Zapowiedzi Starego Testamentu

Osoba Maryi jest dla nas często tajemnicą. I nie tylko dla nas, kłopoty ze zrozumieniem, kim jest Matka Jezusa, mieli chrześcijanie niemal od początku

Joanna
Jaromin
zobacz artykuly tego autora >

Odpowiedzi poszukiwali przede wszystkim w Piśmie Świętym. Już Ojcowie Kościoła interpretowali niektóre teksty starotestamentalne w odniesieniu do Maryi, stąd w najpopularniejszych modlitwach znajdujemy szereg określeń, które dziś niewiele mówią, np. Arka Przymierza, Córa Syjonu, nowa Ewa.

Arka Przymierza

Pismo Święte nie nazywa Maryi wprost „Arką Przymierza”, określenie to przylgnęło do Niej na podstawie analogii. Arka Przymierza była skrzynią wykonaną przez Izraelitów u podnóża Synaju na polecenie Boga, w której umieszczono kamienne tablice z zapisanym Dekalogiem (Wj 25,10-22; Pwt 10,1-5; 1Krl 8,9). Odtąd towarzyszyła ludowi w wędrówce przez pustynię i była znakiem obecności Boga. Król Dawid sprowadził Arkę do Jerozolimy, dzięki czemu miasto stało się nie tylko stolicą polityczną, ale i religijną Izraelitów. Kiedy Salomon wybudował Świątynię Jerozolimską, umieścił ją w centralnym miejscu Przybytku, zwanym „Święte świętych” (1Krl 8,1-9).

Arka Przymierza była wykonana z drewna akacjowego, cała pozłacana (Wj 25,10-11). Dawni pisarze chrześcijańscy w połączeniu drewna ze złotem dopatrywali się zjednoczenia pierwiastka ludzkiego z pierwiastkiem boskim. Złoto zewnętrznej strony Arki miało wskazywać na doskonałą postawę stałości Maryi w relacji do Boga, natomiast złocone wnętrze – napełnione Duchem Świętym wnętrze Matki Jezusa.

Ewangelista Łukasz w opisie Zwiastowania ukazuje Maryję jako Arkę Przymierza. Szczególne znaczenie mają słowa Gabriela: moc Najwyższego osłoni cię, a dosłownie: „okryje Cię cieniem” (por. Łk 1,35). Pojęcie „cień” przywodziło Izraelitom najczęściej na myśl opis Arki Przymierza, gdyż to na nią padał cień obłoku, będącego znakiem Bożej obecności (Wj 40,34-38). Maryja została więc osłonięta cieniem „mocy Najwyższego”, podobnie jak niegdyś Arka Przymierza, i stała się w ten sposób żywym Sanktuarium Boga wśród ludzi.

Warto zwrócić uwagę na opis nawiedzenia Elżbiety (Łk 1,39-45). Maryja wędrowała do swojej krewnej przez Góry Judzkie (Łk 1,39). Podobną podróż przebyła Arka Przymierza, gdy król Dawid przenosił ją z Kiriat Jearim do Jerozolimy (2 Sm 6,2-16). Obydwa wydarzenia miały miejsce w górach Judei, niedaleko Jerozolimy.I towarzyszyła im radość:Elżbieta wydała okrzyk wesela i wielbiła Boga – poruszył się Jan Chrzciciel ukryty w jej łonie – a król Dawid tańczył z radości przed Arką Przymierza (2 Sm 6,5.12.16). Arka, podczas swej podróży do Jerozolimy, przebywała trzy miesiące w domu Obed-Edoma w Gat (2 Sm 6,10-11). Podobny był czas pobytu Maryi w domu Elżbiety (Łk 1,56).

Arka Przymierza była dla Izraelitów źródłem Bożego błogosławieństwa (2 Sm 6,11-12). Również Maryja stała się źródłem mesjańskiego błogosławieństwa dla domu Elżbiety i Zachariasza, ich krewnych i sąsiadów, a także całej ludzkości.

Św. Łukasz stara się pokazać Maryję jako Arkę Przymierza, która nosi w sobie prawdziwego Boga. Maryja staje się prawdziwą Siedzibą Boga pośród ludzi, dlatego do Niej mogą odnosić się słowa Apokalipsy: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi i będą oni Jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi (21,3).

Zapowiedzi Starego Testamentu

Córa Syjonu

W starotestamentalnych proroctwach mówiących o Mesjaszu i czasach ostatecznych pojawia się tytuł „Córa Syjonu”. Odnosi się do Izraela, a szczególnie do tzw. Reszty Izraela, która zachowała wierność, także podczas niewoli babilońskiej. Pismo Święte nie nazywa Maryi „Córą Syjonu”, jednak św. Łukasz w scenie Zwiastowania sięga do tych proroctw, z czego można wnioskować, że i on dostrzega w skromnej Dziewczynie z Nazaretu nową Córę Syjonu.

Prorok Sofoniasz pisał: Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk, Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem (3,14; por. So 3,15-17; Jl 2,21-27; Za 2,15; 9,9). W obydwu tekstach należy zwrócić szczególną uwagę na czasownik chaire – „raduj się” (w polskich przekładach Biblii „bądź pozdrowiona”). Sofoniasz kieruje te słowa do Narodu Wybranego – Córy Syjonu, wzywając do radości z powodu przyjścia Zbawiciela. Archanioł Gabriel natomiast pozdrawia w ten sposób Maryję. Za jego pośrednictwem Bóg wzywa Ją, nową Córę Syjonu, do wielkiej radości, która ma stać się udziałem całej ludzkości, dzięki przyjściu na świat Mesjasza. Maryja jako nowa Córa Syjonu jest uosobieniem nowego Izraela, gdyż to właśnie dzięki wypowiedzianemu przez nią fiat Mógł narodzić się lud nowego Przymierza, czyli Kościół.

Nowa Ewa

Pisarze chrześcijańscy nazywali też Maryję nową Ewą. Między Maryją i Ewą zachodzi wiele analogii, przy czym najistotniejszy jest wątek macierzyństwa: Ewę określa się jako matkę wszystkich żyjących, Maryję jako Matkę wszystkich wierzących.

Niezwykłą zbieżność dostrzegamy między scenami kuszenia w Raju (Rdz 3,1-7) i Zwiastowania (Łk 1,26-38), posiadają one podobny schemat. W obu występują kobiety rozmawiające z bytami nadprzyrodzonymi: Maryja z Aniołem, Ewa z szatanem. Obie muszą dokonać wyboru: Ewa kieruje się chęcią zrównania z Bogiem, Maryja opiera się na akcie wiary w Boga. Tym samym Ewa sprowadza na ludzkość śmierć duchową, zaś Maryja dzięki swojemu posłuszeństwu pośredniczy w Dziele Zbawienia, dając światu „nowego Adama”.

I jeszcze jeden szczegół – obydwie są matkami, które w tragicznych okolicznościach tracą swoje dzieci. Ewa młodszego syna Abla, zamordowanego przez brata Kaina (Rdz 4,8), a Maryja jedynego Syna Jezusa, ukrzyżowanego za grzechy wszystkich ludzi. Sprawiedliwy i niewinny Abel jest typem Jezusa, podobnie jak Ewa jest typem Maryi.

Obraz „nowej Ewy” odnajdujemy także w Ap 12,1-18. Tekst ten nawiązuje do fragmentu Księgi Rodzaju, nazywanego Protoewangelią, czyli pierwszej obietnicy Zbawiciela: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje, a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (Rdz 3,15). Słowa te odnoszą się do walki, którą od chwili grzechu pierworodnego ród ludzki, „potomstwo niewiasty” Ewy, będzie toczyć z szatanem. W obu tekstach w tym miejscu widzi się Maryję jako Matkę zwycięskiego Potomka, Jezusa.

Wszystkie typy i zapowiedzi starotestamentalne, uobecnione na kartach Nowego Testamentu, pokazują Maryję jako Narzędzie w ręku Boga, poprzez które działa On dla zbawienia całej ludzkości.


Joanna Jaromin, dr nauk teologicznych w zakresie teologii biblijnej, wykładowca Podyplomowych Studiów Wiedzy o Biblii na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego w Opolu, nauczyciel konsultant ds. edukacji humanistycznej, członek zwyczajny Stowarzyszenia Biblistów Polskich oraz Società internazionale per lo studio della Retorica Biblica e Semitica, autorka książek i artykułów z biblistyki.


Bibliografia:

Jan Paweł II, Encyklika o Błogosławionej Maryi Dziewicy w życiu pielgrzymującego Kościoła „Redemptoris Mater”, 1987.

Jan Paweł II, Maryja. Katechezy Ojca Świętego Jana Pawła II, Kraków – Ząbki 1999.

Gryglewicz F., Błogosławiona przez wszystkie narody. Matka Boża w Nowym Testamencie, Częstochowa 1984.

Ortensio da Spinetoli, Maryja w Biblii, tłum. A. Tronina, Niepokalanów 1997.

Pronzato A., …módl się za nami! Litania loretańska – rozważania, tłum. A. Wojnowski, Kraków 2005.

Tronina A., Zawitaj Pani świata. Obrazy i symbole biblijne w Godzinkach o Niepokalanym Poczęciu NMP, Niepokalanów 1995.

Wolniewicz M., W kręgu Nowego Przymierza, Poznań 1985.


Tekst ukazał się w miesięczniku „Biblia. Krok po kroku”.

Więcej o „Biblii. Krok po kroku” na stronie: http://www.list.media.pl

Adres e-mail: [email protected]

Numer telefonu: (012) 423 11 99

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba

Joanna Jaromin

Zobacz inne artykuły tego autora >
Joanna
Jaromin
zobacz artykuly tego autora >

Dlaczego Bóg jest ojcem a nie matką?

Gdy patrzymy na sufit Kaplicy Sykstyńskiej, widzimy Stwórcę, jako siwobrodego starca o imponującej muskulaturze. W kręgu kultury europejskiej utrwalił się taki właśnie wizerunek Boga i taką postać przybiera On najczęściej w naszej wyobraźni, choć Amerykanie pewnie częściej wyobrażają sobie teraz Boga na podobieństwo Morgana Freemana.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Oczywiście wiemy, że Bóg jest bezcielesnym Duchem, Absolutem oraz Bytem, którego istotą jest istnienie. Jednak terminologia filozoficzna jest bezsilna w przypadku Boga żywego, który objawia się i wchodzi z człowiekiem w relacje. Nie potrafimy myśleć o Bogu bez posługiwania się antropomorfizmami. Na ogół sięgamy przy tym po metaforykę pochodzącą ze świata męskiego, czego ukoronowaniem jest mówienie o Bogu jako Ojcu. I ma to swoje głębokie zakorzenienie w Biblii.

Wszystkie teistyczne religie wyrażają Boga w kategoriach męskich, w przeciwieństwie do religii pogańskich, naturalistycznych i panteistycznych. Mówimy o Nim jako o Królu, Stwórcy, Panu Zastępów, Dobrym Pasterzu, Tym, który Jest.

Dość powszechny jest pogląd, że to po prostu konsekwencja uwarunkowań naszego języka i patriarchalnej kultury, w jakiej powstawały księgi biblijne. Forma rodzaju męskiego najlepiej opisywała wtedy istotę Boga, którego wyobrażano sobie jako władcę, wojownika oraz ojca (na wzór głowy plemiennego klanu). Objawienie dokonało się w kulturze patriarchalnej, co zdeterminowało nasze myślenie o Bogu jako o Ojcu i mężczyźnie.

Sam Bóg nie jest oczywiście ani rodzaju męskiego ani żeńskiego, ale w świecie, w których Biblia została napisana, użycie rodzaju męskiego, było czymś nieuniknionym.

Nie sposób się z tym nie zgodzić. Jednakże ta męska metaforyka, zdaniem Petera Kreefta (jednego z najbardziej błyskotliwych współczesnych apologetów), wynika również z tego, kim jest Bóg i w jaki sposób działa. Chodzi o pewien czytelny symbol, o przekazanie pewnej prawdy o Bogu-Stwórcy, tworzącym wszechświat z nicości, a nie formującym go z poprzednio istniejącej materii.

Kreeft pisze, że tak, jak mężczyzna jest różny od kobiety i wchodzi w nią z zewnątrz, aby ją zapłodnić, tak Bóg jest różny od natury. Stwarza ją i wchodzi w nią „z zewnątrz”, zapładniając cudami. Według tego myśliciela religijnego to właśnie transcendencja Boga czyni męską metaforykę konieczną w myśleniu o Bogu. Taki Bóg może być tylko Ojcem, a nie Matką Ziemią i łonem stworzeń jak boginie w naturalistycznych religiach panteistycznych (por. Peter Kreeft, Aniołowie i Demony. Co tak naprawdę o Nich wiemy?, Kraków 2010 s. 68).

Boski Logos (nazywany też Drugą Osobą Trójcy Świętej) poprzez wcielenie stał się człowiekiem i tym samym objawił się w określonej płci biologicznej. Jezus był (i jest!) mężczyzną. Boga nazywał zaś swoim Tatą (Abba), co jeszcze bardziej wzmocniło nasze „męskie” myślenie o Bogu, zwłaszcza, że Jezus ukazał nam także nowe rozumienie ojcostwa Boga – już nie tylko jako Stwórcy, ale jako wiecznego Ojca w relacji do wiecznego Syna.

Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze

Od dzieciństwa słyszymy, że Bóg jest ojcem. Dlatego dziecko kształtuje swój obraz Boga często na przykładzie własnego ojca, a więc człowieka, który nigdy nie jest idealny (bywa zdenerwowany, niekiedy gniewny i karzący). Oczywiście surowy Bóg to nie tylko odblask niedojrzałego ojcostwa. Podstawę do takiego widzenia Boga znajdziemy w wielu tekstach biblijnych, zwłaszcza Starego Testamentu! Wszechmogący Bóg wywoływał w ludziach często uczucie lęku i drżenia. Wszak jest „Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze”.

Tymczasem w Kościele równolegle wzrastał kult Maryi, do której można było zwracać się bez takiego lęku i która mogła komunikować się z Bogiem w imieniu błagających. To spowodowało powstanie pewnej pobożnościowej deformacji, która kazała w Matce Boskiej szukać… schronienia przed siekącym gniewem Bożym. Ideę taką znajdziemy w popularnej i ukochanej przez lud (choć niepoprawnej teologicznie) pieśni „Serdeczna Matko”, w której pojawiają się słowa:

Do kogóż mamy wzdychać nędzne dziatki?

Tylko do Ciebie, ukochanej Matki (…)

Zasłużyliśmy, to prawda, przez złości

By nas Bóg karał rózgą surowości

Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze

Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze”.

Wybitny polski mariolog ojciec prof. Stanisław Celestyn Napiórkowski, franciszkanin, wielokrotnie poruszał ten temat, zwracając uwagę na niestosowność przedkładania miłosierdzia Maryi (a więc człowieka, jakby na to nie patrzeć) nad Miłosierdzie samego Boga.  Bo przecież przez macierzyństwo Maryi promieniuje właśnie ojcostwo Boże, przez miłość Maryi – bezmiar miłości Boga bogatego w miłosierdzie i niewyrażalna miłość naszego Odkupiciela. Przez Nią Bóg, nasz Ojciec, objawia nam macierzyńską twarz swej wielokształtnej miłości. I nikt nie jest w stanie nas kochać bardziej niż Bóg.

Dlaczego Bóg jest ojcem a nie matką?

Macierzyństwo Boga

Współcześnie wielu biblistów i teologów podkreśla, że istnieje także kobiecy i macierzyński wymiar miłości Boga, który znajdziemy już w Starym Testamencie. Obrazów tych nie jest wiele, ale są one bardzo znamienne.

W Księdze Liczb kobiece doświadczenie karmiącej matki staje się symbolem przywiązania Boga do swego narodu (por. Lb 11, 12 nn). Mojżesz użala się tam, że w zastępstwie Boga musi nakarmić i przytulić do piersi dziecię – Izrael, a przecież to Bóg ma wobec Izraela takie obowiązki, jaki spoczywają na matce względem niemowlęcia. Także według Ozeasza Bóg karmi swój naród na podobieństwo matki:

Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go”  (Oz 11, 4).

Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona. A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49,15).

Co prawda, tylko jeden raz słowo „matka” (hebr. em) towarzyszy działaniu Boga, ale pokazuje bardzo dobitnie Bożą miłość: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (Iz 66,13). Gdy dziecko potłucze się, matka nie sprawi, że w cudowny sposób przestanie boleć. A jednak pamiętamy z dzieciństwa, ile znaczy, gdy mama przytuli do siebie, lub gdy dmucha na ranę. Maluch zyskuje wówczas pewność, że istnieje takie dobro, którego nie straci pomimo wszelkich nieszczęść.

W Księdze Izajasza Bóg pragnie nosić swój naród tak, jak matka nosi ze sobą małe dziecko (por. Iz 46, 3-4).

Dla autora Psalmu 131 spokój niemowlęcia nasyconego mlekiem Matki służy natomiast jako obraz wewnętrznego spokoju człowieka ufającego Bogu (Ps 131,2-3).

Co ciekawe obecność Boga w świecie, pośród ludzi – wyrażona jest w Biblii żeńskim słowem Szekina; podobnie Duch Boży – Ruah Jahwe jest w języku hebrajskim rodzaju żeńskiego.

Jedno z najważniejszych starotestamentalnych słów na oznaczenie miłosierdzia Boga – rahamim wywodzi się od rehem, słowa oznaczającego „łono matczyne”. A zatem rahamim de facto wskazuje na miłość matczyną. W Bogu jest bowiem Pełnia i z tej Pełni wywodzi się zarówno ludzkie ojcostwo jak i macierzyństwo. O ile dawniej dominowało mówienie  o Bogu w kategoriach męskich, w najnowszym nauczaniu Magisterium Kościoła do Boga często odnoszona jest metaforyka kobieco-macierzyńska! Mówi się tu przede wszystkim o macierzyńskim obliczu Boga Ojca, które oznacza: ciepło, tkliwość, łagodność, dobroć, cierpliwość, wrażliwość, wyrozumiałość, niesienie pomocy, otaczanie troskliwym bezpieczeństwem, gotowość do przebaczania bez warunków wstępnych, podatność na zranienie bólem dziecka.

Papież Jan Paweł I w czasie przemówienia na Anioł Pański 10 września 1978 roku nie wahał się powiedzieć: „Bóg jest naszym Ojcem; więcej – jest dla nas także Matką” (zob. „Frauenbefreiung und Kirche”, red. W. Beinert, Regensburg 1987, s. 143). Jego następca – Jan Paweł II – bardzo dużo miejsca poświęcił kwestii dowartościowania języka o Bogu, o metaforykę kobieco-macierzyńską. Aby to zauważyć, wystarczy przeczytać „List apostolski o godności i powołaniu kobiety” oraz „Encyklikę o Bożym miłosierdziu” (nr 4).

Dlaczego Bóg jest ojcem a nie matką?

Bóg a seksizm

Niestety niektórzy w tym dowartościowaniu zdecydowanie przesadzają!

Niemiecka pani teolog Claudia Janssen, pomysłodawczyni i redaktorka protestanckiego tłumaczenia znanego pod tytułem „The Bible in Fair Language” („Biblia w sprawiedliwym języku”) wprowadziła do biblijnego tekstu ogromną ilość zmian dyktowanych polityczną poprawnością, uznała m.in., że Bóg nie powinien być rodzaju męskiego, bo to seksizm, czyli faworyzowanie mężczyzn kosztem kobiet na kartach Biblii. W konsekwencji na przykład początek Modlitwy Pańskiej „Ojcze nasz”, brzmi: „Boże, który jesteś naszym Ojcem i Matką w Niebie”.

Trudno zaakceptować poprawianie Biblii (i samego Jezusa). Czym innym jest bowiem wypowiedź w homilii, lub w encyklice, a czym innym jest zmienianie biblijnego tekstu! Bóg jest w Biblii Ojcem i niech takim pozostanie. Skoro Jezus uczył nas, jak się mamy modlić, to nie zmieniajmy tej modlitwy po to, aby poprawić samopoczucie feministek.

Powtórzę raz jeszcze – Bóg jest Ojcem nie tylko z powodu ówczesnych przestarzałych uwarunkowań kulturowych, ale również dlatego, że atrybut ten wyraża o Nim pewną istotną prawdę. Już Arka Noego śpiewała, że „mama to nie jest to samo, co tato”.  I nie stoi to w żadnej sprzeczności z macierzyńskim obliczem Boga, także obecnym na kartach Biblii, ponieważ:

Bóg jest źródłem wszelkiego ludzkiego ojcostwa i macierzyństwa. Bóg przekracza bowiem wszelkie ludzkie kategorie.

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >