Wulgaryzmy na sztandarach. Czy potrafimy żyć bez przekleństw?

Dlaczego tak łatwo przychodzi nam przeklinać? Słowa, które kiedyś uważaliśmy za wulgarne, dziś stały się codziennością, manifestem, wezwaniem do rewolucji. Zwłaszcza, kiedy przychodzi stoczyć walkę kulturową.

Reklama

Co się stało z językiem kultury? Jak zmienia się język debaty publicznej? Te pytania zadali sobie w czasie jednej z debat Kongresu Kultury Polskiej goście Igora Zalewskiego. Debata ta odbyła się w szczególnym czasie – zaledwie dwa tygodnie po tym, jak przez Polskę przetoczyła się fala “czarnych protestów” wywołanych wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że uprawniająca do aborcji przesłanka eugeniczna jest niezgodna z ustawą zasadniczą.

W debacie wzięli udział Piotr Bernatowicz, dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Janusz Janowski, malarz, filozof, teoretyk i historyk sztuki oraz Kacper Sakowicz, szef gabinetu ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

Wulgaryzmy w przestrzeni publicznej

Obecnie język dyskusji szturmem jest podbijany przez wulgaryzmy, do mainstreamu wchodzą bardzo wulgarne określenia, których na pewno publicznie byśmy nie użyli jeszcze kilka miesięcy temupowiedział Igor Zalewski, otwierając dyskusję. Zwrócił uwagę, że kilka lat temu użycie takich słów spowodowałoby, że ktoś zostałby szybko “wystawiony poza nawias”. Dziś jednak posługują się nim szeroko także media. Dlaczego tak się dzieje? – pytał Igor Zalewski.

Reklama
Reklama

Jak zauważył Piotr Bernatowicz, trudno rozmawiać o języku kultury bez mowy o przemianach języka codziennego. Oddzieliłbym jednak to, co się wydarzyło, od szerszego zjawiska – upraszczania języka, przenikania się tego, co można określić jako sferę prywatną z publiczną. Właściwie dzisiaj już ta granica nie istnieje i język, który nazwalibyśmy prywatnym, już przenika do języka publicznego – powiedział Bernatowicz. 

Dodał, że jego zdaniem “wulgaryzmy nie są czymś, co powinniśmy w ogóle wyeliminować z języka”. Jednak granica pomiędzy prywatnym a publicznym językiem jest już jakimś procesem. Język prywatny, ten szorstki, kolokwialny, często też okraszony wulgaryzmami staje się językiem publicznym. Wulgaryzmy są jakimś rodzajem pocisków. One miały w jakiś sposób ogłuszyć społeczeństwo, które jest przyzwyczajone do jakiejś normalności. W mojej ocenie był to przemyślany atak – użycie języka, by przeprowadzić rewolucję – skomentował.

Przekleństwa nie budują wspólnoty

Zdaniem Janusza Janowskiego trzeba zwrócić uwagę, że “język jest jaką funkcją poznania człowieka, służy nam do komunikacji, a komunikacja do tworzenia wspólnoty”. Język wulgaryzmu, agresji właściwie celowo wyklucza możliwość tworzenia wspólnoty i porozumienia, czyli blokuje możliwość wytworzenia czegoś wspólnego – zauważył.

Reklama
Reklama

Przyznał, że ten “wulgarny język został celowo użyty jako jako spełniający określoną funkcję w ramach wojny kulturowej” i wyjaśnił, jak doszło do tej wojny kulturowej.

Przekonanie, że człowiek jest centrum wszechświata, że nie ma związku ze Stwórcą, doprowadziło do tworzenia nowych narracji ideologicznych, opartych tylko na woli ludzkiej. To doprowadziło do wielkich totalitaryzmów. To, co się dzieje współcześnie, że pozwala się na barbaryzację życia społecznego, wynika z odwróconego sposobu interpretowania człowieka. Dziś człowiek jest poniżony nie tylko wobec wizji klasycznej, ale także względem chociażby zwierząt – cała ideologia klimatyczna, dotycząca wegetarianizmu jest odbiciem wizji, w której człowiek jest niczym więcej jak życiem biologicznym, wegetatywnym – powiedział Janowski. 

Przyzwolenie mediów i łapanie za słówka

Zdaniem Piotra Bernatowicza język został uproszczony za przyzwoleniem mediów. Chodzi o instytucje, które kreują i kontrolują język. Mowa o zjawisku mowy nienawiści, wyszukiwaniu w różnych słowach aluzji, które by mogły być uznane jako dyskryminujące. To wszystko świadczy o bardzo dużej wrażliwości językowej. Co ciekawe, te same media, które sprawują bardzo ścisłą kontrolę nad językiem, wychwytując to, co może kogoś obrazić, jednocześnie dopuszczają wulgaryzmy okraszone hasztagiem, żeby to jakoś złagodzić, żeby to nie było może za bardzo dobitne. Niby podają to w cudzysłowie, ale jednocześnie pokazują, że te wulgaryzmy są słuszne i można je bez oporów stosować – wskazał. 

Reklama

Jego zdaniem “słowa są tylko pewnymi narzędziami, za którymi stoi pewna ideologia” i że w dużej mierze to media odpowiadają za to, że wulgaryzmy się wylały, a nie było z ich strony wyraźnego zastopowania. Jestem przekonany, że gdyby druga strona sporu zaczęła stosować tego typu słowa, od razu zostałyby zostałyby ocenzurowane albo skrytykowane. Żyjemy w czasie, kiedy język stał się narzędziem politycznym i jest bardzo ściśle kontrolowany, więc musimy naprawdę zacząć rozmowę o tym, jakie są zasady tej kontroli – powiedział Bernatowicz.

Kultura języka – czy pomaga nam w doskonaleniu się?

Kacper Sakowicz zauważył, że do oceny zmian kulturowych, także zmian w kulturze języka, potrzebne jest kryterium i odnalezienie przyczyn tych zmian. Mamy ludzką rozumność i wolność, tylko to nas odróżnia od świata przyrody. Kultura to przejawy ludzkiej działalności i jej celem ma być doskonalenie człowieka, aby osiągnął szczęście, więc kryterium oceny danego zjawiska kulturowego będzie to, czy ono się do tego celu przyczynia, czy się nie przyczynia. Czy mamy do czynienia faktycznie z kulturą, czy może z antykulturą, która człowieka degraduje – wymieniał.

Jak zauważył, nowym zjawiskiem kulturowo-społecznym jest na pewno udział dzieci i młodzieży w proteście, gdzie na sztandarach niesie się tak wulgarne hasła. Moim zdaniem tutaj mamy do czynienia z naporem antykultury i jako przyczynę ja bym tutaj widział mechanizm nowych mediów, mediów społecznościowych, mechanizm działania Internetu, który skutkuje bardzo poważnymi zmianami w ogóle w sposobie funkcjonowania człowieka – powiedział Sakowicz.

Kino, taśmy i media społecznościowe

Zdaniem Igora Zalewskiego wyraźny trend wulgaryzacji języka widać w ostatnich 20-30 latach i można zauważyć 3 elementy, które miały na to znamienny wpływ. Pierwsza rzecz to moim zdaniem kino, które mocno kształtuje naszą świadomość i które jest pełne przekleństw. Wybitni aktorzy w filmach klną na potęgę, publiczność się cieszy, producenci idą w to. Kiedy znany aktor, autorytet, przeklina w przestrzeni kultury, jakaś blokada znika, uważamy, że można tak mówić też na co dzień – zauważył Zalewski.

Jako drugi element wymienił rozmowy nagrywane między uczestnikami życia publicznego. We wszystkich rozmowach Michnika, Rywina, Oleksego, ludzi należących do elit rozmówcy ciągle rzucają mięsem. Myślę, że przeciętnego Polaka mogło doprowadzić do wniosku, że jeśli oni mogą, to ja też mogę – powiedział.

Kolejnym elementem jest internet, media społecznościowe. One działają jak samochód na ulicy – ludzie zazwyczaj kulturalni wsiadają do samochodu i potrafią obrzucać się w czasie jazdy wyzwiskami. Może dlatego, że nie widzą na żywo drugiego człowieka – tak właśnie dzieje się w mediach społecznościowych – dodał Igor Zalewski i wskazał, że odpowiedzialnością za wulgaryzację języka mocno obciążyłby elity kulturotwórcze.

Kultura dla duchowego wzrostu

Janusz Janowski zwrócił jednak uwagę, że nadal na problem zmian kulturowych trzeba patrzeć bardziej ogólnie. Odrzucono wizję człowieka, która mówi, że celem kultury ma być rozwój osobowy – a rozwój osobowy jest przede wszystkim rozwojem duchowym. Dziś sztuka wypchnęła całkowicie przestrzeń duchową, obiekt sztuki jest właściwie głównie deklaracją ideologiczną, a tym lepiej jest postrzegany, im bardziej jest jednoznaczny i posługuje się skandalem. Zaistnienie w przestrzeni kultury, także w przestrzeni sztuki jest nie jest już możliwe poprzez akt doskonałości twórczy, tylko poprzez hałas, skandal – wskazał.

Jego zdaniem musimy mieć świadomość, że żyjemy w nowej otulinie kulturowej, która chce widzieć człowieka w inny sposób – nie, że jego szczytem jest rozwój duchowy, bo “jeżeli zgodzi się na fakt, że kultura ma służyć rozwoju duchowego, w końcu dojdzie do świadomości swojej niewystarczalności w świecie i konieczności zwrócenia się ku sile wyższej”. Kiedy pozwolimy na tego typu spojrzenie na człowieka, nie unikniemy jego relacji i interpretacji i narracji dotyczącej Boga, a tego współczesna kultura nie chce za wszelką cenę – wyjaśnił Janusz Janowski.


Kongres Kultury Polskiej odbył się 12 listopada 2020 roku. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie MuzaDei. Poniżej można obejrzeć nagranie z Kongresu.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę