video-jav.net
ADVENTure

12 najlepszych cytatów na kartki świąteczne

Jeśli wysyłasz w tym roku tradycyjne kartki świąteczne do rodziny i przyjaciół, ale nie jesteś pewien, że "Wesołych Świąt" albo "Merry Christmas" to najlepsze życzenia, jakie można im przesłać, ta lista może się przydać.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Papierowe, wysłane tradycyjną pocztą kartki świąteczne, nawet – a może zwłaszcza – w dobie e-maili, Facebooka i Messengera mogą komuś sprawić wielką przyjemność. Warto jednak podejść do nich ambitniej i nie poprzestać na dopisaniu swojego imienia do wydrukowanego już na gotowej kartce napisu “Merry Christmas”. 

Zaproponowane przez nas cytaty pochodzą z Pisma Świętego, Antyfon liturgicznych i tekstów używanych w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia w liturgii Mszy św. Sprawdzą się zarówno na kartkach przygotowywanych własnoręcznie, jak i na tych gotowych, kupionych w księgarni – jako poprzedzenie osobistych życzeń. Nie wyczerpują one oczywiście bogactwa tekstów czytanych i słuchanych w świąteczne dni, ale mogą zainspirować do dalszych własnych poszukiwań. 

Oto 12 naszych propozycji:

Kluczu Dawidów! Izraela Boże,
co Ty otworzysz, nikt zamknąć nie może!
Przybądź, a wywiedź mocą Twej prawicy
więźniów z ciemnicy!

(Antyfona “Mądrości która”)


Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan

(Łk 2, 10)


Przez tajemnicę Wcielonego Słowa zajaśniał oczom naszej duszy nowy blask Twojej światłości, abyśmy poznając Boga w widzialnej postaci zostali przezeń porwani do umiłowania rzeczy niewidzialnych.

(Prefacja z Mszy o Bożym Narodzeniu)


Nazwano Go imieniem: «Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju

(Iz 9, 5)


Mówcie do Córy Syjońskiej: Oto twój Zbawca przychodzi. Oto Jego nagroda z Nim idzie i zapłata Jego przed Nim. Nazywać ich będą Ludem Świętym, Odkupionymi przez Pana. A tobie dadzą miano: „Poszukiwane”, „Miasto nie opuszczone”».

(Iz 62)


O, wschodzie ranny! Światło wiekuiste,
sprawiedliwości słońce promieniste,
przybądź i oświeć w ciemnościach siedzące,
nędznych tysiące!

(Antyfona “Mądrości która”)


Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem. Oto Król twój przychodzi do ciebie, Święty i Zbawiciel świata.

(Za 9, 9)


Boże, z radością obchodzimy Narodzenie Twojego Syna, spraw, abyśmy pogłębiali naszą wiarę w tajemnicę Wcielenia i goręcej ją miłowali

(Z modlitwy w Boże Narodzenie)


Zabrzmijcie weselem, niebiosa, raduj się, ziemio, bo nasz Bóg przyjdzie i zlituje się nad biednymi.

(Antyfona, por. Iz 49, 13)


Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał

(Łk 10, 14)


Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, chwała Pańska napełni całą ziemię i wszyscy ludzie ujrzą Boże zbawienie

(Antyfona)


On pozwala nam z radością przygotować się na święta Jego Narodzenia, aby gdy przyjdzie, znalazł nas czuwających na modlitwie i pełnych wdzięczności

(Prefacja adwentowa)

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
RODZINA

W moim kraju, jak w domu, chcę się czuć bezpiecznie

Jestem stąd. To jest mój dom. Chcę o niego dbać, bo chcę się w nim czuć bezpiecznie.

Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Obrazek pierwszy: późna pora, cotygodniowy mecz futbolu lokalnych szkół średnich. Na trybunach komplet rodziców, większość ma na sobie kurtki z logo szkoły swoich dzieci, pobrzmiewa szkolna orkiestra dęta. Nagle na boisko wbiegają drużyny, wszystko cichnie, a pewien anioł o imieniu Jessica zaczyna… “Oh say, can you see”. Patrzę zaciekawiona wkoło i widzę morze wzruszenia.

Obrazek drugi: otwarcie małej, rodzinnej restauracji. Nic nadzwyczajnego; głównie kuchnia meksykańska, trochę typowego amerykańskiego jedzenia, jakieś serniki. Jemy kolację, nagle wchodzi na salę szef knajpki, wita się z obecnymi i opowiada o swoim marzeniu, które właśnie się urzeczywistnia. Na koniec wnosi sporej wielkości flagę amerykańską, którą uroczyście wciąga na maszt, a wszyscy zgromadzeni recytują: “I pledge allegiance to the flag”. Patrzę zaciekawiona wkoło i widzę morze wzruszenia.

Obrazek trzeci: kino, premiera najnowszej produkcji Disneya. Rozjeżdżają się kurtyny, sięgam po popcorn, ale wszyscy wstają. Na scenę wchodzi chłopak, który moment wcześniej sprzedawał mi colę i zaczyna “Oh say…”. Tym razem już nie wytrzymuję i pytam po wszystkim moją amerykańską znajomą, czy to aby nie przesada. Jej odpowiedź noszę do dzisiaj: “Nie. Tak uczymy się kochać nasz kraj. A ja wśród patriotów czuję się bezpieczna”.

Przywołuję te wspomnienia, bo to moi amerykańscy znajomi nauczyli mnie patriotyzmu. Zdefiniowali mi go swoją codziennością. Dla nich kochać Amerykę to kupować amerykańskie produkty, to płacić podatki, to angażować się w życie lokalnej społeczności. Taki patriotyzm to po prostu sposób bycia. Wspólny mianownik całego narodu niezależnie od wyznania, sympatii politycznych, zasobności portfela. Nawet jeżeli reszta świata zarzuca Amerykanom wykorzystywanie uczuć patriotycznych do usprawiedliwiania swoich imperialnych poczynań, a samemu patriotyzmowi spod znaku “stars and stripes” powierzchowność i bezrefleksyjność, nikt nie może zaprzeczyć, że siła tego narodu bierze się z jego jedności. A tę jedność buduje bezsprzecznie patriotyzm. Warto się od nich uczyć jak to robić. Zatem jak my uczymy dzieci patriotyzmu?

 

Symbole

Można tradycyjnie: wieszamy flagę w święta narodowe i śpiewamy głośno hymn przed meczem siatkówki. Można nowatorsko: sadzimy pelargonie biało czerwone przed domem i na 11. listopada pieczemy ciasta patriotyczne. Ważne jest jedno – nasze dzieciaki mają czuć, że za tymi symbolami kryje się coś bardzo ważnego dla nas. Że my wierzymy w istnienie Wspólnej Sprawy, która nazywa się Polska. I, że jest to ważna sprawa.

 

Dbajmy o język

Pamiętacie swoje panie polonistki? Pamiętacie ich nagany za słowo “Fajnie”? Ja mam do dzisiaj ucisk w gardle gdy mi się wyrwie “Fajowo!” przy dzieciach. Uczmy nasze dzieci pięknego języka! Mówmy do nich poprawnie i wkuwajmy razem z nimi ortografię. Zbyt wielu ludzi zginęło w obronie tego języka, żeby psuć go dzisiaj wulgaryzmami i nic nie znaczącymi modnymi ogólnikami. Zapełniajmy nasze domy pięknymi polskimi książkami, uczmy się razem z dzieciakami polskich wierszy na pamięć, ale przede wszystkim niech nas nigdy nie opuszcza ten wyuczony przez polonistkę nieznośny ucisk w gardle.

 

Miejsca – symbole

Opowiedzieliście już dzieciom o Ince? Zapalaliście znicze “Zośce” i “Rudemu” na Powązkach? Odwiedziliście Twierdzę Modlin? I nie, nie chodzi o to, żeby zalewać umysł dziecka trudną martyrologią, ale, żeby oswajać je z historią. Żeby uczyć je, że to jest nie tylko pamiątka z przeszłości, ale część ich tożsamości, ich dziedzictwa. Wojny, powstania wyryły się szczególnie w nasze dzieje, ale nie zawężajmy tylko do nich polskiej historii. Nigdy nie zapomnę lekcji, jaką śp. o. Góra zgotował nam pewnego zimowego wieczoru. Niedzielna msza akademicka. Kazanie – jak zwykle u o. Góry – barwne, ale tamtego wieczoru też jakieś doniosłe. O ojcach, o ich wierze. O tym, że każdy naród niesie swój własny, wyjątkowy kod czytania Ewangelii. I nagle pytanie rzucone w kościół: “Bo kto leży w kryptach wawelskich, to oczywiście wszyscy wiecie?”. Odpowiada cisza. Ojciec Jan nie rezygnuje: “Wchodzę do Krypty św. Leonarda. Jeżeli minę Króla Jana III Sobieskiego, to kto będzie następny?”. Cisza. Kto był, ten wie co było dalej. Kończąc kazanie wymienił wszystkie krypty i każdy królewski sarkofag. Zadał jeszcze pytanie o serce Marszałka i skończył w jedyny możliwy sposób: “Wstydźcie się!”.Oj zabolało, ale i dało do myślenia. Moje dzieci są za małe na Inkę, za małe na Modlin, ale Polska to przecież też Toruń i Kopernik! To Biskupin! To Wawel! To królewskie dynastie! Złoty wiek! To przecież Grunwald! I Ołtarz Mariacki Wita Stwosza. To Matejko i Wyspiański! To historie o św. Jadwidze i legendy o Królu Popielu.

 

Rozkochajcie je w Polsce!

Nasze dzieciaki bardzo lubią polski folklor. Odkąd wzięliśmy je na beskidzki redyk, odkąd mogły zobaczyć jak piecze się sękacz i jak wyglądają w tańcu łowickie spódnice, nie możemy opędzić się od pytań, co planujemy im pokazać w tym roku. I szczerze mówiąc aż głowa pęka od pomysłów, bo naprawdę jest w czym wybierać. Nie wspominając o Górach Stołowych, Tatrach, o Kanale Ostródzko-elbląskim, Puszczy Białowieskiej, o Szlaku Orlich Gniazd, o Krainie Wielkich Jezior czy tajemnicach Kotliny Kłodzkiej. Chcesz, żeby pokochały swój kraj? Fascynacja to najlepsza droga!

 

Rodzinne historie

Lubię określenie “Grunt to rodzina”. Lubię jego dosłowne znaczenie. Ziemią, z której wyrastamy jest nasza rodzina. Zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie to jest możliwe, ale może warto poprosić swoich rodziców, a może nawet dziadków o zaangażowanie się w przekazywanie polskości naszym dzieciom? Przez opowieści, wspomnienia, przywoływanie postaci przodków. Ale też np. przez wspólne śpiewanie. Nasza rodzina z roku, na rok staje się coraz bardziej muzykalna. Kolejne dzieci dołączają z kolejnymi instrumentami. Udaje nam się raz na jakiś czas siąść w salonie w domu moich rodziców, wyjąć gitary, trąbki, flety i grać, i śpiewać polskie piosenki, i pieśni. Starsze śpiewają “O mój rozmarynie”, młodsze tańczą do “Przybyli ułani”, wszystkie zgodnie płaczą przy “Czarnej Madonnie”. Piękny, wspólny czas.

 

O co w ogóle chodzi z tym patriotyzmem?

“Ciociu, ale dlaczego ja mam być patriotą? Przecież teraz wojny prowadzą drony.” Takie pytanie, przy okazji Święta Niepodległości zadał mi mój 13-letni siostrzeniec. Pomyślałam wtedy, jak trudno czasem nie tylko młodym ludziom, ale też chyba nauczycielom uchwycić sedno patriotyzmu. Przecież nie kocham ojczyzny tylko po to, żeby mieć odwagę bronić jej granic. Trudno chyba też młodzieży przyjmować wzniosłą narrację o jedności i braterstwie wobec tak dotkliwych podziałów, które toczą nasz kraj. Po co zatem chcemy, żeby nasze dzieci identyfikowały się z polskością? Dlaczego protestujemy, gdy mówią o Polsce pogardliwie? Bo ojczyzna to wspólna sprawa nas wszystkich. To miejsce, w którym mieszkają ludzie, których kochamy. To jest dom, który może i czasem denerwuje, ale który się rozumie na wskroś. Wreszcie bo to jest dom, którego długo nie mieliśmy i o który nasi przodkowie stoczyli straszne boje.

Zaczęłam obrazkami z Ameryki i teraz też chcę jednym zakończyć. Sobotnie popołudnie. Sąsiedzki grill. Nagle dziwne poruszenie wśród mieszkańców. Ktoś idzie po swojego psa, ktoś wyciąga z szafy broń myśliwską. Na moje zmieszanie słyszę odpowiedź: “Pies tamtych sąsiadów nigdy tak nie szczeka. Idziemy sprawdzić czy wszystko u nich w porządku”.

Patriotyzm, w jaki wierzę to właśnie przełożenie wzniosłych haseł ze szkolnych akademii na zainteresowanie losem samotnej sąsiadki, podniesienie śmieci z osiedlowego skweru i zafundowanie zdolnemu dzieciakowi wyjazdu na narty. I dlatego wieszam flagę na moim balkonie. Jestem stąd. To jest mój dom. Chcę o niego dbać, bo chcę się w nim czuć bezpiecznie.

 

 

Anna Hazuka

Anna Hazuka

Żona Wojtka, mama Marysi, Ulci, Elenki, Basi i Jasia. Z życiowej pomyłki - prawnik, z naprawionego błędu - dziennikarz. Absolwentka pierwszej edycji Akademii Dziennikarstwa i autorka bloga budujemymosty.pl

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >