video-jav.net

Bp Czaja: zawierzmy Chrystusowi Ojczyznę i nasze rodziny

„Nie jest naszym zadaniem ogłaszać Chrystusa Królem, lecz uznać Jego panowanie i poddać się Jego Prawu, zawierzyć Mu naszą Ojczyznę i cały Naród, nas samych i nasze rodziny” - powiedział bp Andrzej Czaja podczas Mszy św. w uroczystość Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana, która odbywa się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Hierarcha podkreślił, że przyjęcie Aktu zobowiązuje, aby owocem podwójnego jubileuszu: Miłosierdzia i 1050-lecia chrztu Polski nie był jedynie zapis w kronikach. - Trzeba podjąć dzieło przemiany i uporządkowania życia po Bożemu, na miarę Jezusa i Jego Ewangelii – wskazywał przewodniczący Zespołu KEP do spraw Ruchów Intronizacyjnych.

Polub nas na Facebooku!

Na początku homilii bp Andrzej Czaja przypomniał, że wierni przybyli do łagiewnickiego sanktuarium, by przyjąć Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, gdyż powinien królować w naszym życiu Ten, o którym św. Paweł mówił, że „jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia”, który „jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie”, „w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów”, który „jest Głową Ciała – Kościoła” i „pierworodnym spośród umarłych”.

 

Wyjaśnił, że Bóg wywyższył swego Syna na krzyżu dla naszego zbawienia i po zmartwychwstaniu posadził Go „na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela”.

 

– Dlatego nie jest naszym zadaniem ogłaszać Chrystusa Królem, lecz uznać Jego panowanie i poddać się Jego Prawu, Jego woli i zbawczej władzy, zawierzyć i poświęcić Mu naszą Ojczyznę i cały Naród, nas samych i nasze rodziny – podkreślił przewodniczący Zespołu KEP ds. Ruchów Intronizacyjnych.

 

Dodał, że aby wyznać z wiarą, że Jezus jest naszym Królem, Panem i Zbawicielem, “trzeba podjąć jakże ciągle aktualne wyznanie św. Jana Pawła II z homilii inaugurującej jego pontyfikat: ‘Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Dla Jego zbawczej władzy […]. Nie lękajcie się!’”.

 

Bp Czaja zaznaczył, że nie trzeba się bać, bo “Jezus nie przychodzi jak złodziej, nie zabiera, lecz daje, uzdrawia, przemienia, umacnia”. – Zapewnia nas: “Oto stoję u drzwi i pukam”. Ileż w tym delikatności i troski zarazem. (…) Nie czeka na dary, lecz obdarowuje łaską i prawdą. Jest naszym największym Dobrodziejem – mówił kaznodzieja.

 

Jezus pokazuje w Ewangelii, że dysponuje mocą obdarowywania nowym życiem, a ten, który w Niego wierzy, może liczyć na udział w Jego królestwie. Jezus jest Królem, który panuje nad grzechem, śmiercią, piekłem i szatanem, i darzy życiem wiecznym w swoim Królestwie. Trzeba jednak w Jezusa wierzyć i wyznać wiarę w Niego, uznać Go swoim Królem, czyli “dać Mu posłuch i pierwsze miejsce w życiu, służyć Mu i żyć na Jego chwałę”.

 

To nowe życie, jakim obdarza człowieka Jezus, ma w sobie już od chwili chrztu wielki potencjał, który jednakże może zostać zmarnowany, jeśli to życie będziemy chcieli rozwijać bez Boga. – Wystarczy jednak otworzyć drzwi, przyjąć Pana, dać Mu pierwsze miejsce we wszelkich sferach naszego życia: rodzinnej, zawodowej i społecznej, a On je uporządkuje i rozwinie; wprowadzi Boży ład, napełni swym Duchem i pokojem – wskazywał bp Czaja.

 

W opinii hierarchy, owego Bożego ładu bardzo dziś potrzeba w ludzkich sercach. Potrzeba “zgody i miłości między nami, Bożego Ducha, Ducha prawdy i jedności, i innych owoców Ducha: dobroci, uprzejmości, łagodności, opanowania, wierności i cierpliwości” – podkreślił.

 

Potrzeba też “wyrazistego poszanowania Bożego Prawa, aby stanowione prawo ludzkie nie było ponad nim i nie dochodziło do łamania sumienia człowieka, lekceważenia etyki i moralności”.

 

Jak przypomniał, Światowe Dni Młodzieży ujawniły wielki potencjał wiary i Bożego ducha w naszym Kościele. – A jednak w codzienności nie za bardzo umiemy tym potencjałem żyć, ten potencjał obudzić. Przeżyliśmy pośród siebie tyle piękna, obecności działania Jezusa, bliskości Jego ducha, ale w codzienności trudno nam tak żyć, jak wtedy – ubolewał.

 

Jego zdaniem, zamykając rok podwójnego jubileuszu: Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia i 1050-lecia Chrztu Polski “musimy przyznać, że niestety coraz bardziej brakuje w naszym Kościele i Narodzie otwartej tożsamości, która warunkuje i znamionuje rozwój autentycznej wiary i egzystencji chrześcijańskiej”.

 

“Nie możemy ani rozmazywać, czy zaprzedawać swej identyczności, ani widzieć w człowieku inaczej myślącym, czy inaczej wierzącym od razu przeciwnika, czy wręcz wroga” – podkreślił hierarcha.

 

Wyjaśnił, że u podstaw zdrowej tożsamości chrześcijańskiej jest wiara żywa i świadoma, a tam, gdzie jej brakuje, pojawiają się różne schorzenia w chrześcijańskiej egzystencji: raz jest to infantylność wiary, innym razem rozwój fundamentalizmu.

 

Najczęściej Bóg spychany jest na margines codziennego życia, ujawniają się różne formy niedowiarstwa i zabobonu, a także dziwna subiektywna duchowość, bez Chrystusa, sprowadzająca się do zaspokajania podstawowych pragnień ludzkiej natury: zdrowia, dobrobytu i szczęścia.

 

Jak wskazywał bp Czaja, trudno być wtedy obrońcą i świadkiem wiary, wrażliwym i prawym człowiekiem sumienia, „ponieważ duch ludzki nie unosi się wówczas na skrzydłach wiary i rozumu”.

 

Kaznodzieja ubolewał, że Polacy nie bardzo przejęli się myślą przewodnią Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia: „Miłosierni jak Ojciec”. – Nie zawsze umiemy czerpać z Bożego miłosierdzia, które Pan Bóg obficie rozlewa na nas w swoim słowie i świętych sakramentach, ale jeszcze trudniej przychodzi nam okazywanie miłosierdzia naszym bliźnim – mówił.

 

Zdaniem bp. Czai, coraz więcej jest w naszym społeczeństwie „zobojętnienia i zamknięcia na innych, wiele osądów pochopnych i krzywdzących, odniesień z pozycji arbitra i linczowania z podeptaniem prawa domniemanej niewinności. Zanim sprawa dostanie się do prokuratury, już nieraz w mediach ktoś jest osądzony. Coraz więcej nieprzejednanych i wręcz wrogich postaw i zachowań, gorzkich owoców wyrastających z negatywnych emocji, które nie mają nic, albo niewiele wspólnego z Bożym Duchem: wzburzenie, niezgoda, rozłamy, bywa, że i nienawiść”.

 

– Moi Drodzy, to trzeba zmienić! Tak dalej być nie może! Proklamacja Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana naprawdę zobowiązuje. Nie dopuśćmy do tego, by jedynym owocem podwójnego jubileuszu Miłosierdzia i Chrztu Polski był określony zapis w kronikach i annałach – wskazał przewodniczący Zespołu KEP do spraw Ruchów Intronizacyjnych.

 

„Nie możemy dalej dryfować w tym kierunku, który oznacza oddalanie się od Boga. Zmiany nie dokona jednak sama proklamacja Jubileuszowego Aktu. Trzeba podjąć dzieło przemiany i uporządkowania życia po Bożemu, na miarę Jezusa i Jego Ewangelii” – podkreślił bp Czaja.

 

Przypomniał, że dogodną okazją do przemiany jest zbliżający się czas Adwentu, a po nim, święta Bożego Narodzenia. Jest to okres, w którym powinniśmy przyjąć Chrystusa jako Króla i Pana w nasze życie osobiste i rodzinne. Ale nie powinniśmy się bać przyjąć go także „w te miejsca, w których o jakości życia nie decydujemy sami”.

 

„Zaprośmy i otwórzmy drzwi Jezusowi, a on już sam będzie działał. Dysponuje przecież zbawczą władzą, potęgą swej miłości miłosiernej i potrafić dokonywać rzeczy, których sami nie jesteśmy w stanie sprawić” – zaznaczył bp Czaja.

 

Nowy rok kościelny, zaczynający się od pierwszej niedzieli Adwentu, jest wezwaniem do tego, by podjąć konkretny wysiłek apostolski. – Papież Franciszek dał nam jasno do zrozumienia, że trzeba zostawić kanapę, ubrać wyczynowe buty i ruszyć w drogę, na peryferie i bezdroża ludzkiego życia – dodał kaznodzieja.

 

Podkreślił, że obok nas jest wciąż wielu ludzi, którzy Jezusa nie poznani, albo o nim zapomnieli – trzeba ich do Niego przyprowadzić.

 

Cały przyszły rok powinien Polaków mobilizować także do zbliżających się obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości, gdyż wolność jest wielkim darem, ale i zadaniem.

 

Na zakończenie hierarcha przypomniał słowa św. Jana Pawła II, wypowiedziane w 1979 r. na Placu Zwycięstwa, gdzie papież Polak nie wzywał „do pójścia na barykady, lecz zwrócił się do Boga”. – Dziś też musimy wszyscy wołać do Boga i przywoływać Bożego Ducha, aby otworzył nas na Jezusa, by pomógł nam Go stale przyjmować i Nim żyć, poddając się Jego Prawu i władzy, byśmy naszemu Królowi i Panu potrafili z oddaniem i wiernie służyć, na Jego chwałę żyć – powiedział bp Czaja.


lk / Kraków

“Zapraszamy dziś Jezusa do wszystkiego, co stanowi Polskę”

W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach rozpoczęła się Eucharystia w trakcie uroczystości Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, której przewodniczy kard. Stanisław Dziwisz. "Pragniemy zaprosić Jezusa do naszych serc i rodzin, do naszych wspólnot i środowisk. Pragniemy zaprosić Go do tego wszystkiego, co Polskę stanowi" - powiedział we wprowadzeniu do Mszy św. metropolita krakowski.

Polub nas na Facebooku!

Metropolita krakowski zaznaczył na wstępie, że dobiega końca Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia oraz Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski, podczas których wyjątkowym wydarzeniem były Światowe Dni Młodzieży połączone z wizytą papieża Franciszka. “Czym się odpłacimy Bogu za ogrom tych i wielu innych łask? Co w nas i wokół nas pozostanie jako trwały ślad i dojrzały owoc tych duchowych doświadczeń?” – zapytał.

 

Hierarcha podkreślił, że Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana jest wyrazem osobistej i zbiorowej wdzięczności za Jego niezmienną wierność i miłosierną miłość Jego serca. “Nie lękajmy się takiego aktu. Jezus Chrystus niczego nam nie zabiera, a wszystko daje. Jego panowanie nikomu nie zagraża, bo wyraża się przez miłość, która została ukrzyżowana” – powiedział.

 

“Pragniemy jednocześnie i pokornie przyrzec, że pomni naszych niewierności, chcemy jednak strzec Bożego prawa, pilnować naszych sumień, mieć serce dla wszystkich potrzebujących naszej pomocy, a których Jezus nazwał swoimi braćmi najmniejszymi” – zapewnił.

 

Kard. Dziwisz powitał wiernych przybyłych do łagiewnickiego sanktuarium, a także biskupów i kapłanów, osoby konsekrowane, prezydenta Andrzeja Dudę oraz przedstawicieli rządu oraz parlamentarzystów i przedstawicieli władz samorządowych Małopolski, a także przedstawicieli różnych instytucji, służb i środowisk zgromadzonych na uroczystości.

 

Wierni szczelnie wypełnili łagiewnickie sanktuarium, zgromadzili się także bardzo licznie wokół świątyni. Do Krakowa przybyło wiele wspólnot z różnych diecezji, a ich transparenty wspólnie z biało-czerwonymi flagami powiewają przed sanktuarium.

 

“Niech nas zjednoczy wspólna i solidarna modlitwa, w której ogarniamy sprawy naszej Ojczyzny, ale także Europy i narodów świata, zwłaszcza tych, gdzie cierpi i umiera człowiek z powodu głodu i nienawiści rodzącej przemoc” – zakończył metropolita krakowski.


luk, lk / Kraków