video-jav.net
PATRONI POLSKI

Święty Andrzej Bobola. Łowca dusz

Był bardzo porywczy i niecierpliwy, szybko wpadał we wściekłość i uparcie tkwił przy własnym zdaniu, choć nie zawsze miał rację. Posiadał takie cechy charakteru, które trudno przypisać osobie świętej, a jednak został wyniesiony na ołtarze i to nie tylko dlatego, że zginął śmiercią męczeńską.

Magdalena
Wyżga
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Święty Andrzej Bobola. Łowca dusz

Gdyby pokusić się o nakreślenie psychologicznego portretu Andrzeja Boboli, z pewnością jego osobowość można by zaliczyć do cholerycznej.

Gwałtowny, szybko reagujący na bodźce, działający pod wpływem emocji, uparty, często denerwuje się i krzyczy, ale również zdecydowany, posiadający silną wolę, energiczny, mocno zaangażowany w to co robi, dynamiczny, aktywny, wzbudzający zaufanie…

Św. Andrzej doskonale zdawał sobie sprawę z trudności swojego charakteru i z tego, że swoim zachowaniem może sprawiać przykrość najbliższym i współbraciom. Dlatego nieustannie pracował nad sobą, starając się poskromić „ciemne” strony swojej osobowości, a rozwinąć te, które pomagały mu w wypełnianiu powołania.

Poprzez modlitwę, codzienne odprawianie mszy świętej, żywy kontakt z Ewangelią doszedł w tych staraniach do perfekcji, że aż przełożony zakonu zwrócił się do generała jezuitów, aby dopuścił Andrzeja do „profesji uroczystej” – najwyższego stopnia w formacji jezuickiej, który w tamtym czasie był dostępny jedynie dla zakonników wybitnie uzdolnionych, odznaczających się nieskazitelną moralnością i stanowiących wzór do naśladowania dla pozostałych współbraci.

Misjonarz

Andrzej Bobola w wieku 20 lat wstąpił do jezuitów w Wilnie, ale już wcześniej miał do czynienia z tym zgromadzeniem, gdyż ukończył szkołę jezuicką, zdobywając tym samym humanistyczne wykształcenie.

Studia z filozofii i teologii zrobił na Akademii Wileńskiej, po czym przyjął święcenia kapłańskie w 1622 roku.

Był rektorem i prefektem bursy dla młodzieży w Nieświeżu,  rektorem kościoła w Wilnie, przełożonym nowego domu zakonnego w Bobrujsku, kaznodzieją w Warszawie, kierował Sodalicją Mariańską (katolickim stowarzyszeniem dla studentów), przede wszystkim zaś był misjonarzem na Pińszczyźnie i Polesiu.

W każdej miejscowości w jakiej się znalazł poszukiwał ludzi ze społecznego marginesu, chodził od domu do domu, by rozmawiać z nimi i  przybliżać im Ewangelię. A ponieważ potrafił pięknie mówić, ludzie chętnie go słuchali i tłumnie ciągnęli na msze święte, aby posłuchać jego kazań.

Posiadał również charyzmat słuchania spowiedzi. Przychodzili do niego zatwardziali grzesznicy i po otrzymaniu rozgrzeszenia diametralnie zmieniali swoje życie. Wielu prawosławnych pod wpływem nauczania świętego Andrzeja, przeszło na katolicyzm.

Święty Andrzej Bobola. Łowca dusz

Męczennik

Tereny, na których Andrzej Bobola pełnił posługę misyjną, graniczyły z Rusią i były bardzo często najeżdżane przez wojska kozackie, które napadały na wioski, okradały mieszkańców i brutalnie mordowały Polaków oraz Żydów.

W roku 1657 Kozacy zaatakowali Pińsk, gdzie akurat pracował św. Andrzej. Kiedy dowiedzieli się, że w miejscu tym przebywają jezuici: o. Maffon i o. Bobola, stali się oni ich głównym celem.

Zakonnikom udało się jednak uciec z Pińska, ale Kozacy szybko odnaleźli o. Maffona, który ukrył się w pobliskim Horodcu i zamordowali go.

Andrzej dotarł aż do Janowa, oddalonego o 30 km od Pińska, później do Peredił skąd miał udać się do wsi Mogilno. Niestety w czasie podróży wpadł w ręce Kozaków.

Napastnicy najpierw kazali Andrzejowi wyrzec się wiary w Jezusa, a kiedy zakonnik sprzeciwił się ich żądaniom poddali go bestialskim torturom. Dość wspomnieć, że oprawcy wyrwali mu język, wydłubali oko i zdarli skórę z pleców… Święty Andrzej zmarł w okrutnych męczarniach 16 maja 1657 roku. Jezuici zabrali jego ciało, pochowali w podziemiach klasztornego kościoła w Pińsku i bardzo szybko zapomnieli o męczenniku.

fot. Charlie Phillips

Relikwie św. Andrzeja Boboli w Wilnie

Święty

Dopiero w 1702 roku sam św. Andrzej upomniał się o należytą cześć dla swoich doczesnych szczątków, ukazując się rektorowi kolegium pińskiego i wskazując miejsce swojego pochówku.

Od tego momentu zaczął szerzyć się kult wokół Andrzeja, a za jego przyczyną wierni otrzymywali wiele łask i doznawali cudów.

Proces beatyfikacyjny rozpoczął się w roku 1712, ale z powodu kasaty jezuitów, wybuchu wojny i rozbiorów Polski został odroczony i Andrzej Bobola został ogłoszony błogosławionym 30 października 1853 roku, a wyniesiony na ołtarze dopiero 17 kwietnia 1938 roku.

Jego relikwie znajdują się w warszawskim kościele jezuitów przy ul. Rakowickiej, najpierw były przechowywane w kaplicy zakonnej, a obecnie wystawione są w sanktuarium narodowym św. Andrzeja Boboli.

Od 2002 roku Święty nosi tytuł patrona Polski. Jest on również patronem kolejarzy.


Modlitwa do św. Andrzeja Boboli:


 

Boże, który świętego Andrzeja, 

udręczonego różnymi torturami

za wyznawanie prawdziwej wiary,

uwieńczyłeś chwalebnym męczeństwem,

spraw, prosimy, abyśmy trwając w tej samej wierze gotowi byli raczej

znieść wszystkie przeciwności niż ponieść szkodę na duszy.

Składamy Ci, Panie, nasze prośby, usilnie błagając, abyś

dzięki zasługom świętego Andrzeja, męczennika,

utwierdził nas w wyznawaniu prawdziwej wiary

i udzielił swojemu Kościołowi darów jedności i pokoju.

 

Oddając cześć świętemu Andrzejowi, męczennikowi, błagamy Cię, Panie,

aby za wstawiennictwem świętego Andrzeja, męczennika,

owce, które zginęły, powróciły do prawdziwego Pasterza

i karmiły się zbawiennym pokarmem.

Przez Chrystusa, Pana naszego.


Więcej o świętych poczytaj w kategorii “Święci”.


Magdalena Wyżga

Zobacz inne artykuły tego autora >
Magdalena
Wyżga
zobacz artykuly tego autora >

Nowi pośrednicy u Boga

Maria zerwała zaręczyny w wieku 23 lat, Laura postanowiła żyć wśród Indian, a dla Antoniego najważniejsza była wiara i honor. Trójka błogosławionych, których procesy kanonizacyjne zostały zakończone.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W najbliższą niedzielę, 12 maja 2013 roku zostaną świętymi.

To osoby odważne, śmiałe i gotowe do poświęcenia w imię miłości do Chrystusa.

Są wzorem do naśladowania. Choć na pewno dla nas nie jest to łatwy wzór. Bo jak tu naśladować Świętych? Jednak od każdej z tych osób możemy zaczerpnąć coś dla siebie i realizować w mniejszym lub większym stopniu.

Umiejętność radości mimo ubóstwa, odwagi w obronie swoich zasad i wiary czy poświęcenia dla innych… To za ich przyczyną – Laury, Marii i Antonio – wydarzyły się uznane przez Kościół cuda!

Nowi pośrednicy u Boga

Błogosławiona Laura Montoya Upegui

Odnajdywała Boga w pięknie andyjskich lasów. Wyruszyła na wyprawę misyjną do Indian, gdzie żyła jak oni w prostocie i ubóstwie. Między innymi dzięki temu trafiła do ich dusz.

Urodziła się 16 maja 1874 roku w Jericó w Kolumbii. Mając zaledwie dwa lata została osierocona przez ojca, który zginął podczas wojny domowej.

Z matką oraz rodzeństwem tułała się po różnych krewnych szukając spokoju i dachu nad głową. Już od młodzieńczych lat bardzo dużo się modliła. Wszelkie przeciwności losu przyjmowała pokornie.

Pracowała jako nauczyciel i wychowawca w szkole. Dzięki temu poznała jak ciężki jest los kolumbijskich Indian. Bardzo chciała im pomóc, przede wszystkim pokazać i przybliżyć Boga.

Jej marzeniem – które z biegiem lat się spełniło – było wielkie dzieło misyjne. Chciała dotrzeć z Ewangelią do najbardziej odległych zakątków ziemi.

W 1914 roku po namowie bp Massimiliana Crespy założyła Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Maryi Niepokalanej i św. Katarzyny Sieneńskiej.

Razem z pięcioma siostrami wyruszyła na pierwszą wyprawę misyjną do Indian. Żyła jak oni w prostocie, ubóstwie i zgodnie z ich zwyczajami.

Dzięki wytrwałości zdobyła ich zaufanie. Wiele osób zarówno duchownych, jak i świeckich sceptycznie podchodziło do jej dzieła. Z czasem jednak zyskała ich aprobatę i wiarę w sens swoich działań.

Błogosławiona Laura uczyła siostry jak znaleźć Boga w środowisku w którym się żyje – czy to las równikowy, Andy czy środek dżungli. Wyjaśniała im, że Boga można szukać miłością również w przyrodzie i czuć jego obecność na co dzień.

Swoje ostatnie lata błogosławiona Laura spędziła na wózku inwalidzkim. Nie przeszkadzało jej to prężnie kierować całym zgromadzeniem.

Misjonarki ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Maryi Niepokalanej i św. Katarzyny Sieneńskiej prowadzą dziś działalność w 19 krajach Ameryki, Afryki i Europy.

Laurę Montoyę beatyfikował Jan Paweł II 25 kwietnia 2004 roku.

Nowi pośrednicy u Boga

Błogosławiona Maria Guadalupe García Zavala

Miała 23 lata, narzeczonego i plany na przyszłość. Jednak odkryła w sobie powołanie zakonne. Zaręczyny zerwała i pracowała jako pielęgniarka w szpitalu. Była przepełniona miłością do ubogich, potrzebujących i chorych. To właśnie im oddała swoje serce.

Urodziła się 27 kwietnia 1878 roku w Zapopan w Meksyku. Zrywając zaręczyny ze swoim narzeczonym czuła wewnętrzną potrzebę poświęcenia się najuboższym.

Postanowiła realizować to w szpitalu, w służbie chorym i potrzebującym. Razem ze swoim kierownikiem duchowym o. Ciprianem Iniguezem założyła w 1901 roku Zgromadzenie Służebnic św. Małgorzaty Marii i Ubogich.

Przyjęła imię Lupita i do końca życia była jego generalną przełożoną.

Każdą powierzoną pracę wykonywała z oddaniem . Mimo zajmowanego stanowiska – była przełożoną generalną zgromadzenia – wykonywała wszelkie prace fizyczne.

Uczyła siostry żyć radośnie i skromnie. Dbała nie tylko o stan fizyczny, ale przede wszystkim o stan duchowy swoich pacjentów. Kiedy szpital przeżywał trudności finansowe potrafiła wyjść z innymi siostrami na ulicę i zbierać jałmużnę na jego utrzymanie i potrzebne dla chorych medykamenty. Prosiła nie więcej niż o to co było koniecznie do przetrwania.

W czasie wojny domowej w Meksyku, narażając swoje życie, ukrywała prześladowanych kapłanów w szpitalu. Opiekowała się i dawała jedzenie również ofiarom wojny mieszkającym lub ukrywającym się w okolicy szpitala. Opatrywała rannych i leczyła chorych.

Zmarła w opinii świętości, kochana przez bogatych i biednych.

Siostry zgromadzenia działają dziś w 22 ośrodkach m.in. w Peru, Meksyku czy we Włoszech.

Beatyfikował ją papież Jan Paweł II 25 kwietnia 2004.

Nowi pośrednicy u Boga

Antonio Primaldo oraz 800 męczenników z Otranto

Męczennicy z Otranto to największa grupa wyniesiona razem na ołtarze. To wzór osób dla których wiara i honor były na pierwszym miejscu. Nie chcieli wyrzec się wiary w Chrystusa i przejść na islam – dlatego też zginęli z rąk Turków.

Małe miasteczko we Włoszech – Otranto zostało w lipcu 1480 roku zaatakowane przez armię turecką.

Mieszkańcy bronili się zaciekle, ale niestety byli zmuszeni się poddać. Przez trzy dni bez przerwy Turcy grabili i niszczyli miasto. Kobiety i dzieci zostali niewolnikami. Rozkazem uwięziono wszystkich mężczyzn w wieku powyżej 15 lat, a było ich około ośmiuset.

Turecki dowódca zażądał, by przyjęli islam i zaparli się Chrystusa. W przeciwnym razie zostaną zabici. Na czele więźniów stanął rzemieślnik Antonio Primaldo. Oświadczył on tureckiemu dowódcy, że wolą umrzeć niż wyrzec się swojej wiary.

Rozkazem, po 50 mężczyzn w grupie, wywożono ich na pobliskie wzgórze i ścinano. Ich rodziny były zmuszane do oglądania tej zbrodni.

Pierwszym, który został ścięty był Antonio Primaldo. Ponoć jego ciało pozostało w pozycji pionowej aż do śmierci ostatniej ofiary z Otranto.

Rok po tragicznych wydarzeniach odkryto, że ciała pochowanych są bez oznak rozkładu. Uznano to jako znak i przeniesiono je do katedry.

Relikwie mężczyzn znajdują się zarówno w Otranto, jak i w kilku innych kościołach we Włoszech. Pobliskie wzgórze, na którym zgładzono męczenników zostało później nazwane Świętym Wzgórzem.

Za ich wstawiennictwem został uznany cud – uzdrowienie włoskiej zakonnicy chorej na raka.

Klemens XIV beatyfikował ich w 1771 roku, natomiast Benedykt XVI w 2007 roku uznał oficjalnie męczeństwo błogosławionych.

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >