video-jav.net

Różaniec. Prosta droga do nieba. Rozważania do części bolesnej

Różaniec jest modlitwą kontemplacji. Odmawiamy go przede wszystkim po to, by poznać Jezusa. A poznajemy Go dzięki opowiadaniu wszystkiego co przeżywamy tej, która najlepiej Go zna i najbardziej kocha – Jego Matce. Każda z kolejnych tajemnic różańca odsłania tajemnicę życia Jezusa, a dobre odmawianie sprawia, że nasze życie staje się coraz bardziej podobne do Jego życia.

Maciej Okoński OP
Maciej
Okoński OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

We wtorki i piątki kontemplujemy tajemnicę cierpienia Syna Bożego, tak zwane Tajemnice Bolesne. Spróbujmy pokrótce wejść w te wydarzenia, by podczas odmawiania różańca głębiej je zrozumieć i przyjąć.

Tajemnica agonii w Ogrójcu.

Jezus upada na kolana w modlitwie, prosząc swojego Ojca, by oddalił od niego cierpienie i śmierć. Przecież znamy to uczucie bardzo dobrze. Nikt nie chce przeżywać cierpienia. Gdy mnie ono dotyka, chcę je z całą mocą odrzucić.

Różaniec. Prosta droga do nieba. Rozważania do części bolesnej

Jezusa nie ominęła i ta pokusa. Pokazuje nam jednak, że odpowiedzią na czekające nas cierpienie nie jest bunt przeciw Bogu, ale pokorne oddanie się w opiekę Ojca. „Nie moja wola, ale Twoja niech się stanie”.

Druga tajemnica odsłania Mistrza z Nazaretu bitego przez rzymskich żołnierzy.

Siedzi i nic nie mówi, nie złorzeczy, nie przeklina. Czeka na sprawiedliwy sąd Ojca. Jak ja reaguję na obelgę ze strony innych? Atakuję? Przeklinam?

Różaniec. Prosta droga do nieba. Rozważania do części bolesnej

„Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich”. Otrzymam moją sprawiedliwość od Ojca, ale teraz czas milczeć.

Tajemnica cierniem ukoronowania. „Oto człowiek!”.

Wystawiony na pośmiewisko, obdarty z godności, samotny, zniszczony przez grzech. Życie przysparza wielu takich momentów. Pojawia się pytanie: „Gdzie jest Bóg, kiedy dzieje mi się krzywda?”. Stoi z Tobą. I z Tobą znosi to upokorzenie. Sam stawia mu czoła, nie uchyla się.

Różaniec. Prosta droga do nieba. Rozważania do części bolesnej

Czwarta tajemnica bolesna to Chrystus idący z krzyżem.

Idzie z własnej woli. A gdzie jest Twój krzyż? Czy nie za łatwo się go pozbywasz, zostawiasz na uboczu, chcesz od niego uciec? Ten, który jest Twoją drogą, bierze go na siebie i nieustępliwie niesie.

Różaniec. Prosta droga do nieba. Rozważania do części bolesnej

Jeśli Ty weźmiesz krzyż z własnej woli, stanie się on lekki – „jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”. On chce ponieść za Ciebie jego ciężar.

Zbawcza śmierć Jezusa na krzyżu.

Po co ona była? Czy nie mógł mnie łatwiej zbawić? Przecież Bóg może wszystko. A jednak umiera odrzucony i zhańbiony. Dlaczego? Po co?

Różaniec. Prosta droga do nieba. Rozważania do części bolesnej

Umiera, by moja śmierć i śmierć moich bliskich miała sens, by przeprowadziła mnie do nieba, do pełnego życia. Życie na ziemi to tylko początek, wstęp do prawdziwego życia. Trzeba umrzeć, by urodzić się na nowo. Umrzeć dla starego człowieka. I to naprawdę jest możliwe, możliwe, bo On zrobił to przede mną i za mnie.

Maciej Okoński OP

Maciej Okoński OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej Okoński OP
Maciej
Okoński OP
zobacz artykuly tego autora >

Mała Tereska. 24-letnia mistrzyni życia duchowego

Teresa Martin już jako czternastoletnia dziewczyna chciała wstąpić do zakonu karmelitanek bosych. Początkowo odmawiano jej ze względu na młody wiek i słabe zdrowie, po roku została jednak przyjęta. W Karmelu otrzymała imię Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza.

Polub nas na Facebooku!

Mała Tereska

Twierdziła, że do świętości każdy, nawet najbardziej niedoskonały człowiek, może dążyć „małą drogą”. O sobie pisała: „kiedy porównuję się ze świętymi, stwierdzam nieustannie, że między nami ta sama różnica, jak między niebotyczną górą a zagubionym ziarnkiem piasku, deptanym stopami przechodniów. Lecz zamiast zniechęcać się, mówię sobie: Dobry Bóg nie dawałby mi pragnień nierealnych, więc pomimo że jestem tak mała, mogę dążyć do świętości. Niepodobna mi stać się wielką, powinnam więc znosić się taką, jaka jestem, ze wszystkimi swymi niedoskonałościami; chcę jednak znaleźć sposób dostania się do Nieba, jakąś małą drogę, bardzo prostą i bardzo krótką, małą drogę zupełnie nową. Żyjemy w wieku wynalazków, nie ma już potrzeby wchodzić na górę po stopniach schodów; u ludzi bogatych z powodzeniem zastępuje je winda. Otóż i ja chciałabym znaleźć taką windę, która by mnie uniosła aż do Jezusa, bo jestem zbyt mała, by wstępować po stromych stopniach doskonałości”.

(…) Do niedawna jeszcze przecież była naszą „współczesną” świętą. Tak to widzę osobiście z perspektywy mojego własnego życia. Czy jest jeszcze dalej „współczesną” świętą? Czy nie przestała nią być dla pokolenia, które dziś dojrzewa w Kościele? Trzeba by o to zapytać ludzi tego pokolenia. Niech mi jednak wolno będzie zauważyć, że święci właściwie nigdy się nie starzeją i nie „przedawniają”. Stale pozostają świadkami młodości Kościoła. Nigdy nie stają się tylko postaciami z przeszłości, ludźmi jakiegoś „wczoraj”. Wręcz przeciwnie: zawsze są ludźmi „jutra”, ludźmi ewangelicznej przyszłości człowieka i Kościoła, świadkami „świata przyszłego” [1].

Mała Tereska

Teresa z Lisieux nie tylko pojęła i opisała głęboką prawdę o Miłości jako centrum i sercu Kościoła, ale żyła nią bardzo intensywnie w ciągu swego krótkiego życia. Właśnie ta zbieżność doktryny i konkretnego doświadczenia, prawdy i życia, nauczania i praktyki jaśnieje szczególnie wyraźnie w osobie tej świętej i czyni z niej wzór pociągający zwłaszcza młodych i tych, którzy poszukują prawdziwego sensu swego życia [2].

Teresa (…) żarliwie pragnęła być misjonarką. I była nią (…). Sam Jezus ukazał jej, w jaki sposób może realizować to powołanie: żyjąc w pełni przykazaniem miłości, miała zanurzyć się w samym sercu misji Kościoła, wspierać tajemniczą mocą modlitwy i komunii głosicieli Ewangelii [3]. Ją to Kościół ogłosił patronką misji (…): Małą Tereskę z Lisieux, zamkniętą w karmelitańskiej klauzurze, pozornie odciętą od świata [4].

Kiedy umierała (…) w Karmelu, na gruźlicę, której zarodki nosiła w sobie od lat, była prawie że dzieckiem. I zostawiła po sobie wspomnienia dziecka: świętego dziecka [5]. (…) pisma, które słusznie zyskały jej tytuł mistrzyni życia duchowego. Najważniejszym dziełem pozostaje historia jej życia, opisana w trzech autobiograficznych rękopisach (…), opublikowanych po raz pierwszy pod tytułem, który szybko stał się powszechnie znany: Histoire d’uneame [Dzieje duszy] [6].

Mała Tereska

W obliczu pustki wielu słów święta Teresa proponuje (…) z rozbrajającą prostotą swoją „małą drogę”, która powraca do tego, co najistotniejsze, i prowadzi do odkrycia sekretu wszelkiego istnienia: Miłości Bożej, która ogarnia i przenika całe ludzkie doświadczenie. (…) Droga, jaką szła, aby osiągnąć ten ideał życia, nie była drogą wielkich dokonań, które są udziałem nielicznych, ale przeciwnie – drogą dostępną dla wszystkich, „małą drogą” ufności i całkowitego zawierzenia siebie łasce Bożej. Nie jest to droga, którą można zlekceważyć, jak gdyby była mniej wymagająca. Jest doświadczeniem wymagającym, bo taka jest zawsze Ewangelia. Ale na tej drodze człowiek zostaje przeniknięty poczuciem ufnego zawierzenia miłosierdziu Bożemu, które sprawia, że nawet najbardziej intensywny wysiłek duchowy staje się łatwy. Właśnie ze względu na tę drogę, na której Teresa przyjmuje wszystko jako „łaskę”, oraz na fakt, że w każdej dziedzinie swego życia przyznaje centralne miejsce swojej więzi z Chrystusem i miłości, a w swoim rozwoju duchowym kieruje się także porywami serca, jest ona świętą zawsze młodą mimo upływu lat i jawi się jako znakomity wzorzec i drogowskaz dla chrześcijan naszej epoki (…).

Mała Tereska

Teresa była dzieckiem (…) heroicznie „ufnym” – i dlatego heroicznie „wolnym”. Ale właśnie dlatego, że heroicznie, ona jedna znała wewnętrzny smak, ale także wewnętrzną cenę tej ufności, która nie pozwala się „pogrążyć w bojaźni”; tej ufności, która pozwala nawet spośród najgłębszych mroków i cierpień duszy wołać: „Abba, Ojcze!” [7].

Fragment książki „Moi święci”, wybór i układ Justyna Kiliańczyk-Zięba.

Modlitwa o potrzebne łaski za wstawiennictwem św. Teresy:

Ojcze Niebieski, który przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus przypomniałeś światu Miłość Miłosierną, przepełniającą Twe Boskie Serce i obudziłeś w nas dziecięcą ufność ku Tobie, dzięki Ci składamy, żeś tak wielką chwałą nagrodził Tę, która przez całe życie była wiernym Twym dzieckiem i że Jej udzieliłeś cudownej mocy pociągania dusz, które będą Cię chwaliły przez wieczność całą.

Św. Tereso, pamiętaj, że obiecałaś dobrze czynić na ziemi. Spuść deszcz róż na tych, którzy Cię wzywają i wyjednaj mi łaskę, której za przyczyną Twoją oczekuję od Jego nieskończonej dobroci. Amen

Bibliografia: 1. Homilia podczas Mszy św., Lisieux, 2 czerwca 1980, OR 1980, nr 7, s. 16. 2. Homilia podczas Mszy św., Rzym, 19 października 1997, OR 1997, nr 12, s. 38. 3. Homilia podczas Mszy św., Rzym, 19 października 1997, OR 1997, nr 12, s. 37. 4. Homilia podczas Mszy św., Lisieux, 2 czerwca 1980, OR 1980, nr 7, s. 16. 5. Homilia podczas Mszy św., Lisieux, 2 czerwca 1980, OR 1980, nr 7, s. 16. 6. List apostolski Divini amoris scientia, wydany z okazji ogłoszenia świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza Doktorem Kościoła powszechnego, Rzym, 19 października 1997, OR 1997, nr 12, s. 31. 7. Homilia podczas Mszy św., Lisieux, 2 czerwca 1980, OR 1980, nr 7, s. 16.