Wkurzył mnie Frassati

Mały Pier Giorgio walnął moją pychę między oczy. Zazdroszczę mu siły, wytrwałości, empatii, nonkonformizmu, dumy z bycia uczniem Chrystusa, a przede wszystkim – codziennego życia według Jego nauki. Czytając kolejne rozdziały, mimowolnie mierzyłem się z doskonałością bohatera, pytając, czy przynajmniej w jednej dziedzinie mogę się z nim równać. Za każdym razem było 1:0 dla Giorgia.

Jakub Szymczuk
Jakub
Szymczuk
zobacz artykuly tego autora >

Posprzątałem mieszkanie, wykąpałem się i włożyłem świeżą koszulę. Idę w odwiedziny do starego przyjaciela. Idę i czuję zadowolenie z siebie. Wreszcie wrzuciłem do prania zaległe ciuchy z krzesła i odkurzyłem przedpokój. Za każdym razem, kiedy uda mi się coś takiego zrobić, czuję co najmniej, jakbym zdał ważny życiowy egzamin. Teraz bez wstydu mogę zaprosić dziewczynę albo rodziców. Stanąłem w progu domu kolegi, przeprosił mnie, że ma dziś mały nieporządek i zaprosił do swojego pokoju. Świeżo wypastowana podłoga, odkurzone półki, umyte okna, wszystkie przedmioty ułożone starannie w harmonijnym porządku. Nawet na parapecie stoją świeże kwiaty. Zrobiło mi się głupio… Zrozumiałem, w jakim bałaganie funkcjonuję na co dzień.

Takimi właśnie „odwiedzinami w mieszkaniu przyjaciela” jest zagłębienie się w biografię Pier Giorgio Frassatiego. Człowieka, który zaburzył mój wewnętrzny spokój. Jego historia jest jednocześnie onieśmielająca, irytująca, inspirująca, piękna i nieprawdopodobna. Może się z tym nie zgodzicie, ale jednego jestem pewien: trudno przejść obok niej obojętnie.

Postawa Frassatiego onieśmiela niezłomnością. Napiszę wprost: był idealnym chrześcijaninem. Wiem, że w odniesieniu do młodego człowieka żyjącego w czasach nie tak bardzo odległych od naszych brzmi to dość egzaltowanie… Ale tacy ludzie naprawdę wciąż się zdarzają! Co więcej, wbrew stereotypowi nie muszą być zamknięci w klasztornych celach z dala od cywilizacji, przyjaciół i rozrywek. Nie muszą być odcięci od tego, co nie jest duchowe i nadaje życiu smak.


Tylko teraz książkę “Pier Giorgio Frassati” kupisz z 35% rabatem.
Promocja trwa tylko do 10 lipca!


Frassati pochodził z bardzo zamożnej rodziny, prowadził bujne życie towarzyskie, uprawiał sport i cieszył się ogromnym szacunkiem rówieśników – nawet tych, którym daleko było do Kościoła. Był przede wszystkim społecznikiem, wrażliwym na los każdego człowieka. Wszystkie zasoby, jakimi dysponował – od pieniędzy do czasu – przeznaczał na pomoc słabszym, biedniejszym, wykluczonym. Czegokolwiek się podejmował, oddawał to Bogu – Jemu był bezgranicznie oddany, Jego tylko w pełni rozumiał i czuł.

Ta biografia uświadamia, że na drodze do świętości nie ma skrótów. Nie jest to droga łatwa – bo biegnie na przekór temu, co młodym ludziom oferuje dzisiejszy świat mediów czy hedonistycznie nastawionych celebrytów. A wiadomo, gdy robisz coś wbrew modzie, to albo będą z ciebie kpić, albo postarają się zepchnąć cię na margines. Bo drażnisz i wpędzasz w poczucie winy. Frassati ani nie uległ światu, ani nie dał zrobić z siebie zacofanego wariata. Wręcz przeciwnie, jego odejście wstrząsnęło całym Turynem. Cześć oddawali mu ludzie ze wszystkich warstw społecznych. Tysiące przybyłych na pogrzeb zalały wszystkie ulice miasta. Nawet sceptyczni wobec Kościoła dziennikarze opisywali żal, jaki czuli po odejściu Giorgia.

 

SAM_1450

 

Wkurzył mnie! Poczułem się przy nim marny. Mały Pier Giorgio walnął moją pychę między oczy. Zazdroszczę mu siły, wytrwałości, empatii, nonkonformizmu, dumy z bycia uczniem Chrystusa, a przede wszystkim – codziennego życia według Jego nauki. Czytając kolejne rozdziały, mimowolnie mierzyłem się z doskonałością bohatera, pytając, czy przynajmniej w jednej dziedzinie mogę się z nim równać. Za każdym razem było 1:0 dla Giorgia. Dla przykładu: mam czasem problem, żeby przeżegnać się w miejscu publicznym. Gdy już to zrobię, jestem z siebie niezwykle dumny.

Pier potrafił wyjść z kolegami do baru i po drodze namówić ich na Mszę Świętą. Pieniądze, które w ten sposób oszczędzali, w całości rozdawali ubogim. To nie jest jedyny przykład… Czy to może nie zirytować? Ale czy nie jest to irytacja, która przy odrobinie świadomości może dać jedynie pozytywne owoce? Która drażni naszą pychę? Czyż nie staje się w ten sposób inspirująca, zagrzewająca do rywalizacji? Przecież takie uczucie zawsze, przynajmniej odrobinę nas odmienia. Zupełnie jak spotkanie w międzynarodowej grupie znajomych. Wasz przyjaciel świetnie porozumiewa się po angielsku z obcokrajowcami, a Wy dość znośnie znacie język, ale nie jesteście w stanie sprostać wysokiemu poziomowi dyskusji, więc milczycie… Może Was to wkurza, może zawstydza, ale po cichu w głębi duszy obiecujecie sobie, że od jutra zaczynacie się uczyć. Postanawiacie poprawić swój poziom znajomości języka, aby na przyszłość stanąć na wysokości zadania. I to postanowienie jest fundamentalne!

SAM_1445Ta biografia pomoże nam zrobić kolejny krok, aby wejść na poziom Frassatiego – nie językowy, ale duchowy. I nie po to, żeby z nim wygrać, ale tak jak w przypadku dyskusji: żeby móc z nim ramię w ramię prowadzić dialog z kolejnymi duszami, które potrzebują świadectwa.

Zawsze byłem przekonany, że pierwszą misją katolika nie jest nawracać, zmieniając innych, ale zmieniać siebie i dawać swoim postępowaniem świadectwo, którego konsekwencją może być czyjeś nawrócenie. Może to się zdarzyć jedynie w drodze fascynacji, a nie przez przymus czy musztrę. Nie wiem, czy Frassati był tego świadomy, ale jego życie było spełnieniem tej zasady. Nie walczył z innymi, zmagał się ze sobą, każdego dnia. Nie odpuszczał modlitwy, mszy, komunii. Bezinteresownie pomagał biednym, bezdomnym. Niczego nie robił na pokaz. Proponował, nie nakazywał. Trzymał się swoich zasad. Głośno mówił, kim jest i w co wierzy, lecz jednocześnie był otwarty na innych. Nikogo nie osądzał ani nie potępiał. Mimo że żył sprzecznie ze „złotymi receptami na doczesne szczęście”, zachwycał innych radością, pogodą ducha, humorem i energią. To jest fascynujące! Nawet dla ludzi o antyklerykalnych poglądach. Frassati w wielu duszach zasiał ziarno wiary. Pokazał nam receptę, jak robić to skutecznie.

Mam nadzieję, że ta książka będzie dla Was tym, czym stała się dla mnie w czasie przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie: motywacją do porządków w swoim sumieniu, analizy swojego postępowania i przyznania się do lenistwa i słabości. Może się początkowo zbuntujecie tak jak ja. Może od razu zachwycicie. Najważniejsze, żeby nigdy nie kończyć jedynie na postanowieniu, tylko tak jak Pier Giorgio Frassati w ufności Bogu walczyć do końca o każdy dzień.


Wesprzyj nas
Jakub Szymczuk

Jakub Szymczuk

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Jakub Szymczuk
Jakub
Szymczuk
zobacz artykuly tego autora >

Bł. Pier Giorgio Frassati wyrusza do Polski na ŚDM

Pier Giorgio Frassati, włoski student i alpinista, który dla młodego Karola Wojtyły był przed wieloma laty wzorem starań o święte życie, życie z pasją, na Bożą miarę, już w poniedziałek wyruszy w podróż do Polski, by znów inspirować – tym razem jednak nie tylko młodych Polaków.

Ksiądz Krzysztof
Nowrot
zobacz artykuly tego autora >

W Polsce i we Włoszech trwają przygotowania do peregrynacji trumny z ciałem błogosławionego Włocha, który drugi raz od swojej śmierci pielgrzymować będzie po świecie i drugi raz – po australijskim Sydney w 2008 r. – na Światowe Dni Młodzieży, tym razem celem jest Kraków.

29 czerwca 2016 r. trumna z ciałem bł Pier Gorgia Frassatiego została wyjęta z grobu i wystawiona do publicznej adoracji w turyńskiej katedrze. 4 lipca, w swoje liturgiczne wspomnienie, Frassati będzie żegnany przez arcybiskupa Turynu w obecności rodziny (dzieci Luciany Frassati-Gawrońskiej, siostry), włoskiej młodzieży, a także przedstawicieli kilku polskich miast, które odwiedzi.

Bł. Pier Gorgio Frassati ma dotrzeć na spotkanie młodych w Krakowie. Jego przyjazd pilotują dominikanie. W całej Polsce angażuje się w tę podróż wielu sympatyków tego wyjątkowego świętego. Frassati od lat pozostaje bowiem niezmiennie wzorem dla młodych. Wskazywało go też w historii aż… czterech papieży. Modlił się nad jego grobem ks. Giovanni Battista Montini, późniejszy papież Paweł VI. Święty Jan Paweł II w kazaniu o nim wspominał jeszcze w czasach, gdy był arcybiskupem Krakowa (mówił o “dobrodziejstwie jego przykładu”, którego doświadczył w młodości; otwierał wystawę na jego temat w latach 70. w Krakowie). Benedykt XVI odwoływał się do Pier Giorgia, m.in. przemawiając do młodzieży Turynu. Papież Franciszek już dwukrotnie w swoich orędziach podawał go za przykład. Nie wolno nam nie skorzystać z jego obecności w naszym kraju.

W czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie codziennie będzie można modlić się przy jego trumnie w bazylice św. Trójcy, aż do 1 sierpnia.

Do Polski Pier Giorgio Frassati pojedzie przez Mediolan, Wiedeń i Bratysławę. 11 lipca, już w kraju, rozpocznie swoją podróż od Rybnika, gdzie od kilku miesięcy trwają przygotowania do czuwania modlitewnego, które koordynują członkowie Towarzystwa Ciemnych Typów.


Zapraszamy na stronę rybnickiego etapu peregrynacji relikwii bł. Piotra Jerzego Frassatiego – http://frassatiwrybniku.pl/


Rybnickie uroczystości rozpoczną się o godz. 16.00, kiedy to rolkarze w koszulkach z podobizną Pier Giorgia Frassatiego będą eskortować wiozący jego relikwie samochód – od dworca aż do bazyliki św. Antoniego z Padwy. W tym samym czasie przed drzwiami bazyliki rozpocznie się koncert miejskiej orkiestry dętej, która będzie zachęcać rybniczan do przywitania Frassatiego. O godz. 17.00 rozpocznie się w świątyni modlitwa różańcowa, po niej – o godz. 18.00 Msza św. pod przewodnictwem biskupa Adama Wodarczyka.


Ks. Krzysztof Nowrot

 


Wesprzyj nas

Ksiądz Krzysztof Nowrot

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Ksiądz Krzysztof
Nowrot
zobacz artykuly tego autora >