Nasze projekty
Marcin Makowski

Od lektyki do tramwaju. Bóg objawia się w konkretach

Jeden dzień, a tak wiele przesłań, nastrojów, symboli. Wszechstronność papieża Franciszka przejawia się właśnie w tym, że z medytacji potrafi płynnie przejść w dialog z setkami tysięcy młodych. Obok skromnego spotkania z pojedynczym człowiekiem, potrafi zawładnąć tłumem

Reklama

Poranne spotkanie w skromnym kościele sióstr Wizytek, przejazd do szpitala, w którym być może swoje ostatnie chwile spędza kard. Franciszek Macharski. Następnie Jasna Góra – wzrok w milczeniu wpatrzony w oblicze Madonny, a później msza z okazji rocznicy 1050 chrztu Polski. Ogromny, wręcz nieprzebrany tłum, ale nastrój nadal poważny. Homilia delikatna, maryjna. W końcu to „Ona jest schodami, które przemierzył Bóg, aby zejść do nas i stać się bliskim i konkretnym (…)”. Ta bliskość jest motywem przewodnim całej wizyty w Polsce, co z dnia na dzień coraz lepiej widać. Czwartek podzielony był zresztą na dwa wymiary owej bliskości – z naszym narodem, który świętuje swój jubileusz i z Kościołem powszechnym, który jak powiedział papież: „Na tej uświęconej polskiej ziemi chce być zawsze młody miłosierdziem”. Siłą rzeczy najpierw Jasną Górę, a później Kraków obserwowałem tym razem w telewizji, od przejazdu tramwajem na Błonia komentując wydarzenia na żywo w TVP. To co uderzyło mnie i innych zaproszonych gości to fakt, jak niesamowicie zmieniło się oblicze Franciszka od momentu, w którym wsiadł do pomalowanego w barwy Watykanu „Tram del Papa”. Pierwszy dzień wizyty – poważny, państwowy i refleksyjny, wczoraj zamienił się w celebrację radości. Oba te porządki są wierze potrzebne, na oba jest czas i miejsce.

IMG_3707
fot. Marcin Makowski

Reklama
Reklama

Nie mam wątpliwości, że ten symboliczny przejazd z dziećmi niepełnosprawnymi, miał właśnie wymiar konkretności Boga. Wystarczy tylko pomyśleć jaką drogę przeszło papiestwo – od lektyki do tramwaju! Każdy czas ma swoje formy przekazywania dobrej nowiny, a Franciszek jest właśnie tym następcą św. Piotra, który umie czytać znaki czasów. Im bliżej Błoń, tym bardziej jego twarz się rozpromieniała, jakby czerpał siłę z tych młodych, którzy ustawili się na drodze przejazdu. To, co się działo później, trudno mi nawet opisać. Fantastyczny kontakt z tłumem, wciąganie go w dialog. „Czy Chrystusa można kupić w sklepie?”. „Nie” – krzyczały setki tysięcy gardeł. „Powtórzcie za mną: Miłosierdzie”. I owo miłosierdzie niosło się echem po Krakowie. Pomimo deszczu i kiepskiej pogody, było gorąco jak w Rio. Wtedy również papież mówił do młodych, aby nie bali się poświęcić innym, aby nie zmarnowali życia. Nawiązywał do piłki nożnej i do konieczności grania w ataku. Tym razem zagadywał: „Czy chcecie rzucić ręcznik na ring zanim rozpoczniecie walkę?”. Człowiek, który mógłby być naszym dziadkiem, mówił, jakby miał 30 lat. O młodych, którzy się za wcześnie zestarzeli i o tych, którzy chcąc „chwytać życie”, uciekają w oszołomienie. A Kościół ma do zaproponowania trzecią drogę – radości, która ma swoje źródło w miłości Boga. Boga, który jest ojcem w obliczu kryzysu ojcostwa i autorytetów.

IMG_3717
fot. Marcin Makowski

Reklama
Reklama

W dużej mierze właśnie wokół wyzwań młodości obracał się wczorajszy wieczór. Wystąpienie w oknie na Franciszkańskiej 3 było spontaniczne, żywiołowe – takie, jak zapamiętaliśmy je z wizyt Jana Pawła II. Oczywiście, bo trzeba o tym cały czas przypominać, powaga i radość idą ze sobą w parze. Wspomnienie o zmarłym wolontariuszu ŚDM uzupełniło czwartkowy dialog z młodymi. Na tym właśnie polega uniwersalizm chrześcijaństwa, że żadna strata nie jest ostateczna, a żadne poświęcenie nie idzie na marne. Z tego faktu potrafimy przejść od refleksji, do nadziei, a po niej następuje entuzjazm. Tego ostatniego było z resztą pełno. Niezwykle podobały mi się słowa Franciszka o banalnie prostych słowach, które zmieniają nasze relacje. Proszę, dziękuję, przepraszam. Gdzie temu do teologii Benedykta XVI – ktoś może zapytać. Ale to jest właśnie konkret, który w konwencji nieformalnego dialogu najgłębiej porusza serca. Czy dziękuję moim bliskim? Jak odnoszę się do żony, męża? Małżeństwo było również ważnym wątkiem, który nie został zaznaczony w sposób oderwany od życia. Franciszek wie, że w obliczu współczesnego świata to jest odważny krok – powiedzieć komuś, że się z nim będzie na zawsze. Ale to krok piękny, i za niego trzeba ludziom dziękować. Dzisiaj małżeństwo staje się w sekularnym świecie wymiarem symbolu wierności.

IMG_3763
fot. Marcin Makowski

Reklama

Do domu ze studia na dachu hotelu Kossak, z którego rozciągała się panorama na cały Kraków wracałem dokładnie w momencie, w którym z Błoń na resztę miasta rozlewały się tłumy wiernych. Myślałem, że ich entuzjazm już mi się przeje, w końcu ile można się zachwycać flagami, śpiewem i religijną fiestą? Nic z tych rzeczy, to się po prostu nie nudzi, bo źródło tej radości nie może się wyczerpać. Wtedy właśnie, trochę w żartach pomyślałem, że już chyba nigdy czegoś podobnego nie zobaczę, a Światowe Dni Młodzieży to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się Krakowowi od czasu Hołdu Pruskiego i Jana Pawła II. I że każda chwila i miejsce staje się w tym tygodniu wyjątkowe. Przed samym domem, wstąpiłem na chwilę do mojej parafii, kościoła św. Szczepana. W skupieniu i przy delikatnym śpiewie trwała tam modlitwa Taize. To była klamra tamtego dnia. Po radości, skupienie. Obie te rzeczy muszą iść ze sobą w parze.

IMG_3760
fot. Marcin Makowski

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite