ŚWIĘCI

Archanioł Rafał. Anioł, który udawał człowieka

Ze względu na rolę jaką odegrał w Księdze Tobiasza, Rafał został uznany za patrona aptekarzy, lekarzy, pacjentów, a także emigrantów, pielgrzymów, uchodźców, podróżników i żeglarzy.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jego imię (po hebrajsku Rafa-El) można przetłumaczyć jako „Bóg [El] uzdrawia”. Rafał to uzdrowiciel, który mocą Boga dokonuje uzdrowień na duszy i na ciele. Rafał pojawia się tylko w jednej biblijnej księdze, którą protestanci zaliczają do apokryfów i nie uważają za natchnioną część Pisma Świętego. Chodzi o Księgę Tobiasza. Innymi słowy, dla protestantów Rafał nie jest aniołem biblijnym, a dla katolików wprost przeciwnie.

Celem Księgi Tobiasza jest pokazanie, że opatrzność Boża czuwała również nad Izraelitami przebywającymi na wygnaniu w Asyrii (VIII w. przed Chr.). Jest piękną i budującą opowieścią biblijną, pełną niezwykłych przygód. Pouczenia religijne mieszają się w niej z ówczesnym folklorem i ludowymi wierzeniami.

Archanioł Rafał i Tobiasz / Wikipedia

Księga opisuje jak w tym samym czasie, ale w bardzo odległych od siebie miejscach, dwóch ludzi poprosiło Boga o rychłą śmierć. Był to stary pobożny Żyd Tobiasz osiedlony w Niniwie, który utracił wzrok oraz młoda dziewczyna Sara, mieszkająca wraz z ojcem Raguelem w Ekbatanie. Miała ona już siedmiu mężów, ale w noc poślubną wszyscy, zanim zdążyli skonsumować małżeństwo, byli zabijani przez demona Asmodeusza (o ewidentnie perskiej proweniencji). Nie wiadomo, czemu Asmodeusz przyczepił się akurat do Sary, ponieważ Księga tego nie wyjaśnia. W każdym razie nieszczęsna dziewczyna była bliska popełnienia samobójstwa, ponieważ obarczano ją winą za czyny demona. Bóg, słysząc modlitwę starego Tobiasza i Sary, wysłał osobiście anioła z misją, aby z tych dwóch nieszczęść wyprowadził dobro: „I tej godziny modlitwa obojga została wysłuchana wobec majestatu Boga. I został posłany Rafał, aby uleczyć obydwoje: Tobiasza, aby mu zdjąć bielmo z oczu, tak, aby oczyma swymi znowu oglądał światło Boże, i Sarę, córkę Raguela, aby ją dać Tobiaszowi, synowi Tobiasza, za żonę i odpędzić od niej złego ducha Asmodeusza, ponieważ Tobiaszowi przysługuje prawo otrzymać ją w dziedzictwie przed wszystkimi, którzy ją pragną poślubić” (Tb 3, 16-17).

Co jednak najciekawsze, anioł wysłany przez Boga przez długi czas udawał człowieka i działał incognito. Kiedy pozbawiony środków do życia Tobiasz wysłał swojego syna – Tobiasza – po pieniądze zdeponowane w Medii, potrzebny był temu młodemu chłopakowi bardziej doświadczony towarzysz w długiej i niebezpiecznej podróży. Został nim właśnie Rafał, który przybrał postać ich krewnego Azariasza. „I poszedł Tobiasz poszukać człowieka, który wyruszy razem z nim do Medii, a będzie znał drogę. A gdy wyszedł, spotkał stojącego przed sobą anioła Rafała, a nie wiedział, że jest to anioł Boży” (Tb 5,4). Wszyscy stykający się z tym aniołem, podającym się za Azariasza, widzieli go tak, jak każdego innego człowieka. Można z tego wyciągnąć wniosek, że aniołowie (przynajmniej niektórzy) potrafią doskonale udawać ludzi. Rafał przez wiele tygodni był towarzyszem podróży Tobiasza (jako Azariasz) i ani razu nie podejrzewano, że nie jest on człowiekiem. Dlatego w Liście do Hebrajczyków czytamy: „Gościnności nie zapominajcie; dzięki niej bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli” (Hbr 13, 2).

Tobiasz i Rafał zaprzyjaźnili się podczas wędrówki i przeżyli razem różne przygody. Pewnego razu młodzieniec wszedł do rzeki Tygrys, aby umyć nogi i został zaatakowany przez rybę. Anioł polecił mu ją złapać, rozciąć i wyjąć z jej wnętrzności żółć, serce i wątrobę (Tb 6,1-5), następnie wyjaśnił, że można z nich sporządzić lekarstwo pomocne do przepędzenia złego ducha. Serce i wątrobę ryby (położone na żarze, np. na rozpalonych węgielkach) należało wykorzystać jako kadzidło do okadzenia osoby nękanej przez demona, natomiast żółć nadawała się do namaszczenia pokrytych bielmem oczu chorego (Tb 6,7-9). Po przybyciu do Ekbatany Azariasz nakłonił młodzieńca, aby zainteresował się Sarą. Uspokoił go też, że nie musi się lękać śmierci, jeśli postąpi według jego instrukcji. Kiedy nadszedł moment nocy poślubnej z Sarą, Tobiasz – zgodnie z radą Rafała-Azariasza – umieścił  serce oraz wątrobę złowionej wcześniej ryby na rozżarzonych węglach (Tb 8,2), a smród palonych wnętrzności ryby spowodował paniczną ucieczkę demona aż do Górnego Egiptu, gdzie w mgnieniu oka udał się także Rafał, aby go związać i unieszkodliwić (Tb 8, 2-3). Z apokryficznego utworu pt. Księga Henocha Etiopska wiemy, że miał doświadczenie w takich akcjach, bo jeszcze w czasach przedpotopowych związał zbuntowanego anioła Azazela i uwięził go pod pustynią Dudael (HenEt 10, 5-7).

Oczywiście błędem byłoby doszukiwanie się w instrukcji, jakiej udzielił Rafał, jakiejś uniwersalnej recepty na radzenie sobie z demonami. Biblijny fragment raczej nie zachęca do tego, aby na wszelki wypadek trzymać rybę i poprzez spalenie jej wątroby i serca przepędzać złego ducha. Zresztą nie wiemy jaka to była ryba, choć osobiście obstawiałbym mangara. Możemy domniemywać, że Asmodeusza wypędził tak naprawdę posłany przez Boga anioł Rafał. Największe znaczenie miała pełna zaufania modlitwa do Jahwe jako jedynego Wybawcy (Tb 8, 4-8), a spalenie wątroby i serca ryby było prawdopodobnie tylko gestem, który miał uspokoić Tobiasza. Z pewnością nie należy doszukiwać się tutaj jakiegoś magicznego rytuału. Ludzie potrzebują po prostu czasem pewnych namacalnych znaków.

Scena pokonania Asmodeusza przez Rafała została ukazana na obrazie „Tobiasz i Sara z Archaniołem” holenderskiego malarza Jana Steena (ok. 1660). Po lewej stronie widzimy na nim parę małżonków, klęczących obok małżeńskiego łoża i pogrążonych w modlitwie, natomiast po prawej archanioł Rafael pęta łańcuchem jaszczuropodobnego stwora o wyglądzie bazyliszka odurzonego wonią palonych wnętrzności ryb.

Dzięki pomocy Rafała Tobiasz zyskał żonę, a później nasmarowanie żółcią oczu przywróciło wzrok jego ojcu (Tb 11,11). Rzekomy Azariasz ujawnił swą anielską tożsamość dopiero po zakończeniu misji, oznajmiając zdumionej rodzinie: „Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12,15). Wyjaśnił także kwestie, które mogły budzić wątpliwości, na przykład spożywanie przez niego posiłków, było tylko złudzeniem: „Nie widzieliście, żebym co jadł, bo w istocie mieliście tylko widzenie” (Tb 12,19).

Misja Rafała miała charakter uzdrowicielski, zgodnie ze znaczeniem jego imienia. W związku z tym, pojawiły się hipotezy, że Aniołem Pańskim, który według wierzeń ludowych zstępował i poruszał wodę w sadzawce Bethezda (J 5, 1-4), był właśnie Rafał, ponieważ wierzono, że obmycie się wodą w momencie poruszenia tafli, przynosi uzdrowienie z nękających ciało dolegliwości. Osobiście nie wydaje mi się to prawdopodobne.

Ze względu na rolę jaką odegrał w Księdze Tobiasza, Rafał został uznany za patrona aptekarzy, lekarzy, pacjentów, a także emigrantów, pielgrzymów, uchodźców, podróżników i żeglarzy. O dziwo, nie jest patronem tych, którzy zajmują się rybołówstwem, choć w sumie mógłby, zwłaszcza, że w ikonografii często przedstawiany jest jako trzymający rybę lub stojący na rybie.

 


MODLITWA DO ŚW. RAFAŁA ARCHANIOŁA


 

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >
ŚWIĘCI

Archanioł Gabriel. Ambasador Pana Boga

Ze względu na swoją misję posłańca Gabriel został uznany za szczególnego opiekuna dyplomatów, listonoszy oraz (co ciekawe)… filatelistów. Został także oficjalnie ogłoszony patronem telekomunikacji i tzw. środków masowego przekazu. Jego imię nosi także... jeden z trzech serwerów, na których umieszczone są internetowe strony Stolicy Apostolskiej.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jego imię (po hebrajsku Gabri-El) można przetłumaczyć jako „Mąż Boży”, „Bohater Boży” albo „Bóg jest mocą”.

Według apokryficznej Księgi Henocha Gabriel został posłany przez Boga, aby wywołać wojnę między potomkami grzesznych aniołów: „Pan powiedział do Gabriela: Wystąp przeciwko bękartom i rozpustnikom i przeciwko synom nierządu i zgładź synów nierządu i synów czuwających z pośrodku ludzi. Odeślij ich, poślij ich jednego przeciwko drugiemu, niech się wygubią w bitwie, bo długość dni nie będzie im dana. Będą cię oni wszyscy prosić, bo spodziewają się życia wiecznego i że każdy z nich będzie żył pięćset lat”. (Hen 10, 13). Gabriel określony jest także jako „jeden ze świętych aniołów, któremu podlega raj, węże i Cherubini” (Hen 20, 7). Są to jednak informacje z apokryfu, a więc księgi, której nie uznajemy za natchnioną.

Jeśli natomiast chodzi o Biblię, po raz pierwszy spotykamy go w Księdze Daniela, której akcja rozgrywa się podczas niewoli babilońskiej. Po wizji barana i kozła oszołomiony prorok Daniel, nie rozumiejący sensu tego, co zobaczył, otrzymał pomoc od anioła, którym okazał się właśnie Gabriel: Oto stanął przede mną ktoś o wyglądzie mężczyzny, i usłyszałem głos ludzki nad [rzeką] Ulaj, który wołał tymi słowami: “Gabrielu, wyjaśnij mu widzenie!”. Podszedł więc on do miejsca, gdzie stałem, a gdy przybył, przeraziłem się i padłem na twarz. I powiedział do mnie: “Wiedz, człowieku, że widzenie odnosi się do czasów ostatecznych”. Gdy on ze mną rozmawiał, padłem oszołomiony twarzą ku ziemi, wtedy dotknął mnie, postawił mnie na nogi i powiedział: “Oto oznajmię ci, co ma nastąpić przy końcu gniewu, bo widzenie dotyczy końca czasów”… (Dn 8, 15-16). W następnym rozdziale czytamy opis drugiego spotkania Daniela z wysłannikiem Boga: Gdy więc jeszcze wymawiałem słowa modlitwy, mąż Gabriel, którego spostrzegłem przedtem, przybył do mnie, lecąc pospiesznie około czasu wieczornej ofiary. Przybył, rozmawiał ze mną i powiedział: “Danielu, wyszedłem teraz, by ci dać całkowite zrozumienie. Gdy zacząłeś swe błagalne modlitwy, wypowiedziano słowo, ja zaś przybyłem, by ci je oznajmić. Ty jesteś bowiem <mężem> umiłowanym. Przeniknij więc słowo i zrozum widzenie” (Dn 9,20-27). Następnie Gabriel wyjaśnił prorokowi niezbyt jasną przepowiednię Jeremiasza o „siedemdziesięciu tygodniach” i zapowiedział zbawienie, jakie dokona się przez Władcę-Pomazańca (Dn 9,21-22; Jr 25,11 n). Prawdopodobnie opis anioła, którego Daniel spotkał nad brzegiem rzeki Tygrys, również dotyczy Gabriela: podniosłem oczy i patrzałem: Oto [stał] pewien człowiek ubrany w lniane szaty, a jego biodra były przepasane czystym złotem, a ciało zaś jego było podobne do tarsziszu, jego oblicze do blasku błyskawicy, oczy jego były jak pochodnie ogniste, jego ramiona i nogi jak błysk polerowanej miedzi, a jego głos jak głos tłumu (Dn 10, 5-6). Anioł wyjaśnił, że przez 21 dni przeszkadzał mu książę królestwa Persów (czyli duch opiekuńczy narodu perskiego) i skuteczna okazała się dopiero pomoc opiekuna narodu wybranego, czyli Michała (Dn 10, 12-13). Uchyliwszy rąbka tajemnicy na temat takich właśnie rozgrywek wśród niebiańskich bytów, anioł udzielił kolejnych obszernych wyjaśnień na temat tego, co przyniesie przyszłość i jakie będą losy światowych imperiów.

Archanioł Gabriel i Zachariasz / Wikipedia

Po raz kolejny Gabriel pojawia się dopiero w Nowym Testamencie. Według Ewangelii św. Łukasza, Gabriel został posłany do kapłana Zachariasza, aby zwiastować narodziny Jana Chrzciciela (Łk 1,11-20). Ukazał się mu podczas wieczornej ofiary kadzenia wewnątrz świątyni jerozolimskiej nieopodal ołtarza kadzenia. Zachariasz powątpiewał jednak, że faktycznie narodzi się mu syn. Przypomniał niebiańskiemu wysłannikowi podeszły wiek swój i swojej żony oraz jej bezpłodność przez wszystkie te lata. Dopiero w tym momencie posłaniec Boga przedstawił się, mówiąc: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem” (Łk 1,5-24), aby uświadomić Zachariaszowi, czyje słowa kwestionuje, a następnie zapowiedział, że kapłan będzie niemy, aż radosna nowina się wypełni. Skoro wątpił w słowa anioła (a co za tym idzie w moc Boga), miał teraz czas, aby to dokładnie i w ciszy przemyśleć. W pewnym sensie został wysłany na przymusowe wewnętrzne rekolekcje. Jak widać aniołowie również mogą odczuwać coś na podobieństwo rozdrażnienia.

Sześć miesięcy później Gabriel udał się do Maryi, młodej dziewczyny z Nazaretu (Łk 1,26-38), gdyż został wybrany na zwiastuna najważniejszego wydarzenia w dziejach zbawienia, na ambasadora niewysłowionej tajemnicy Wcielenia.

Jeszcze całkiem niedawno wierni trzy razy dziennie odkładali swe zajęcia, aby kontemplować tę tajemnicę w modlitwie „Anioł Pański”, zaczynającej się od słów „Angelus Domini nuntiavit Mariae et concepit de Spiritu Sancto” („Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi i poczęła z Ducha Świętego”).  Istnieje kolęda, która zaczyna się słowami: „Archanioł Boży Gabryel, Posłan do Panny Maryi, Z Majestatu Trójcy świętej Tak sprawował poselstwo k’Niej:  Zdrowaś Panno, łaskiś pełna!  Pan jest z Tobą, to rzecz pewna”.

W scenie zwiastowania jest coś fascynującego. Jakkolwiek aniołowie nie raz objawiali się ludziom, aby przekazać im orędzie, a także aby zapowiadać narodziny wybrańców Boga, ta anielska misja nie miała precedensu. Była jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna.

W scenie zwiastowania jest coś fascynującego. Jakkolwiek aniołowie nie raz objawiali się ludziom, aby przekazać im orędzie, a także aby zapowiadać narodziny wybrańców Boga, ta anielska misja nie miała precedensu. Była jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna. Tym razem narodzić miał się nie jakiś bohater narodu wybranego, czy też prorok, ale sam Bóg. To był moment, w którym zogniskowała się cała historia wszechświata. Żydowska nastolatka, żyjąca w małej miejscowości gdzieś na prowincji, została poproszona przez potężnego niebiańskiego wojownika, aby zgodziła się zostać matką samego Boga.

Gabriel pozdrawia Maryję, wzywając do radości (to znaczy dosłownie greckie „chaire” – „raduj się”), nazywa „Pełną łaski”, a później wypowiada formułę: „Pan jest z tobą”, która pojawia się zwykle w Piśmie Świętym, gdy człowiek ma wykonać jakieś szczególnie trudne zadanie i zapewnia się go o specjalnej pomocy Bożej, która umożliwi mu jego wykonanie. Maryja otrzymuje w chwili zwiastowania najwznioślejsze, ale i najtrudniejsze zadanie w całej historii ludzkości. Ma zostać matką Zbawiciela, a to oznacza, że „Pan będzie z nią” także w całkiem niezwykły i niespotykany wcześniej sposób. Przez dziewięć miesięcy będzie w jej łonie rozwijał się jako dziecko.

Nie potrafimy sobie wyobrazić, czym było dla Gabriela to spotkanie z przyszłą Matką Boga. Boga, który przecież powołał go do istnienia i któremu służył od zarania wszechświata. W dialogu utrwalonym przez Łukasza widać jednak (pomiędzy wierszami) ogromną pokorę tego potężnego anioła wobec Maryi. Odpowiada na jej pytania, zwraca się do niej z wielkim szacunkiem i wyraźnie uznaje jej niezwykłość. Zauważyli to także malarze, próbujący wyobrazić sobie ową scenę. Na wielu wizerunkach anioł klęczy przed Maryją (a więc człowiekiem!), pochyla przed nią głowę albo patrzy z uniżeniem. Zazwyczaj po ukazaniu się anioła, to ludzie spontanicznie padali na kolana przed istotą nadprzyrodzoną. Tu jest inaczej. Inaczej też przebiega samo „spotkanie” z aniołem. W zachowaniu Gabriela jest jakaś delikatność, a może nawet… onieśmielenie i zachwyt. Wystarczy sobie przypomnieć, jak różny jest opis zwiastowania Zachariaszowi narodzin Jana Chrzciciela.

 

Leonardo da Vinci “Zwiastowanie” / Wikipedia

 

Znakomicie zagrał to Mariusz Bonaszewski, odtwórca roli archanioła Gabriela w przedstawieniu telewizyjnym „Pastorałka” Leona Schillera w reżyserii Laco Adamika.

Niewiele wiemy na temat wewnętrznego życia aniołów, ale o uczuciach Gabriela w chwili zwiastowania, próbuje mówić urzekający wiersz Rainera Maria Rilkego, pochodzący z „Księgi obrazów” (Das Buch der Bilder), wiersz, w którym wielka teologia spotyka się z wielką poezją:

 

„…cudowne są i błogo-

sławione twe ręce przez niego.        

U żadnej z niewiast tak wychylone

nie dojrzewają pod takim powiewem:

ja jestem rosą, ja dniem wionę,

ale ty jesteś drzewem.

Zmęczyłem się dalekim lotem,

wybacz, nie pomnę w końcu,

co On, ogromny, w stroju złotym

siedząc jak w wielkim słońcu,

kazał zwiastować tobie, marząca

(ja tu zmyliłem prawe z lewem).

Patrz: jestem wieść zaczynająca,

ale ty jesteś drzewem.

Rozpiąłem skrzydła swe ku dniom

najodleglejszym, gdym wzlatał;

teraz przepełnia twój mały dom

moja ogromna szata.

A jednak czujesz swą samotność

jak nigdy; czy widzisz mnie, nie wiem;

bom jest jak powiew, co gaju dotknął,

ale ty jesteś drzewem.

Anioły wszystkie trwożą się tak,

już samych siebie niepomne:

nigdy pragnienie nie było tak

niepewne i tak ogromne.

I może wkrótce cię poruszy

coś, czego w snach się spodziewasz.

Bądź pozdrowiona, widzę w duszy:

gotowa już: dojrzewasz.

Tyś mi jak wielka brama była,

która się wnet otworzy.

Tyś ucho ku mnie nakłoniła

i moja pieśń się zagubiła

w tobie jak w wielkim borze.

Tak sen z tysiąca jednej nocy

spełniłem tobie moim śpiewem.

Bóg spojrzał na mnie: i olsnął patrzący

Ale ty jesteś drzewem”.

(tłum. Mieczysław Jastrun)

 

Słowa te, włożone przez poetę w usta anioła, są nie tyle przekazem tajemnicy, która stanie się udziałem Najświętszej Maryi Panny, co raczej wyrazem zachwytu anioła nad samą Maryją. Anioł jest poruszony i zachwycony, zwracając się do Tej, którą nazywa „drzewem” (nawiązując do drzewa życia w Raju), a określenie to wraca jak refren pieśni.

W opowiadaniu Vladimira Volkoffa „Anielskie poszukiwania” Gabrielem wstrząsa świadomość, że wszystko to było przygotowane od zarania świata: „Kiedy Bóg stworzył pierwszą kobietę (jak mówiły owe księgi), czyż nie odczuwał wraz z każdym gestem swych artystycznych dłoni, że stwarza przodkinię swojej matki i czy nie dlatego obiecał jej zwycięstwo nad wężem? Na myśl, że w ten oto sposób Bóg modelował swoją własną matkę, anioł wzruszył się i wszystko zaczęło mu się powoli rozjaśniać – jak wtedy, gdy chmury z wolna odsłaniają gwiezdne konstelacje” (V. Volkoff, Kroniki anielskie, tł. Beata Biały, Dębogora 2007 s. 145). Anioł z opowiadania Volkoffa dostrzega obraz Matki Bożej w opowieści o arce Noego, w drabinie łączącej Niebo i Ziemię, w opowieści o morzu, które się rozstąpiło, w arce przymierza, w wieży wybudowanej na Syjonie… Wszędzie widzi zapowiedź Matki Bożej i zaczyna rozumieć, że aby mogła narodzić się dziewczyna, która zgodzi się zostać Matką Boga, która po prostu powie „Nich mi się stanie według słowa Twego”, konieczne było najpierw stworzenie narodu żydowskiego i mozolne prowadzenie go przez 2 tysiące lat.

Warto zauważyć, że Archanioł Gabriel jest cytowany wielokrotnie każdego dnia i na całym świecie, w praktycznie wszystkich językach. Pierwsza część modlitwy „Zdrowaś Maryjo” to przecież właśnie jego słowa, powtarzane przez katolików. Co prawda, w sensie ścisłym jest to cytat z Ewangelii według św. Łukasza, ale Ewangelista przypisał przecież te zdania Gabrielowi, więc należy uznać, że cytujemy archanioła. Wypada także wspomnieć o ogromnej ilości utworów muzycznych, noszących tytuł „Ave Maria”, a skomponowanych do słów „Pozdrowienia anielskiego”. Temat ten podejmowali tacy kompozytorzy jak Franciszek Schubert, Charles Gounod, Gaetano Donizetti, Franciszek Liszt, Stanisław Moniuszko i wielu, wielu innych.

Ze względu na swoją misję posłańca Gabriel został uznany za szczególnego opiekuna dyplomatów, listonoszy oraz (co ciekawe)… filatelistów (czyli tych, którzy zbierają znaczki pocztowe). Został także oficjalnie ogłoszony patronem telegrafu, telefonu, radia i telewizji, czyli ogólnie mówiąc telekomunikacji i tzw. środków masowego przekazu. Na patrona Internetu niestety nie załapał się (tę funkcję pełni św. Izydor z Sewilli), ale za to jego imię nosi jeden z trzech serwerów, na których umieszczone są internetowe strony Stolicy Apostolskiej.

Jako ciekawostkę dodam, że Gabriel jest obecny również w wierzeniach arabskich, gdzie pojawia się jako Dżibril. Jak podaje muzułmańska tradycja, w 610 r. podczas nocnych rozmyślań na górze Hira w okolicach Mekki, do Mahometa przybył anioł Dżibril i wydał polecenie, które po arabsku brzmiało: „Ikra!” (Recytuj!). Mahomet nie wiedział, co ma recytować, a podduszony przez anioła, który ścisnął go w pasie, wyznał, że właściwie to nie umie czytać. Wówczas Dżibril wyrecytował ponoć słowa, które zostały później zapisane jako początek sury 96: „Głoś w imię twego Pana, który stworzył! Stworzył człowieka z grudki krwi zakrzepłej! Głoś!” (Sura 96,1). Przerażony Mahomet uciekł do domu i opowiedział o całym wydarzeniu Chadidży, swojej żonie. Ta zaprowadziła go do kuzyna, Waraki ibn Nawfala, który był nestoriańskim duchownym. Uznał on, że do Mahometa przybył anioł Gabriel, ten sam, o którym wspomina chrześcijańska Biblia. Od tego czasu – jak utrzymuje muzułmańska tradycja – objawienia i wizje powtarzały się ze zmienną regularnością przez ponad dwadzieścia lat, aż do śmierci Mahometa w 632 r. Istotna była nie tylko treść, jaką Mahomet rzekomo otrzymywał od anioła Dżibrila, ale nawet tempo i sposób poruszania językiem. Anioł miał przekazać mu siedem sposobów recytacji Koranu, które funkcjonują do dziś.

 Trudno wymienić wszystkie literackie i filmowe kreacje archanioła Gabriela. Mógłby to być temat na książkę. Wspomnę więc tylko, że Jean d’Ormesson, francuski pisarz, dziennikarz i członek Akademii Francuskiej, napisał bardzo interesującą powieść pt. „Raport Gabriela” (Le Rapport Gabriel, 1999), według której zmęczony niewdzięcznością ludzi Bóg chciał okazać im swój gniew, ale Gabriel, jeden z najlepszych agentów Boga, nazwany niebiańskim Jamesem Bondem, błagał swego szefa, aby okazał ludzkości litość. W tej sytuacji Stwórca posłał swego ulubionego anioła na Ziemię, aby ich obserwował, a potem przekazał Mu pełny raport, na podstawie którego rozstrzygnie, czy warto nadal zajmować się ludźmi. Po wysłuchaniu raportu, przedłożonego Bogu przez Gabriela, Stwórca postanowił, że zamiast położyć kres ich panowaniu, skończy ze swoim panowaniem. W obliczu pychy ludzi, którzy odeszli od Boga, uznał, że najlepiej zrobi, jeśli sam odejdzie. Piękna poetycka powieść o kondycji człowieczeństwa.

Niestety dla większości konsumentów kultury popularnej najbardziej zapadającą w pamięć kreację archanioła Gabriela stworzył pewnie Christopher Walken w filmach z cyklu „Armia Boga”, gdzie został ukazany przewrotnie jako… czarny charakter. Christopher Walken, aktor o charakterystycznej urodzie, która zapewniła mu głównie role psychopatów, również archaniołowi Gabrielowi nadał rys postaci psychopatycznej i zdeprawowanej. W pierwszej części Gabriel jest sfrustrowany i zazdrosny o miłość Boga, sam bowiem gardzi ludźmi, nazywając ich konsekwentnie „gadającymi małpami”. Swój bunt tłumaczy tym, że leży mu na sercu dobro „jego rodziny” i ma tu na myśli społeczność aniołów. Na pytanie, dlaczego to wszystko robi, odpowiada: „Nie będę się kłaniał człowiekowi. Nie ustąpię swojego miejsca gadającej małpie. Choćbym miał postawić w płomieniach całe Niebo”. I dodaje: „Chcę, żeby było tak jak kiedyś…gdy to nas kochał najbardziej”. Słowa te nie budziłyby zdziwienia w ustach Szatana, ale wypowiadane przez archanioła Gabriela, powiernika największych tajemnic i wysłannika Boga, są po prostu szokujące. W trzeciej części „Armii Boga” (The Prophecy 3: The Ascent) Gabriel, od jakiegoś czasu żyjący na ziemi jako kloszard, zmienia jednak zdanie na temat istot ludzkich i zaczyna je nawet darzyć sympatią. Generalnie fabuła jest dziwaczna i miejscami nielogiczna, co nie przeszkodziło, aby w pewnych kręgach cykl zyskał status kultowego. A my pozostańmy raczej przy biblijnej wizji Gabriela, którego imię zawiera przesłanie, że nasza siłą jest sam Bóg i z nim jesteśmy w stanie dokonać tego, co po ludzku wydaje się niemożliwe.

 


MODLITWA DO ŚW. GABRIELA


 

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap