video-jav.net

Od lektyki do tramwaju. Bóg objawia się w konkretach

Jeden dzień, a tak wiele przesłań, nastrojów, symboli. Wszechstronność papieża Franciszka przejawia się właśnie w tym, że z medytacji potrafi płynnie przejść w dialog z setkami tysięcy młodych. Obok skromnego spotkania z pojedynczym człowiekiem, potrafi zawładnąć tłumem

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Poranne spotkanie w skromnym kościele sióstr Wizytek, przejazd do szpitala, w którym być może swoje ostatnie chwile spędza kard. Franciszek Macharski. Następnie Jasna Góra – wzrok w milczeniu wpatrzony w oblicze Madonny, a później msza z okazji rocznicy 1050 chrztu Polski. Ogromny, wręcz nieprzebrany tłum, ale nastrój nadal poważny. Homilia delikatna, maryjna. W końcu to „Ona jest schodami, które przemierzył Bóg, aby zejść do nas i stać się bliskim i konkretnym (…)”. Ta bliskość jest motywem przewodnim całej wizyty w Polsce, co z dnia na dzień coraz lepiej widać. Czwartek podzielony był zresztą na dwa wymiary owej bliskości – z naszym narodem, który świętuje swój jubileusz i z Kościołem powszechnym, który jak powiedział papież: „Na tej uświęconej polskiej ziemi chce być zawsze młody miłosierdziem”. Siłą rzeczy najpierw Jasną Górę, a później Kraków obserwowałem tym razem w telewizji, od przejazdu tramwajem na Błonia komentując wydarzenia na żywo w TVP. To co uderzyło mnie i innych zaproszonych gości to fakt, jak niesamowicie zmieniło się oblicze Franciszka od momentu, w którym wsiadł do pomalowanego w barwy Watykanu „Tram del Papa”. Pierwszy dzień wizyty – poważny, państwowy i refleksyjny, wczoraj zamienił się w celebrację radości. Oba te porządki są wierze potrzebne, na oba jest czas i miejsce.

 

IMG_3707

fot. Marcin Makowski

 

Nie mam wątpliwości, że ten symboliczny przejazd z dziećmi niepełnosprawnymi, miał właśnie wymiar konkretności Boga. Wystarczy tylko pomyśleć jaką drogę przeszło papiestwo – od lektyki do tramwaju! Każdy czas ma swoje formy przekazywania dobrej nowiny, a Franciszek jest właśnie tym następcą św. Piotra, który umie czytać znaki czasów. Im bliżej Błoń, tym bardziej jego twarz się rozpromieniała, jakby czerpał siłę z tych młodych, którzy ustawili się na drodze przejazdu. To, co się działo później, trudno mi nawet opisać. Fantastyczny kontakt z tłumem, wciąganie go w dialog. „Czy Chrystusa można kupić w sklepie?”. „Nie” – krzyczały setki tysięcy gardeł. „Powtórzcie za mną: Miłosierdzie”. I owo miłosierdzie niosło się echem po Krakowie. Pomimo deszczu i kiepskiej pogody, było gorąco jak w Rio. Wtedy również papież mówił do młodych, aby nie bali się poświęcić innym, aby nie zmarnowali życia. Nawiązywał do piłki nożnej i do konieczności grania w ataku. Tym razem zagadywał: „Czy chcecie rzucić ręcznik na ring zanim rozpoczniecie walkę?”. Człowiek, który mógłby być naszym dziadkiem, mówił, jakby miał 30 lat. O młodych, którzy się za wcześnie zestarzeli i o tych, którzy chcąc „chwytać życie”, uciekają w oszołomienie. A Kościół ma do zaproponowania trzecią drogę – radości, która ma swoje źródło w miłości Boga. Boga, który jest ojcem w obliczu kryzysu ojcostwa i autorytetów.

 

IMG_3717

fot. Marcin Makowski

 

W dużej mierze właśnie wokół wyzwań młodości obracał się wczorajszy wieczór. Wystąpienie w oknie na Franciszkańskiej 3 było spontaniczne, żywiołowe – takie, jak zapamiętaliśmy je z wizyt Jana Pawła II. Oczywiście, bo trzeba o tym cały czas przypominać, powaga i radość idą ze sobą w parze. Wspomnienie o zmarłym wolontariuszu ŚDM uzupełniło czwartkowy dialog z młodymi. Na tym właśnie polega uniwersalizm chrześcijaństwa, że żadna strata nie jest ostateczna, a żadne poświęcenie nie idzie na marne. Z tego faktu potrafimy przejść od refleksji, do nadziei, a po niej następuje entuzjazm. Tego ostatniego było z resztą pełno. Niezwykle podobały mi się słowa Franciszka o banalnie prostych słowach, które zmieniają nasze relacje. Proszę, dziękuję, przepraszam. Gdzie temu do teologii Benedykta XVI – ktoś może zapytać. Ale to jest właśnie konkret, który w konwencji nieformalnego dialogu najgłębiej porusza serca. Czy dziękuję moim bliskim? Jak odnoszę się do żony, męża? Małżeństwo było również ważnym wątkiem, który nie został zaznaczony w sposób oderwany od życia. Franciszek wie, że w obliczu współczesnego świata to jest odważny krok – powiedzieć komuś, że się z nim będzie na zawsze. Ale to krok piękny, i za niego trzeba ludziom dziękować. Dzisiaj małżeństwo staje się w sekularnym świecie wymiarem symbolu wierności.

 

IMG_3763

fot. Marcin Makowski

 

Do domu ze studia na dachu hotelu Kossak, z którego rozciągała się panorama na cały Kraków wracałem dokładnie w momencie, w którym z Błoń na resztę miasta rozlewały się tłumy wiernych. Myślałem, że ich entuzjazm już mi się przeje, w końcu ile można się zachwycać flagami, śpiewem i religijną fiestą? Nic z tych rzeczy, to się po prostu nie nudzi, bo źródło tej radości nie może się wyczerpać. Wtedy właśnie, trochę w żartach pomyślałem, że już chyba nigdy czegoś podobnego nie zobaczę, a Światowe Dni Młodzieży to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się Krakowowi od czasu Hołdu Pruskiego i Jana Pawła II. I że każda chwila i miejsce staje się w tym tygodniu wyjątkowe. Przed samym domem, wstąpiłem na chwilę do mojej parafii, kościoła św. Szczepana. W skupieniu i przy delikatnym śpiewie trwała tam modlitwa Taize. To była klamra tamtego dnia. Po radości, skupienie. Obie te rzeczy muszą iść ze sobą w parze.

 

IMG_3760

fot. Marcin Makowski

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik "Dziennika Gazety Prawnej" - wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, "Rzeczpospolitej", "Tygodnika Powszechnego" i Stacji7. Prowadzi program "Nocna Zmiana" w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Franciszek odwiedził szpital w Prokocimiu [galeria]

Chciałbym zatrzymać się trochę przy każdym chorym dziecku, przy jego łóżku, przytulić je jedno po drugim, posłuchać choćby przez chwilę każdego z was i razem milczeć w obliczu pytań, na które nie ma natychmiastowych odpowiedzi. I modlić się - mówił Papież na szpitalnym oddziale dziecięcym. Zobacz galerię zdjęć z jego wizyty!

Polub nas na Facebooku!

© Mazur/episkopat.pl

 


Przeczytaj przemówienie, które Franciszek wygłosił w szpitalu