Bezdomni z Warszawy idą na Jasną Górę. Potrzeba wsparcia

Bezdomni z Warszawy - podopieczni Fundacji Kapucyńskiej już 5 sierpnia wyruszą na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, wspólnie z Kamiliańską grupą niepełnosprawnych, którymi się zaopiekują w drodze. Trwa zbiórka rzeczy dla pielgrzymów: kosmetyków, plecaków, butów.

Polub nas na Facebooku!

Bezdomni z Warszawy idą na Jasną Górę. Potrzeba wsparcia
Bezdomni z Warszawy - podopieczni Fundacji Kapucyńskiej już 5 sierpnia wyruszą na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, wspólnie z Kamiliańską grupą niepełnosprawnych, którymi się zaopiekują w drodze. Trwa zbiórka rzeczy dla pielgrzymów: kosmetyków, plecaków, butów.

“Bezdomni na swoich barkach poniosą nie tylko pielgrzymi plecak ale także ciężar historii swojego życia. Wyruszą na Jasną Górę po to by zawierzyć swoje życie Maryi, by odzyskać nadzieję i na nowo uwierzyć w to co po ludzku wydaje się czasami niemożliwe” – pisze w komunikacie Fundacja Kapucyńska.

Dzięki połączeniu ich grupy z kamiliańską grupą niepełnosprawnych bezdomni poczują się potrzebni innym, oraz poczują, że nie są osamotnieni w swoim cierpieniu. “Mogą dać coś od siebie, co nie zdarza im się na co dzień” – przekonuje Fundacja. .
Aby pielgrzymka mogła stać się faktem Fundacja Kapucyńska potrzebuje wsparcia darczyńców. Organizowana jest zbiórka rzeczy, które są niezbędne dla ubogich pątników w drodze.

Od 26 czerwca do 31 lipca zbierane są dary rzeczowe, które należą do podstawowego wyposażenia wszystkich pielgrzymów, ale pątnicy bezdomni, żyjący na skraju ubóstwa, nie mają nawet tego. Potrzebne są m.in. namioty szybkorozstawialne, śpiwory, karimaty, plecaki duże i małe, sandały męskie, spodnie, czapki z daszkiem, kosmetyki. Rzeczy można przynosić codziennie na ul. Kapucyńską 4 w Warszawie. Do darów można też dołączyć swoje intencje modlitewne, które bezdomni pielgrzymi poniosą do Matki Bożej.

Osoby, które chciałyby wesprzeć pielgrzymkę finansowo mogą dołączyć do zbiórki prowadzonej w serwisie zrzutka>>


 

 

CBOS zbadał opinie Polaków po filmie Sekielskiego

Reakcja Kościoła na film Tomasza Sekielskiego jest niewłaściwa i niewystarczająca - tak uważa 51 proc. badanych ankietowanych przez CBOS. Centrum Badania Opinii Społecznej przeprowadziło badanie na początku czerwca.

Polub nas na Facebooku!

CBOS zbadał opinie Polaków po filmie Sekielskiego
Reakcja Kościoła na film Tomasza Sekielskiego jest niewłaściwa i niewystarczająca - tak uważa 51 proc. badanych ankietowanych przez CBOS. Centrum Badania Opinii Społecznej przeprowadziło badanie na początku czerwca.

Z badań CBOS wynika, że film częściej oglądali młodsi niż starsi badani: widziała go ponad połowa (54 proc.) respondentów w wieku 18-24 lat, a jedynie 23 proc. ankietowanych w wieku 65 lat i więcej.

Znajomość filmu częściej deklarują także mieszkańcy większych miejscowości, legitymujący się wyższym poziomem wykształcenia i uzyskujący większe dochody per capita. Co istotne, są to także osoby wyróżniające się pod względem światopoglądowym: raczej zwolennicy lewicy niż prawicy oraz badani rzadziej uczestniczący w praktykach religijnych.

Bezpośrednio po opublikowaniu filmu w serwisie YouTube (w maju 2019 r.) nastąpiło dość znaczące pogorszenie ocen działalności Kościoła rzymskokatolickiego. Chociaż w czerwcu zaobserwowano ich poprawę, wciąż są one niższe niż we wcześniejszych miesiącach. Trudno przewidzieć, na ile trwały będzie to efekt – zaznacza CBOS.

Mniej więcej połowa badanych (51 proc.) uważa, że reakcja polskiego Kościoła na ujawniane informacje o wykorzystywaniu seksualnym jest niewłaściwa i niewystarczająca. Przeciwnego zdania jest 38 proc. ankietowanych. Jeszcze więcej – około dwóch trzecich (67 proc.) – sądzi, że jest ona niewystarczająca. Za wystarczającą uważa ją jedynie co piąty (20 proc.) respondent.

Ogromna większość respondentów (87 proc.) uważa, że Kościół sam doprowadza do obniżenia swojego autorytetu, niewystarczająco reagując na przypadki pedofilii. Ponad połowa (58 proc.) jest także zdania, że skala pedofilii wśród księży jest znacznie większa, niżby to wynikało z ujawnionych już spraw.

Nieco ponad jedna trzecia (39 proc.) badanych uważa, że w Polsce ma miejsce atak na Kościół, mający na celu obniżenie jego autorytetu i wprowadzenie zmian obyczajowych. Około połowy (51 proc.) nie zauważa takiego zjawiska.

Badani w większości podejrzewają więc, że skala problemu pedofilii w Kościele jest raczej niedoszacowana niż przeszacowana. Dla większości z nich interpretacja mówiąca o ataku na Kościół rzymskokatolicki nie jest przekonująca, a jego działalność oceniają raczej krytycznie.

W przypadku wszystkich tych stwierdzeń obserwujemy podobne zróżnicowanie opinii. Główną rolę odgrywa orientacja światopoglądowa: opinie krytyczne wobec Kościoła częściej wyrażają osoby o poglądach lewicowych oraz rzadziej uczestniczące w praktykach religijnych.

To zróżnicowanie przekłada się także na różnice między potencjalnymi elektoratami głównych sił politycznych. Sympatycy Prawa i Sprawiedliwości oraz − w nieco mniejszym stopniu − ruchu Kukiz’15 znacznie częściej skłaniają się ku odpowiedziom przychylnym Kościołowi niż zwolennicy Platformy Obywatelskiej i Wiosny.

Warto szczególnie zwrócić uwagę na kwestię ataku na Kościół rzymskokatolicki w Polsce: kontrnarracja mówiąca o próbie obniżenia autorytetu Kościoła i wprowadzenia zmian obyczajowych przekonuje znaczącą większość zwolenników partii rządzącej.

Respondenci są całkowicie zgodni, że księża, którzy dopuścili się wykorzystywania seksualnego małoletnich, powinni być w każdym przypadku odsunięci od pracy z dziećmi. Właściwie powszechna jest także opinia, że powinni oni być odsunięci od publicznego sprawowania kultu (z takim stwierdzeniem zgadza się 91 proc. ankietowanych) oraz usunięci ze stanu duchownego (85 proc.).

Zdecydowana większość ankietowanych (71 proc.) jest zdania, że konsekwencje przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci przez księży powinni ponieść sami kapłani oraz ci biskupi, którzy ukrywali informacje na ten temat. Co siódmy (14 proc.) uważa, że ukarani powinni zostać tylko duchowni, którzy dopuścili się tych czynów. Tylko 12 proc. to zwolennicy rozszerzenia odpowiedzialności – na wszystkich biskupów (4 proc.) lub nawet na cały Kościół katolicki w Polsce (8 proc.).

Niemal trzy czwarte badanych (73 proc.) uważa, że powołanie komisji badającej przypadki pedofilii − zapowiadane przez przedstawicieli władz państwowych − byłoby właściwą reakcją na ten problem. Przeciwnego zdania jest około jednej piątej (19 proc.) respondentów.

Powołanie państwowej komisji śledczej popierają zarówno ci badani, którzy dobrze oceniają działalność Kościoła rzymskokatolickiego (71 proc.), jak i oceniający ją źle (75 proc.). Wyraźna większość ankietowanych skłania się ku opinii, że taka komisja – jeśli zostałaby powołana – powinna zajmować się przypadkami pedofilii nie tylko wśród księży, ale we wszystkich środowiskach. Takiego zdania jest ponad cztery piąte (83 proc.) respondentów.

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 6–13 czerwca 2019 roku na liczącej 1073 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

KAI/ad