video-jav.net

Kampania śmierci chrześcijan

Dostrzega się coraz większe wysiłki świata zachodniego, by zepchnąć religię do sfery prywatnej i zupełnie wyrugować ją z przestrzeni publicznej

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kampania śmierci chrześcijan
Dostrzega się coraz większe wysiłki świata zachodniego, by zepchnąć religię do sfery prywatnej i zupełnie wyrugować ją z przestrzeni publicznej
Z każdym rokiem coraz bardziej godzi się w wolność religijną, a prawo do swobodnego wyznawania wiary jest coraz powszechniej łamane – Kard. Jean-Louis Tauran

Przeżywamy jedne z najmroczniejszych momentów historii ludzkości. Nie mija żaden dzień bez tragicznych wydarzeń w różnych krajach. Powołując się na Boga czy religię oprawcy nie oszczędzają nikogo: dzieci, starców, kobiet, cywilów – w tym dramatycznym tonie obecną sytuację na świecie opisuje przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego.

Chrześcijanie wciąż pozostają mniejszością najbardziej prześladowaną na świecie. Szacuje się, że z powodu swej wiary w Chrystusa, w różnej mierze cierpi 250 mln ludzi.

Szybki przegląd mapy prześladowań. Na myśl natychmiast przychodzą Syria, Irak i Nigeria – kontrolowane przez dżihadystów z Państwa Islamskiego, czy też będące w rękach komunistów Chiny, Wietnam i Korea Północna.

Te kraje, to jednak przysłowiowa kropla w morzu cierpienia chrześcijan. W 60 proc. państw świata godzi się w wolność religijną (w 116 na 196), z tego aż w 20 krajach jest ona prawie zupełnie nieobecna; 14 z nich to państwa o większości muzułmańskiej (Afganistan, Arabia Saudyjska, Egipt, Iran, Irak, Jemen, Libia, Malediwy, Nigeria, Pakistan, Republika Środkowoafrykańska, Syria, Somalia, Sudan), a w sześciu są reżimy totalitarne, które przez ścisłą kontrolę dyskryminują i prześladują mniejszości (Azerbejdżan, Birma, Chiny, Erytrea, Korea Płn., Uzbekistan).

Dostrzega się też coraz większe wysiłki świata zachodniego, by zepchnąć religię do sfery prywatnej i zupełnie wyrugować ją z przestrzeni publicznej. Szczególnie widoczne jest to na Starym Kontynencie.

Kampania śmierci chrześcijan

Dane te publikuje Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie od 1999 r. monitorujące stan wolności religijnej na świecie i przygotowujące na ten temat doroczny raport. Z badań wynika jednoznacznie, że z każdym rokiem wolność religijna jest coraz bardziej zagrożona, a tam, gdzie nie jest ona chroniona, nie są też szanowane inne prawa. Nie bez przyczyny św. Jan Paweł II przypominał, że wolność religijna to papierek lakmusowy poszanowania praw człowieka w danym kraju.

Niestety negatywna tendencja wciąż się utrzymuje. Praktycznie z roku na rok coraz bardziej łamie się wolność religijną – podkreśla Marta Petrosillo z włoskiego biura Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Wskazuje, że dzieje się tak na całym świecie, choć w różnych formach – od krwawych prześladowań po dyskryminację o różnej sile.

W Chinach trwa właśnie zmasowana fala niszczenia krzyży. W Erytrei, będącej «Koreą Północną Afryki», ok. 3 tys. osób więzi się i torturuje, by zmusić je do zaparcia się wiary. W Arabii Saudyjskiej za przejście z islamu na chrześcijaństwo grozi śmierć. W Katarze kościoły nie mogą mieć wieży ani krzyża” – wylicza Petrosillo. Przypomina zarazem, że ta sama Arabia Saudyjska, która nie toleruje innych religii u siebie, hojnie wspiera rozwój islamu za granicą, dając pieniądze na budowę meczetów i ośrodków muzułmańskich, wykorzystując do tego liberalne i demokratyczne ustawodawstwo krajów zachodnich.

Kampania śmierci chrześcijan

Najbardziej niebezpiecznym dla chrześcijan kontynentem pozostaje Azja. Odnotowuje się tam wzrost fundamentalizmu islamskiego, ale także coraz mocniej hinduistycznego i buddyjskiego. Dramat wyznawców Chrystusa dokumentuje wydana właśnie „Czarna księga sytuacji chrześcijan w świecie”, która jest wzorowana na „Czarnej księdze komunizmu”, międzynarodowym bestsellerze, który przed 16 laty opisał zbrodnie inspirowane ideologią marksistowską.

fot. Connor Tarter

Samuel Lieven, dziennikarz francuskiej gazety „La Croix” i redaktor „Czarnej księgi” przyznaje, że pomysł na jej wydanie zrodził się spontanicznie, kiedy do jego redakcji coraz częściej i z różnych części świata zaczęły napływać informacje o masowych mordach i prześladowaniu chrześcijan. Zdaliśmy sobie sprawę, że mamy do czynienia ze zjawiskiem ogólnoświatowym – mówi Lieven. – Nie każda z osób, których dotyczy nasza książka, to prześladowani w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ze względu na swą wiarę doświadczają jednak dyskryminacji, jak na przykład Koptowie w Egipcie, którzy nie mogą wykonywać niektórych zawodów. W Pakistanie chrześcijanie są traktowani gorzej niż niewolnicy. Nastoletnie dziewczyny są tam gwałcone i torturowane po to, by przeszły na islam. Podobnie rzecz ma się w Indiach, tyle że tam «jedyną prawdziwą religią» jest hinduizm. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. W wielu zakątkach świata wybranie Chrystusa wciąż oznacza zgodę na stanie się obywatelem drugiej kategorii, pozbawionym jakichkolwiek praw.

Dyrektor międzynarodowej organizacji „Open Doors”, śledzącej sytuację chrześcijan na świecie, zauważa, że w ciągu minionego roku ich los prawie że niedostrzegalnie poprawił się jedynie w sześciu krajach, które i tak nadal znajdują się na liście państw nieprzestrzegających wolności religijnej (Iran, Katar, Kuba, Tajwan, Zimbabwe, Zjednoczone Emiraty Arabskie). Budzi to poważne zaniepokojenie i stawia nowe zadania przed rządami oraz przywódcami religijnymi i przedstawicielami instytucji międzynarodowych – podkreśla Michael Wharton.

Organizacje monitorujące stan przestrzegania wolności religijnej wskazują, że rządom wielu krajów, a także samej wspólnocie międzynarodowej na tym zwyczajnie nie zależy.

Symptomatyczne jest to, że o obowiązku obrony chrześcijan przypomniał ostatnio światu przewodniczący Światowego Kongresu Żydowskiego. Uczynił to na fali zmasowanych prześladowań, do jakich od czerwca 2014 r. zaczęło dochodzić na Bliskim Wschodzie (ogłoszenie islamskiego kalifatu w Syrii i Iraku) i w Afryce (Nigeria, Czad, Kamerun, Republika Środkowoafrykańska, Sudan, Somalia znajdujące się pod wpływem islamskich fundamentalistów).

Dlaczego świat milczy, gdy trwają pogromy chrześcijan na Bliskim Wschodzie i w Afryce?

– zastanawiał się Ronald S. Lauder, dodając, że znikają tam całe wspólnoty chrześcijańskie, które od stuleci żyły w pokoju. Przywołał m.in. mordowanie chrześcijan przez sektę Boko Haram w Nigerii, pół miliona chrześcijan, którzy uciekli z ogarniętej wojną domową Syrii i podobną do nazistowskiej falę terroru w Iraku. Tymczasem światowi przywódcy wydają się pochłonięci innymi sprawami. Masakry chrześcijan nie aktywują społecznego zmysłu pięknych celebrytów i gwiazd rocka” – wskazywał Lauder, przypominając, że naród żydowski nadto dobrze rozumie, co może się stać, gdy świat milczy. Stąd, jak mówił, trzeba natychmiast powstrzymać kampanię śmierci chrześcijan.

Kampania śmierci chrześcijan

Papież Franciszek i dyplomacja Stolicy Apostolskiej nieustannie apelują o mobilizację sumień rządzących wobec losu prześladowanych chrześcijan i innych mniejszości religijnych. Przypominają zarazem, że nie wystarczy samo tylko obserwowanie przejawów przemocy wobec mniejszości etnicznych i religijnych. Trzeba je potępić, jako rażące naruszenie podstawowych praw człowieka.

Sytuacja na świecie pokazuje jednak, że wciąż brakuje prawdziwej woli politycznej, by naprawdę stanąć po stronie prześladowanych wyznawców Chrystusa. Nie ma żadnych powodów religijnych, politycznych czy gospodarczych, które uzasadniałyby to, co jest obecnie udziałem setek tysięcy niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci na Bliskim Wschodzie – mówił Franciszek nawiązując do krwawych prześladowań na terenie tzw. Państwa Islamskiego.

W minionym roku, to właśnie Syria i Irak były krajami w których najbardziej dramatycznie pogorszyła się sytuacja uczniów Chrystusa. I nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie ich los się poprawi.

Świat zachodni naznacza wysoko rozwinięty totalitaryzm poprawności politycznej. Jego przejawami jest m.in. tworzenie praw faworyzujących mniejszości, napiętnowanie chrześcijańskich postaw i poglądów przez media, nakazy administracyjne zakazujące np. noszenia krzyżyków w pracy, stawiania w miejscach publicznych bożonarodzeniowych szopek, czy zmuszania katolickich ośrodków adopcyjnych do przekazywania dzieci parom homoseksualnym.

Prześladowania chrześcijan na świecie mają bardzo różne źródła. Warto wspomnieć choćby niektóre. Totalitaryzm polityczny, wypływający z ideologii materialistycznej, w szczególności marksistowskiej i ateistycznej. Ponadto totalitaryzm religijny, widoczny szczególnie w państwach islamskich, czy też ekonomiczny, dostrzegalny choćby na Czarnym Lądzie i w Ameryce Łacińskiej, gdzie międzynarodowe organizacje pomocowe prowadzą neokolonializm, uderzając w prawo do życia i starając się wyrugować chrześcijańskie wartości.

Zakazuje się też krytykowanie postaw sprzecznych z chrześcijańskim systemem wartości określając jej mianem mowy nienawiści, a ludzi wierzących w Chrystusa odrzuca i marginalizuje przyczepiając im łatkę zaściankowych.

Wzrostowi liczby chrześcijan na świecie towarzyszy coraz większa fala antychrześcijańskiej przemocy. Założyciel Ośrodka Badań nad Nowymi Religiami i były przedstawiciel OBWE ds. walki z rasizmem, ksenofobią i dyskryminacją prof. Massimo Introvigne mówi wręcz o dokonywanym na naszych oczach ludobójstwie. Trudno się mu dziwić, skoro za swą wierność Chrystusowi, co pięć minut ktoś oddaje życie.

Ci, którzy prześladują Chrystusa w Jego wyznawcach, nie czynią różnic wyznaniowych: prześladują ich po prostu dlatego, że są chrześcijanami. Nic więcej ich nie interesuje. To jest ekumenizm krwi, którym dzisiaj się żyje – Papież Franciszek.

Wiarygodne źródła informują o śmierci ok. 150 tys. chrześcijan każdego roku – podkreśla abp Silvano Tomasi, stały przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy agendach ONZ w Genewie. Męczeństwo i prześladowania łączą chrześcijan. Nie ma już katolików, protestantów czy prawosławnych. Są uczniowie Chrystusa i ich wspólne świadectwo.

Cierpienie naszych braci nie może być dla nas obojętne, ale musi nas interpelować, gdy chodzi o wiarę każdego z nas – zaznacza kard. Gianfranco Ravasi. Nie możemy dać się spychać na margines, pozwalać by nas wyśmiewano i kpiono z ważnych dla nas rzeczy – podkreśla.

Szef watykańskiego ministerstwa zajmującego się kulturą zauważa, że najpilniejszym wyzwaniem dla uczniów Chrystusa jest odzyskanie coraz bardziej rozmydlonej chrześcijańskiej tożsamości. Trzeba wiedzieć, w Kogo i dlaczego wierzymy. I to obowiązuje pod każdą szerokością geograficzną, a świadectwo prześladowanych za wiarę w Chrystusa może nam w tym pomóc.

Już swe szóste Boże Narodzenie w pakistańskim więzieniu spędziła Asia Bibi.

Kampania śmierci chrześcijan

Ta 44-letnia katoliczka, matka pięciorga dzieci stała się wymowną ikoną wszystkich prześladowanych za swą wiarę. Oskarżono ją o obrazę Mahometa, podczas gdy ona tylko mówiła o swej wierze w Chrystusa. Spotykając się ze znajomymi muzułmankami przy studni, spytała: Jezus umarł za mnie na krzyżu, a co zrobił dla was Mahomet? Zgodnie z obowiązującą w Pakistanie tzw. ustawą o bluźnierstwie, stała się pierwszą kobietę w historii tego kraju skazaną na śmierć przez powieszenie.

Drzwi więzienia otworzyłyby się przed nią natychmiast, gdyby tylko zaparła się Chrystusa. Proponowano jej to kilkakrotnie. Zawsze jednoznacznie odmawiała, zdając sobie sprawę, że tą decyzją naraża także życie swych dzieci i męża.

Sądy niższych instancji odrzuciły jej apelację. Oczekuje teraz na ostateczną decyzję Sądu Najwyższego. W wywiadzie udzielonym przed świętami za pośrednictwem fundacji, która zapewnia jej pomoc prawną oraz wspiera jej rodzinę, wyznała, że liczy na cud.

Wspominam los św. Piotra, którego Anioł wyprowadził z więzienia w Jerozolimie. Wierzę, że Jezus Chrystus swą potężną ręką przywróci mi wolność. Modlę się słowami Psalmu 138: «Gdy chodzę wśród utrapienia, Ty zapewniasz mi życie, wbrew gniewowi mych wrogów; wyciągasz swą rękę, Twoja prawica mnie wybawia. Pan za mnie wszystkiego dokona. Panie, na wieki trwa Twoja łaska, nie porzucaj dzieła rąk Twoich!».

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Kapłaństwo kobiet. Czemu nie?

Pomysł na kapłaństwo kobiet przypomina mi dyskusje inkulturatorów, którzy zastanawiali się, dlaczego materią Eucharystii nie może być placek ryżowy i np. sake, skoro w pewnych rejonach Azji są być może czytelniejszym znakiem niż biały opłatek z mąki i wino z wodą

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kapłaństwo kobiet. Czemu nie?
Pomysł na kapłaństwo kobiet przypomina mi dyskusje inkulturatorów, którzy zastanawiali się, dlaczego materią Eucharystii nie może być placek ryżowy i np. sake, skoro w pewnych rejonach Azji są być może czytelniejszym znakiem niż biały opłatek z mąki i wino z wodą

W Polsce rzadko, ale co jakiś czas pojawiają się dyskusje na temat kapłaństwa kobiet i postulaty, by tradycyjne stanowisko Kościoła w tej kwestii zmienić. Ostatnio w tygodniku Wprost wywiad o kapłaństwie kobiet z Zuzanną Radzik przeprowadził Marcin Dzierżanowski (2/2015). Rozmowa jest tylko zasygnalizowaniem problemu – szukający ciekawych argumentów do dyskusji o kapłaństwie kobiet raczej się zawiodą. Teolożka opowiada, dlaczego w Kościele kobiet się nie wyświęca, dlaczego mało się już o tym dyskutuje: Jan Paweł II ostatecznie stwierdził, że Kościół nie ma władzy udzielać kobietom święceń. Nie była to jednak wypowiedź nieomylna (np. dlatego, że papież nie miał takiej intencji), więc dyskusja trwa. Jednak każda próba ordynowania kobiet kończy się automatyczną ekskomuniką. Zbyt głośne domaganie się święceń dla płci pięknej również raczej nie jest w Kościele mile widziane.

Ciekawa jest teza, jakoby mężczyźni nie chcieli dopuścić kobiet do kapłaństwa ze względu na władzę, jaka się z tym urzędem wiąże. Zuzanna Radzik uderzyła chyba w czuły punkt (przynajmniej mnie), bo rzeczywiście zabolało przypisanie tak niskich pobudek w teologicznej dyskusji i sugestia, że Ewangelia i Tradycja są przedmiotowo traktowane do walki o pozycję.

Kapłanka? Księżyna?

Pomysł ordynowania kobiet rozprzestrzenił się od połowy XIX wieku we wspólnotach protestanckich (w XX wieku również u mariawitów i niektórych starokatolików), znany już był jednak w chrześcijańskiej starożytności – kapłaństwo kobiet praktykowano w heretyckich wspólnotach pepuzjan czy kollyrydian.

Argumentów za kapłaństwem kobiet znaleźć można sporo. Przede wszystkim mamy tę samą godność dzieci Bożych. Jesteśmy przed Bogiem i wobec siebie równi, a w dodatku przez chrzest włączeni w to samo powszechne kapłaństwo. Święty Paweł pisze: Nie ma już przecież Żyda ani Greka, mężczyzny i niewiasty (Gal 3,28). Czy to sprawiedliwe, że można wyświęcić ważnie nawet nieletniego i niebierzmowanego chłopca, a wybitnej profesor teologii już nie?

Co prawda kapłan w czasie celebrowania Eucharystii występuje w imieniu Chrystusa, który jest mężczyzną, ale czy kobieta chrzcząca w nadzwyczajnych okolicznościach dziecko oraz udzielająca ślubu swojemu narzeczonemu również nie reprezentuje Syna Bożego?

To dokuczliwe, że o kobietach w Kościele – ich powołaniu, życiu, charyzmatach, seksualności – do końca świata mają decydować mężczyźni…

Czemu nie?

Jeśli kobiety wolą słuchać kobiet, niech posłuchają Maryi: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (J 2,5).

Pan Jezus wybrał apostołów (mężczyzn, mimo że nie miał żadnych oporów przed traktowaniem kobiet na równi z przedstawicielami swojej płci, wbrew ówczesnym horyzontom społeczno-kulturowym), którzy z czasem rozeznali w sobie świadomość kapłańską.

Św. Paweł, biblijnie argumentując, nie zostawił złudzeń, jeśli chodzi o miejsce kobiety w liturgicznych celebrach (1Kor 14,34; 1Tm 2,11-13). Apostołowie pouczeni przez obiecanego Ducha Świętego, swój urząd, władzę i misję przekazali kolejnym wybranym (również mężczyznom). I tak już 2000 lat. Gdyby Duch Święty uważał, że Kościół (ta maskulinistyczna hierarchia) bezprawnie nie dopuszcza kobiet do święceń, czym urąga ich godności, z pewnością zainterweniowałby w typowy dla siebie sposób.

Nie ryzykować!

Wiadomo, że mężczyźni z pewnością mogą być podmiotem sakramentu święceń. Nawet, jeśli argumenty przeciw ordynacji kobiet nie są w pełni zadowalające i dyskusja wydaje się być wciąż otwarta, Kościół nie może pozwolić sobie na ryzyko ich wyświęcania, bo w tej chwili uważa, że po prostu nie ma takiej władzy (święcenia mimo prób nie będą miały miejsca).

Nawet jeśli znajdą się jakieś poważniejsze argumenty za – czy będzie istniała 100% pewność, że Kościół przez 2000 lat żył w błędzie i był głuchy na natchnienia Ducha Świętego?

Myślę, że nie i dlatego nie można będzie również wtedy ryzykować, że sukcesja apostolska i ważne sakramenty się gdzieś w Kościele rozpłyną, że wierni przez posłanie do nich kobiety w ornacie z racji obiektywnego braku święceń przez pomyłkę teologów będą pozbawieni sakramentów.

To mi przypomina dyskusje (i, o zgrozo, praktyki) inkulturatorów, którzy zastanawiali się, dlaczego materią Eucharystii nie może być placek ryżowy i np. sake, skoro w pewnych rejonach Azji są być może czytelniejszym znakiem niż biały opłatek z mąki i wino z wodą. Po prostu z Ewangelii wiemy, że był chleb i wino, z tradycji i historii wiemy, jaki chleb i wino, Kościół orzekł, że to jest pewna materia sakramentu Eucharystii i się z tym nie dyskutuje. Choćby jakiś biskup z najszczerszymi intencjami próbował konsekrować najpyszniejsze ciasto dyniowe i najszlachetniejszą whisky – nie uda mu się.

Argument z ciągłości teologicznej doktryny również jest istotny – nie można bagatelizować dystansu do pomysłu, który nigdy w Kościele nie był praktykowany, a więcej – był wyraźnie potępiany. Taką już w teologii katolickiej mamy metodologię, że bardziej niż zmieniająca się kultura, interesuje nas Ewangelia i Tradycja.

Wydaje mi się, że teologowi łatwiej byłoby uzasadnić związki jednopłciowe niż kapłaństwo kobiet. Antropologia teologiczna jest bardziej elastyczna i mniej zdogmatyzowana niż sakramentologia.

To nas łączy

Zdecydowanie zgadzam się z postulatami katolickich feministek, że kościelna administracja, katolickie uczelnie i instytucje są zbyt sklerykalizowane. Może problemowi niedoboru księży zaradziłoby, gdyby wszyscy kapłani zajmowali się rzeczami, do których zostali wyświęceni? Czy to ksiądz musi być np. dyrektorem instytucji charytatywnej?

Skoro już powstały narodowe episkopaty jako swego rodzaju platforma biskupów do rozmów, uzgadniania stanowisk duszpasterskich, etc., z masą dykasterii i ciał doradczych, zdecydowanie więcej miejsca mogłoby znaleźć się tam dla świeckich dowolnej płci. Jestem pewny, że tu z czasem nadejdą pozytywne zmiany.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >
Share via