Świąteczna samotność?

Pewnie są ludzie, którzy odczuwają ulgę na myśl, że świętowanie nie będzie pasmem posiłków przy stole pełnym bliższych i dalszych krewnych, z którymi relacje wyglądają różnie. Dla wielu jednak ograniczenia związane z pandemią wymuszą w tym czasie samotność. Czy rzeczywiście to będą najgorsze święta w historii?

Małgorzata Rybak
Małgorzata
Rybak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kiedy odpychamy od siebie swój lęk i smutek i zamykamy im przed nosem drzwi naszego serca i głowy, one wcale sobie nie idą. Czekają za drzwiami jak niewpuszczeni do środka goście. Smutek staje się jeszcze bardziej smutny, a lęk – jeszcze większy i bardziej przerażony. Jeśli nie chcemy przeżyć świąt pełnych osamotnienia, potrzebujemy otworzyć drzwi najpierw wszystkim uczuciom i sprawdzić, o czym chcą nam opowiedzieć. Zrobić smutkowi herbatę z imbirem i opłakać razem z nim to, za czym tęsknimy, a czego w tym roku nie będzie.

 

Lęki i tęsknoty. Tu liczy się konkret

Lękowi możemy spojrzeć w oczy i poprosić, by opowiedział, czego konkretnie się obawia. Możemy to sobie zapisać, bo lęk jest znacznie większy, gdy przypomina bezkształtną chmurę „wszystkiego”. Zmniejsza się, gdy pytamy o konkrety. Mając je, łatwiej sprawdzić, na ile scenariusz, którego się obawiamy, jest realny. Przypomnieć sobie, czy kiedyś już było podobnie i co nam wtedy pomogło albo czego zabrakło. I w końcu – możemy poszukać odpowiedzi na pytanie, czego potrzebujemy albo o co możemy zadbać, by te najgorsze opcje nie miały miejsca.

Kolejny gość, którego możemy zaprosić do końcówki Adwentu i świąt – to mała dziewczynka albo mały chłopiec, którymi sami byliśmy. Zapytać ich, za czym tęsknili. Co lubili najbardziej. Co zapamiętali. Co było tęsknotą niespełnioną. To wszystko jest ważne, bo może nam podpowiadać rozwiązania, jak zaopiekować się sobą w tym czasie.

I wreszcie dobrze, by spotkać się także z tą dorosłą/dorosłym mną. Tym, który ma dostęp do pomysłów i rozwiązań. Ta dorosła część nas zna swoje ulubione świąteczne rytuały i umie odpowiedzieć na pytanie, bez czego nie da się świętować. Co jest najważniejsze.

Możemy zapytać też twórczej, spontanicznej części własnego wnętrza, co nam podpowie na obecne ograniczenia. Nie możemy się spotkać ze wszystkimi twarzą w twarz – ale może istnieje sposób, by spotkać się z kimkolwiek bliskim? Jeśli nie jest to możliwe przy stole, to może dałoby się pójść na wigilijny spacer?

 

 

Samotnym można być także przy stole pełnym ludzi

Jak mówią neurobiolodzy i terapeuci, kontakt społeczny to najwyższa ewolucyjnie strategia na radzenie sobie z trudnymi przeżyciami, stresem i napięciem. Ulgę przynosi już powiedzenie: „Jest mi smutno” komuś, kto nas usłyszy. Bywamy samotni często nie dlatego, że fizycznie nie ma obok nas nikogo, ale gdy w relacjach, jakie tworzymy, nie czujemy się widziani ani słyszani.

Czasem nadajemy pod zły adres i z tego wynika poczucie osamotnienia. Niekiedy jednak w relacjach, jakie mamy, nie ujawniamy niczego naprawdę ważnego o sobie i pozostajemy zamkniętą książką. Gdy nasze ochrony mówią nam, że możemy dzielić z bliskimi ludźmi tylko ładne i powierzchowne historie, to ważna część naszego wnętrza pozostaje schowana, zamknięta i samotna.

Bywa też i odwrotnie – że czujemy się osamotnieni, bo nie widzimy ludzi wokół. I zalewamy ich swoim smutkiem i lękiem, z którymi nie spotkaliśmy się najpierw sami. Wtedy także bliskość się nie zadziewa, bo ona jest wymianą.

Może więc najbliższe święta mogą stać się wyjątkowe, gdy bliskość – niezależnie od ilości ludzi, z którymi zasiądziemy do stołu – stanie się możliwa w naszym życiu bardziej niż do tej pory. Może jest ktoś, komu chcemy powiedzieć coś ważnego o sobie albo zdecydujemy się na dawno odkładany telefon. Może na wideoczacie z rodziną pokierujemy rozmową tak, by nie skończyła się omówieniem menu i narzekaniem na cały świat, ale sprawdzeniem, jak kto naprawdę się czuje. Co czuje. Na co ma nadzieję.

 

Zabierz miejsce kupowaniu, gotowaniu, wymiataniu kątów

Możemy napełnić nasze kubeczki bliskością, mówiąc komuś: „jesteś dla mnie ważny”, „dziękuję ci za twoją obecność w moim życiu”, „na zawsze zapamiętam to, jak mi powiedziałeś…”, „tęsknię za tobą”, „mam na sobie sweter, który dostałam od ciebie”. Tę listę ważnych ludzi i słów możemy przygotować przed świętami, zabierając trochę miejsca kupowaniu, gotowaniu, wymiataniu kątów. Bo co z tego, że będą czyste, jeśli będą także puste.

Im bardziej obniża się nastrój, tym więcej potrzebujemy okazać sobie serca. Dlatego warto też otoczyć siebie opieką w postaci miłych drobiazgów. Kawa, ciepły koc, muzyka, książka, film, kot śpiący w nogach. Nie odmawiajmy sobie pomocy, gdy jest nam trudno.

Jeśli spotkamy się z tymi wszystkimi częściami – trudnymi uczuciami, małym dzieckiem w nas, potrzebami i rytuałami, i zwłaszcza potrzebą bliskości z kimś drugim – może przekonamy się, że nie żyjemy w próżni. Że wokół nas i w nas samych jest serdeczna sieć więzi. Jeśli zaś pozwolimy zobaczyć się Temu, którego narodziny świętujemy w tym czasie, a który widzi nas ze wszystkim, co przeżywamy, możemy doświadczyć obecności, która nas dotyka i jest z nami także tam, gdzie nikt do tej pory nie wszedł. I nikt nas tak intymnie nie spotkał.

 

Małgorzata Rybak

Małgorzata Rybak

Od 2002 żona Andrzeja, mama trójki dzieci. Anglistka, certyfikowany trener pracy z grupą. Autorka książek: “Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance” oraz “Wygrane małżeństwo. Jak ochronić miłość?”. Prowadzi warsztaty rozwojowe oraz własnego bloga na stronie malgorzata-rybak.pl.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Małgorzata Rybak
Małgorzata
Rybak
zobacz artykuly tego autora >

Zabierz samotne serca do Betlejem

Mały gest potrafi zdziałać cuda. W świecie pełnym niepewności i strachu, hejtu i podziałów, zarażajmy się dobrem, uśmiechem, empatią, zrozumieniem, serdecznością. To dzisiaj towary z najwyższej półki. Stać cię na nie?

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W przestrzeni medialnej, kulturalnej, internetowej jesteśmy tak mocno zasypywani „atmosferą” świąt, że później trudno nam je przeżywać duchowo, religijnie, a nawet rodzinnie, bo chcemy się dopasować do konkretnych obrazów, oczekiwań, ideałów, które znamy z popkultury.

Tegoroczne święta będą inne z powodu panującej pandemii i obostrzeń dotyczących możliwości spotykania się w większym gronie. Może wielu z nas odczuwa smutek, rozgoryczenie, lęk, niepewność. Ostatnie miesiące obfitowały w stres, napięcie i nowe sytuacje, z którymi dotąd nie musieliśmy się mierzyć. Z perspektywy wiary może się okazać, że Boże Narodzenie 2020 będzie bliższe zdarzeniom z Betlejem niż przez ostatnie dekady. W końcu brzemienna Maryja spiesząca z Józefem na spis ludności musiała być przepełniona lękiem, troską o kolejny dzień i zmęczona wieloma trudami.

 

„Święta zdalne”

Zwykle w czasie adwentu i w Wigilię bardziej skupiamy się na osobach bezdomnych i samotnych. Mamy na nich większą wrażliwość i otwartość. Zależy nam, by doświadczyli miłości. Koronawirus poszerzył grono ludzi potrzebujących. Wystarczy pomyśleć o setkach ludzi leżących w szpitalach, bez możliwości odwiedzin. Z drugiej strony o ich bliskich, którzy z drżeniem czekają na wieści, nie mogą przyjść, potrzymać za rękę, pogłaskać po głowie, spojrzeć w oczy. Całe pokolenie ludzi odchodzi w samotności szpitalnej sali. Całe pokolenia zostają w żałobie, trudniejszej do przeżywania z powodu braku pożegnania z bliskimi. Mamy samotność szkolnych dzieci, które nie spotykają się z rówieśnikami. Samotność skłóconych rodzin. Samotność w parafiach. Samotność w zakładach pracy. Coraz częściej o tegorocznym Bożym Narodzeniu mówimy: „Święta zdalne”.

 

Czy istnieje granica miłości?

Prawdopodobnie Święta nie będą tak luksusowe i ekskluzywne jak byśmy chcieli, ale to nie znaczy, że nie będą dobre, głębokie i prawdziwe. Może właśnie po raz pierwszy od dawna takie będą. Może to jakaś szansa dla nas? Żeby odrzeć Boże Narodzenie ze światełek, modnych wzorów na choinkę, bogatych prezentów i różnych konwenansów, które znamy na pamięć. Przypuszczam, że wielu z nas mogłoby pisać scenariusze rodzinnych spotkań, z precyzyjnie rozpisanymi dialogami…, bo przecież co roku jest podobnie… Może sytuacja pandemii, na którą mamy ograniczony wpływ, stanie się dla nas okazją, żeby poszukać w Świętach pierwotnego sensu? Albo żeby odkryć go na nowo?

W mojej parafii już kilka tygodni temu ogłoszono, że nie zostanie zorganizowana Wigilia dla samotnych. Na szczęście parafialny Zespół Pomocy Bliźniemu tradycyjnie odwiedzi uboższe rodziny z terenu parafii i przyniesie im paczki, z darów zebranych podczas adwentu. Nie ma też wizyty duszpasterskiej, choć co tydzień wyczytywane są ulice i domy, które miałyby być odwiedzane przez kapłanów. Tym razem to wierni są zaproszeni na wizytę do kościoła, na wieczorną Mszę świętą, po której, w bezpiecznych odległościach i innych sanitarnych restrykcjach, chętni mogą porozmawiać z księdzem. Żaden wirus nie może powstrzymać naszej kreatywności i pragnienia czynienia dobra. Żaden wirus nie może postawić granicy miłości.

 

Podaruj innym “towary z najwyższej półki”

Mały gest potrafi zdziałać cuda. W świecie pełnym niepewności i strachu, hejtu i podziałów, zarażajmy się dobrem, uśmiechem, empatią, zrozumieniem, serdecznością. To dzisiaj towary z najwyższej półki. Stać cię na nie? Jak możemy przełożyć to na konkret? Co możemy realnie zrobić, żeby smutni, samotni, pominięci, mogli rozpalić swoją nadzieję?

W moim subiektywnym przeglądzie proponuję trzy kategorie, ponieważ człowiek składa się z ciała, duszy i psychiki. W każdej kategorii przedstawię kilka pomysłów, co możemy zrobić. Nie jest to katalog zamknięty, raczej luźne inspiracje.

 

Zadbaj o psychikę

Telefon, SMS

Wielu z nas jeszcze zanim podniesie się rano z łóżka, już dotyka swojego smartfona. Może warto poświęcić kilka minut, by zadzwonić do kogoś z rodziny, do dawno niewidzianej cioci, babci, do rodzeństwa i zamienić kilka słów? Może warto wysłać nawet krótką wiadomość z zapewnieniem, że się o kimś myśli, że się pamięta. Można zapytać, czego ktoś potrzebuje, jak się czuje.

 

Odręcznie napisany list z opłatkiem

W skrzynkach na listy niedługo będzie można znaleźć pajęczyny, ponieważ coraz rzadziej są w nich nawet rachunki (wiele firm wystawia elektroniczne, ekologiczne, faktury). Jaką więc radość i niespodziankę możemy komuś sprawić, gdy wyślemy do niego własnoręcznie napisany list/życzenia. Do takiej koperty można dołożyć też opłatek.

 

Nagranie filmiku z życzeniami/dobrym słowem

Wiele rodzin spotka się w tym roku w okrojonym składzie. Nagranie filmiku z życzeniami, zaśpiewanie kolędy może rozjaśnić dzień temu, kto go będzie oglądał. Można też poprosić kilku członków rodziny albo znajomych, by nagrali jakiś fragment kolędy albo życzenia, które później zmontujecie i dacie w prezencie tym, którzy tego potrzebują. Innym pomysłem jest zorganizowanie wspólnego kolędowania online – tu warto wybrać sprawny komunikator, żeby „przesunięcia czasowe” nie były kłopotliwe.

 

 

Zadbaj o duszę

Modlitwa

Nasza szczera modlitwa, ofiarowanie jakiegoś cierpienia, wyrzeczenia, dobrego uczynku wydaje się często „niczym”, ale przynosi duchowe owoce dla tych, których ogarniamy swoją modlitewną pamięcią. Nasz post, modlitwa czy jałmużna podobają się Bogu i w Jego oczach nie są niczym.

 

Przyjęcie Eucharystii w czyjejś intencji

Nie uratujemy całego świata, ale ofiarowanie Komunii Świętej w czyjejś intencji jest jednym z najpiękniejszych prezentów, które możemy komuś dać, co więcej jest to często prezent, o którym wiesz tylko ty i Bóg. A to czyni go jeszcze bardziej szlachetnym.

 

Zaproszenie księdza z sakramentami do starszej osoby, która nie może chodzić do kościoła

Z wielu powodów starsze i schorowane osoby od tygodni nie uczestniczą w niedzielnych Mszach świętych. Często nie wiedzą nawet, w jaki sposób mogą zaprosić do siebie szafarza z Eucharystią albo księdza z sakramentem chorych. Może mamy takich sąsiadów albo kogoś w rodzinie, komu warto zorganizować kapłana z posługą sakramentalną? Zaproponowanie takiej wizyty może kosztować nas przełamanie jakiegoś wstydu (bo co ta sąsiadka o nas pomyśli? A może jest niewierząca i będzie głupio? A ktoś z rodziny może uznać, że chcemy go wysłać już na tamten świat?), ale mimo wszystko warto spróbować.

 

Kontakt z Caritasem albo parafialnymi grupami, które pomagają ubogim i potrzebującym

Z powodu pandemii wiele osób znalazło się w sytuacjach granicznych i potrzeba więcej wolontariuszy niż zwykle. Może ciekawym doświadczeniem byłoby włączenie się w służbę najuboższym we własnej okolicy?

 

Zadbaj o ciało

Zakupy dla kogoś w izolacji/ kwarantannie/ dla osoby starszej

Jeśli się konkretnie zorganizujemy, to wcale nie zabierze to zbyt wiele czasu. Wystarczy wcześniej skontaktować się z daną osobą, wziąć od niej listę produktów i zrobić zakupy wraz ze swoimi codziennymi. Mały gest, a dla kogoś może to być ogromna pomoc. Przy okazji zostawiania pod drzwiami zakupów, można też zabrać śmieci do wyrzucenia (to bardzo prozaiczne, ale w praktyce się przydaje).

 

Spacer i empatyczna rozmowa

Wspólny spacer i rozmowa mogą poprawić samopoczucie psychiczne i fizyczne, podnieść odporność i okazać się lepszym prezentem niż skarpetki i rękawiczki (choć i o nie warto zadbać). Czas, który komuś poświęcimy, jest bezcennym darem, a spotkania na żywo, tak bardzo ograniczone przez ostatnie miesiące, cieszą bardziej niż zwykle. Oczywiście wszystko z zachowaniem bezpiecznych odległości.

 

Kontakt z emerytowanym pracownikiem/ dalekim znajomym/ znajomym, który stracił pracę

Zwykle w miejscu pracy organizowane były świąteczne spotkania, podczas których zapraszani byli także emerytowani pracownicy. Może warto spróbować się z nimi skontaktować? Zrobić dla niego świąteczną paczkę, w jakikolwiek sposób pokazać, że się o nich pamięta, i że owoce ich pracy ciągle są w naszych sercach. Może mamy znajomego, który stracił pracę i szczególnie doceni nasze wsparcie? Jeśli czujemy, że taka paczka mogłaby być dla kogoś zbyt krępująca, to może podrzucimy mu ugotowane przez nas wigilijne potrawy?

 

Gdzie jest Betlejem?

Tak naprawdę jest niezliczona ilość pomysłów, które niekoniecznie muszą wiązać się z ogromnym wysiłkiem. Dla nas będą radością, dla innych – pożytkiem. Być może czasem wydawało nam się, że potrzebującymi są dzieci w Afryce, rodziny w Syrii i „inni – dalecy”. Tymczasem samotnych, nieszczęśliwych, zagubionych i pełnych niepokoju, a także ubogich mamy dookoła. Na naszych osiedlach, na przystankach autobusowych, przy wejściu do metra w Warszawie i pod supermarketami. Ich też możemy zauważyć, zapytać, czy czegoś potrzebują. Mamy ich również przy sąsiednim komputerze w pracy i często w mieszkaniu – w pokoju obok, nie mówiąc już o własnym sercu. Te wszystkie miejsca to Betlejem. To w nich wydarza się kolejne Boże Narodzenie. Możemy stać się cichym aniołem, który pomoże je zwiastować.

 

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap