Wojna interesów

Seleka to „bandyci, ludzie bez rozumu, którzy kradną i zabijają, często po wzięciu narkotyków - "na odwagę". Bardzo młodzi, żyjący od wojny do wojny, chętni, aby pojechać na kolejną rebelię, aby grabić i zabijać. Seleka, pomimo że są to muzułmanie, nie są to prawdziwi muzułmanie” – wyjaśnia br. Roland OFMCap. z RCA.

Benedykt
Pączka OFMCap
zobacz artykuly tego autora >

Wiadomość z ostatniej chwili:

Wojsko pokojowe w polskiej misji w Ngangaye! Kilka minut temu do miasteczka wjechały dwa samochody Kameruńczyków z MiSCA – poinformował naszych dziennikarzy, Patrycję Michońską i Sławomira Dynka, br. Benedykt Pączka!

W kierunku samochodów biegną rozradowani ludzie!


Z br. Rolandem OFMCap., Środkowoafrykańczykiem (lat 46), przy dzisiejszym śniadaniu rozmawiał  br. Benedykt Pączka OFMCap.

Br. Benedykt Pączka OFMCap.: Czy zgodzisz się tym, że jest to wojna religijna?

Brat Roland OFMCap.: Nie można powiedzieć, że jest to wojna religijna, jednak jest bardzo dużo ludzi, którzy chcą tak mówić. To dobra „przykrywka” tego, o co tak naprawdę chodzi w tej rebelii.

Na samym początku Kościół katolicki był prześladowany, okradany, nasze misje, placówki kościele, szkoły, budynki socjalne. Wchodzili na msze św., podczas nabożeństw zabierali składki… Ileż ludzie mogli to znosić?

Wojna interesów

Br. Roland OFMCap.

Robili to oczywiście selekowcy z Sudanu i Czadu. Więc na początku myśleliśmy, że przybyli do naszego państwa, aby skończyć z chrześcijaństwem, myśleliśmy, że to naprawdę wojna religijna. Jednak później wszystko się wyjaśniło – chodziło o dobra materialne, które miał Kościół oraz nasze państwo. I proszę sobie nie myśleć, że to koniec – bo seleka później zaczęła odwiedzać bogatszych muzułmanów i ich także prześladować.

Jeszcze raz powtórzę, to nie jest wojna religijna, ale kradzież dóbr i naładowanie kasy byłego Prezydenta Michel Djotodia.

Czy były kiedykolwiek jakieś napięcia miedzy chrześcijanami a muzułmanami?

W całej historii RCA nigdy nie mieliśmy problemów pomiędzy nami a braćmi muzułmanami. Kiedy były święta muzułmańskie, byliśmy zapraszani i my także zapraszaliśmy ich do nas. U nich od zawsze kupowaliśmy praktycznie wszystko, mając dobre relacje i pozytywne zdanie na nich temat. Każdy praktykował swoją religię.

To finał polityczny tego, co tak naprawdę teraz przeżywamy. To, co się dzieję, zawdzięczamy Michelowi Djotodia i temu, co zrobił z naszymi relacjami z braćmi muzułmanami. Kiedy chciał dojść do władzy, zaczął kłamać, że muzułmanie nie mają paszportów, że nie mają praw, że są prześladowani. Tak więc, jeżeli muzułmanie są prześladowani, zapukajmy gdzieś po pomoc… I udało się. Proszę mi wybaczyć, nie chcę więcej mówić, bo ja tutaj żyję.

Wczoraj Amnesty International opublikowała raport, w którym stwierdza, że ma udokumentowane co najmniej 200 przypadków mordów na tle etnicznym na muzułmanach, dokonanych przez chrześcijańskie grupy militarystyczne zwane anty-balaka, co znaczy "przeciw maczetom". Co o tym sądzisz?

Wczoraj mieliśmy 12 lutego 2014 roku, zgadza się? A więc zadam takie pytanie: przez ten już prawie rok, gdzie była Amnesty International, kiedy Michel Djotodia doszedł do władzy? Przypomnę, że przez zamach stanu.

Podczas gdy seleka zabijała nasza dzieci, matki, ojców, gwałciła kobiety, gdzie była Amnesty International? Kto zapisał to wszystko, co się wydarzyło na początku tej rebelii?

Gdyby AI chciała zbadać wszystko to, co się wydarzyło, musiała by mieć około 100 osób rozsianych po całym naszym Państwie. Nie wystarczy być w stolicy czy innych większych miastach.

Kto wie o tym, że w naszym małym miasteczku w ciągu ostatnich 2 tygodni seleka zgwałciła 4 kobiety, oraz że szukała ich na polach, gdzie się kryły? Czy AI odnotowała te przypadki? Gwałty na polach?

Wojna interesów

Kiedy zabijają ci żonę, matkę, dzieci – co robisz? Jaka jest Twoja reakcja?

Teraz już nie ma na co czekać. Jeżeli inne kraje, słysząc te wszystkie straszne rzeczy nie chcą interesować się nami, bierzemy się do roboty, organizujemy się sami. Tak więc ANTI-BALAKA to nasz pomysł, na ochronę tego, co jeszcze można chronić.

Anti-balaka atakuje tych muzułmanów, którzy współpracowali z seleką, miejsca, gdzie przetrzymywali swoje samochody, skradzione dobra, jakieś inne wartościowe rzeczy. Tak, to prawda, oni teraz ich szukają i my chyba wiemy w jakim celu.

Bracie Rolandzie, dwa razy byłeś porwany przez selekę, w efekcie służyłeś jako kierowca samochodów, które nam skradziono. Co sądzisz o porywaczach? Jakbyś określił selekowców?

To trudne doświadczenia, kiedyś może je opiszę. W GOFO (kwiecień 2013r.) zostałem pobity (kolbą kałasznikowa) nie pamiętam nawet, ile razy – dużo, dużo. Kazali mi się położyć na ziemi i bili, bardzo mocno i wiele razy. Następnie wyprowadzili mnie na zewnątrz, zabrali nam motor i przejechali po moich nogach. Na szczęście nie złamali mi żadnej kości.

Na szczęście w naszej wspólnocie mieliśmy jednego brata, który był lekarzem. Zajął się mną. Na początku nie mogłem chodzić. Później – opuściliśmy misję, straciliśmy wszystko. Do dzisiaj nikt tam nie wrócił.

Drugi raz, w Ngaoundaye zostałem zabrany przez selekę jako szofer. Zmuszony groźbą broni, odwiozłem ich aż do Bang (7km od nas), później już w nocy wróciłem do domu.

Gdym chciał ich określić, to trzeba powiedzieć, że są to wielcy bandyci, ludzie bez rozumu, ludzie, którzy kradną i zabijają, często po wzięciu narkotyków „na odwagę”. Bardzo młodzi, żyjący od wojny do wojny, chętni, aby pojechać na kolejną rebelię, aby grabić, zabijać i bogacić się. Seleka, pomimo że są to muzułmanie, nie są to prawdziwi muzułmanie – nigdy nie widziano ich w Moske. To są bandyci.

Na sam koniec mojej wypowiedzi podkreślam, że jest to wojna interesów, gdzie z tyłu znajduje się Czad oraz Francja.

Wesprzyj nas

Benedykt Pączka OFMCap

Zobacz inne artykuły tego autora >
Benedykt
Pączka OFMCap
zobacz artykuly tego autora >

Rusza akcja „Wyślij pączka do Afryki”

Już ponad 50 szkół i 10 cukierni z całej Polski włączyło się do tegorocznej edycji programu „Wyślij pączka do Afryki”, której celem jest wspieranie misji w Republice Środkowoafrykańskiej. Finał akcji odbędzie się w Tłusty Czwartek 27 lutego.

– Celem akcji jest zebranie funduszy na pomoc najbardziej potrzebującym oraz odbudowanie zniszczeń po rebelii – wyjaśnia Monika Staryga, nauczyciel Szkoły im. Władysława Stanisława Reymonta w Kleszczowie, gdzie inicjatywa będzie realizowana. – Cieszę się, że nasi uczniowie są wrażliwi na potrzeby swoich rówieśników w biednych rejonach Afryki – dodaje.

Akcję można także wesprzeć kupując pączki w cukierniach, które włączyły się w projekt (ich listę można znaleźć na stronie www.tamtamitu.pl).

W tegorocznej zbiórce w ramach programu „Wyślij pączka do Afryki” można też wziąć udział przez kupienie e-pączka. „Za pomocą internetowego modułu wpłat na stronie www.tamtamitu.pl każdy będzie mógł wysłać pączka do Afryki w postaci dobrowolnej darowizny na cel projektu, jakim jest pomoc poszkodowanym w ostatnich wydarzeniach – mówi Diana Bonowicz, dyrektor Fundacji Kapucyni i Misje.

Inicjatorem akcji jest Benedykt Pączka OFMCap., który od września 2013 r. przebywa na misjach w Republice Środkowoafrykańskiej, w miejscowości Ngaoundaye. Jako misjonarz głosi Ewangelię, ale często jego obecność wykracza poza zadania związane z posługą kapłańską. Kapucyni dokarmiają i kształcą osierocone dzieci, kopią studnie w wioskach, w których nie ma dostępu do bieżącej wody oraz budują szkoły, bo jak twierdzą, edukacja jest jedyną szansą na zmianę w sercu Afryki.

„Obecnie sytuacja w RCA jest bardzo trudna – wyjaśnia br. Pączka. – Rebelianci z muzułmańskiego zgrupowania Seleka wycofują się z RCA do Czadu. Po drodze grabią, palą i niszczą wszystkie miejscowości na swojej drodze. Ludzie żyją w ciągłym strachu i panice. Na dźwięk nadjeżdżających samochodów porzucają wszystko i w obawie o własne życie uciekają do lasu” – mówi kapucyn.

W 2013 r. w RCA wybuchła kolejna rebelia. Szacuje się, że w krwawych walkach pomiędzy oddziałami Seleki a walczącymi z nimi oddziałami Anti Balaka zginęło już około 450 000 osób.

„Sytuacja jest tragiczna. Dzieci pozbawione rodziców, spalone wioski, oraz rozkradziony dobytek całego życia, grożą katastrofą humanitarną – wyjaśnia Piotr Gajda, koordynator akcji „Poślij pączka do Afryki”. – Nie możemy pozostać obojętni wobec tej sytuacji. Organizujemy pomoc, która przez ręce misjonarzy trafi bezpośrednio do poszkodowanych – dodaje.

Pomysł akcji wziął się od nazwiska misjonarza, brata Benedykta, który jeszcze przed wyjazdem na misje, organizował akcję „Benedykt Pączka zaprasza na pączka”, której celem było pozyskanie środków na otwarcie pierwszej w RCA i Czadzie szkoły muzycznej. Organizatorem akcji jest Fundacja Kapucyni i Misje.


pra / Kraków

Wesprzyj nas