Nasze projekty
Anna Druś, Mirosław Kirczuk

Full Power Spirit: Skłaniamy do pytań o siebie

Skłaniamy młodych ludzi do podróży w głąb siebie i pytania o to, co dla nich naprawdę ważne - mówi Mirek “Miras” Kirczuk, lider zespołu Full Power Spirit, realizującego w szkołach projekt pod nazwą “Znajdź pomysł na siebie”.

Reklama

Anna Druś: O co chodzi w projekcie “Znajdź pomysł na siebie”, który realizujecie w szkołach?

Mirek “Miras” Kirczuk: To nasz autorski projekt, w których odwiedzamy szkoły średnie i szkoły ponadpodstawowe na terenie kraju od 15 lat. Odwiedziliśmy ich już grubo ponad 1000. Teraz zaś rozpoczynamy realizację projektu ministerialnego pod tą samą nazwą. W jego ramach poprowadzimy cykl  60 spotkań w szkołach średnich w obrębie 10 województw z 16. Ruszamy od 23 września w trasę, a spotkania zakończą się przed świętami Bożego Narodzenia.

Jak w ogóle zrodził ten pomysł 15 lat temu? Co zainspirowało was – zespół grający muzykę chrześcijańską, żeby robić warsztaty z młodzieżą?

Reklama
Reklama

Można użyć stwierdzenia, że było to tzw. dzieło przypadku, choć ja akurat w przypadki nie wierzę. Zaczęliśmy dostawać zupełnie nieoczekiwanie zaproszenia na spotkania z młodzieżą w szkołach. Miały to być tzw. koncerty. Wyszliśmy jednak z założenia, że na koncert można pójść wszędzie, koncerty grają wszyscy muzycy, zaś my z tych okazji do spotkań z młodzieżą w szkołach w ich naturalnym środowisku od początku chcieliśmy uczynić taką szansę czy okazję do dania im czegoś więcej niż okazji do słuchania muzyki. Dlatego do piosenek, które mieliśmy w repertuarze zaczęliśmy opowiadać różne historie na bazie świadectwa życia, które łączyły się spójnie z treściami utworów. Potem zaczęliśmy wychodzić z założenia, że można do tego dodać coś jeszcze, wykorzystywać różne narzędzia, różne formy mieszczące się w konwencji spotkania. Do słowa mówionego i do muzyki dorobiliśmy wizualizację. Już wtedy bowiem, te kilkanaście lat temu widzieliśmy, jak bardzo młodzi ludzie są zanurzeni w kulturze obrazkowej. Rzadziej czytają i to obraz stał się dla nich łatwo przyswajalnym nośnikiem treści. Włączyliśmy więc do naszych spotkań projektory.

15 lat temu to musiało robić wrażenie!

Rzeczywiście, wtedy jeszcze ekran czy projektor to były wynalazki luksusowe (śmiech) ale używaliśmy ich. Pokazywaliśmy nie tylko teledyski do naszych utworów, ale też mnóstwo tematycznych slajdów, zdjęć, filmów. Ale nie poprzestaliśmy na tym. Kolejnym krokiem w rozwoju tego programu to było wyjście do ludzi poza tym czasem spotkania w szkole: zaczęliśmy nagrywać video bloga, którego traktowaliśmy jako relację ze spotkań. I to także w czasach gdy jeszcze nikt o videoblogach nie słyszał. Dziś to nic szczególnego, wielu ludzi z tego korzysta, ale wtedy robiło wrażenie. Te relacje robimy zresztą do dziś, także planujemy je nagrywać podczas najbliższego projektu, włączając w to również relacje w mediach społecznościowych.

Reklama
Reklama

W ubiegłym tygodniu spotkaniem w Załubicach rozpoczęliśmy cykl wielkopostnych spotkań pt. „Znajdź pomysł na siebie”…

Reklama

Posted by Full Power Spirit on Wednesday, March 13, 2019

 

 

 

Jak wyglądają te wasze spotkania czy warsztaty “Znajdź pomysł na siebie”? O czym mówicie do młodych?

To o czym mówimy oczywiście ewoluowało w ciągu tych 15 lat ponieważ i sami młodzi ludzie się zmieniali. Jasne, w podstawowych dążeniach człowiek jest zawsze taki sam w sensie oczekiwania miłości i akceptacji. Zmienia się natomiast rzeczywistość, która go otacza i to zmienia się dość intensywnie. 15 lat temu ludzie mieli inny świat wokół siebie, nie był tak jak dziś nasiąknięty internetem i wirtualną rzeczywistością. Częściej się spotykali, więcej ze sobą rozmawiali.

Nie byli tak uzależnieni od smartfonów…

Nie byli, choć temat wolności, na który my znacząco stawiamy podczas spotkań zarówno wtedy jak i dziś, jest aktualny. Wtedy jednak mówiąc o wolności skupialiśmy się na alkoholu, papierosach, czy później dopalaczach, dziś – duży nacisk kładziemy na telefon, na internet, na media społecznościowe. Na to, żeby w tym życiu i świecie gdzie żyjemy nie zatracić siebie samego. Nie założyć sobie na szyję pętli, od której będzie nam ciężko uciec a która odbierze nam swobodę dokonywania wyborów.

Jak wyglądają dziś te warsztaty?

Jest to stu-minutowe spotkanie, w którym zapraszamy ludzi w podróż dookoła świata – ale nie w sensie geograficznym, a raczej społecznym czy osobistym. Nie moralizujemy nawet gdy rozmawiamy o tematach trudnych czy wymagających. Nie stawiamy siebie w roli mędrców, którzy już wszystko w życiu przeżyli, a raczej stawiamy prowokacyjne pytania i wspólnie szukamy na nie odpowiedzi, skłaniając nie tylko słuchacza ale i siebie do podróży wgłąb siebie. Skłaniamy do pytania siebie co dla mnie ważne, co jest moim życiowym priorytetem. Stawiamy na słowo “szczęście”, bo jest ono bliskie każdemu człowiekowi. Jeśli zapytać 1000 osób czy chcą być szczęśliwi to zakładam, że jeśli nawet ktoś nie do końca będą rozumieli czym to szczęście dla nich jest – żaden nie powie, że chce być nieszczęśliwy. Szczęście utożsamiamy z wolnością, autoakceptacją i miłością – trzema wartościami, które każdemu człowiekowi bez względu na wiek i czasy w których żyje – są bliskie. Staramy się je w życiu zdobyć za wszelką cenę, choć Pan Bóg chce nam tę potrzebę zaspokoić zupełnie za darmo.

Elementami tego spotkania są też wydarzenia artystyczne?

Program, który trwa 100 minut zawiera w sobie różne formy przekazywania treści: skecze, konkursy, pokazy, staramy się żeby to było dosyć dynamiczne i staramy się generalnie funkcjonować z uśmiechem na twarzy, nawet gdy rozmawiamy o trudnych rzeczach czy gdy stawiamy trudne pytania. Ma to taką formę, w której może bezpośrednio nie angażujemy słuchacza, nie oczekujemy że będzie odpowiadał na pytania. Raczej stajemy się narratorami prowadzącymi przez tę podróż dookoła świata, zachęcają do aktywnej konfrontacji z pytaniami od których nie warto uciekać.

Jakie są reakcje młodzieży? Czy teraz reagują na to inaczej niż np. 10 lat temu?

Pamiętam zwłaszcza dużo takich spektakularnych reakcji, które zawsze mi dodawały otuchy czy zapału do działania, zwłaszcza gdy po ludzku go brakowało. Pamiętam takiego maila, z czasów gdy nie było jeszcze mediów społecznościowych, którego napisała do nas pewna dziewczyna. Wyznała, że ma za sobą dwie próby samobójcze i na naszych zajęciach ujrzała dla siebie pewne światełko. Że chce teraz zawalczyć o siebie, bo wie że życie może być piękne. Uświadomiła to sobie na nowo. Gdy wracam pamięcią do tego maila to bardziej mi się chce niż nie chce. Ale to tylko jeden z przykładów. Reakcje młodych obserwuję też dzięki naszym profilom w mediach społecznościowych. Już sama liczba 30 tys. osób, która kliknęła ‘lubię to” przy naszym profilu na Facebooku jest jakaś pozytywną reakcją. Jest odpowiedzią dla nas, że warto. Jeśli ktoś klika “Lubię to”, zostawia kawałek siebie w tej wirtualnej przestrzeni, to jest dla nas dowodem, że to co robimy i z czym przychodzimy może być dla nich ważne czy mogą chcieć się z tym utożsamiać.

Rozmawiają z wami po takich spotkaniach? Utrzymujecie kontakt?

Sami zachęcamy żeby się do nas odzywali po zajęciach, i rzeczywiście dostajemy pytania, czasem też rozmawiamy. Nie zostawiamy pytań bez reakcji i staramy się być do ich dyspozycji.

O czym mówią, o co pytają?

Czasem są to poważne rozmowy, a czasem zwykłe “dziękuję”, albo “dobrze, że jesteście”. Doceniamy to bardzo, bo mamy obecnie czasy, gdy ludzie – także młodzi – nie są zbyt wylewni, raczej są zamknięci w sobie, nie dzielą się na zewnątrz swoimi przeżyciami czy emocjami. Realny uśmiech wolą zastąpić znakiem “:)” a realny smutek okazać poprzez “:(“ .

Jakie są wasze jeszcze spostrzeżenia dotyczące tych młodych słuchaczy? Coś odróżnia tych obecnych od tych 15 lat temu, czy może jakaś cecha powtarza się bez względu na pokolenie?

Zaskakuje mnie w pewien sposób już sama ich chęć zmierzenia się z treściami, z którymi do nich przychodzimy. Zaskakuje mnie, bo to jest trudne w tym trudnym dla komunikacji międzyludzkiej świecie. Żyjemy w czasach, gdy natłok informacji które docierają do nas każdego dnia jest ogromny i w tym tyglu wielu słów, zdjęć, obrazów jest trudno znaleźć przestrzeń na wchodzenie w coś głębiej. Trudno zdobyć się na coś więcej niż tylko powierzchowne przeglądanie zdjęć, przesuwanie palcem po ekranie telefonu. Dlatego doceniam już samo to, że udaje nam się w tych spotkaniach doprowadzić do sytuacji, gdy ktoś słucha tego z czym do niego przychodzimy. A jeśli słucha to ma szansę coś dla siebie z tego zabrać, nawet jeśli nie okaże od razu hurra optymizmu – bo taki jest dziś społeczny zwyczaj. To bardzo sobie cenię. Wiem, że jeśli nawet po nas czegoś nie widać, nawet jeśli od czegoś uciekamy, w czymś się zamykamy – to ciągle na maksa szukamy w życiu i potrzebujemy: miłości, akceptacji, uznania i szacunku. A jeśli w jakiś sposób świat zaczyna tę potrzebę zaspokajać czy ktoś komu na to pozwalamy, to od razu jakość naszego życia się zmienia i poprawia.

Jak szkoły mogą się zgłaszać do waszego projektu?

W aktualnie realizowanym projekcie biorą udział szkoły, do których to my wyszliśmy z inicjatywą. Na bazie tych niemal 15 lat naszej działalności poznaliśmy bowiem świetnych ludzi pracujących z młodzieżą i dziećmi w szkołach: dyrektorów, wychowawców, pedagogów, więc traktowaliśmy ten obecny projekt jako szansę na przykład na powrót do miejsca w którym kiedyś byliśmy, w którym nie było łatwo i w którym warto działać dalej. Postawiliśmy również na różnorodność w wyborze szkół. Trafimy zarówno do renomowanych liceów jak i do owianych złą sławą szkół zawodowych. Czasem też było tak, że to nasi przyjaciele czy znajomi rozsiani po całym kraju, słysząc że robimy ten projekt zgłosili “swoje” szkoły do nas, wcześniej oczywiście pytając dyrekcję i rodziców, czy chcą takiego spotkania. 

Rozmawiała: Anna Druś

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite