumił.

– Pierwszego dnia czyściliśmy domy. Wszędzie było pełno mułu. Woda niosła wszelkie nieczystości, więc trzeba wszystko odkażać. Meble, które zalała woda wywozimy do utylizacji. Nie nadają się do niczego. Zniszczeniu uległ także sprzęt rolniczy: traktory, maszyny. Budynki gospodarcze są także zamulone. Na płotach zostały śmieci z całej okolicy. W wielu miejscach ciężko jeszcze dojechać ciężkim sprzętem, bo jest mokro – opowiada pan Zbigniew.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Wakacje u kamedułek? Chętni są zawsze

Przy klasztorze mniszek kamedułek w Złoczewie działa Dom Gościnny o nazwie „Pustelnia św. Romualda”. W niektórych okresach siostry starają się nawet ograniczać liczbę gości. Chętni są zawsze, bo jak podkreśla przeorysza klasztoru matka Weronika Sowulewska "Bóg jest wszędzie, ale w ciszy i spokoju łatwiej Go znaleźć".

Polub nas na Facebooku!

„Chcemy, w duchu benedyktyńskiej gościnności zalecanej nam w Regule, by także i inni mogli zaczerpnąć jak najwięcej z naszego kamedulskiego życia i nacieszyć się jego owocami w takiej mierze, w jakiej mogą być dla nich dostępne, by mogli zakosztować świętej ciszy i błogosławionej samotności otwierającej na Boga” – piszą siostry o idei Domu Gościnnego.

Przeznaczony jest on maksymalnie dla 30 osób. Mogą tam przyjechać zorganizowane grupy, z własnym programem rekolekcyjnym, jak Neokatechumenat, czy Domowy Kościół a także indywidualne osoby. Mniszki pozostają za klauzurą, nie organizują rekolekcji. Można jednak uczestniczyć w codziennej Eucharystii celebrowanej w klasztornym kościele a także w zakonnej liturgii godzin, słyszalnej w kościele „przez kratę”. Siostry udostępniają księgi liturgiczne a także w pewnym stopniu zasoby klasztornej biblioteki. Goście mogą też porozmawiać z kamedułkami do tego wydelegowanymi i jeśli chcą, mogą włączyć się w prostą pracę na świeżym powietrzu.

Centralnym miejscem „Pustelni św. Romualda” jest kaplica, w której można spędzać dowolną ilość czasu w ciągu dnia i nocy.

Jak podkreśla matka Sowulewska chętnych do takiej formy spędzenia czasu nie brakuje. Siostry w pewnych okresach starają się nieco ograniczyć ich liczbę, by zachować kontemplacyjny charakter swego domu. Są osoby, które przyjeżdżają regularnie. W czasie wakacji gości jest z reguły więcej.

– Ludzie szukają duchowych wartości, skupienia, odejścia od gwaru , hałasu, pobycia w samotności. Potrzebują lektury duchowej, rozmowy z siostrami.. Szukają Boga. On jest oczywiście wszędzie ale w ciszy i w spokoju łatwiej Go znaleźć – mówi matka Sowulewska. :Pustelnia św. Romualda to miejsce, które sprzyja oderwaniu od wszechobecnego szumu informacyjnego. – Jeśli ktoś chce wejść w ciszę, tu ma taką możliwość – podkreśla kamedułka.

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap