Maszerują dla Życia i Rodziny

Miasto bez rodzin, to miasto bez przyszłości

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Całą Polskę opanowały dziś kolorowe, uśmiechnięte rodziny. Kraków, Warszawa, Koszalin, Częstochowa, Jelenia Góra, Opole, Katowice, Skierniewice, Łódź, Kielce, Gdynia… można jeszcze bardzo długo wymieniać. Ponad 120 miast uczestniczy już w inicjatywie Marszu dla Życia i Rodziny. 

Maszerują dla Życia i Rodziny

Co prawda w kilku miastach marsze odbyły się wcześniej, w kilku odbędą się w następnych tygodniach, ale to dzisiaj nastąpiła kulminacja akcji. Trudno już zliczyć, ile rodzin, ile osób wzięło udział w marszach we wszystkich miastach – ale na pewno są to dziesiątki tysięcy osób, które na wesoło, kolorowo manifestują przywiązanie do tradycyjnych wartości.

Do rodziny rozumianej jako małżeństwo kobiety i mężczyzny, do dzieci, dziadków i babć, wujków i cioć, kuzynów, kuzynek…

Maszerują dla Życia i Rodziny

Kontekstem tegorocznych Marszów są zbliżające się wybory samorządowe, stąd hasło „Rodzina obywatelska. Rodzina – wspólnota – samorząd”. Organizatorzy, z racji jesiennych wyborów samorządowych, chcą zwrócić uwagę na fakt, że rodzina jest jednym z najważniejszych filarów wspólnoty lokalnej i samorządu. Jacek Sapa, prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny podkreśla, że rodzina jest instytucją szczególną – nie da się jej niczym zastąpić i dlatego powinna cieszyć się odpowiednim prestiżem.

"Prosta prawda mówi nam, że powiaty, miasta i gminy składają się z rodzin. Te podmioty bez rodzin nie mogą istnieć, a rodzina bez nich, lepiej lub gorzej, ale tak. Poprzez Marsze chcemy pokazać, że warto postawić na rodziny, tym bardziej, że coraz więcej miejscowości, z powodu niżu demograficznego i emigracji, wyludnia się. Miasto bez rodzin, to miasto bez przyszłości. Dlatego chcemy zachęcić samorządowców, by aktywniej podejmowali działania na rzecz polityki prorodzinnej" – mówi Sapa.

Maszerują dla Życia i Rodziny

Dzieci i dorośli wędrowali dziś z balonikami i kolorowymi transparentami – Marsz dla Życia i Rodziny z założenia jest manifestacją radosną. W miastach, gdzie rodziny "wyszły na ulice" odbywały się festyny, familijne koncerty i imprezy dla najmłodszych.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Życie za życie

Stanisław Biernacki - do rozstrzelania! Anna Biernacka - do rozstrzelania! A ich dziecko? No, cóż... Niemcy nie przejmowali się takimi drobiazgami. Kto trafił na listę – rozstrzelać!

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Rozkaz i porządek w niemieckim wydaniu. Na drodze zbrodniczej listy stanęła pewna Matka. Bardzo kochała swoje dzieci – syna i synową – i nienarodzonego wnuka.

Był lipiec 1943 roku. W okolicach Lipska nad Biebrzą trwały masowe aresztowania. Egzekucje cywilów miały być niemiecką zemstą za akcję polskiego podziemia. Partyzanci zabili hitlerowskiego policjanta, okupanci wzięli więc na cel zwykłych mieszkańców – to miał być odwet i zastraszenie. Gdy niemiecki żołnierz załomotał do drzwi i wyczytał dane osób przeznaczonych do likwidacji, Marianna Biernacka, mama Stanisława i teściowa Anny, jednocześnie przyszła babcia, padła do nóg Niemców i błagała. Błagała o życie synowej i jej nienarodzonego dziecka… „Jak ona pójdzie? Jest przecież w ostatnich tygodniach ciąży! Ja pójdę za nią”. Faszyści się zgodzili i Anna została w domu, ale 13 lipca 1943 roku, pod mur, razem z wieloma innymi Polakami, trafiła jej teściowa – Marianna i mąż Anny – Stanisław.

Życie za życie

Marianna Biernacka

Marianna Biernacka świadomie oddała życie za życie. Ocaliła swoją synową i nienarodzone dziecko. "Ona jest dla nas przykładem zwyczajnej świętości – jej historia wcale nie jest cudowna. Jest to prosta historia zwyczajnego ludzkiego życia. Ale z drugiej strony – ta zwyczajność okazuje się miejscem wzrastania w świętości, jej czyn jest porównywany z czynem świętego Maksymiliana Kolbego, który oddał swoje życie za ojca rodziny – Franciszka Gajowniczka" – mówi ks. dr Zbigniew Sobolewski – Dyrektor Dzieła Pomocy Misjom Ad Gentes. "Marianna dokonała czynu heroicznego. Piękne jest to, że prowadziła zwykłe życie – była zwyczajnym, prostym człowiekiem. Gdybyśmy ją spotkali w kościele – niczym wyjątkowym by się nie wyróżniała. Ale charakteryzowały ją – szczególna dobroć, troskliwość" – dodaje ks. Sobolewski.

15 lat temu Jan Paweł II ogłosił Mariannę Biernacką błogosławioną (wraz z innymi męczennikami drugiej wojny światowej), powiedział wtedy: „Świętujemy zwycięstwo tych, którzy w naszym stuleciu oddali życie dla Chrystusa, oddali życie doczesne, aby posiąść je na wieki w Jego chwale. Słusznie zatem prosimy, abyśmy za ich przykładem wiernie podążali za Chrystusem”.

Błogosławiona Marianna Biernacka jest dzisiaj patronką matek i teściowych.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >