кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

W RCA nie chodzi o religię

Republika Środkowoafrykańska, ten kraj leżący w centrum Czarnego Kontynentu, ma w narodowym języku sango o wiele ciekawszą, uroczą nazwę: Be-Afrika – Serce Afryki. Od dwudziestu lat nasłuchuję rytmu bicia tego chorego serca – oto mój kardiogram.

Robert Wieczorek OFMCap
Robert
Wieczorek OFMCap
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

To zapomniane państwo po raz drugi w historii wyszło ze swego politycznego niebytu na pierwsze strony światowych informacji. Kiedyś już okazji dostarczył bufon – cesarz Bokassa, a dziś – wojna domowa. Smutna to sława.

W obiegu krąży wiele krzywdzących stereotypów gmatwających dodatkowo zrozumienie dla tutejszej sytuacji. Niektóre z nich to wręcz medialne gnioty.

Czy w RCA trwa wojna religijna?

W TV ukazują się reportaże o podobnym schemacie: ekipa telewizyjna z jaśnie oświeconej Europy przyjeżdża do Bangui z założeniem nakręcenia dokumentu, potwierdzającego promowaną powszechnie tezę, że w afrykańskim jądrze ciemności chrześcijanie i muzułmanie mordują się wzajemnie. Prezydent Francji bowiem w swym interview uwierzytelniającym operację wojsk francuskich Sangaris, jako pierwszy element podał konflikt międzyreligijny, a dopiero potem wyliczył rozkład aparatu państwowego, kryzys ekonomiczno-polityczny, brak bezpieczeństwa. Zaś wcześniej jego minister Fabius na arenie międzynarodowej młotkował apel: „Kraj leży na krawędzi ludobójstwa”. Dziennikarze odwiedzają parę miejsc w Bangui, nasłuchując skarg płynących z różnych stron, by w połowie dokumentu dotarło do ich świadomości, iż sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana, niż to, co otrzymali gotowe w politycznie poprawnej instrukcji.

Ich problem leży w tym, że podchodzą do problemu od ogona – biorąc skutki za przyczyny. To najpierw konflikt ekonomiczno-polityczny.

Mądry jest ten sarkazm: „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Poprzedni prezydent Bozize upadł w identyczny sposób, jak sam dopchał się do władzy – drogą rebelii. Upadł, bo pozwolił sobie na niecierpliwość, gdy 1.12.2012 r. podczas święta Niepodległości ogłosił, że w kraju zapanował spokój, więc w Birao można zacząć eksploatację ropy naftowej w kooperacji z Chińczykami. Tą samowolką naraził się siłom zagranicznym, uzurpującym sobie faktyczne prawo do tak ważkiej decyzji. Wszyscy podobno wiedzą, do kogo w praktyce należą podziemne bogactwa Afryki Centralnej, nikt natomiast nie chce wymienić ich imion na głos.

W RCA nie chodzi o religię

A owo roponośne Birao jest na północno-wschodnich rubieżach RCA. Właśnie stamtąd, z tej prowincji o większości rdzennych muzułmanów, w 10 dni później ruszyła rebelia. Koalicja Seleka zawiązała się już parę miesięcy wcześniej – spiskowcy czekali jedynie na odpowiedni sygnał. Bozize wybrał zły moment i niewłaściwych inwestorów zagranicznych, co kosztowało go utratę złotego rogu.

W RCA zrobić przewrót zbrojny jest tak łatwo, że większość pretendentów do władzy wybierała tę drogę zamiast żmudnej i niepewnej kampanii wyborczej. Sam samozwańczy prezydent, Djotodia, w swej karierze politycznej nie był nawet w stanie wypromować się na deputowanego ze swej rodzimej prefektury. To dzięki rebelii wdrapał się na najwyższy stołek, a jego koalicjanci dostali najbardziej intratne ministerstwa. Nuraddin Adam, nr 2 w seleka, niby odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne, w rzeczywistości interesował się Bria i tamtejszymi diamentami.

Obecni w RCA przez ostatnie lata żołnierze z RPA (nota bene jedyni, którzy próbowali bronić Bangui przed rebeliantami, bo FACA – armia narodowa, nawet nie ruszyła palcem), nie pałali bynajmniej jakąś specjalną miłością do reżimu Bozize. Po prostu, inwestorzy z Afryki Południowej zbyt wiele zainwestowali w środkowoafrykańskie diamenty i uran…

Ale pchajmy się dalej i zostawmy polityków.

90% seleka stanowili muzułmańscy najemnicy (w większości z Czadu i nieco z Darfuru). A tam, na tych pustynnych terenach, wiadomo: bieda, aż piszczy, więc od wieków hołduje się praktyce razzi, jako metodzie na podreperowanie funduszy. „Zdobędziecie kraj dla mnie, a co znajdziecie po drodze, to wasze!”- obiecywał im Djotodia. Powiedzmy sobie jasno: Nie była to rebelia sensu stricte, a raczej najazd obcokrajowców z okupacją w konsekwencji. Bariery ściągające haracz z przechodniów i samowolka pozostawionych samopas żołnierzy.

Wobec takiego stylu rządów, nigdy nie wierzyłem, żeby seleka poważnie brali pod uwagę zachowanie władzy i pozostanie na miejscu. Raczej tylko krótkoterminowo: napchać kieszenie i do domu! A to, że podobnie jak kiedyś ludzie Kmicica, kmiotków poturbują, parę chałup z dymem puszczą, czy też pofolgują sobie z dziewkami, w czym problem?

Nie trzeba też mieć jakiegoś wyolbrzymionego wyobrażenia o wojnie w RCA. To konflikt w nowoczesnym stylu – jak najtańszy, a skuteczny – guerilla z domieszką Dzikiego Zachodu. Wzajemne podchody niewielkich band zbrojnych. Więcej tu huku i stresu, niż faktycznych zbrodni. Ale to i tak wystarczy, by setkom tysięcy ludzi skutecznie obrzydzić życie, bo wzięcie w zakład całej populacji cywilnej jest świadomie obraną taktyką.

O pieniądze też chodzi samym anti-balaka. To oni są zwycięzcy, więc im się też należy. Kolumna seleka próbuje przedrzeć się przez Bouar, będące już pod kontrolą anti-balaka. W pukawce między nimi, która stawia na nogi całe miasto i każe ludziom po raz kolejny, nocą, chronić się na misjach katolickich, nie chodzi o wojnę, a tylko o zadrę. Anti-balaka bowiem mają swym przeciwnikom za złe, że ci obłowili się po uszy, ale teraz nie chcą się z nimi podzielić…

A prości ludzie? Dla ich części każde kolejne „wyzwolenie” to okazja na rabunek sklepów, czy u sąsiada. Ale nie bądźmy zbyt surowi. Jedenaste przykazanie: „jak masz okazję to kradnij” jest głęboko wpisane w serca niektórych ludzi, i to bez względu na szerokość geograficzną. Jeden z mych braci w zakonie wspominał z dzieciństwa, że w czasie gdy robotnicy w jego rodzinnym mieście walczyli z komuną o ideały demokracji i doszło do starć z milicją, on sam, wówczas podrostek, wpadł sobie do zdemolowanego sklepu na „darmową” czekoladę…

W RCA nie chodzi o religię

Seleka, wczorajsi rządcy RCA wycofują się, to fakt. Ale zanim całe terytorium oczyści się z ich obecności, potrzeba dużo czasu. Samo się to nie zrobi. Międzynarodowych sił rozjemczych za mało, a żołnierze z FACA to nicponie. „Generał” anti-balaka w Bouar zapowiedział wychodzącym z ukrycia wojskowym, że nie mają prawa wrócić do koszarów, bo są tchórzami bez honoru. I ma dużo racji. Tymczasem cała „oczyszczona” prowincja to raj dla bandytów i szabrowników. W takim okresie nic gorszego dla cywilów, jak wałęsający się maruderzy.

Na misji w Bossemtele siostry otrzymują od „wyzwolicieli” anti-balaka ultimatum: „Zorganizować do jutra 350.000 fcfa (około 500 euro), albo wchodzimy do waszej szkoły i robimy porządek z muzułmanami, których tam ukrywacie!”. Życie ludzkie ma śmiesznie niską cenę.

Z całym szacunkiem do każdej przelanej kropli ludzkiej krwi, do tych 2000 zaprzepaszczonych ludzkich istnień. Nie można jednak mówić o ludobójstwie w RCA, pałającej żądzy krwi i powszechnym zdziczeniu, bo to byłaby krzywdząca przesada. To ekstremalne przeżycia pchają nieraz ludzi do nieludzkich zachowań. Ale mieszkańcy Centrum Afryki wcale nie są bardziej krwiożerczy niż my. Nie róbmy sobie wypominków.

A po naćpanych najemnikach żyjących w ciągłym poczuciu osaczenia, czegoż dobrego można się spodziewać? Niewiele trzeba by iskra padła na proch. Przykład z wczoraj: 6 samochodów seleka (setka ludzi) zabłądziła do Ndim – pomylili drogę. Zanim zawrócą, któryś z nich daje tysiąca (7 zł) chłopakowi stojącemu na poboczu i prosi o zakup „działki”. Ten bierze pieniądze i – rozpływa się w naturze. Po chwili, wojak połapawszy się, że został zrobiony w balona, z miejsca grozi podpaleniem najbliższego domu. Na szczęście znalazł się ktoś roztropny, kto mu natychmiast oddał pieniądze z własnej kieszeni. I pojechali. Zaraz potem cała grupa młodych puszcza się pędem za owym cwaniakiem, by mu dokopać. I bardzo dobrze.

Czy seleka i anti-balaka to milicje religijne?

To medialnie wygodne, ale nieprawdziwe uproszczenie.

Arcybiskup stolicy RCA, Dieudonné Nzapalainga powtarza gdzie tylko może: „Nie wszyscy muzułmanie to Seleka i nie wszyscy Seleka to muzułmanie. Strzeżmy się odpowiedzialności zbiorowej! Opłakujemy tworzenie zlepów niespójnych informacji na temat anti-balaka i przypisywanie im nazwy ruchów chrześcijańskich. W rzeczywistości anti-balaka są wybuchem poczucia przebranej miary w części społeczeństwa wobec nie mających końca aktów zdzierstwa i przemocy ze strony rebeliantów seleka. Dlatego też nie ustajemy w tłumaczeniu, że wszyscy anti-balaka nie są chrześcijanami i że wszyscy chrześcijanie nie są anti-balaka”.

Jego „bliźniaczy brat” Omar Kobine Layama, imam wielkiego meczetu w Bangui, który w ostatnich dwu miesiącach znalazł schronienie w domu Arcybiskupa, wtóruje: „Mówi się, że muzułmanie i chrześcijanie wzajemnie się zabijają. Lecz to nie jest kryzys religijny, ale polityczny. Politycy chcą się ukryć za tą gmatwaniną przeinaczanych faktów, aby ciążącą na nich odpowiedzialność za nieudolne rządzenie krajem zrzucić na karby religii. Potępiamy wszystkie morderstwa popełnione przez tych, którzy się określają jako muzułmanie, czy też przez tych, co się reklamują być chrześcijanami. Autentyczny muzułmanin, podobnie jak prawdziwy chrześcijanin nie może być autorem morderstw, ale jest aktorem pokoju. Godnym ubolewania jest fakt, że w ostatnich miesiącach zaistniała dogłębna konfuzja między seleka a strukturami islamu w RCA. Tymczasem tak nie jest – seleka grupuje w sobie zarówno z chrześcijan jaki i muzułmanów”.

Ten tandem środkowoafrykańskich przywódców religijnych odbył ostatnio drugą podróż po Europie, by tym, co chcą ich słuchać tłumaczyć złożoność sytuacji i bronić dobrego imienia religii. Byli między innymi we francuskim Parlamencie.

W RCA nie chodzi o religię

Słowa seleka na próżno szukać w słowniku sango. Pod hasłem „porozumienie” znajduje się: mbuki, ndika. To musi być francuskie selection przerobione na sango. Ten język stale się tworzy, więc łatwo asymiluje to, co słyszy u innych. Tak więc semantycznie, seleka to tacy "doborowi” albo „dobrani". W praktyce to heterogenna unia zwaśnionych z sobą wcześniej ugrupowań lokalnych, z góry skazana na niepowodzenie, bo zawiązana jedynie w negatywnym celu zwalczania wspólnego wroga. Trzon stanowią muzułmanie, ale nie brak wśród nich i chrześcijan. Wczoraj ludzie z Ndim rozpoznali wśród przejeżdżających w konwoju seleka czterech znanych im pobratymców, a więc na pewno nie muzułmanów. Bo też nie przynależność religijna jest faktyczną linią demarkacyjną. Ci przypadkowi sojusznicy nigdy nie posiadali pozytywnego projektu na przyszłość kraju. Nieszczęściem wielu muzułmanów z RCA było związanie z seleka nadziei na prosperitę i ochronę. Teraz, pozostawieni na pastwę losu, płacą ciężki haracz za ten błąd dziejowy.

Dziennikarze bezwiednie powtarzają jeden za drugim głupawe tłumaczenie terminu anti-balaka, jako anty – maczety. W praktycznym sango, czyli tym używanym faktycznie przez ludzi na co dzień, maczeta to francuskie "machette" albo najwyżej opisowe "kota zembe" (duży nóż). Słownik uniwersytecki podaje nadto: ba, kangbara i nzenze. Skąd się wzięło owo: balaka? Nie ważne. Może gdzieś jednak tego słowa się używa? Natomiast istotniejsze dla nas, że sam sens tego propagowanego wszędzie tłumaczenia nie trzyma się kupy. Bo co to znaczy: „anty (przeciw) maczetom” skoro rzucają się na dobrze uzbrojonych? Gdyby się nazwali np. „balaka-anti-ngombe” to byłoby logiczne: „z maczetami na karabiny” (takie nasze: „z motyką na księżyc”) dla oddania ich heroizmu czy nierównego rozkładu sił.

Tymczasem tu chodzi o: „anti – balle AK", skrót pełnego zdania po francusku "blendé anti-balles d'automat Kalachnikow 47", czyli na polski: "odporny na kule AK". Bo też takie bzdurne obietnice dają czarownicy bojownikom idącym do buszu z byle jakim uzbrojeniem, ale za to obwieszonym talizmanami, jak choinka świecidełkami. Te same zresztą praktyki są po obu stronach. Czy to nominalny muzułmanin walczący po stronie seleka, czy to nazywający się chrześcijaninem jego przeciwnik, obydwaj wyobwijani są waraka (z arabskiego – amulety zawierające wersety Koranu), czy też gri-gri pogańskimi, by się ich "kule nie imały”. Ale ci nietykalni i tak padają, mimo domniemanej ochrony…

Takie osłanianie się amuletami to praktyki czysto pogańskie, nie mające nic wspólnego z ortodoksyjnie pojętym chrześcijaństwem, ani islamem. Ale ten fenomen jest zakorzeniony w najgłębszych warstwach duszy afrykańskiej. Gdy w 1927-29 w całej Francuskiej Afryce Równikowej szerzyło się powstanie nazwane Kongo-Wara (efekt nieludzkich kontrybucji nałożonych na tubylców w związku z przymusowym zbieraniem kauczuku i budową kolei do Brazzaville), ludzie szli naprzeciw karabinom strzelców senegalskich, bo Karnou, ich prorok obiecywał, że kule zamienią się w wodę zanim ich dosięgną… Ale i dzisiaj intrygujące jest posłuchać, jak ktoś niby po studiach, a całkiem na serio utrzymuje, że są dostępne magiczne środki zapewniające ci taką nietykalność. Kule wystrzelone w twym kierunku zmienią tor lotu, a strzały wypuszczone z łuku wrócą do kołczanu! Ukłony w stronę balistyki…

U mnie we wsi w ostatnich dniach uformowała się samoobrona. Myślicie, że mieli jakieś ćwiczenia? Robili sobie nacięcia na rękach i do sznytów zasypywali jakiś proszek „na odwagę”. Jeżeli w tym brataniu się krwią cokolwiek sobie zaszczepili, to chyba HIV-a, bo przy 15% średniej krajowej AIDS, było tam wśród nich z pewnością kilku nosicieli, a żyletka przecież jedna…

Bojownicy z RJ – inna odmiana lokalnej samoobrony, deklarująca swą determinację w zwalczaniu seleka  – noszą na szyi muzułmańskie różańce i nic im się to jakoś nie gryzie. Po prostu ta wojna wykwitła pomieszaniem z poplątaniem.

W RCA nie chodzi o religię

Słysząc o tego typu rzeczach nie ma się co zbytnio dziwić. Mamy tu do czynienia z reakcją neo-pogańską, która jest normalnym procesem dziejowym. Odsyłam do czasów Mieszka II, albo do analogicznych sytuacji z historii ewangelizacji Europy we wczesnym średniowieczu. Chrześcijaństwo w RCA istnieje zaledwie od 2-3 pokoleń i nie dziwota, że jest takie powierzchowne. Szybko przyszedł na nasz Kościół czas próby i zdawania pierwszego egzaminu ze świadectwa wiary. W tak ekstremalnych warunkach wychodzi na jaw, co najbardziej ludziom w duszy gra. A najwymowniejszym znakiem powrotu do pogaństwa jest zbyt często goszczące na ustach słowo: zemsta. Dlatego jako antidotum głosimy w kościołach rozbrojenie serca.

Wielką krzywdą dla prawdy jest bezwiedne powtarzanie: milicje chrześcijańskie. Anti-balaka mają bowiem tyle wspólnego z chrześcijaństwem, co kiedyś Banderowcy z Cerkwią Unicką… Podobnie i seleka – do końca zdeprecjonowali imię islamu w oczach Środkowoafrykańczyków. Ci bowiem już od czasów przed-kolonialnych noszą w sercach endemiczną niechęć do tej religii, przechowywaną w tragicznych wspomnieniach o muzułmańskich łowcach niewolników. Cały ubiegły rok zdaje się tylko utwierdzać ich w przekonaniu, że nic się w tej dziedzinie nie zmieniło.

Owszem napięcia na płaszczyźnie religijnej mają swoje miejsce na arenie wydarzeń w RCA, ale są one drugorzędne produktem długotrwałej degrengolady życia społeczeństwa i karygodnych błędów elit politycznych. Wbrew temu, co próbuje się wciskać ludziom w Europie, nie da się sztucznie wypreparować religii ze sfery publicznej, bo te obie płaszczyzny wzajemnie się przenikają w każdej osobie ludzkiej.

Jaka najbliższa perspektywa?

Obawiam się, że nie czas na wkładanie seleka do lamusa. Dadzą o sobie jeszcze nieraz znać, uprzykrzając życie rządowi tymczasowemu, ale i prostym ludziom. Część z nich wprawdzie złożyła broń w Czadzie, ale ci co pozostali na terytorium RCA wcale nie myślą się poddać. Główkowaliśmy, że owe dwa konwoje, które ostatnio przejechały z Bang przez Ndim w stronę Paoua, są już w Gore, po drugiej stronie granicy. Tymczasem oni przemieszczają się wzdłuż północnej granicy RCA, by prawdopodobnie na wschodzie dołączyć do tych, co wymknęli się z koszar w Bangui i przez parę dni okupowali Sibut. Ich determinację z pewnością spotęgują ostatnie wieści o towarzyszach broni, którzy w Czadzie zostali zneutralizowani i mają być sądzeni za najemnictwo.

Są powody do obaw, bo to duże zgrupowanie seleka pozostawione na północy zdaje się podejmować realizację irracjonalnego wydawałoby się projektu, jakim po dymisji Djotodia szantażował jego były doradca, Babakar Sabone. Groził on secesją północy RCA, gdzie muzułmanie mieliby stworzyć swoje własne państwo. Wprawdzie potem się z tych słów wycofał, ale co zasiał, to pozostało. Zresztą ludzie są przekonani, że ten polityk nie wyrwał się jedynie z jego osobistym przekonaniem, ale wyraził to, co faktycznie zamyśla wielu środkowoafrykańskich muzułmanów. Seleka w Sibut wieszali już jakąś czerwoną flagę i próbowali stawiać rządowi warunki, póki ich Misca – Sangaris nie pognali dalej na północ.

Oprócz jawnego zamachu na konstytucyjnie gwarantowaną integralność terytorialną kraju, za którą z pewnością murem staną siły międzynarodowe, co to znaczy „muzułmańska północ”? Ja sam mieszkam na północnym krańcu RCA, ale u nas muzułmanów jak na lekarstwo. Jedynie północy-wschód z prefekturą Wakaga może się określić, że większość tego półpustynnego terytorium jest zamieszkana przez ludność, która w XIX wieku poddała się islamizacji, by odwrócić od siebie apetyt handlarzy niewolników z Darfuru i Kordofanu.

Co więc, oprócz Birao, chcieliby odłączyć od RCA? Diamentowe Bria? Ndele – byłą stolicę sułtana Rahaba? Byłem tam kiedyś osobiście i widziałem. Owszem, w mieście sporo muzułmanów, ale większość ludzi na prowincji to poganie lub chrześcijanie.

Sprawa tak beznadziejna do zrealizowania, jak nieregularne jest rozmieszczenie ludności pod względem wyznaniowym. Przypomina to układ z Polski przedwojennej. Podobnie jak u nas kiedyś Żydzi, tutaj muzułmanie, w zdecydowanej większości przyjezdni z zagranicy, pousadzali się głównie w miastach lub tam, gdzie oprócz handlu i transportu jest jakiś inny interes, np. diamenty czy złoto. I tak paradoksalnie, na południu jest ich więcej, niż na północy. Takie gadanie nie ma więc większego sensu, no chyba, że ktoś myśli realnie o kolejnym exodusie i segregacji wyznaniowej ludności – niech Pan Bóg broni! Mam nadzieję, że ten kolejny rozdział zamknie się jedynie w sferze politycznych negocjacji.

W RCA nie chodzi o religię

A co mi osobiście leży na sercu?

Bogu dziękować, że do dziś cała moja parafia przetrwała bez specjalnego uszczerbku. Ale do czasu. Zaraz w sąsiedztwie, wieś Nzakoun przedwczoraj w nocy została zrabowana przez bandę przybyłą bezkarnie z Czadu, i co gorsza, zabili przy tym 22 osoby. I to mnie martwi. Gdy resztki seleka ulotnią się stąd niebawem, cały ten przygraniczny region zostanie wydany na pastwę losu. Nie trzeba w ogóle strzelać, by ludzie umierali. Wystarczy, że wkrótce zabraknie nam podstawowych lekarstw. Granice są zamknięte. Handel praktycznie zamarł. Nikt tu nie przyjeżdża na targowisko. Ceny lokalnych produktów spadły o połowę, gdy tymczasem wszystko to, co przywozi się z Kamerunu, a więc mydło, mąka, sól, olej, paliwo, podrożało dwa razy. I będzie coraz gorzej.

Ludziom na wsi łatwiej jest przeżyć trudne czasy. Znajdą w buszu coś na ząb, a na polach szopy, by ukryć się przed deszczem. Są dzielni, więc poradzą sobie. Groby porosną trawą, a popalone domy ludzie odbudują szybko na nowo, bo te błotno-słomiane chatki mają się nijak do europejskich gmachów. Ziemi wystarczy dla każdego, a woda spadnie z nieba wraz z nową porą deszczową. Ale ziarna pod zasiew braknie, gdy ludzie będą zmuszeni zjeść i tą ostatnią rezerwę.

Mówi się o powietrznym moście humanitarnym Duala – Bangui. I dobrze. Konieczne jest pomóc mieszkańcom stolicy, bo dość się ucierpieli. Ale moi ludzie, tu w całym północno-zachodnim regionie nie potrzebują nic więcej oprócz zapewnienia minimum bezpieczeństwa i otwartej granicy z Kamerunem, by móc godnie sprzedać swoje płody ziemi i kupić mydło.

Jeden posterunek Misca, kontrolujący newralgiczne skrzyżowanie w Bang, stałby się płucem dla całego regionu. O jedyne 10 km dalej, na granicy nad rzeką Mbere, stoją kameruńscy żołnierze, a za nimi sparaliżowane targowisko w Mbaiboum, bo granica zamknięta…

Osobiście wiem, w co tu wdepnąłem. Znam tego konsekwencje i nie oczekuję niczego dla mnie. Nikt się nie będzie przecież rozmieniał na drobne dla kilku białych, usidlonych gdzieś tam w afrykańskim buszu. Ale gdyby jednak zmienić perspektywę i popatrzeć, że tu chodzi o otwarcie głównej drogi zaopatrzenia dla najbardziej zaludnionej prefektury RCA l’Ouham-Pende z ponad pół milionem ludzi, to nasze wołanie o pomoc dla nich może mieć swój ciężar?


Chronologia


  • sierpień 2012 – Spotkanie we Francji szefów pięciu ugrupowań rebelianckich, dające początek koalicji Seleka.
  • 10.12.2012 – Początek działań zbrojnych na północnym-wschodzie RCA. W ciągu miesiąca Seleka przejmuje kontrolę nad miastami: Bamingui, Ndélé, Mbré, Sam Ouandja, Ouada, Bria, Kabo, Alindao, Kouango, co stanowi cały wschodni obszar RCA.
  • 11.01.2013 – Podpisanie w Libreville (Gabon) porozumienia gwarantującego zawieszenie broni i wspólne utworzenie rządu jedności narodowej.
  • 20.01.2013 – wygaśnięcie ultimatum ze strony Seleka i początek nowej ofensywy.
  • 24.01.2013 – Rebelianci opanowują stolicę kraju, Bangui. Prezydent François Bozizé chroni się w Kamerunie, a Michel Djotodia ogłasza się szefem Państwa.
  • 25.03.2013 – Unia Afrykańska zawiesza członkostwo RCA.
  • 1.07.2013 – Początek operacji rozbrajania byłych kombatantów Seleka przez Siły Międzynarodowe w Afryce Centralej (FOMAC), obecne na miejscu już od czasów mediacji z rządem Bozizé.
  • 18.08.2013 – Początek 18-miesięcznej fazy przejściowej do kolejnych wyborów i zaprzysiężenie Michela Djotodia jako prezydenta tymczasowego.
  • 8-9.09.2013 – Początek systematycznych starć między tworzącą się zbrojną opozycją a nowymi władzami (100 zabitych).
  • 13.09.2013 – Ostateczne rozwiązanie Seleka.
  • 5.12.2013 – Bangui zaatakowane przez milicje samoobrony anti-balaka (138 zabitych). Tego samego dnia, Rezolucja ONZ zezwalająca na użycie sił wojskowych Misji Międzynarodowej Wsparcia dla RCA (MISCA) na okres jednego roku.
  • 5-6.12.2013 – Początek francuskiej operacji wojskowej "Sangaris" dla zapewnienia bezpieczeństwa w RCA.
  • 10.01.2014 – Pod presją CEEMAC w Ndjamenie i opinii międzynarodowej dymisja Michela Djotodia. Dwa tygodnie później wybór Catherine Samba–Panza na prezydenta w okresie przejściowym do następnych wyborów planowanych na początek 2015 roku.

Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Sw-Rita-modlitewnik
Robert Wieczorek OFMCap

Robert Wieczorek OFMCap

Zobacz inne artykuły tego autora >
Robert Wieczorek OFMCap
Robert
Wieczorek OFMCap
zobacz artykuly tego autora >

Watykan: ubodzy zaproszeni na zawody lekkoatletyczne

Kierowany przez kardynała-nominata abp Konrada Krajewskiego Urząd Dobroczynności Apostolskiej w imieniu Papieża Franciszka zaprosił ubogich, bezdomnych, uchodźców, migrantów i osoby potrzebujące na Stadion Olimpijski w Rzymie, by mogli obserwować w czwartek 31 maja ważne międzynarodowe zawody lekkoatletyczne „Golden Gala”.

Polub nas na Facebooku!

Jak podaje Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej inicjatywa ta była możliwa dzięki włoskiej Federacji Lekkoatletycznej, która bezpłatnie zarezerwowała miejsca dla „ubogich Ojca Świętego”. Będą im towarzyszyli wolontariusze Wspólnoty Sant’Egidio, Spółdzielnii Auxilium i członkowie drużyny biegaczy Athletica Waticana, do której należą przedstawiciele pracowników Stolicy Apostolskiej.

Celem tej inicjatywy jest zaoferowanie świątecznego wieczoru przez piękno sportu prostego i uniwersalnego, jak lekkoatletyka i ożywienie wartości gościnności i solidarności. Wiele razy papież Franciszek przypominał, że ubodzy potrzebują nie tylko żywności, odzieży i miejsca do spania, ale także przyjaznego słowa, uśmiechu oraz możliwości odprężenia i zdrowej rozrywki.

W przeznaczonej dla nich sekcji Stadionu Olimpijskiego goście papieża otrzymają również paczki z porcjami kolacyjnymi.


st (KAI) / Watykan

Sw-Rita-modlitewnik

Kobiety, które pielgrzymują nocą

Kilkaset zgłoszeń, kilkadziesiąt kilometrów, kilka godzin wędrówki. Już po raz 3. w diecezji radomskiej odbędzie się Nocna Pielgrzymka Kobiet. To jedyna taka pielgrzymka w Polsce.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na początku byli mężczyźni, a raczej Nocna Pielgrzymka Mężczyzn do Błotnicy, sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia oddalonego o 25 km od Radomia. Zorganizowała ją radomska rada Rycerzy Kolumba. Kapelan rady, ks. Wiesław Lenartowicz, wspomina, że niektórzy z nich poszli na pierwszą Nocną Pielgrzymkę Mężczyzn tylko z posłuszeństwa. – Chcieliśmy pójść i udowodnić księdzu, że to nie ma sensu – powiedział jeden z Rycerzy. Wtedy szło ich koło 60. W tym roku idą po raz 12. i jest ich już pół tysiąca, niektórzy nie opuścili ani jednej pielgrzymki.

O organizację podobnej pielgrzymki zaczęły się dopominać panie. Rycerze proponowali początkowo pielgrzymkę dzienną – ze względów bezpieczeństwa. Ale panie były nieugięte. Panowie dotrzymali więc obietnicy i w 2016 roku po raz pierwszy wyruszyła Nocna Pielgrzymka Kobiet do Błotnicy. Liczba pątniczek zaskoczyła organizatorów. – Pomyśleliśmy, że jak będzie 100 kobiet, to nie będzie wstydu. Przygotowaliśmy 150 identyfikatorów, przyszło prawie 300 pań. Rok później przygotowaliśmy się na 300, a było 600. Popularność pielgrzymki rośnie w szybkim tempie – przyznaje ks. Lenartowicz.

W nocnej wędrówce mogą wziąć udział pątniczki w każdym wieku. I rzeczywiście – idą małe dziewczynki, nastolatki, młode i starsze panie. Najmłodsza uczestniczka poszła w tym roku do Pierwszej Komunii, a seniorki miały ponad 70 lat. Każda z nich niesie do Błotnicy swoje intencje.

– Oczywiście panie przygotowują się do tej pielgrzymki na swój sposób, idą do fryzjera, robią sobie makijaż, szukają specjalnych, sportowych strojów. Ale później, w nocy, nikt tego nie widzi, wszyscy wyglądamy tak samo – opowiada ks. Lenartowicz. Niektóre z pątniczek zabierają ze sobą nawet kijki do nordic walkingu.

Pielgrzymka rozpoczyna się Apelem Jasnogórskim. Mężowie, ojcowie, bracia mogą kawałek pójść z paniami, ale tylko do pierwszych świateł. Dalej panie idą już same.

Na każdym postoju czeka na nie gorąca herbata i kawa, po drodze jest ciepły posiłek, wszyscy mają zagwarantowany transport powrotny. Rycerze dbają o białogłowy na każdym kroku. Zapewniają nie tylko posiłki, ale i bezpieczeństwo oraz zaplecze sanitarne i medyczne. – Pewnie gdyby panie przygotowały taką pielgrzymkę, po drodze byłoby sporo chaosu oraz bardzo rozbudowane menu: herbata z cukrem, z cytryną, z miodem, słabsza, mocniejsza. Panowie tego nie robią. Męska prostota w tym względzie musi im wystarczyć. – mówi przewodnik pielgrzymki.

W tym roku Pielgrzymka odbędzie się pod hasłem: „Duch, który umacnia miłość”. Tradycyjnie, jak podczas każdej pielgrzymki, znajdzie się czas na wspólną modlitwę, śpiew i rozważania medytacyjne.

Sw-Rita-modlitewnik
Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Pielgrzymka tylko dla facetów

Już 27 maja tysiące mężczyzn ze Śląska i z całej Polski wyruszy w pielgrzymkę do sanktuarium Matki Bożej w Piekarach Śląskich. To fenomen w skali kraju.

Polub nas na Facebooku!

Pielgrzymka ma już kilkudziesięcioletnią tradycję, ale stale przyciąga mężczyzn w różnym wieku w liczbie nawet 100 tysięcy. Wielu pielgrzymuje piechotą, z oddalonych nawet o 60 km miejscowości, całą noc zmierzając ku Matce Bożej Piekarskiej. W tym roku męskie delegacje przybędą ze wszystkich parafii archidiecezji.

Głównym punktem uroczystości będzie Msza św. pod przewodnictwem legata papieskiego kard. Zenona Grocholewskiego, który przywiezie do uczestników pielgrzymki specjalny list od Ojca Świętego. List ma nawiązywać do obchodzonej w tym roku 700. rocznicy konsekracji pierwszego kościoła w tym miejscu.

Zdaniem katowickiego arcybiskupa-seniora Damian Zimonia fenomen tej pielgrzymki to przede wszystkim długoletnia tradycja i aktywność pastoralna oparta o naukę społeczną Kościoła, która także dziś przyciąga mężczyzn do sanktuarium maryjnego. – Tradycja pielgrzymowania mężczyzn do Piekar pochodzi jeszcze z czasów po II wojnie światowej, sam kościół z obrazem Matki Bożej Sprawiedliwości i Miłości społecznej istnieje zaś już 700 lat, więc to bardzo długa tradycja – podkreśla abp Damian Zimoń.

Przypomina, że umocniła się ona w latach PRL, gdy właśnie pielgrzymka męska stała się narzędziem wsparcia górników w trwaniu przy wartościach chrześcijańskich oraz obrony godności ich pracy. Była też manifestacją oporu względem ideologii komunistycznej. – Kościół ich wtedy nie zawiódł, przekonali się, że jesteśmy z nimi i pamięć o tym trwa w następnych pokoleniach – mówi abp Zimoń.

Rzeczywiście, pielgrzymka zasłynęła jako główna ambona diecezji katowickiej w latach represji stalinowskich. Specjalnie na nią przyjeżdżał wtedy z Krakowa kard. Karol Wojtyła, stąd do dziś istnieje tu zwyczaj obecności metropolity krakowskiego na głównej Mszy św.

Fenomen pielgrzymki piekarskiej osiągnął już skalę międzynarodową i oprócz Ślązaków przyjeżdżają tu również mężczyźni z całej Polski i zagranicy.

ad/Stacja7

Sw-Rita-modlitewnik

Kim są przyszli księża warszawscy?

Wcześniej byli ratownikami medycznymi, robotykami, inżynierami budownictwa, od soboty zaś będą warszawskimi księżmi. W sobotę w katedrze św. Jana Chrzciciela święcenia kapłańskie przyjmie dwudziestu diakonów. Kim są przyszli neoprezbiterzy?

Polub nas na Facebooku!

Archidiecezja warszawska będzie miała nowych księży. Dwudziestu jeden diakonów przyjmie w sobotę 26 maja o godz. 10.00 w Archikatedrze Warszawskiej święcenia kapłańskie z rąk kard. Kazimierza Nycza w przeddzień uroczystości Trójcy Przenajświętszej.

Czternastu z nich przygotowywało się do kapłaństwa w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie, sześciu w Archidiecezjalnym Seminarium Duchownym „Redemptoris Mater”. Również oni przez najbliższe 4 lata będą posługiwać w archidiecezji warszawskiej.

Przedstawiamy sylwetki przyszłych neoprezbiterów:

 1. Paweł Rafał Chilczuk z parafii św. Łukasza w Warszawie, 33 lata. Zanim wstąpił do warszawskiego seminarium ukończył studia magisterskie w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

2. Grzegorz Marcin Czernek z parafii św. Anny w Żdżarach, 29 lat. Przed seminarium studiował automatykę i robotykę na Politechnice Warszawskiej, gdzie uzyskał tytuł inżyniera.

 3. Paweł Gontarz z parafii Wszystkich Świętych w Sobieniach Jeziorach, 33 lata. Z wykształcenia jest m.in. ratownikiem medycznym. Po ukończeniu studiów teologicznych w 2017 r. rozpoczął Studium Duchowości na PWTW. Ma za sobą roczną praktykę w parafii św. Marii Magdaleny w Magdalence.

 4. Paweł Komar z parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Łapach, 24 lata.

 5. Krzysztof Lichota z parafii św. Jakuba w Skierniewicach, 35 lat. Przez wiele lat służył jako ministrant w rodzinnej parafii. Obecnie jest katechetą w dwóch warszawskich liceach.

  6. Bartłomiej Artur Michalski z parafii św. Jakuba Apostoła w Warszawie, 24 lata. Do seminarium wstąpił po maturze, pracę magisterską napisał na seminarium z etyki i antropologii.

7. Marek Tomasz Nowakowski z parafii św. Mikołaja w Końskich, 30 lat. Z wykształcenia – inżynier budownictwa, absolwent Politechniki Warszawskiej. W czasie studiów związany z Akademicką Wspólnotą Ewangelizacyjną “Woda Życia” przy parafii św. Jakuba w Warszawie.

 8. Adam Olasek z parafii św. Michała Archanioła w Młochowie, 26 lat. W czasie formacji seminaryjnej rok spędził w Pallotyńskiej Szkole Nowej Ewangelizacji w Lublinie

9. Jakub Krzysztof Pytlakowski z parafii Miłosierdzia Bożego w Grodzisku Mazowieckim, 24 lata.

10. Jakub Rosiński z parafii bł. Marii Karłowskiej, 35 lat. Odbył roczną praktykę duszpasterską w parafii św. Tomasza Apostoła w Warszawie, jest katechetą w Szkole Podstawowej nr 318.

 11 Marek Skowroński z parafii św. Michała Archanioła w Goszczynie, 26 lat. W czasie formacji seminaryjnej rok spędził w Centrum Ruchu Światło-Życie w Krościenku nad Dunajcem.

12. Łukasz Bogusław Szlak z parafii Matki Bożej Różańcowej w Piasecznie, 31 lat. Przed wstąpieniem do seminarium studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim. W ostatnim roku służył pomocą duszpasterską i jako katecheta w parafii św. Huberta w Zalesiu Górnym.

13. Wojciech Dariusz Szychowski z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Malborku, 34 lata. Z wykszałcenia – psycholog, pracował m.in. w Klinice Neurologii Warszawskiego Uniwerstytetu Medycznego i Oddziale Neurologii Szpitala Bródnowskiego w Warszawie. Po wstąpieniu do seminarium, równolegle podjął studia doktoranckie w Instytucie Psychologii UKSW i prowadził ćwiczenia  z psychologii rozwoju człowieka.

14. Bartłomiej Mateusz Warowny z parafii św. Andrzeja Apostoła w Warszawie, 24 lata. Do seminarium duchownego wstąpił po maturze w XXIV Liceum Ogólnokształcącym im. C. Norwida w Warszawie.

oraz diakoni z Archidiecezjalnego Seminarium Misyjnego Redemptoris Mater:

1. Giacomo Calore z parafii Madonna Pellegrina w Padwie (Włochy), 28 lat.  Od 13 roku życia związany jest z Drogą Neokatechumenalną. W trakcie formacji seminaryjnej był na praktyce misyjnej w różnych polskich diecezjach.

 2. Fernando Sousa Freitas da Costa z parafii Menino Deus w São Paulo (Brazylia), 28 lat. W formacji Drogi Neokatechumenalnej uczestniczy od 14 roku życia. W trakcie formacji seminaryjnej  odbył praktykę ewangelizacyjną w Stanach Zjednoczonych oraz uczestniczył wakacyjnych wyjazdach misyjnych na Białoruś, do Włoch i Japonii.

 

3. Manuel Rodriguez Pena z parafii San Juan Eudes w Santo Domingo (Dominikana), 28 lat. Od 12 roku życia należy do wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej. W czasie formacji seminaryjnej odbył praktyki misyjne w archidiecezji katowickiej i diecezji bielsko-żywieckiej.

4. Łukasz Grzegorz Sudy z parafii Miłosierdzia Bożego w Ostrowcu Świętokrzyskim, 29 lat. W czasie formacji seminaryjnej odbył praktykę ewangelizacyjną w Izraelu oraz diecezjach opolskiej i gliwickiej. W wakacje uczestniczył w wyjazdach misyjnych na Białoruś, do Włoch oraz Stanów Zjednoczonych.

 5. Janusz Kapusta z  parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Malborku, 45 lat. Zanim wstąpił do seminarium pracował w branży telekomunikacyjnej. Od 28 roku życia należy do wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej. 8 lat później wstąpił do seminarium duchownego, a w trakcie formacji odbył praktykę misyjną w zachodniej Polsce.

6. Maciej Stasiak z Warszawy, 43 lata. Od 22 roku życia jest związany  z Drogą Neokatechumenalną. Przed wstąpieniem do seminarium pracował w branży motoryzacyjnej m.in. jako mechanik samochodowy i kierowca. W czasie formacji seminaryjnej odbył praktykę misyjną w zachodniej Polsce.

Sw-Rita-modlitewnik

Amerykańscy Żydzi przeciwni beatyfikacji kard. Hlonda

American Jewish Committee - organizacja istniejąca w celu obrony praw Żydów poza USA wystosował list do Watykanu, wyrażający głębokie zaniepokojenie ogłoszeniem heroiczności cnót prymas Polski kardynała Augusta Hlonda.

Polub nas na Facebooku!

American Jewish Committee przestrzega, że postęp procesu kanonizacyjnego kard. Hlonda „będzie postrzegany w społeczności żydowskiej i poza nią jako wyraz aprobaty niezwykle negatywnego podejścia kard. Hlonda do społeczności żydowskiej” – czytamy w liście podpisanym przez dyrektora AJC ds. Międzynarodowych Relacji Międzyreligijnych, rabina Davida Rosen do kardynała Kurta Kocha, przewodniczącego Papieskiej Komisji ds. Stosunków Religijnych z Żydami.

Rosen cytuje listy pasterskie kard. Hlonda z okresu przedwojennego, w których miał on wzywać do bojkotu instytucji żydowskich, czy też kupowania w sklepach żydowskich. Mowa jest także o okresie powojennym i zarzutach odmawiania kontaktów z przedstawicielami społeczności żydowskiej, czy braku reakcji na pogrom kielecki – seria napadów na ludność żydowską, jaka miała miejsce 4 lipca 1946 roku w Kielcach.

American Jewish Committee przesłał kopię listu do Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej oraz Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

KAI/ad

Sw-Rita-modlitewnik

QUIZ o Lednicy

Już 2 czerwca rozpocznie się największe spotkanie młodych w Polsce. Sprawdź, co wiesz o Lednicy!

Polub nas na Facebooku!

1.Pola Lednickie leżą nad jeziorem Lednica

2. Twórcą lednickich spotkań młodzieży jest:

3. Pierwsze spotkanie lednickie odbyło się w roku:

4. A zatem w tym roku spotykamy się już 21 raz

Nie. To będzie 22 spotkanie.

5. Brama Tysiąclecia ma kształt:

Brama Trzeciego Tysiąclecia ma kształt ryby. Ryba była jednym z najważniejszych znaków pierwszych chrześcijan, symbolizuje Jezusa Chrystusa.

6. Pola Lednickie zostały wybrane na miejsce spotkań młodzieży ponieważ:

Miejsce to zostało wybrane ponieważ wg części przekazów historycznych, w tej okolicy na Ostrowie Lednickim, nad brzegami Jeziora Lednica Mieszko przyjął chrzest - wybrał Chrystusa.

7. Do roku 2004 spotkania te odbywały się w:

W Wigilię Uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Obecnie odbywają się w pierwszą sobotę czerwca.

8. Hasło tegorocznego spotkania młodych na Polach Lednickich brzmi:

Jestem. „»Jestem« to synteza zdania: »Człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego«”.

9. Aktualnie duszpasterzem Lednicy jest:

10. Wspólnota Lednica 2000 działa przy klasztorze oo. Dominikanów w :

11. Siewcy Lednicy to:

12. Papież Jan Paweł II przybył na Lednicę w 2000 roku

Nie. 2 czerwca 1997 Jan Paweł II przyleciał w helikopterze, pobłogosławił zebranych i przekazał swoje przesłanie.

13. Na Polach Lednickich znajduje się:

Dom św. Jana Pawła II, gdzie znajdują się pamiątki po Janie Pawle II, zgromadzone przez o. Jana Górę.

14. W ostatnią sobotę sierpnia pod Bramą Rybą odbywa się Lednica Motocyklisty

Tak. Poza spotkaniem młodych, na Polach lednickich organizowane jest też Lednica Malucha, Lednica Seniora i Lednica Motocyklisty.

15. Ośrodek na na Polach Lednickich miał być pomniejszoną kopią:

Sw-Rita-modlitewnik

Boże spojrzenie – lek na zniechęcenie

Skąd wzięło się hasło „Jestem”? Jakie będzie znaczenie różnych gestów, które pojawią się podczas tego spotkania? Specjalne zaproszenie dla czytelników Stacji7 kieruje o. Wojciech Prus OP, duszpasterz Lednicy.

Wojciech Prus OP
Wojciech
Prus OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Temat tegorocznej Lednicy nawiązuje do zeszłorocznego spotkania, które mówiło: „Idź i kochaj”. Wtedy nawiązaliśmy z kolei do wezwania papieża Franciszka ze Światowych Dni Młodzieży w Polsce, gdy wzywał by wstać z kanapy i działać.

Młodzi ludzie nie mają problemu z entuzjazmem wobec takich wezwań ze strony autorytetów, wstają i idą. Ale niestety równie szybko dopada ich zniechęcenie, uświadomienie sobie własnej kruchości i niewystarczalności. W tym momencie wkracza nasze tegoroczne hasło: JESTEM. „Jestem”, ponieważ uświadomienie sobie kim jestem w oczach Boga to lek na zniechęcenie.

Dlatego damy uczestnikom Lednicy Zwierciadło Prawdziwego Spojrzenia, żeby zobaczyli samych siebie w oczach Jezusa. Na każdym lusterku będzie wygrawerowany Jego wizerunek z obrazu Jezusa Przemienionego przechowywany w Nowym Sączu. W Jego spojrzeniu jest prawda o nas, którzy mamy wielką wartość w oczach Boga. Do tego dołożyliśmy biblijny cytat „Cenny jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i Ja cię miłuję” (Iz 43,4). Boża miłość do każdego z nas to jest lekarstwo na zniechęcenie!

Łączy się z nim modlitwa 5-letniego Piotrusia, którą na Lednicy w tym momencie wyśpiewamy. Piotruś modlił się „Panie Jezu jesteś. Panie Jezu jestem!”. Będziemy ją śpiewać biorąc do rąk   Zwierciadło Prawdziwego Spojrzenia.

Tak przejdziemy do kolejnego znaku – umycia nóg. Gdy bowiem spotykamy się już ze spojrzeniem Jezusa widzimy, że inni wokół nas robią to samo: odkrywają, że są nieskończenie wartościowi w Jego oczach. To będzie pierwszy raz w historii Lednicy i przypuszczam, że również pierwszy raz w historii Kościoła, gdy jednocześnie tyle ludzi będzie sobie umywało nogi na pamiątkę tego, co uczynił Jezus na ostatniej wieczerzy.

To jest gest bezinteresownej miłości! Przecież umycie nogi bratu nijak nie przekłada się biznesowo. (Biznesowo przekłada się jedynie dla nas – organizatorów Lednicy, którzy musimy zamówić i rozdystrybuować tak dużo butelek, które pielgrzymi Lednicy napełnią potem wodą!). Bardzo ważne tu będzie pozwolenie, by ktoś mi umył nogi. O wiele łatwiej bowiem zrobić to komuś, niż pozwolić zrobić to sobie. Ten kto myje mi nogi to sługa, niewolnik. I w tę rolę wchodzi Jezus, dla którego mam nieskończoną wartość. Czy się na to zgadzam? Czy przyjmuję tę miłość, niezależnie od tego co myślę o sobie? Niezależnie od moich grzechów, niewystarczalności i porażek?

Tak przejdziemy do kolejnego gestu czyli „Jestem: nowe narodziny”. Ten gest ma nam uświadomić rolę Ducha Świętego w odkrywaniu mojej wartości w oczach Jezusa. By doświadczyć nowych narodzin muszę pozwolić Jezusowi patrzeć na siebie na co dzień.

I jeszcze jeden gest – nawiązanie do tegorocznej 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. To był bowiem moment, gdy Polska znów zawołała: Jestem! Jestem niepodległa! W tym roku pojawi się na Lednicy para prezydencka, by wspólnie z nami ucieszyć się z tego stulecia wolności.

 

Bądźcie tam z nami!

Sw-Rita-modlitewnik
Wojciech Prus OP

Wojciech Prus OP

Dominikanin, były duszpasterz DDA Beczka w Krakowie oraz były prezes wydawnictwa W Drodze. Po śmierci o. Jana Góry OP został duszpasterzem Ruchu Lednickiego.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Wojciech Prus OP
Wojciech
Prus OP
zobacz artykuly tego autora >

Jestem: pytanie-tajemnica

Biskup Michał Janocha rozważa dla nas słowo “Jestem”.

Bp Michał Janocha
Bp Michał
Janocha
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dlaczego raczej coś jest niż nie jest?

To pytanie Lebnitza jest jednym z najważniejszych pytań filozofii  i w ogóle jedno z najważniejszych pytań człowieka. Podstawowe zdumienie: jestem. Mogłoby mnie nie być. A jestem.

Mojżesz zadał Bogu w wizji płonącego krzewu bardzo zuchwałe pytanie, jakiego nikt nigdy w dziejach człowiek nie stawiał Bogu. Spytał: “Jakie jest Twoje imię”. A pytać o imię to pytać o istotę.

I Bóg odpowiedział słowem, które trudno przetłumaczyć na język polski. Ale gdybyśmy chcieli przetłumaczyć je najkrócej, to trzeba by powiedzieć: Imię Boga objawione Mojżeszowi brzmi “Jestem”. “Jestem” – mówi Bóg – nie tak jak bogowie Egipcjan, bogowie Babilonu, jako Asyrii, którzy są tylko projekcją ludzkich pragnień, tęsknot, lęków.

Bóg JEST.

Dlatego ja jestem.

 

Sw-Rita-modlitewnik
Bp Michał Janocha

Bp Michał Janocha

Zobacz inne artykuły tego autora >
Bp Michał Janocha
Bp Michał
Janocha
zobacz artykuly tego autora >

Lednica 2018 – PROGRAM

Tegoroczne spotkanie lednickie obfitować będzie w pełne symboli niezwykłe wydarzenia. Jednym z elementów będzie obrzęd obmywania nóg oraz gest ucałowania polskiej ziemi na zwieńczenie modlitwy za Ojczyznę w roku 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Na Lednicy pojawi się Prezydent RP Andrzej Duda.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

PROGRAM SPOTKANIA

8:00 Otwarcie Pól Lednickich

Spowiedź

12:00 Anioł Pański

15:00 Koronka do Bożego Miłosierdzia

16:00 Konferencja na 3 głosy
Tomasz Nowak OP, Wojtek Jędrzejewski OP, Tomek Zamorski OP (Dominikanie głoszą na wszystkie sposoby: z beczki / z rusztowania / z drabiny)

16:30 Procesja Orłów

17:00 Oficjalne rozpoczęcie XXII Spotkania Młodych LEDNICA 2000


Część I: JESTEM – jak patrzy na mnie Jezus?

W pierwszej części skupimy się na prawdziwym spojrzeniu na siebie samych, będziemy odkrywać głębię naszego człowieczeństwa. Przeżyjemy Misterium Stworzenia Świata – będzie to widowisko muzyczno-taneczne, które objaśni jedną z najważniejszych prawd o nas, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo samego Boga. Następnie wsłuchując się w opowieść o tym, jak patrzy na nas sam Jezus będziemy wykonywać gesty błogosławienia swoich oczu, ust, rąk itd.


Część II: JESTEM – prawdziwe spojrzenie na siebie i innych

W tej części łączymy dwie biblijne historie w jednym przedstawieniu, przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie uzupełniać będzie opowieść o Jonaszu. Misjonarki Miłości będąc żywym przykładem bezinteresownej służby wobec innych dadzą świadectwo. Zwieńczeniem tej części Spotkania będzie gest umywania nóg. Tak jak Chrystus umywał apostołom nogi w wieczerniku, tak młodzi na Polach Lednickich nawzajem będą umywać sobie nogi.

 

20:00 EUCHARYSTIA

 

Godzina św. Jana Pawła II: Ojciec naszej wolności

XXII Spotkanie Młodych LEDNICA 2000 wpisuje się w obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Opowiemy o papieżu jako tym, który prowadził nas do wolności. Pola Lednickie to miejsce, w którym Polska się zaczęła, dlatego uczestnicy Spotkania będą błogosławić Ziemię Polską a następnie ucałują ją idąc za przykładem Jana Pawła II.


Część III: JESTEM – nowe narodziny

23:15 Adoracja Najświętszego Sakramentu

23:45 Wybór Chrystusa

24:00 Przejście przez Bramę III Tysiąclecia


ZOBACZ SPOT TEGOROCZNEGO SPOTKANIA

Sw-Rita-modlitewnik
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Teologia dla zabieganych

Czy niebo jest nudne? Czemu istnieje zło na świecie? Czy katolik może wierzyć w ewolucję? Jeśli stawiałeś kiedyś takie pytania, ale zabrakło ci czasu na spokojne zgłębienie podobnych kwestii, oferta rocznego studium uruchamianego właśnie na PWTW w Warszawie jest dla Ciebie!

Polub nas na Facebooku!

Studium nazywa się “Teologia dla zabieganych” i skierowane jest do wszystkich osób pełnoletnich, bez względu na wiek, wykształcenie i miejsce zamieszkania. – Zapraszamy zarówno liderów, animatorów wspólnot chrześcijańskich, jak i osoby poszukujące swojej indywidualnej drogi do Boga – mówią twórcy kierunku.

Na “Teologii dla zabieganych” w ciągu zaledwie czterech semestrów będzie można poznać odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania związane z Biblią, z fundamentami wiary i chrześcijańskim stylem życia we współczesnym świecie. Wykłady z teologii dogmatycznej, fundamentalnej i moralnej oraz biblistyki poprowadzą wybitni wykładowcy PWTW, m.in. s. Judyta Pudełko, ks. dr Grzegorz Strzelczyk, ks. dr Wojciech Bartkowicz czy o. dr Wacław Królikowski SJ.

 Zobacz film:

Zajęcia będą odbywać się w głównym budynku uczelni przy ul. Dewajtis 3 (Las Bielański w Warszawie) w trybie dwie soboty w miesiącu po dwa wykłady. Koszt udziału w jednym semestrze wynosi 200 zł

Więcej informacji na stronie internetowej PWTW>>

 

Sw-Rita-modlitewnik

Papież przeciw przyjmowaniu homoseksualnych kleryków

Jeśli istnieje choć cień wątpliwości, co do kandydata, że jest homoseksualny, lepiej go nie przyjmować do seminarium - powiedział papież Franciszek przemawiając w poniedziałek do włoskiego Episkopatu podczas zebrania za zamkniętymi drzwiami. Włoskie media zauważają, że to pierwszy raz, gdy zabrał publicznie głos w tej sprawie.

Polub nas na Facebooku!

Słowa Franciszka relacjonuje portal Vatican Insider i dodaje, że wskazanie to papież przekazał “razem z zaniepokojeniem względem zakorzenienia tych tendencji”. – Może to wpływać na życie seminarium a później też na kapłaństwo takiego chłopaka i generować skandale szpecące oblicze Kościoła – pisze Vatican Insider przytaczając myśl Franciszka.

W tym kontekście dziennikarze portalu zwracają uwagę, że słowa papieża odzwierciedlają wskazania zawarte w opublikowanym w roku 2016 przez Kongregację ds. Duchowieństwa “Ratio Fundamentalis”. Mowa tam między innymi: „Gdy idzie o osoby o tendencjach homoseksualnych, które usiłują wstąpić do seminariów lub które podczas formacji odkrywają taką sytuację, w zgodzie z własnym nauczaniem Kościół, głęboko szanując osoby, których dotyczy ten problem, nie może przyjmować do seminarium ani do święceń osób, które praktykują homoseksualizm, wykazują głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne lub wspierają tak zwaną «kulturę gejowską». Osoby takie, w istocie, znajdują się w sytuacji, która poważnie uniemożliwia im poprawną relację do mężczyzn i kobiet. Nie można w żaden sposób zignorować negatywnych konsekwencji mogących zrodzić się na skutek święceń osób o głęboko zakorzenionych tendencjach homoseksualnych” (n. 199).

Ratio rozróżnienia między aktami homoseksualnymi a skłonnościami homoseksualnymi: akty homoseksualne są określane jako „grzechy ciężkie”, „wewnętrznie niemoralne i sprzeczne z prawem naturalnym”. Odnośnie do osób wykazujących tendencje homoseksualne, które są określone jako w każdym przypadku „obiektywnie nieuporządkowane”, mowa jest tam o postawie „szacunku i wrażliwości”, unikając „jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”. Jednocześnie zaznaczono: „jeśli kandydat uprawia homoseksualizm albo wykazuje głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne, jego kierownik duchowy, a także spowiednik ma w sumieniu obowiązek odwieść go od ubiegania się o święcenia”.

KAI, ad

Sw-Rita-modlitewnik

Caritas Polska przekazała 3 mln zł dla Nepalu

Ponad 3 mln zł w ramach trzech projektów przekazała Caritas Polska na pomoc dla Nepalu. Po trzęsieniu ziemi, które dotknęło ten kraj w 2015 r. tysiące mieszkańców straciło dach nad głową i swój dobytek.

Polub nas na Facebooku!

– Obecna wizyta ma podsumować dotychczasowe działania pomocowe Caritas, rozpoznać bieżące potrzeby oraz znaleźć nowe inspiracje dla dalszej pracy – powiedział Jarosław Bittel, zastępca Dyrektora Caritas Polska, który obecnie przebywa w Nepalu. Towarzyszy mu koordynator projektów zagranicznych – Krzysztof Iwiński.

Zaraz po trzęsieniu ziemi Caritas Polska przeznaczyła kwotę 30 tys. EUR na pierwszą pomoc dla poszkodowanych. W maju 2015 Caritas Polska wysłała transport z pomocą humanitarną w postaci 2200 koców, 90 namiotów 10-osobowych i 300 namiotów 4-osobowych. Wartość pomocy to 116 230 zł.

Ponadto Caritas Polska przekazała fundusze na trzy projekty rozwojowe realizowane wspólnie z Caritas Nepal, Caritas Niemcy i Track Nepal. Projekt prowadzony z Caritas Nepal potrwa do końca roku.

Jedną z form pomocy jest zapewnienie środków do życia poprzez odbudowę zniszczonych domów mieszkańców Chandenimandan (środkowy Nepal). To jedno z najbardziej dotkniętych przez trzęsienie ziemi miejsc. W wyniku kataklizmu zginęło 36 osób, a zniszczeniu uległo 98% gospodarstw domowych.

Wsparcie w odbudowie domów otrzymuje 198 rodzin. Nowe domy będą odporne na trzęsienie ziemi. W tym celu zapewnione jest wsparcie techniczne (inżynieryjne), tworzone są grupy, które decydują o kolejnych etapach prac przy budowie domów i przekazywane są fundusze na zakup materiałów i budowę. Projekt ma też wymiar psychospołeczny, gdyż beneficjenci czują się bezpieczniej i pewniej w takich domach.

W sumie w ramach pomocy do Nepalczyków trafiło 3 mln 347 tys. 639,14 zł.

KAI/ad

Sw-Rita-modlitewnik