кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

W RCA nie chodzi o religię

Republika Środkowoafrykańska, ten kraj leżący w centrum Czarnego Kontynentu, ma w narodowym języku sango o wiele ciekawszą, uroczą nazwę: Be-Afrika – Serce Afryki. Od dwudziestu lat nasłuchuję rytmu bicia tego chorego serca – oto mój kardiogram.

Robert Wieczorek OFMCap
Robert
Wieczorek OFMCap
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

To zapomniane państwo po raz drugi w historii wyszło ze swego politycznego niebytu na pierwsze strony światowych informacji. Kiedyś już okazji dostarczył bufon – cesarz Bokassa, a dziś – wojna domowa. Smutna to sława.

W obiegu krąży wiele krzywdzących stereotypów gmatwających dodatkowo zrozumienie dla tutejszej sytuacji. Niektóre z nich to wręcz medialne gnioty.

Czy w RCA trwa wojna religijna?

W TV ukazują się reportaże o podobnym schemacie: ekipa telewizyjna z jaśnie oświeconej Europy przyjeżdża do Bangui z założeniem nakręcenia dokumentu, potwierdzającego promowaną powszechnie tezę, że w afrykańskim jądrze ciemności chrześcijanie i muzułmanie mordują się wzajemnie. Prezydent Francji bowiem w swym interview uwierzytelniającym operację wojsk francuskich Sangaris, jako pierwszy element podał konflikt międzyreligijny, a dopiero potem wyliczył rozkład aparatu państwowego, kryzys ekonomiczno-polityczny, brak bezpieczeństwa. Zaś wcześniej jego minister Fabius na arenie międzynarodowej młotkował apel: „Kraj leży na krawędzi ludobójstwa”. Dziennikarze odwiedzają parę miejsc w Bangui, nasłuchując skarg płynących z różnych stron, by w połowie dokumentu dotarło do ich świadomości, iż sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana, niż to, co otrzymali gotowe w politycznie poprawnej instrukcji.

Ich problem leży w tym, że podchodzą do problemu od ogona – biorąc skutki za przyczyny. To najpierw konflikt ekonomiczno-polityczny.

Mądry jest ten sarkazm: „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Poprzedni prezydent Bozize upadł w identyczny sposób, jak sam dopchał się do władzy – drogą rebelii. Upadł, bo pozwolił sobie na niecierpliwość, gdy 1.12.2012 r. podczas święta Niepodległości ogłosił, że w kraju zapanował spokój, więc w Birao można zacząć eksploatację ropy naftowej w kooperacji z Chińczykami. Tą samowolką naraził się siłom zagranicznym, uzurpującym sobie faktyczne prawo do tak ważkiej decyzji. Wszyscy podobno wiedzą, do kogo w praktyce należą podziemne bogactwa Afryki Centralnej, nikt natomiast nie chce wymienić ich imion na głos.

W RCA nie chodzi o religię

A owo roponośne Birao jest na północno-wschodnich rubieżach RCA. Właśnie stamtąd, z tej prowincji o większości rdzennych muzułmanów, w 10 dni później ruszyła rebelia. Koalicja Seleka zawiązała się już parę miesięcy wcześniej – spiskowcy czekali jedynie na odpowiedni sygnał. Bozize wybrał zły moment i niewłaściwych inwestorów zagranicznych, co kosztowało go utratę złotego rogu.

W RCA zrobić przewrót zbrojny jest tak łatwo, że większość pretendentów do władzy wybierała tę drogę zamiast żmudnej i niepewnej kampanii wyborczej. Sam samozwańczy prezydent, Djotodia, w swej karierze politycznej nie był nawet w stanie wypromować się na deputowanego ze swej rodzimej prefektury. To dzięki rebelii wdrapał się na najwyższy stołek, a jego koalicjanci dostali najbardziej intratne ministerstwa. Nuraddin Adam, nr 2 w seleka, niby odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne, w rzeczywistości interesował się Bria i tamtejszymi diamentami.

Obecni w RCA przez ostatnie lata żołnierze z RPA (nota bene jedyni, którzy próbowali bronić Bangui przed rebeliantami, bo FACA – armia narodowa, nawet nie ruszyła palcem), nie pałali bynajmniej jakąś specjalną miłością do reżimu Bozize. Po prostu, inwestorzy z Afryki Południowej zbyt wiele zainwestowali w środkowoafrykańskie diamenty i uran…

Ale pchajmy się dalej i zostawmy polityków.

90% seleka stanowili muzułmańscy najemnicy (w większości z Czadu i nieco z Darfuru). A tam, na tych pustynnych terenach, wiadomo: bieda, aż piszczy, więc od wieków hołduje się praktyce razzi, jako metodzie na podreperowanie funduszy. „Zdobędziecie kraj dla mnie, a co znajdziecie po drodze, to wasze!”- obiecywał im Djotodia. Powiedzmy sobie jasno: Nie była to rebelia sensu stricte, a raczej najazd obcokrajowców z okupacją w konsekwencji. Bariery ściągające haracz z przechodniów i samowolka pozostawionych samopas żołnierzy.

Wobec takiego stylu rządów, nigdy nie wierzyłem, żeby seleka poważnie brali pod uwagę zachowanie władzy i pozostanie na miejscu. Raczej tylko krótkoterminowo: napchać kieszenie i do domu! A to, że podobnie jak kiedyś ludzie Kmicica, kmiotków poturbują, parę chałup z dymem puszczą, czy też pofolgują sobie z dziewkami, w czym problem?

Nie trzeba też mieć jakiegoś wyolbrzymionego wyobrażenia o wojnie w RCA. To konflikt w nowoczesnym stylu – jak najtańszy, a skuteczny – guerilla z domieszką Dzikiego Zachodu. Wzajemne podchody niewielkich band zbrojnych. Więcej tu huku i stresu, niż faktycznych zbrodni. Ale to i tak wystarczy, by setkom tysięcy ludzi skutecznie obrzydzić życie, bo wzięcie w zakład całej populacji cywilnej jest świadomie obraną taktyką.

O pieniądze też chodzi samym anti-balaka. To oni są zwycięzcy, więc im się też należy. Kolumna seleka próbuje przedrzeć się przez Bouar, będące już pod kontrolą anti-balaka. W pukawce między nimi, która stawia na nogi całe miasto i każe ludziom po raz kolejny, nocą, chronić się na misjach katolickich, nie chodzi o wojnę, a tylko o zadrę. Anti-balaka bowiem mają swym przeciwnikom za złe, że ci obłowili się po uszy, ale teraz nie chcą się z nimi podzielić…

A prości ludzie? Dla ich części każde kolejne „wyzwolenie” to okazja na rabunek sklepów, czy u sąsiada. Ale nie bądźmy zbyt surowi. Jedenaste przykazanie: „jak masz okazję to kradnij” jest głęboko wpisane w serca niektórych ludzi, i to bez względu na szerokość geograficzną. Jeden z mych braci w zakonie wspominał z dzieciństwa, że w czasie gdy robotnicy w jego rodzinnym mieście walczyli z komuną o ideały demokracji i doszło do starć z milicją, on sam, wówczas podrostek, wpadł sobie do zdemolowanego sklepu na „darmową” czekoladę…

W RCA nie chodzi o religię

Seleka, wczorajsi rządcy RCA wycofują się, to fakt. Ale zanim całe terytorium oczyści się z ich obecności, potrzeba dużo czasu. Samo się to nie zrobi. Międzynarodowych sił rozjemczych za mało, a żołnierze z FACA to nicponie. „Generał” anti-balaka w Bouar zapowiedział wychodzącym z ukrycia wojskowym, że nie mają prawa wrócić do koszarów, bo są tchórzami bez honoru. I ma dużo racji. Tymczasem cała „oczyszczona” prowincja to raj dla bandytów i szabrowników. W takim okresie nic gorszego dla cywilów, jak wałęsający się maruderzy.

Na misji w Bossemtele siostry otrzymują od „wyzwolicieli” anti-balaka ultimatum: „Zorganizować do jutra 350.000 fcfa (około 500 euro), albo wchodzimy do waszej szkoły i robimy porządek z muzułmanami, których tam ukrywacie!”. Życie ludzkie ma śmiesznie niską cenę.

Z całym szacunkiem do każdej przelanej kropli ludzkiej krwi, do tych 2000 zaprzepaszczonych ludzkich istnień. Nie można jednak mówić o ludobójstwie w RCA, pałającej żądzy krwi i powszechnym zdziczeniu, bo to byłaby krzywdząca przesada. To ekstremalne przeżycia pchają nieraz ludzi do nieludzkich zachowań. Ale mieszkańcy Centrum Afryki wcale nie są bardziej krwiożerczy niż my. Nie róbmy sobie wypominków.

A po naćpanych najemnikach żyjących w ciągłym poczuciu osaczenia, czegoż dobrego można się spodziewać? Niewiele trzeba by iskra padła na proch. Przykład z wczoraj: 6 samochodów seleka (setka ludzi) zabłądziła do Ndim – pomylili drogę. Zanim zawrócą, któryś z nich daje tysiąca (7 zł) chłopakowi stojącemu na poboczu i prosi o zakup „działki”. Ten bierze pieniądze i – rozpływa się w naturze. Po chwili, wojak połapawszy się, że został zrobiony w balona, z miejsca grozi podpaleniem najbliższego domu. Na szczęście znalazł się ktoś roztropny, kto mu natychmiast oddał pieniądze z własnej kieszeni. I pojechali. Zaraz potem cała grupa młodych puszcza się pędem za owym cwaniakiem, by mu dokopać. I bardzo dobrze.

Czy seleka i anti-balaka to milicje religijne?

To medialnie wygodne, ale nieprawdziwe uproszczenie.

Arcybiskup stolicy RCA, Dieudonné Nzapalainga powtarza gdzie tylko może: „Nie wszyscy muzułmanie to Seleka i nie wszyscy Seleka to muzułmanie. Strzeżmy się odpowiedzialności zbiorowej! Opłakujemy tworzenie zlepów niespójnych informacji na temat anti-balaka i przypisywanie im nazwy ruchów chrześcijańskich. W rzeczywistości anti-balaka są wybuchem poczucia przebranej miary w części społeczeństwa wobec nie mających końca aktów zdzierstwa i przemocy ze strony rebeliantów seleka. Dlatego też nie ustajemy w tłumaczeniu, że wszyscy anti-balaka nie są chrześcijanami i że wszyscy chrześcijanie nie są anti-balaka”.

Jego „bliźniaczy brat” Omar Kobine Layama, imam wielkiego meczetu w Bangui, który w ostatnich dwu miesiącach znalazł schronienie w domu Arcybiskupa, wtóruje: „Mówi się, że muzułmanie i chrześcijanie wzajemnie się zabijają. Lecz to nie jest kryzys religijny, ale polityczny. Politycy chcą się ukryć za tą gmatwaniną przeinaczanych faktów, aby ciążącą na nich odpowiedzialność za nieudolne rządzenie krajem zrzucić na karby religii. Potępiamy wszystkie morderstwa popełnione przez tych, którzy się określają jako muzułmanie, czy też przez tych, co się reklamują być chrześcijanami. Autentyczny muzułmanin, podobnie jak prawdziwy chrześcijanin nie może być autorem morderstw, ale jest aktorem pokoju. Godnym ubolewania jest fakt, że w ostatnich miesiącach zaistniała dogłębna konfuzja między seleka a strukturami islamu w RCA. Tymczasem tak nie jest – seleka grupuje w sobie zarówno z chrześcijan jaki i muzułmanów”.

Ten tandem środkowoafrykańskich przywódców religijnych odbył ostatnio drugą podróż po Europie, by tym, co chcą ich słuchać tłumaczyć złożoność sytuacji i bronić dobrego imienia religii. Byli między innymi we francuskim Parlamencie.

W RCA nie chodzi o religię

Słowa seleka na próżno szukać w słowniku sango. Pod hasłem „porozumienie” znajduje się: mbuki, ndika. To musi być francuskie selection przerobione na sango. Ten język stale się tworzy, więc łatwo asymiluje to, co słyszy u innych. Tak więc semantycznie, seleka to tacy "doborowi” albo „dobrani". W praktyce to heterogenna unia zwaśnionych z sobą wcześniej ugrupowań lokalnych, z góry skazana na niepowodzenie, bo zawiązana jedynie w negatywnym celu zwalczania wspólnego wroga. Trzon stanowią muzułmanie, ale nie brak wśród nich i chrześcijan. Wczoraj ludzie z Ndim rozpoznali wśród przejeżdżających w konwoju seleka czterech znanych im pobratymców, a więc na pewno nie muzułmanów. Bo też nie przynależność religijna jest faktyczną linią demarkacyjną. Ci przypadkowi sojusznicy nigdy nie posiadali pozytywnego projektu na przyszłość kraju. Nieszczęściem wielu muzułmanów z RCA było związanie z seleka nadziei na prosperitę i ochronę. Teraz, pozostawieni na pastwę losu, płacą ciężki haracz za ten błąd dziejowy.

Dziennikarze bezwiednie powtarzają jeden za drugim głupawe tłumaczenie terminu anti-balaka, jako anty – maczety. W praktycznym sango, czyli tym używanym faktycznie przez ludzi na co dzień, maczeta to francuskie "machette" albo najwyżej opisowe "kota zembe" (duży nóż). Słownik uniwersytecki podaje nadto: ba, kangbara i nzenze. Skąd się wzięło owo: balaka? Nie ważne. Może gdzieś jednak tego słowa się używa? Natomiast istotniejsze dla nas, że sam sens tego propagowanego wszędzie tłumaczenia nie trzyma się kupy. Bo co to znaczy: „anty (przeciw) maczetom” skoro rzucają się na dobrze uzbrojonych? Gdyby się nazwali np. „balaka-anti-ngombe” to byłoby logiczne: „z maczetami na karabiny” (takie nasze: „z motyką na księżyc”) dla oddania ich heroizmu czy nierównego rozkładu sił.

Tymczasem tu chodzi o: „anti – balle AK", skrót pełnego zdania po francusku "blendé anti-balles d'automat Kalachnikow 47", czyli na polski: "odporny na kule AK". Bo też takie bzdurne obietnice dają czarownicy bojownikom idącym do buszu z byle jakim uzbrojeniem, ale za to obwieszonym talizmanami, jak choinka świecidełkami. Te same zresztą praktyki są po obu stronach. Czy to nominalny muzułmanin walczący po stronie seleka, czy to nazywający się chrześcijaninem jego przeciwnik, obydwaj wyobwijani są waraka (z arabskiego – amulety zawierające wersety Koranu), czy też gri-gri pogańskimi, by się ich "kule nie imały”. Ale ci nietykalni i tak padają, mimo domniemanej ochrony…

Takie osłanianie się amuletami to praktyki czysto pogańskie, nie mające nic wspólnego z ortodoksyjnie pojętym chrześcijaństwem, ani islamem. Ale ten fenomen jest zakorzeniony w najgłębszych warstwach duszy afrykańskiej. Gdy w 1927-29 w całej Francuskiej Afryce Równikowej szerzyło się powstanie nazwane Kongo-Wara (efekt nieludzkich kontrybucji nałożonych na tubylców w związku z przymusowym zbieraniem kauczuku i budową kolei do Brazzaville), ludzie szli naprzeciw karabinom strzelców senegalskich, bo Karnou, ich prorok obiecywał, że kule zamienią się w wodę zanim ich dosięgną… Ale i dzisiaj intrygujące jest posłuchać, jak ktoś niby po studiach, a całkiem na serio utrzymuje, że są dostępne magiczne środki zapewniające ci taką nietykalność. Kule wystrzelone w twym kierunku zmienią tor lotu, a strzały wypuszczone z łuku wrócą do kołczanu! Ukłony w stronę balistyki…

U mnie we wsi w ostatnich dniach uformowała się samoobrona. Myślicie, że mieli jakieś ćwiczenia? Robili sobie nacięcia na rękach i do sznytów zasypywali jakiś proszek „na odwagę”. Jeżeli w tym brataniu się krwią cokolwiek sobie zaszczepili, to chyba HIV-a, bo przy 15% średniej krajowej AIDS, było tam wśród nich z pewnością kilku nosicieli, a żyletka przecież jedna…

Bojownicy z RJ – inna odmiana lokalnej samoobrony, deklarująca swą determinację w zwalczaniu seleka  – noszą na szyi muzułmańskie różańce i nic im się to jakoś nie gryzie. Po prostu ta wojna wykwitła pomieszaniem z poplątaniem.

W RCA nie chodzi o religię

Słysząc o tego typu rzeczach nie ma się co zbytnio dziwić. Mamy tu do czynienia z reakcją neo-pogańską, która jest normalnym procesem dziejowym. Odsyłam do czasów Mieszka II, albo do analogicznych sytuacji z historii ewangelizacji Europy we wczesnym średniowieczu. Chrześcijaństwo w RCA istnieje zaledwie od 2-3 pokoleń i nie dziwota, że jest takie powierzchowne. Szybko przyszedł na nasz Kościół czas próby i zdawania pierwszego egzaminu ze świadectwa wiary. W tak ekstremalnych warunkach wychodzi na jaw, co najbardziej ludziom w duszy gra. A najwymowniejszym znakiem powrotu do pogaństwa jest zbyt często goszczące na ustach słowo: zemsta. Dlatego jako antidotum głosimy w kościołach rozbrojenie serca.

Wielką krzywdą dla prawdy jest bezwiedne powtarzanie: milicje chrześcijańskie. Anti-balaka mają bowiem tyle wspólnego z chrześcijaństwem, co kiedyś Banderowcy z Cerkwią Unicką… Podobnie i seleka – do końca zdeprecjonowali imię islamu w oczach Środkowoafrykańczyków. Ci bowiem już od czasów przed-kolonialnych noszą w sercach endemiczną niechęć do tej religii, przechowywaną w tragicznych wspomnieniach o muzułmańskich łowcach niewolników. Cały ubiegły rok zdaje się tylko utwierdzać ich w przekonaniu, że nic się w tej dziedzinie nie zmieniło.

Owszem napięcia na płaszczyźnie religijnej mają swoje miejsce na arenie wydarzeń w RCA, ale są one drugorzędne produktem długotrwałej degrengolady życia społeczeństwa i karygodnych błędów elit politycznych. Wbrew temu, co próbuje się wciskać ludziom w Europie, nie da się sztucznie wypreparować religii ze sfery publicznej, bo te obie płaszczyzny wzajemnie się przenikają w każdej osobie ludzkiej.

Jaka najbliższa perspektywa?

Obawiam się, że nie czas na wkładanie seleka do lamusa. Dadzą o sobie jeszcze nieraz znać, uprzykrzając życie rządowi tymczasowemu, ale i prostym ludziom. Część z nich wprawdzie złożyła broń w Czadzie, ale ci co pozostali na terytorium RCA wcale nie myślą się poddać. Główkowaliśmy, że owe dwa konwoje, które ostatnio przejechały z Bang przez Ndim w stronę Paoua, są już w Gore, po drugiej stronie granicy. Tymczasem oni przemieszczają się wzdłuż północnej granicy RCA, by prawdopodobnie na wschodzie dołączyć do tych, co wymknęli się z koszar w Bangui i przez parę dni okupowali Sibut. Ich determinację z pewnością spotęgują ostatnie wieści o towarzyszach broni, którzy w Czadzie zostali zneutralizowani i mają być sądzeni za najemnictwo.

Są powody do obaw, bo to duże zgrupowanie seleka pozostawione na północy zdaje się podejmować realizację irracjonalnego wydawałoby się projektu, jakim po dymisji Djotodia szantażował jego były doradca, Babakar Sabone. Groził on secesją północy RCA, gdzie muzułmanie mieliby stworzyć swoje własne państwo. Wprawdzie potem się z tych słów wycofał, ale co zasiał, to pozostało. Zresztą ludzie są przekonani, że ten polityk nie wyrwał się jedynie z jego osobistym przekonaniem, ale wyraził to, co faktycznie zamyśla wielu środkowoafrykańskich muzułmanów. Seleka w Sibut wieszali już jakąś czerwoną flagę i próbowali stawiać rządowi warunki, póki ich Misca – Sangaris nie pognali dalej na północ.

Oprócz jawnego zamachu na konstytucyjnie gwarantowaną integralność terytorialną kraju, za którą z pewnością murem staną siły międzynarodowe, co to znaczy „muzułmańska północ”? Ja sam mieszkam na północnym krańcu RCA, ale u nas muzułmanów jak na lekarstwo. Jedynie północy-wschód z prefekturą Wakaga może się określić, że większość tego półpustynnego terytorium jest zamieszkana przez ludność, która w XIX wieku poddała się islamizacji, by odwrócić od siebie apetyt handlarzy niewolników z Darfuru i Kordofanu.

Co więc, oprócz Birao, chcieliby odłączyć od RCA? Diamentowe Bria? Ndele – byłą stolicę sułtana Rahaba? Byłem tam kiedyś osobiście i widziałem. Owszem, w mieście sporo muzułmanów, ale większość ludzi na prowincji to poganie lub chrześcijanie.

Sprawa tak beznadziejna do zrealizowania, jak nieregularne jest rozmieszczenie ludności pod względem wyznaniowym. Przypomina to układ z Polski przedwojennej. Podobnie jak u nas kiedyś Żydzi, tutaj muzułmanie, w zdecydowanej większości przyjezdni z zagranicy, pousadzali się głównie w miastach lub tam, gdzie oprócz handlu i transportu jest jakiś inny interes, np. diamenty czy złoto. I tak paradoksalnie, na południu jest ich więcej, niż na północy. Takie gadanie nie ma więc większego sensu, no chyba, że ktoś myśli realnie o kolejnym exodusie i segregacji wyznaniowej ludności – niech Pan Bóg broni! Mam nadzieję, że ten kolejny rozdział zamknie się jedynie w sferze politycznych negocjacji.

W RCA nie chodzi o religię

A co mi osobiście leży na sercu?

Bogu dziękować, że do dziś cała moja parafia przetrwała bez specjalnego uszczerbku. Ale do czasu. Zaraz w sąsiedztwie, wieś Nzakoun przedwczoraj w nocy została zrabowana przez bandę przybyłą bezkarnie z Czadu, i co gorsza, zabili przy tym 22 osoby. I to mnie martwi. Gdy resztki seleka ulotnią się stąd niebawem, cały ten przygraniczny region zostanie wydany na pastwę losu. Nie trzeba w ogóle strzelać, by ludzie umierali. Wystarczy, że wkrótce zabraknie nam podstawowych lekarstw. Granice są zamknięte. Handel praktycznie zamarł. Nikt tu nie przyjeżdża na targowisko. Ceny lokalnych produktów spadły o połowę, gdy tymczasem wszystko to, co przywozi się z Kamerunu, a więc mydło, mąka, sól, olej, paliwo, podrożało dwa razy. I będzie coraz gorzej.

Ludziom na wsi łatwiej jest przeżyć trudne czasy. Znajdą w buszu coś na ząb, a na polach szopy, by ukryć się przed deszczem. Są dzielni, więc poradzą sobie. Groby porosną trawą, a popalone domy ludzie odbudują szybko na nowo, bo te błotno-słomiane chatki mają się nijak do europejskich gmachów. Ziemi wystarczy dla każdego, a woda spadnie z nieba wraz z nową porą deszczową. Ale ziarna pod zasiew braknie, gdy ludzie będą zmuszeni zjeść i tą ostatnią rezerwę.

Mówi się o powietrznym moście humanitarnym Duala – Bangui. I dobrze. Konieczne jest pomóc mieszkańcom stolicy, bo dość się ucierpieli. Ale moi ludzie, tu w całym północno-zachodnim regionie nie potrzebują nic więcej oprócz zapewnienia minimum bezpieczeństwa i otwartej granicy z Kamerunem, by móc godnie sprzedać swoje płody ziemi i kupić mydło.

Jeden posterunek Misca, kontrolujący newralgiczne skrzyżowanie w Bang, stałby się płucem dla całego regionu. O jedyne 10 km dalej, na granicy nad rzeką Mbere, stoją kameruńscy żołnierze, a za nimi sparaliżowane targowisko w Mbaiboum, bo granica zamknięta…

Osobiście wiem, w co tu wdepnąłem. Znam tego konsekwencje i nie oczekuję niczego dla mnie. Nikt się nie będzie przecież rozmieniał na drobne dla kilku białych, usidlonych gdzieś tam w afrykańskim buszu. Ale gdyby jednak zmienić perspektywę i popatrzeć, że tu chodzi o otwarcie głównej drogi zaopatrzenia dla najbardziej zaludnionej prefektury RCA l’Ouham-Pende z ponad pół milionem ludzi, to nasze wołanie o pomoc dla nich może mieć swój ciężar?


Chronologia


  • sierpień 2012 – Spotkanie we Francji szefów pięciu ugrupowań rebelianckich, dające początek koalicji Seleka.
  • 10.12.2012 – Początek działań zbrojnych na północnym-wschodzie RCA. W ciągu miesiąca Seleka przejmuje kontrolę nad miastami: Bamingui, Ndélé, Mbré, Sam Ouandja, Ouada, Bria, Kabo, Alindao, Kouango, co stanowi cały wschodni obszar RCA.
  • 11.01.2013 – Podpisanie w Libreville (Gabon) porozumienia gwarantującego zawieszenie broni i wspólne utworzenie rządu jedności narodowej.
  • 20.01.2013 – wygaśnięcie ultimatum ze strony Seleka i początek nowej ofensywy.
  • 24.01.2013 – Rebelianci opanowują stolicę kraju, Bangui. Prezydent François Bozizé chroni się w Kamerunie, a Michel Djotodia ogłasza się szefem Państwa.
  • 25.03.2013 – Unia Afrykańska zawiesza członkostwo RCA.
  • 1.07.2013 – Początek operacji rozbrajania byłych kombatantów Seleka przez Siły Międzynarodowe w Afryce Centralej (FOMAC), obecne na miejscu już od czasów mediacji z rządem Bozizé.
  • 18.08.2013 – Początek 18-miesięcznej fazy przejściowej do kolejnych wyborów i zaprzysiężenie Michela Djotodia jako prezydenta tymczasowego.
  • 8-9.09.2013 – Początek systematycznych starć między tworzącą się zbrojną opozycją a nowymi władzami (100 zabitych).
  • 13.09.2013 – Ostateczne rozwiązanie Seleka.
  • 5.12.2013 – Bangui zaatakowane przez milicje samoobrony anti-balaka (138 zabitych). Tego samego dnia, Rezolucja ONZ zezwalająca na użycie sił wojskowych Misji Międzynarodowej Wsparcia dla RCA (MISCA) na okres jednego roku.
  • 5-6.12.2013 – Początek francuskiej operacji wojskowej "Sangaris" dla zapewnienia bezpieczeństwa w RCA.
  • 10.01.2014 – Pod presją CEEMAC w Ndjamenie i opinii międzynarodowej dymisja Michela Djotodia. Dwa tygodnie później wybór Catherine Samba–Panza na prezydenta w okresie przejściowym do następnych wyborów planowanych na początek 2015 roku.
Robert Wieczorek OFMCap

Robert Wieczorek OFMCap

Zobacz inne artykuły tego autora >
Robert Wieczorek OFMCap
Robert
Wieczorek OFMCap
zobacz artykuly tego autora >

Ewangelizacyjne rejsy na mazurskim jeziorze

Najpierw tylko na trzech statkach, potem również na innych jednostkach pływających odbyła się w sobotę 21 lipca niezwykła ewangelizacja "Z Maryją na Jeziora. Różaniec i maryjne pieśni niosły się po Jeziorze Mikołajskim, a wydarzenie poprzedziło modlitewne czuwanie z biskupem ełckim Jerzym Mazurem.

Polub nas na Facebooku!

W rejsy ewangelizacyjne wypłynęły trzy statki: “Chopin”, „Grażyna” i „Gałczyński”. Do modlitwy różańcowej na wodzie szybko dołączyły też mniejsze jednostki pływające. Modlitwa różańcowa oraz pieśni sławiące Matkę Bożą niosły się po Jeziorze Mikołajskim.

Oprawę muzyczną prowadziła grupa ewangelizacyjna Odnowy w Duchu Świętym „Emaus” z Olecka. Nad organizacją spotkania czuwali duszpasterze dekanatu św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Mikołajkach, którzy skierowali zaproszenie już na kolejną edycję.

Niezwykłą akcję rozpoczęło spotkanie modlitewno-ewangelizacyjne w intencji wszystkich przybywających do diecezji ełckiej na odpoczynek, a szczególnie żeglarzy, wodniaków, którzy pływają po mazurskich jeziorach. Wydarzeniu, któremu towarzyszy hasło: „Z Maryją na Jeziorach” przewodniczył bp Jerzy Mazur.

Zaraz potem na statku “Chopin” odbyło się nabożeństwo fatimskie pod przewodnictwem bpa Mazura. – „Fatima jest nadal aktualna, bo wiele jest zagrożeń. Orędzie fatimskie trzeba odczytywać nam w kluczu zbawienia. A Maryja, nasza Matka troszczy się o nas i o nasze zbawienie, o zbawienie każdego człowieka – mówił biskup ełcki.

Przypomniał, że Jan Paweł II zawierzył świat Niepokalanemu Sercu Maryi. „Jesteśmy świadkami jak Niepokalane Serce Maryi zwycięża i triumfuje. Jej Niepokalane Serce jest też najkrótszą drogą do Boga, który nas kocha. To Bóg wybrał drogę nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca jako ratowanie człowieka” – zapewniał biskup.

Po nabożeństwie bp Mazur dokonał zawierzenia wszystkich wypoczywających na mazurskich jeziorach Niepokalanemu Sercu Maryi. Życzył też wszystkim, abyśmy w Jej Niepokalanym Sercu znaleźli schronienie. W związku z rozpoczynającym się Ogólnopolskim Tygodniem św. Krzysztofa, który w tym roku jest obchodzony od 22 do 29 lipca, biskup zachęcał do włączenia się w dziękczynienie za bezpieczne podróże. MIVA Polska zaprasza kierowców, aby za każdy bezpiecznie przejechany kilometr wpłacili 1 gr na środki transportu dla misjonarzy. Biskup Ełcki pobłogosławił jednostki pływające.

Franciszek: kiedy oddalasz się od Jezusa, gubisz drogę

Kiedy oddalamy się od Jezusa i od Jego miłości, gubimy się, a egzystencja zamienia się w rozczarowanie i niezadowolenie - mówił papież Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański w Watykanie 22 lipca.

Polub nas na Facebooku!

Wszyscy potrzebujemy słowa prawdy, które by nas prowadziło i oświecało nam drogę. Bez prawdy, którą jest sam Chrystus nie można znaleźć właściwego ukierunkowania życia – dodał.

Oto pełny tekst papieskiej katechezy:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (por. Mk 6, 30-34) mówi nam, że apostołowie po swojej pierwszej misji powrócili do Jezusa i opowiedzieli Mu „wszystko, co zdziałali i czego nauczali” (w. 30). Potrzebują odpoczynku po z pewnością podniecającym, ale także męczącym doświadczeniu misji. A Jezus, pełen zrozumienia, troszczy się o zapewnienie im pewnej ulgi i mówi: „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco” (w. 31). Wreszcie trochę zasłużonego odpoczynku! Ale tym razem zamiar Jezusa nie może się spełnić, ponieważ tłum, wyczuwając gdzie może być miejsce odosobnione, gdzie mógłby się udać wraz z uczniami, nadbiegł tam przed nimi.

To samo może się zdarzyć także dzisiaj. Czasami nie udaje się nam zrealizować naszych planów, ponieważ pojawia się coś pilnego i nieoczekiwanego, krzyżującego nasze plany i wymagającego elastyczności i gotowości, by zaspokoić potrzeby innych osób.

W takich okolicznościach jesteśmy wezwani do naśladowania tego, co uczynił Jezus: „Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać” (w. 34). W tym krótkim zdaniu ewangelista oferuje nam flesz wyjątkowej intensywności, fotografując oczy Boskiego Nauczyciela i Jego postawę. Zauważmy trzy czasowniki tej fotografii: widzieć, mieć współczucie, nauczać. Tutaj możemy nazwać trzy czasowniki Pasterza. Spojrzenie Jezusa nie jest neutralne ani co gorsza, zimne i obojętne, ponieważ Jezus zawsze patrzy oczyma serca. A Jego serce jest tak czułe i pełne współczucia, że potrafi pojąć nawet najbardziej ukryte potrzeby osób. Co więcej, jego współczucie nie oznacza jedynie reakcji emocjonalnej w obliczu sytuacji ludzkich trudności, ale jest czymś znacznie więcej: jest postawą i predyspozycją Boga wobec człowieka i jego historii. Jezus jawi się jako urzeczywistnienie troski i starania Boga o swój lud.

Biorąc pod uwagę, że Jezus wzruszył się widząc wszystkich tych ludzi, potrzebujących przewodnictwa i pomocy, spodziewalibyśmy się, że teraz dokona jakiegoś cudu. Tymczasem zaczął uczyć ich wielu rzeczy. Oto pierwszy chleb, jaki Mesjasz daje głodnemu i zagubionemu tłumowi: chleb Słowa. Wszyscy potrzebujemy słowa prawdy, które by nas prowadziło i oświecało nam drogę. Bez prawdy, którą jest sam Chrystus nie można znaleźć właściwego ukierunkowania życia. Kiedy oddalamy się od Jezusa i od Jego miłości, gubimy się, a egzystencja zamienia się w rozczarowanie i niezadowolenie. Mając Jezusa u boku możemy bezpiecznie iść naprzód, możemy przezwyciężyć próby, postępujemy w miłości do Boga i do bliźniego. Jezus uczynił siebie darem dla innych, stając się w ten sposób wzorem miłości i służby dla każdego z nas.

Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam brać na siebie problemy, cierpienia i trudności naszego bliźniego poprzez postawę dzielenia się i służby.

Na zakończenie katechezy papież wspomniał też o konieczności ratowania imigrantów:

W minionych tygodniach dotarły dramatyczne doniesienia o rozbiciu się i zatopieniu łodzi pełnych imigrantów na wodach Morza Śródziemnego. Wyrażam ubolewanie w obliczu tych tragedii i zapewniam o mej pamięci i modlitwie w intencji osób zaginionych oraz ich rodzin. Zwracam się ze stanowczym apelem do społeczności międzynarodowej o podjęcie zdecydowanych i szybkich działań, aby zapobiec powtarzaniu się takich tragedii oraz zapewnić bezpieczeństwo, poszanowania praw i godności wszystkich” – powiedział papież Franciszek

Trwa Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów

Na zaporze solińskiej i w okolicy Jeziora Solińskiego trwa kolejny dzień Wakacyjnej Ewangelizacji Bieszczadów (WEB). W akcji bierze udział ponad 60 osób, w tym rodziny z dziećmi. – Żyjemy na „dopalaczu” – mówi Piotr, jeden z ewangelizatorów.

Polub nas na Facebooku!

Piotr Onak to mąż i ojciec trójki dzieci. Na WEB-ie jest trzeci raz. – Przyjechałem z całą rodziną po to, aby ten tygodniowy fragment wakacji spędzić z Panem Jezusem. I po to, aby zaczerpnąć, a jednocześnie starać się przy Bożej pomocy dać innym Bożą miłość i Bożą radość – mówi w rozmowie z KAI.

O swojej rodzinie opowiada, że żyją na „dopalaczu”: codziennie starają się uczestniczyć w Mszy świętej i całą rodziną odmawiać różaniec. – Karmimy się Eucharystią, bo „kto spożywa Moje ciało i pije Moją krew ten będzie zbawiony”. Trzymamy się tego słowa i dlatego życie jest piękne i radosne – zapewnia.

– Uwierz bracie i siostro: jeśli oddasz swoje życie Panu Jezusowi, jeśli zaczynasz swój dzień od Eucharystii, jeśli jesteś „tu i teraz”, czyli nie wybiegasz myślami za daleko do przodu i cieszysz się tym, co ci każdego dnia Pan Bóg daje: z radości, czasami też z krzyży, to życie jest piękne – uważa.

Weronika Staszewska mówi, że ewangelizatorzy wychodzą do mieszkańców Bieszczadów, ale i wypoczywających turystów z prostym przesłaniem, że Bóg ich kocha, ma dla nich plan i chce być obecny w ich życiu. – Przez nasze świadectwo, naszą postawę, przez to, że tu jesteśmy, chcemy im pokazywać, że w życiu można iść z Bogiem, ufać Bogu i pozwolić Mu się prowadzić, jakby oddać Mu kierownicę w życiu – mówi.

Dziewczyna mieszka w Bieszczadach i z własnego doświadczenia wie, że prowadzona akcja odbija się echem po okolicy i zasiane przez ewangelizatorów ziarno przynosi owoce. – Ludzie o tym mówią i porusza ich to. Nawet, gdy rozwieszaliśmy plakaty, to niektórzy mówili, że byli tu w poprzednim roku, było super i przyjdą znowu – opowiada.

Akcję ewangelizacyjną poprzedziły rekolekcje w ośrodku rekolekcyjnym w Myczkowie, które prowadził saletyn ks. Grzegorz Szczygieł. Zakonnik 7-krotnie brał udział w Przystanku Jezus, w tym roku uczestniczy też w ewangelizacji Bieszczadów.

W środę wieczorem w kościele w Polańczyku Mszy św. przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal. Eucharystii towarzyszył obrzęd posłania ewangelizatorów. WEB zakończy się w niedzielę wieczorem.


KAI

22 lipca modlimy się za Nikaraguę

Rada Biskupów Ameryki Łacińskiej (CELAM) zachęca wspólnoty Kościoła na całym kontynencie do modlitwy w intencji pogrążonej w chaosie i zamieszkach Nikaragui. Wierni w krajach latynoamerykańskich będą wspólnie modlić się za Nikaraguańczyków podczas Mszy św. i nabożeństw w najbliższą niedzielę lipca.

Polub nas na Facebooku!

W opublikowanym w środę komunikacie, biskupi Ameryki Łacińskiej zapewnili o swojej “bliskości i solidarności z narodem nikaraguańskim i z jego pasterzami, prorokami sprawiedliwości, wobec dramatycznego i bolesnego kryzysu społecznego i politycznego, przeżywanego obecnie w kraju. Zwrócili się też do biskupów Nikaragui, którzy z narażeniem własnego życia stają w obronie wiernych. Zachęcili hierarchów by nadal stawali w obronie praw człowieka i byli dawcami nadziei dla pogrążonego w chaosie ludu. Prosili by pozostawali “odważnymi przywódcami, poprzez których Jezus Chrystus będzie uzdrawiał swój lud”.

Wszystkich wiernych z krajów latynoamerykańskich biskupi wezwali do modlitwy w intencji pokoju w Nikaragui, zwłaszcza w najbliższą niedzielę, 22 lipca, która ma zjednoczyć Kościół Ameryki Łacińskiej we wspólnej modlitwie. Z kolei na 23 lipca dzień modlitwy za Nikaraguę zapowiada diecezja Majorki w Hiszpanii.

Trwające w Nikaragui manifestacje przeciwko prezydentowi Danielowi Ortedze, które trwają od 18 kwietnia, pochłonęły już ponad 300 ofiar. Coraz częściej dochodzi też do wystąpień antykościelnych i wymierzonych w chrześcijaństwo, a przedstawiciele Kościoła są atakowani i szykanowani, za udzielanie wsparcia protestującym obywatelom. 9 lipca bojówkarze zaatakowali i pobili arcybiskupa Managui kard. Leopoldo Brenesa, jego biskupa pomocniczego Silvio José Baeza i nuncjusza apostolskiego w Nikaragui abp. Waldemara Sommertaga.


KAI

Tydzień Św. Krzysztofa – zaczynamy jutro!

„Z mocą Ducha Świętego niesiemy Chrystusa” - to hasło XIX Ogólnopolskiego Tygodnia św. Krzysztofa i tegorocznej „Akcji św. Krzysztof”. Będzie on obchodzony w Polsce od 22 do 29 lipca. Po raz kolejny MIVA Polska zaprasza kierowców, aby za każdy bezpiecznie przejechany kilometr wpłacili 1 gr na środki transportu dla misjonarzy.

Polub nas na Facebooku!

XIX Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa rozpocznie festyn w Kielcach. Msza św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego i bp. Jeana-Jacquesa Koffi Oi Koffi z Wybrzeża Kości Słoniowej będzie sprawowana w intencji kierowców. Nie zabraknie świadectw misjonarzy i wspólnej Koronki do Miłosierdzia Bożego w językach świata.

Na uczestników wydarzenia będą czekały stoiska misyjne, prezentacja sprzętu policyjnego, straży pożarnej, wojska i ratownictwa medycznego. Dodatkową atrakcją będą także pokazy pojazdów zabytkowych i sportowych oraz próby na symulatorach dachowania i zderzeń. W programie znalazły się również występy indiańskiego zespołu z Peru „Los Companieros”, koncert Italian Music Show- Roberto Zucaro.

XIX Ogólnopolskiemu Tygodniowi św. Krzysztofa towarzyszy misyjna „Akcja św. Krzysztof”. Ks. Jerzy Kraśnicki, dyrektor MIVA Polska podkreśla, że akcja ta jest apelem do kierowców, żeby podziękować za szczęśliwe przejechane kilometry i jako dziękczynienie podarować swój grosz na pojazdy misyjne. – Ta akcja to też modlitwa za kierowców, błogosławieństwo pojazdów i apel o bezpieczne podróże – mówi.

MIVA Polska stworzyła także „Dekalog Kierowcy”, który w konkretny sposób jest propozycją do wdrążania przykazań Bożych w ruchu drogowym przez kierujących pojazdami. – Prowadzący pojazd ma być chrześcijaninem także na drodze, nie tylko w kościele, w domu czy też w miejscu pracy. Ma pokazywać to w swoim sposobie prowadzenia pojazdu i odnoszenia się do innych użytkowników drogi – tłumaczy ks. Kraśnicki.

1 grosz za 1 szczęśliwie przejechany kilometr to nie tylko symbol. – Wielu kierowców, także ja biorę udział w „Akcji św. Krzysztof” i jako kierowca przekazuję na środki transportu dla misjonarzy tyle groszy, ile w ciągu roku przejechałem kilometrów. Bardzo wielu kierowców w Polsce patrzy na licznik i liczbę kilometrów przejechanych w miesiącu, inni w ciągu pół roku, czy roku i wpłacają swoją pomoc na misyjne pojazdy. Czynią to w duchu solidarności z misjonarzami, którzy pracują w różnych miejscach na świecie, w których nie ma rozwiniętego transportu. W ten właśnie konkretny sposób pomagamy w niesieniu Ewangelii na krańce świata i czynieniu dobra innym – podkreśla dyrektor MIVA Polska.

„Okażmy Panu Bogu wdzięczność za wszystkie przebyte podróże i szczęśliwie przejechane kilometry, za Bożą opiekę podczas każdej podróży. Wraz z błogosławieństwem kierowców i ich pojazdów, proszę, aby każda wspólnota parafialna w Polsce zorganizowała odpowiednią zbiórkę na pojazdy misyjne, aby nie pozbawiać pomocy głosicieli Ewangelii w świecie. Niech nasza troska o bezpieczeństwo w podróżach i na drogach rodzi wdzięczność, która służy głoszeniu Ewangelii Chrystusa na krańcach świata.” – napisał z kolei w komunikacie na XIX Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa bp Jerzy Mazur SVD, Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

W zeszłym roku w ramach „Akcji św. Krzysztof” udało się zebrać prawie 2 mln 800 tys. złotych. Za te pieniądze zostało kupionych 48 samochodów terenowych i osobowych, 2 busy, ambulans, traktor, 39 motocykli i motorowerów, 470 rowerów dla katechistów, 2 silniki do łodzi i 2 łodzie motorowe, motolotnię oraz 30 wózków dla niepełnosprawnych, które trafiły do misjonarzy w prawie 30 krajach, głównie w Afryce i Ameryce Południowej.

MIVA Polska zaczęła działać w 2000 roku decyzją KEP przy Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. Organizacja pomaga misjonarzom w zakupie środków transportu.


KAI

Abp Ryś w górach z diakonami

– Zdobywanie szczytów, możliwe jest tylko podczas wspólnej drogi! – tłumaczy diakon Kamil Gregorczyk, jeden z uczestników kleryckiej wakacyjnej wyprawy w Polskie Tatry. Abp Ryś wybrał się razem z diakonami łódzkiego seminarium na wspólny wyjazd w góry, aby przez kilka kolejnych dni modlić się, zdobywać szczyty oraz uczyć się wspólnoty kapłańskiej.

Polub nas na Facebooku!

W czasie wyjazdu grupa duchownych z Łodzi wędrując po tatrzańskich szlakach zdobyła Czerwone Wierchy oraz Kasprowy Wierch, nawiedziła Pustelnię Brata Alberta na Kalatówkach w Zakopanem oraz modliła się przy grobie jednego z najsłynniejszych Polskich kapłanów filozofów jakim był ks. prof. Józef Tischner.

– Rozpoczęliśmy nasze wspólne wędrowanie w niedzielę 15 lipca w Kirach, a naszą bazą wypadową stał się Dom Sióstr Benedyktynek Samarytanek. – wspomina diakon Gregorczyk. – Ujęła nas ich gościnność i życzliwość. Dzięki zaangażowaniu tych wspaniałych Kobiet, mieliśmy siły na szlaku. – dodaje.

Każdy dzień tej biskupio-kleryckiej wyprawy rozpoczynał się od wspólnej modlitwy, w czasie której łódzki pasterz rozważał Słowo Boże. – A ono stawiało przed nami wyzwania, otwierało nas na konfrontacje z pokusami i podtrzymanie w sobie tożsamości dziecka Bożego – zauważa diakon.

– Ten wspólny wyjazd w góry – tłumaczy ks. Marcin Jarzenkowski, prefekt WSD w Łodzi – był dla kleryków, którzy dopiero co wchodzą w kapłaństwo, bardzo ważny. Pozwolił im odkryć w biskupie nie tylko swojego przełożonego ale przede wszystkim ojca, z którym można podzielić się swoimi radościami, smutkami oraz wątpliwościami – dodaje seminaryjny wychowawca.

– Propozycja księdza arcybiskupa, aby wyjechać wspólnie w góry, była dla mnie wielkim zaskoczeniem – pozytywnym zaskoczeniem – mówi diakon Paweł Skowron. – w swoim życiu byłem już w górach, ale nie wspinałem się tak wysoko. Ta wyprawa była dla mnie ogromnym sprawdzeniem siebie – podkreśla.

– Jesteśmy wdzięczni naszemu przewodnikowi – księdzu arcybiskupowi Grzegorzowi oraz opiekunowi i towarzyszowi – księdzu prefektowi Marcinowi Jarzenkowskiemu za każdy gest życzliwości i ojcowską troskę – podkreśla jeden z uczestników górskiej wyprawy.

To pierwszy tego typu wspólny wyjazd metropolity łódzkiego z klerykami w okresie wakacyjnym.

W łódzkim Wyższym Seminarium Duchownym do kapłaństwa aktualnie przygotowuje się ponad 50 alumnów. W okresie wakacyjnym trwa rekrutacja na pierwszy rok studiów filozoficzno – teologicznych. Dokumenty można składać przez cały okres wakacji, natomiast drugi zjazd egzaminacyjny podczas którego odbywa się rozmowa z księdzem rektorem i ojcem duchownym odbędzie się w terminie się 6-7 września b.r. (czwartek-piątek).


KAI

Jutro Niedziela – XVI Zwykła B

Jezus mówi: “wypocznijcie nieco”, choć sam nie ma ani chwili wytchnienia

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

 

Jest taka praca na świecie, której nie chce się podjąć po zapoznaniu z wymaganiami. Jest taka praca, która wymaga dyspozycji 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Bez urlopu i bez wytchnienia.  Jest to praca, którą wykonują miliony ludzi na świecie. To matki, to ojcowie.

Jest Ktoś jeszcze, kto czuwa, gdy my śpimy. Kto nie odpoczywa, gdy my wypoczywamy. Kto nas prowadzi, mimo że czasem wolimy iść łatwiejszą na pozór ścieżką. To Bóg. Dzisiejsze czytania pokazują nam obraz Boga i Jezusa jako Pasterza, Przewodnika, który nie zaprzestaje odpowiedzialności: modlitwy i bycia pasterzem.

Jezus mówi do swoich uczniów: wypocznijcie nieco, ale sam nie przestaje być Pasterzem. Nie ma odpoczynku od bycia odpowiedzialnym. Jezus pracuje zawsze. Bez wytchnienia. Jak nasi rodzice, a nawet bardziej.

 

PUNKT WYJŚCIA

#BezWytchnienia


SZESNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA • Rok B • KOLEKTA: Będziemy prosić Boga, aby pomnażał w nas dary swojej łaski, napełniał nas wiarą, nadzieją i miłością i uzdalniał do zachowywania Jego przykazań • KOLOR: zielony • CZYTANIA: Księga Jeremiasza 23,1-6 Psalm 23,1-6 • List do Efezjan 2,13-18 Ewangelia wg św. Marka 6,30-34

 

CHMURA SŁÓW • Poza słowem PAN, które usłyszymy aż 9 razy, łatwo wyłowić z dzisiejszych czytań słowa związane z wypoczynkiem:  LEŻEĆ, ODPOCZĄĆ, ORZEŹWIA, BEZPIECZNIE. Jeremiasz zapowiada dziś przyjście PANA – PASTERZA (2), o którym mówi też psalm, On przyniesie POKÓJ (3) i ZATROSZCZY się o swoje OWCE (3). Ewangelia zaś jednoznacznie pokazuje, na czym polega troska Jezusa – PASTERZA, który lituje się na swoimi OWCAMI.

Jutro Niedziela - XVI Zwykła B

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Jeremiasza

(Jr 23,1-6)

Pan mówi: Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska. Dlatego to mówi Pan, Bóg Izraela, o pasterzach, którzy mają paść mój naród: Wy rozproszyliście moją trzodę, rozpędziliście i nie zatroszczyliście się o nią; oto Ja się zatroszczę o nieprawość waszych uczynków - wyrocznia Pana. Ja sam zbiorę resztę swego stada ze wszystkich krajów, do których je wypędziłem. Sprowadzę je na ich pastwisko, by miały coraz liczniejsze potomstwo. Ustanowię zaś nad nimi pasterzy, by je paśli; i nie będą się już więcej lękać ani trwożyć, ani trzeba będzie szukać którejkolwiek - wyrocznia Pana. Oto nadejdą dni - wyrocznia Pana - kiedy wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

PIERWSZE CZYTANIE

Przyjście Króla Jr 23,1-6

Jeremiasz zapowiada przyjście Sprawiedliwego, który ustanowi pasterzy. Zatroszczy się o Królestwo

KSIĘGA: JeremiaszaAUTOR: Jeremiasz CZAS POWSTANIA: VII w. przed Chr.  

KATEGORIA: wyrocznia prorocka • BOHATEROWIE: Bóg, Izrael • MIEJSCE: Izrael, Jerozolima


O KSIĘDZE • Księga Jeremiasza to jedna z najobszerniejszych, najbardziej chaotycznych i najbardziej osobistych ksiąg Starego Testamentu Jeremiasz, hebr. Jirmejahu (‘niech Jahwe wytraci nieprzyjaciół’ lub ‘Jahwe wywyższa’) to wielki i kontrowersyjny prorok, zapowiadający zniszczenie świątyni, oglądający upadek Judy i Jerozolimy pod ciosami Nabuchodonozora (586 r. przed Chr.). Za życia uznawany za bluźniercę, defetystę i zdrajcę narodu (Jr 26,7-9), po śmierci „wywyższony” przez Boga, przeszedł do historii jako orędownik Izraela (2Mch 15,14-16) Jego księga wzywa do nawrócenia i zapowiada karę przychodzącą na Judę z powodu łamania Przymierza z Jahwe (1-6) W swoich lamentacjach (11,18–12,6; 15,10-21; 17,5-18; 18,19-23; 20,7-18) prorok, jak żaden inny, odsłania przed nami swoją duszę, kryzysy i zmagania ze Słowem klęski, które każe mu głosić Pan.  

KONTEKST • Rozdział 23 Księgi Jeremiasza to część pochodząca z większego zbioru Jr 1-25, opisującego działalność proroka w latach 626-605 przed Chr. Jeremiasz, widząc notoryczne łamanie Przymierza i brak woli nawrócenia ze strony Izraela, zapowiada nieodwołalną klęskę i najazd Babilończyków. Krytykuje królów, kapłanów i fałszywych proroków, złych pasterzy swojego narodu, zapowiada także, że  Bóg sam zatroszczy się o swoje owce.

ZANIM USŁYSZYSZ • Sześć wersów 23. rozdziału to przede wszystkim gorzkie słowa, jakie Bóg wypowiada pod adresem pasterzy Izraela: gubią oni i rozpraszają owce, nie troszczą się o nie i wypędzają je. Pan zapowiada karę, którą dotknie ich za brak wierności w swojej misji. Część druga to zapowiedź troski, jaką sam Bóg otoczy swój lud: zgromadzi resztę spośród rozproszonych, przyprowadzi ich na ich pastwisko, ustanowi pasterzy, którzy będą je paśli. Owce nie będą się lękać i nie zagubią się już. Ostatnie wersy pierwszego czytania to mesjańska zapowiedź wzbudzenia pasterza i króla z domu Dawida, pod którego panowaniem Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie.

 

CZY WIESZ, ŻE…


Tradycja żydowska i chrześcijańska widziała w sprawiedliwym królu opisywanym przez Jeremiasza zapowiedź Mesjasza. Hebr. cemah (odrośl) oznacza wszystko, co wyrasta z ziemi (Rdz 19,25), plony (Ps 65,11), czy pełen kłos zboża (Oz 8,7). W słowie tym mieści się obraz młodego zielonego pędu lub rozkwitającej gałązki (Iz 4,2). Spalona grzechem i niewiernością ziemia Izraela w wizji Jeremiasza wydaje delikatny zielony pęd, z którego wyrośnie przyszły król – Mesjasz. Jego imię Jahwe cidkenu (Pan naszą sprawiedliwością) to aluzja do imienia ostatniego króla Judy, Sedecjasza (ciddikijjahu – Pan jest sprawiedliwością), który zawiódł wszelkie pokładane w nim nadzieje.

 

TWEETY


Potrzeba dobrych przewodników: Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby

Zapowiedź przyjścia Króla: wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst psalmu

(Ps 23,1-6)

REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem,

niczego mi nie braknie.

Pozwala mi leżeć

na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody gdzie mogę odpocząć,

orzeźwia moją duszę.

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach

przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,

zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

Kij Twój i laska pasterska

są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz

na oczach mych wrogów.

Namaszczasz mi głowę olejkiem,

a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną

przez wszystkie dni mego życia

zamieszkam w domu Pana

o najdłuższe czasy.

[01][02]

 

PSALM

Droga na Syjon Ps 23,1-6

Cel podróży: “zielone pastwiska”. Dotrze do celu: każdy, kto pójdzie za Pasterzem

PSALM 23 • AUTOR: Dawid/lewita • CZAS POWSTANIA: okres powygnaniowy, po 538 r. przed Chr.


O PSALMIE • Psalm 23 to jeden z najbardziej znanych utworów Psałterza, inspiracja dla niezliczonych komentarzy, utworów poetyckich i muzycznych. Psalm można czytać jako modlitwę indywidualną Izraelity dziękującego za opiekę Boga-Pasterza lub zbiorowe wołanie Izraela, rozproszonego i tęskniącego za Jerozolimą i za swoją ziemią. Ze względu na obrazy pasterza bliskie Deutero-Izajaszowi i Ez 34 przypisuje się go lewicie żyjącemu w czasach po wygnaniu.

ZANIM USŁYSZYSZ • W liturgii niedzielnej usłyszymy cały Psalm 23, który dzieli się na dwie częściPierwsze cztery wersy to tzw. pieśń pasterza, który prowadzi wierzących na zielone pastwiska, chroni podczas przepraw przez ciemną dolinę symbolizującą wrogów i niebezpieczeństwo śmierciW drugiej części psalmu włącza się tzw. pieśń gościa, który korzysta z hojności Pana zastawiającego przed nim swój stół, namaszczającego głowę olejkiem i napełniającego kielichPsalm kończy się ufnym wyznaniem Izraelity, pewnym tego, że łaska i dobroć Pana będą towarzyszyć całemu jego życiu, on sam zamieszka zaś na wieki w domu PanaW ten sposób utwór przeistacza się w uniwersalny opis drogi ludzkiego życia, której towarzyszy troska Boga-Pasterza prowadzącego wierzącego ku wiecznej radości i życiu w jego Królestwie.   

 

JESZCZE O PSALMIE


Psalm 23 Gunkel zaliczał do tzw. “psalmów ufności” (Vertrauenspslamen), w których wierzący Izraelita powierza Bogu całe swoje życie. Przemawiałby za tym fakt, że w absolutnym centrum psalmu znajdują się słowa “Ty jesteś ze mną”, przed którymi i po których mamy taką samą liczbę stychów.

Obrazy psalmu nawiązują także do tzw. pieśni stopni czy pieśni wstępowań, które wykonywane były podczas pielgrzymek Żydów do Jerozolimy. Bohater psalmu znajduje w Bogu pomoc i orzeźwienie w czasie wędrówki oraz ochronę przed niebezpieczeństwami, czyhającymi w mrocznych dolinach. Wstąpiwszy na Syjon, spotyka tam Pana, który zastawia dla niego stół i namaszcza go błogosławieństwem.

Sugerowano, że Psalm 23 to pieśń lewity pełniącego służbę przed Panem, radosne wyznanie wiary pielgrzyma przybywającego na Syjon, dziękczynienie wierzącego, który został ocalony od swoich nieprzyjaciół, czy utwór na koronację monarchy połączony z procesją do źródła Gihon.

 

TWEETY


Cecha dobrego Pasterza: Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan

(Ef 2,13-18)

Teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części (ludzkości) uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch (rodzajów ludzi) stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i (w ten sposób) jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

DRUGIE CZYTANIE

Zburzony mur Ef 2,13-18

Dzięki Chrystusowi staliśmy się jednością. Jesteśmy dziećmi jednego Ojca. Owcami jego pastwiska.

List do Efezjan • AUTOR: św. Paweł (lub jego uczeń) • CZAS POWSTANIA: przed 61-63 r. (lub ok. 100 r.) • SKĄD: Rzym (albo Cezarea lub inne, nieznane miejsce) · DO KOGO: wspólnota w Efezie, chrześcijanie w Azji Mniejszej


O KSIĘDZE Istnieją dwie hipotezy co do autorstwa oraz czasu i miejsca napisania listu Według pierwszej, tradycyjnej, List do Efezjan uznawany jest za jeden z czterech listów więziennych św. Pawła i powstał w ostatnim okresie jego życia, w Rzymie Według drugiej pochodzi z jego szkoły i może być dziełem ucznia zainspirowanego myślą Apostoła List do Efezjan adresowany był prawdopodobnie nie tylko do mieszkańców Efezu, o czym świadczy brak adresatów w niektórych rękopisach. Sercem i myślą przewodnią listu jest Pawłowa nauka o Kościele, która tutaj osiąga szczyt rozwoju. Apostoł, opierając się na 1-2 Kor, ukazuje Kościół uniwersalny i kosmiczny, w którym znajduje swoje miejsce Izrael i wszystkie narody.

KONTEKST Fragment drugiego rozdziału, który dziś usłyszymy, pochodzi z pierwszej części listu, opisującej “Misterium Chrystusa w Kościele” (1,3-3,21) Po hymnie wychwalającym Boży plan zbawienia w Chrystusie (1,3-14) Paweł składa dzięki za duchowe dary, jakimi zostali obdarzeni wierzący (1,15-20), i kończy wizją uwielbionego Chrystusa, Głowy Kościoła (1,20-23). Jego częścią stali się pociągnięci przez łaskę wierzący (2.1-10), wśród których nie ma już podziału na Żydów i pogan. Jesteśmy jednym w Chrystusie (2,11-22).

ZANIM USŁYSZYSZ • Paweł, operując kontrastami, przypomina poganom radykalną zmianę, która nastąpiła w ich życiu: z dalekich stali się bliskimi Bogu. Chrystus, który jest pokojem, w swoim ciele zniszczył mur wrogości oddzielający Żydów i pogan, to jest prawo. W ten sposób z żyjących obok siebie dwóch części ludzkości powstał jeden “nowy człowiek”.

 

JESZCZE O DRUGIM CZYTANIU


W Liście do Efezjan Paweł nawiązuje do zapowiedzi prorockich Jeremiasza i Ezechiela – ukazuje Boga, który przez Chrystusa Pasterza zgromadził w jedno podzieloną ludzkość. On przez swoją Krew uczynił wszystkich dziećmi jednego Ojca, owcami jego pastwiska. Nie ma już Żydów i pogan. Są tylko ci, którzy żyją nowym życiem w Chrystusie, “nowe stworzenie” i ci, którzy to życie odrzucają. Podobne wyznanie znajdziemy w rozważaniach Pawła nad losem Izraela w Rz 9-11 oraz w mocnych słowach z Listu do Galatów: “Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (3,28). Chrystus, Dobry Pasterz, to zapowiedziana przez Jeremiasza “sprawiedliwa odrośl” (Jr 23,4), ten, który łączy w jedno w swoim Kościele rozproszoną ludzkość.

 

CYTATY


Św. Paweł o jedności dzięki Chrystusowi: pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii wg św. Marka

(Mk 6,30-34)

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Oto Słowo Pańskie

[01][02]

 

EWANGELIA

Bez odpoczynku? Mk 6,30-34

Jezus zaleca apostołom odpoczynek, choć sam nie odpoczywa. Jest Pasterzem 24 godziny na dobę. Bez wytchnienia

EWANGELISTA: Marek • CZAS POWSTANIA:  ok. 60-70 r.

KATEGORIA: wydarzenie • CZAS AKCJI: ok. 30-33 • MIEJSCE AKCJI: Galilea/miejsce pustynne • BOHATEROWIE: Jezus, dwunastu apostołów, tłumy


O KSIĘDZE • Ewangelia według św. Marka to najstarsza z Ewangelii, z której korzystać mieli także Łukasz i JanWedług Hieronima Marek napisał swoją Ewangelię na prośbę braci w RzymiePunktem centralnym Ewangelii jest wyznanie Piotra pod Cezareą Filipową (8,27-30). Podsumowuje ono pierwszą część i wskazuje na główny temat Marka: kim jest JezusW pierwszej części Ewangelii Marka (1,1-8,30) Jezus przez cuda objawia się jako Mesjasz i zaprasza swoich uczniów do zrozumienia Królestwa Bożego (4,12; 6,52; 7,14; 8,17.21)W części drugiej wyjaśnia uczniom swoją misję przez odwołanie do cierpiącego i uwielbionego Syna Człowieczego i wyraźnie wzywa do wejścia do Królestwa Bożego (9,47; 10,15.23-25).

KONTEKST •  W szóstym rozdziale Ewangelii Marka Jezus głosi Królestwo Boże: dokonuje spektakularnych cudów rozmnożenia chleba (6,30-44), chodzi po jeziorze (6,45-52) i uzdrawia w Genezaret (6,53-56). Jego misja natrafia jednak także na opór, co opisuje Marek na początku rozdziału. Zostaje wyśmiany i odrzucony przez swoich w Nazarecie (6,1-6). Śmiercią męczeńską ginie jego poprzednik, Jan Chrzciciel (Mk 6,14-29). Coraz wyraźniej na horyzoncie rysuje się niebezpieczeństwo czyhające na Jezusa, który jak każdy autentyczny prorok musi liczyć się z prześladowaniem i śmiercią.

ZANIM USŁYSZYSZ • Opisywany w dzisiejszej Ewangelii powrót uczniów z misji to okazja do radosnego podzielenia się z Mistrzem jej owocami. Jezus, prócz radości, dostrzega także zmęczenie swoich, którym każe udać się na miejsce osobne, dla odpoczynku. Ich oddalenie się nie uchodzi jednak uwadze ludzi, którzy podążają za nimi pieszo z okolicznych miast, a w końcu ich uprzedzają. Na widok wielkiego tłumu, który oczekuje na Jezusa i jego uczniów na brzegu, Pan zapomina o odpoczynku i znów zaczyna nauczać.

 

JESZCZE O EWANGELII


Ewangelie ukazują Jezusa w ciągłym ruchu, nauczającego i uzdrawiającego bez wytchnienia. O ile On wydaje się nie potrzebować odpoczynku, o tyle potrzebują go jego uczniowie. Jezus dostrzega to i nakazuje im udać się na miejsce pustynne na “małą pauzę”. Miejsce pustynne to takie, które sprzyja byciu ze sobą oraz z Bogiem. To pierwsza wskazówka, jak według Jezusa efektywnie odpoczywać: w gronie duchowo bliskich oraz blisko Pana. Od jednego, jak pokazuje swoim przykładem Jezus, odpoczynku nie ma: od bycia odpowiedzialnym i kochającym przewodnikiem dla innych. Na widok porzuconych i niemających pasterza tłumów Jezus rezygnuje z czasu dla siebie. Syn Boży jest Pasterzem 24/7.

 

TWEETY


Jezusowa rada: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco

Jezus bez wytchnienia dla siebie, zawsze ze swoim stadem: Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza

 

1/5
Dobry Pasterz, Basilica di Sant’Apollinare Nuovo, Ravenna
2/5
Dobry Pasterz, fragment mozaiki, Kościół San Lorenzo, Rzym
3/5
4/5
Mozaika z Mauzoleum Galii Placydii, 450 r., Rawenna, Włochy
5/5
Obraz Jezusa jako Dobrego Pasterza, katakumby Domitylli, Rzym
poprzednie
następne
ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

“Ja go nie kocham, taka jest prawda”

Czyli przegląd żenujących piosenek weselnych.

Paweł Mazur
Paweł
Mazur
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Już mi niosą suknię z welonem, już cyganie czekają z muzyką…” – jakie to piękne, prawda? Od razu przywołuje piękne obrazy, jak to Panna Młoda idzie w cudownej sukni, konie stukają Marsz Mendelssohna i ogólnie jest jak z bajki. Ludzie tańczą, śpiewają refren i przyjemnie bujają się na parkiecie w rytm tej melodii. Może się wydawać, że ta piosenka to świetny wybór na każde wesele!

Właśnie z tego powodu w swojej pracy (a jestem DJ na weselach) często słyszę – „Pan zagra mi to Windą do nieba, co? Takie ładne to, od wujka dla Państwa Młodych”. Jako odpowiedź zawsze słyszy – „Nie, nie zagram Panu tej piosenki, może być jakaś inna? Np. Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał?” Dlaczego tak robię?

 

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i zawiera się w… tekście tej piosenki! Zaraz po refrenie następuje zwrotka, a tam… słyszymy z głośników coś takiego:

„Mój piękny Panie, ja go nie kocham – taka jest prawda.
Pan główną rolę gra w każdym śnie…”

I nagle wychodzi na to, że na weselu słuchamy i tańczymy do piosenki, która tak naprawdę jest szalenie smutną historią kobiety,  która została zmuszona do ślubu! Z dedykacją dla Państwa Młodych! Ktoś może powiedzieć, że to przecież nic takiego, najważniejsze żeby ludzie na weselu dobrze się bawili. Ale zastanówmy się przez chwilę – czy naprawdę chcemy na weselu, które jest z natury pozytywnym i bardzo dobrym przeżyciem, słyszeć o historii dziewczyny, która nie może iść przez życie sama więc poślubia po prostu jakiegoś faceta, którego nie kocha? Wydaje mi się, że odpowiedź jest oczywista.

„To może zagraj mi Pan ludową taką piosenkę, Wiła wianki” – kolejny przykład z życia wzięty. Na pozór prosta, ludowa piosenka opowiadająca o radosnej kobiecie plotącej wianki. Czyżby? W drugiej zwrotce do radosnej kobiety przychodzi żołnierz, a w trzeciej… no właśnie w trzeciej słyszymy coś takiego:
„Nie minęło już więcej, niż 9 miesięcy
siedzi ona nad Wisłą – płacze
Miłość ach miłość, zdradziłaś ty mnie”

 

Przykładów można by mnożyć bez końca ponieważ zarówno w polskich jak i zagranicznych piosenkach nie brakuje piosenek, które pod płaszczykiem pięknej melodii skrywają często bardzo dramatyczne, smutne czy po prostu głupie teksty. Ja zawsze wychodzę z założenia, że wesele to czas radosnego świętowania zaślubin dwojga ludzi, przeżywających najprawdopodobniej początek najszczęśliwszych dni swojego życia. My wszyscy jesteśmy zaproszeni do tego, żeby tę radość przeżywać z nimi. Czy naprawdę podczas takiego święta musimy radośnie pląsać podśpiewując przytoczone przeze mnie teksty czy chociażby „niech żyje wolność, wolność i swoboda?”

Uważam, że dużo lepszym pomysłem na świętowanie tak ważnego dnia jest dobra zabawa do piosenek, które pozostawiają i generują w nas dobre wspomnienia. Pamiętajmy o tym przy wyborze orkiestry czy DJa i wodzireja na wesele. W efekcie będziemy mogli myśleć tylko o dobrej zabawie, bo przecież świętujemy to, że ktoś kogoś “pokochał na dobre i na złe!”

 

Paweł Mazur

Paweł Mazur

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Mazur
Paweł
Mazur
zobacz artykuly tego autora >

Zatańcz z Bogiem na rekolekcjach

Rekolekcje połączone z kursem tańca - to pomysł Oblackiego Duszpasterstwa Młodzieży. Spotkanie pod nazwą Niniwa Dance odbędzie się w dniach 23-28 lipca w Kokotku.

Polub nas na Facebooku!

Rekolekcje dedykowane są młodym osobom w wieku od 15 do 35 roku życia i odbędą się już po raz czwarty. Misjonarze Oblaci proponują uczestnikom warsztaty taneczne oraz formację duchową ponieważ – jak podkreślają – zależy im na całościowym rozwoju młodzieży.
– Chcemy, żeby poprzez aktywność fizyczną poznali smak trudu i satysfakcji. Wszystko to utrzymane jest w modlitewnym klimacie w towarzystwie fajnych i ambitnych ludzi – mówi Krzysztof Zieliński, rzecznik OCM Niniwa.

W tegorocznym planie oprócz zajęć sportowych i przewidziano codzienną Eucharystię, modlitwy oraz konferencje dotyczące m.in. pokonywania własnych słabości. Ważnym punktem programu jest również integracja między uczestnikami. – Dzięki niej otwierają się na drugiego człowieka i Boga, a także poznają samych siebie – tłumaczy Krzysztof Zieliński.

Oblackie Duszpasterstwo Młodzieży skupia ok. 300 młodych ludzi w całej Polsce. Jego misją jest przekazywanie wartości, wiary oraz propagowanie rozwoju osobistego. Istotnym elementem działań Niniwy jest też ewangelizacja, którą młodzież realizuje w swoich środowiskach życia.

mg/Stacja7

Tarnów wprowadza zakaz sprzedaży alkoholu nocą

Od 1 sierpnia zacznie w Tarnowie obowiązywać nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Od północy do godziny szóstej rano w tarnowskich sklepach i na stacjach benzynowych nie będzie można kupić alkoholu. Zmniejszy się też liczba zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych.

Polub nas na Facebooku!

Taką propozycję ograniczenia sprzedaży napojów alkoholowych przedstawił radnym prezydent Tarnowa Roman Ciepiela. Projekt został zaopiniowany przez rady osiedli i był poddany konsultacjom. Już w maju Urząd Miasta poinformował o takim pomyśle i argumentował, że proponowane ograniczenia w sprzedaży wynikają ze znowelizowanej ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. W myśl art. art. 12 ust. 4, rada gminy może ustalić, w drodze uchwały, dla terenu gminy lub wskazanych jednostek pomocniczych gminy, ograniczenia w godzinach nocnej sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży.

„Jako samorząd musimy dbać o wszystkich mieszkańców Tarnowa. Wprowadzenie takiego ograniczenia w połączeniu z zakazem spożywania alkoholu w miejscach publicznych z jednej strony wpłynie na poprawę komfortu życia mieszkańców okolic całodobowych sklepów monopolowych oraz ich poczucie bezpieczeństwa, z drugiej natomiast na estetykę i wygląd miasta” – mówi Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa.

Podczas konsultacji społecznych służby mundurowe przedstawiły dane wskazujące, że interwencje ws. spożywania i nadużywania alkoholu, jak również zakłócania porządku przeważają w godzinach późnonocnych, tj. po 24.00.
Takie rozwiązanie prawne funkcjonuje między innymi w Tychach, Sandomierzu, Mysłowicach, Piotrkowie Trybunalskim, Chorzowie i w Bytomiu.

Po zmianach w ustawie rada określiła maksymalną liczbę zezwoleń na sprzedaż alkoholu, wcześniej była to liczba punktów sprzedaży. Zgodnie z podjętą uchwałą, na sprzedaż napojów z zawartością alkoholu do 4,5 procent oraz piwa limitu liczby punktów nie było. Teraz wydawanych będzie 320 zezwoleń, 120 dla lokali gastronomicznych, 200 dla sklepów. Średnia z ostatnich lat była wyższa i wynosiła 327.

KAI/ad

Z KRAJU

Potrzebni wolontariusze na festiwal Campo Bosco

Organizatorzy Salezjańskiego Festiwalu Młodych Campo Bosco, który odbędzie się w Czerwińsku nad Wisłą w diecezji płockiej w dniach 23-26 sierpnia, poszukują wolontariuszy. Tegorocznemu festiwalowi, inicjowanemu przez salezjański Ośrodek Młodzieżowo-Powołaniowy „Emaus”, przyświeca hasło „FreeDOM – Wolność jest w nas!”.

Polub nas na Facebooku!

Campo Bosco to cykliczne spotkania młodych ludzi, którzy raz w roku przyjeżdżają do Czerwińska nad Wisłą, aby wspólnie się modlić, bawić i rozwijać – w duchu nauczania św. Jana Bosko, w tym roku pod hasłem „FreeDOM – Wolność jest w nas!”. Jest ono nawiązaniem do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, a także do ewangelicznego przesłania: „Poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli (por. J 8,32)”.

W programie festiwalu każdego roku znajdują się m.in. modlitwy, panele, spotkania z ciekawymi ludźmi, warsztaty i koncerty. Tak będzie i w tym roku, jednak aby impreza się udała, potrzebni są wolontariusze, którzy zadbają o dobrą organizację imprezy. Dlatego organizatorzy apelują o zgłaszanie się młodych, chętnych do pomocy osób, którzy poświęcą swój czas i siły dla Campo Bosco.

Zgłoszenia można wysyłać na adres: [email protected]
Tradycyjnie już uczestnicy Campo Bosco 2018 będą podzieleni na dwie strefy: dla młodszych osób oraz „18+” dla pełnoletnich. Odbędzie się wiele wspólnych nabożeństw i modlitw. Poza tym m.in. zaplanowano spotkanie z 43-letnią s. Anną Nobili, w przeszłości striptizerką i tancerką w nocnych klubach, obecnie w Zgromadzeniu Sióstr Pracownic Domu Świętego w Nazarecie) i wychwala Boga tańcem; dziennikarzem Polskiego Radia Olsztyn Grzegorzem Kasjaniukiem (opowie o duchowych pułapkach w muzyce); dziennikarką i alpinistką Moniką Rogozińską.
Będą też m.in. warsztaty „Jak zarządzać pieniędzmi, aby żyć w wolności finansowej?”, „Jak zarządzać czasem, aby mieć czas na wszystko?”, „Jak jeść, aby być ciągle pięknym i zdrowym?”, „Jak zrozumieć siebie i swoje emocje?”, „Internet – jak być wolnym od pornografii, sieci, hazardu itp.?”.

KAI/ad

Największy płaszcz maryjny w księdze rekordów  Guinnessa

Brazylijscy czciciele Matki Bożej Patronki Żeglarzy trafili do Księgi Rekordów Guinnessa. Z okazji odpustu w sanktuarium Navegantes przygotowali oni rekordowej wielkości płaszcz dla figury Maryi o powierzchni ponad tysiąca metrów kwadratowych. Tak wielką szatą chcieli przypomnieć o "cieple Matki Bożej okrywającym Jej czcicieli".

Polub nas na Facebooku!

Ten największy na świecie płaszcz maryjny został poświęcony podczas uroczystości maryjnych 2 lutego. O oficjalnym wpisaniu go do Księgi Guinnessa poinformował w tych dniach bp Rafael Biernaski, ordynariusz diecezji Blumenau, do której należy sanktuarium Patronki Żeglarzy.

Brazylijczycy w swojej tradycyjnej wierze uzewnętrzniają pobożność przez bezpośredni kontakt – dotykając obrazu czy figury. Przykładowo podczas wielotysięcznych procesji taki osobisty kontakt z przedmiotem kultu ułatwia kilkusetmetrowy sznur.

Okrycie figury Matki Bożej Żeglarskiej wykonało z różnych tkanin i koronek w ciągu dwóch miesięcy kilkadziesiąt osób. Przy oficjalnym mierzeniu szaty byli obecni topografowie, inżynierzy, policjanci, fotografowie i pokaźna liczba ciekawskich.

Płaszcz został pocięty na 16 tysięcy kawałków, które rozdano czcicielom Maryi uczestniczącym w procesji. Tegoroczna inicjatywa wykonania olbrzymiego okrycia będzie odtąd powtarzana każdego roku po to, by podczas procesji wierni w namacalny sposób odczuwali, że okrywa ich płaszcz Matki Bożej.

Strona internetowa sanktuarium informuje, że ta kolosalna szata ma być znakiem ciepła Matki Bożej okrywającego Jej czcicieli.

KAI/ad