video-jav.net

Oddaj swoje życie Maryi!

Znajdź w rodzinnym archiwum swoje ulubione i wyślij je na Jasną Górę. Albo zrób selfie i poślij je mailem. Dołącz do niezwykłej inicjatywy „Selfie dla Maryi”! Odkryj, że na Jasnej Górze masz Matkę, która Cię bardzo kocha

Tomasz
Tlałka OSPPE
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Alicja Samolewicz Jeglicka rozmawia z o. Tomaszem Tlałką, paulinem z Jasnej Góry, koordynatorem inicjatywy „Selfie dla Maryi”.

 

Czym jest inicjatywa „Selfie dla Maryi”?

To wydarzenie ma w nas rozpocząć pewien proces przemiany. Jest to jeden z elementów jubileuszu 300lecia koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Przeżywamy go pod hasłem „Żywa korona Maryi”. My,  Polacy, jesteśmy żywą koroną Maryi. Podczas tego roku jubileuszowego postanowiliśmy uczynić dosłownie to, co te korony oznaczają…

 

…czyli?

Chcemy podjąć na nowo trud nawrócenia! Chcemy żyć Ewangelią. To jest istota całej inicjatywy. Przez cały rok zbieramy zdjęcia w formie papierowej, które pielgrzymi nadsyłają lub przynoszą ze sobą na Jasną Górę. Na odwrocie zdjęć wypisują swoje życiowe dary dla Matki Bożej.

 

 

To znaczy?

Po pierwsze – daj się zobaczyć Maryi. Jan Chryzostom powiedział, że ikona nie jest tylko po to, by na nią patrzeć. Jest też po to, by człowiek, który patrzy na ikonę miał doświadczenie spojrzenia. To jest to o czym mówił papież Franciszek, kiedy po spotkaniu z Matką Bożą Częstochowską powiedział, że „został obdarzony spojrzeniem matki”.

 

Warto więc wysłać zdjęcie.

Te zdjęcia są również aktem zawierzenia całego swojego życia – Matce Bożej. Pielgrzymi mają w zwyczaju – na całym świecie – „przynosić” bliskie osoby do Matki Bożej właśnie na zdjęciu. Drugi krok to złożenie duchowego daru. Nie chodzi tu tylko o zdjęcia, bo byłaby to akcja pocztówkowa.

 

Chodzi też o zmianę swojego życia, tak?

Tak. O zrobienie kroku w kierunku swojego nawrócenia. Całą tę inicjatywę przenosimy na nowy kontynent – do Internetu. Chcemy to narzędzie, które dał nam Bóg, dobrze wykorzystać. Zbudować wielką mozaikę wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej z elektronicznie nadesłanych zdjęć. Chcemy, by w ten sposób każdy znalazł swoje miejsce w wizerunku Matki Bożej – czyli w jej sercu.

 

Dużo osób wysyła zdjęcia? Jakie dary ofiarują Maryi?

To są i zdjęcia rodzinne i selfie. Robione i komórką i aparatem. Jest naprawdę duże zróżnicowanie. Wypisane dary dla Maryi też są różne. Na przykład są zobowiązania radykalnej zmiany życia. Jedna z osób napisała, że po wielu latach rezygnuje z konkubinatu. To naprawdę ogromna zmiana. Ktoś inny napisał, że zacznie akceptować swoje życie – takie, jakie Bóg mu daje. Ludzie porzucają nałogi. Ale też są takie duchowe dary, które składają się na codzienne życie chrześcijańskie – czytanie codzienne Biblii, różaniec czy czytanie Katechizmu.

 

 

Starsi? Młodsi?

Myśleliśmy, że więcej zdjęć papierowych wyślą nam osoby starsze, nie posiadające Internetu. Ale jest cały przekrój społeczeństwa. Są zdjęcia osób leżących w łóżku szpitalnym, rodzinne, dzieci albo bardzo młodych małżonków. Taki sam zróżnicowany przekrój dotyczy zdjęć nadesłanych przez Internet.

 

Ile tych zdjęć potrzeba?

Mozaikę tworzymy ze zdjęć nadesłanych drogą elektroniczną. Potrzeba ich aż 10 tysięcy. Do stworzenia mozaiki jest specjalny program, który wg wzoru układa zdjęcia. Powiedziałem, by człowiek znalazł swoje miejsce w akcie oddania Maryi… Będzie to możliwe również dosłownie. Na mozaice każdy będzie mógł znaleźć to miejsce. Pojawi się ona w Internecie i na wałach jasnogórskich podczas głównych uroczystości.

 

Dlaczego warto dołączyć do tej inicjatywy?

Jubileusz to powrót do domu. Powrót do odkrycia, że masz Matkę na Jasnej Górze, która Cię bardo kocha. Jej serce bije dla Ciebie. Warto dołączyć i odkryć, że te korony nie są tylko dla Maryi, ale i dla nas… Bo przecież jesteśmy synami i córkami Boga, czyli dziedzicami królestwa.

 

 

 

Tomasz Tlałka OSPPE

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz
Tlałka OSPPE
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Rozmowa z Bogiem to nic innego, jak relacja

Znajdź czas na regularne spotkania z Bogiem. Milcz, by usłyszeć Jego głos. Poszukaj mistrza

Wojciech Prus OP
Wojciech
Prus OP
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O tym jak rozmawiać z Bogiem w wieku 4, a jak w wieku 34 lat – Alicja Samolewicz Jeglicka rozmawia z o. Wojciechem Prusem, duszpasterzem Lednicy.

 

Jak zacząć rozmawiać z Bogiem – pójść samemu na spacer i zacząć mówić do Najwyższego czy może skupić się na modlitwie w Kościele?

Nie ma takiego sposobu, który były uniwersalny dla każdego człowieka. Ale można mówić o pewnych fundamentach. To jak z uczeniem dzieci mówienia. Najczęściej jest tak, ze dzieci naśladują rodziców, uczą się od rodziców i formułują pierwsze słowa tak jak rodzice. Taki obraz opowiada tez o naszym spotykaniu się i rozmawianiu z Bogiem. Najlepiej byłoby znaleźć jakiegoś… mistrza. Nauczyciela rozmowy, który by nam dał wskazówki, współgrał i od którego byśmy chcieli się uczyć. Bo przecież rozmowa to nic innego jak relacja.

 

Gdzie tych mistrzów szukać?

Na całe szczęście żyjemy w takich czasach, że jeżeli popatrzymy chociażby na ostatnich papieży to… aż dech zapiera! Spójrzmy na Jana Pawła II. Przed oczyma mam dwa obrazy. Miałem szczęście dwa razy odprawiać z nim Mszę Świętą. W kaplicy, zanim rozpoczęła się Msza Św. papież długo klęczał. Modlił w milczeniu. Ale to było ciekawe milczenie, bo on… wydawał z siebie głosy.

 

 

Głosy?

Tak. W koło byli ludzie, Jan Paweł II o tym wiedział, ale w czasie modlitwy wzdychał, albo coś nagle zaczynał szeptać, albo cicho jęczał. Przynajmniej ja to tak zapamiętałem. Pamiętam też szczególnie jego jedno zdjęcie. W białym płaszczu chodził po ogrodach watykańskich i miał w ręku różaniec. To jest jeden rys mistrza.

Drugi mistrz to Benedykt XVI. On jest doskonały jeśli chodzi o teologię, o wykład, o opowiadanie o Bogu. Pamiętam jego słowa z pielgrzymki do Polski, kiedy mówił do księży, że mamy być fachowcami od modlitwy.

No i trzeci – Papież Franciszek. Kiedy zamieszkał w Domu Św. Marty pojawił popłoch. Dlaczego? Ponieważ on wstaje bardzo wcześnie rano i idzie się modlić. Myślę, że tak się rodzi osobista rozmowa z Bogiem.

 

Jak mówić do Boga, by potem Go usłyszeć?

Odwróciłbym to pytanie – jak milczeć, by go usłyszeć! Byliśmy kiedyś z ojcem Janem Górą na pieszej pielgrzymce z Warszawy do Częstochowy. Szedł z nami mały chłopiec. Bardzo rezolutny, lubiany przez wszystkich. Otwarty i widać było, że wrażliwy. Wszyscy powtarzali jemu, że jak przyjdzie na Jasną Górę to Matka Boża do niego przemówi. I pamiętam płacz tego dziecka. Histerię w jaką wpadł przed obrazem. I to jak zaczął krzyczeć „miała mówić, a nic nie powiedziała”. Niestety trzeba było go wynieść na rękach…

 

To jak mówić o rozmowie z Bogiem  – najmłodszym?

Od najmłodszych lat musimy im akcentować o tym, że to jest niewidoczne dla oczu, że widzi się tylko sercem. I to co jest niesłyszalne dla uszu, słyszy się w swoim wnętrzu. To jest inny rodzaj słowa i modlitwy. Coś co czasami odbywa się w spotkaniu ze sztuką czy pięknem – poruszenie serca. Czasami mówimy o „słowie wewnętrznym”. I o tym trzeba dzieciom mówić od razu.

 

 

I… zaczynają słyszeć?

Tak, a potem słuchają własnego wnętrza, rytmu własnego serca, czytają Pismo. Żyjemy w czasach, kiedy elementy komunikacji są bardzo rozbudowane. To wielkie błogosławieństwo, ale ilość przypływających informacji jest taka, że największą ascezą dzisiejszych czasów jest… cisza. Wystarczy na tydzień wyłączyć komórkę – to dopiero wyzwanie.

 

Cisza – najtrudniejsza?

Rozmawiałem kiedyś z koleżanką, która jest psychoterapeutą. Opowiadała o badaniach mówiących o tym, ile młody człowiek jest w stanie wytrzymać w ciszy. Podobno to maksymalnie 12 minut. Ciekawy wniosek – gdyby ktoś chciał zdestabilizować społeczeństwo, to atak powinien dotyczyć wyłączenia sieci komórkowych. Dlaczego? U młodych ludzi wzrasta wtedy poczucie zagrożenia i  lęk. I niestety można bardzo łatwo nimi sterować. Dlatego też tak trudno jest nam z ciszą, ale równocześnie jest ona tak ważna dla nas.

 

Ale, tak jak ojciec powiedział, inaczej będziemy rozmawiać z Bogiem w wieku 4 lat, a inaczej w wieku 34.

Kiedyś byłem radykalny. Dzisiaj jestem gorącym obrońcą klepania pacierzy i różańca. Jest to, używając innego języka, modlitwa rytmiczna, modlitwa oddechu, stała, taka mantra. W osobach klepiących różaniec albo pacierze jest o wiele więcej mistyki niż nam się wydaje. Bo mistyka nie jest mierzona moimi przeżyciami. Być może największa mistyka jest wtedy, kiedy nic nie czuję? Nie mam odpowiedzi na pytanie – jak powinno być? Dla każdego modlitwa i rozmowa z Bogiem to co innego. Podpowiedź możemy znaleźć w słowach św. Benedykta. Jego też pytano – jak się modlić? Odpowiadał krótko – po prostu zacznij się modlić. Bo jeżeli zaczniesz się modlić, to w pewnym momencie pojawią się przeżycia. A jak one się pojawiają – to kolejnym etapem rozwoju będzie znalezienie kogoś z kim moglibyśmy porozmawiać. Warto znaleźć kogoś kto pomoże i wskaże jak dalej iść i czy ten sposób modlitwy prowadzi do prawdziwego spotkania z Bogiem.

 

Gdzie szukać odpowiedzi Boga na to, co o Niego mówimy?

Ludzie najczęściej myślą, że wola boża to dekret. Jest w kopercie list i my już nie mamy nic do gadania. A mi się wydaje, że wola boża to tajemnica spotkania. Jenak dopóki mnie nie ma w relacji z Panem Bogiem, to Jego wola wobec mnie jest nieaktywna. Dopiero jak wchodzę w relacje, to zaczyna się spotkanie. Wiele osób mówi, że wola boża to plan Boga na moje życie. A ja mówię, że nie ma tego planu! Póki Ciebie nie ma w relacji z Bogiem, to ten plan nie istnieje. A jak Ty wchodzisz – to jest on współtworzony. Bóg chce byś był jego przyjacielem.

 

Wojciech Prus OP

Wojciech Prus OP

Dominikanin, były duszpasterz DDA Beczka w Krakowie oraz były prezes wydawnictwa W Drodze. Po śmierci o. Jana Góry OP został duszpasterzem Ruchu Lednickiego.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Wojciech Prus OP
Wojciech
Prus OP
zobacz artykuly tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >