Patriarchowie: wstrzymać finansowanie terrorystów!

O zaprzestanie finansowania i dozbrajania terrorystów i o udzielenie pomocy uchodźcom zaapelowali do społeczności arabskiej i międzynarodowej przedstawiciele różnych Kościołów wschodnich: katolickich, prawosławnych, ormiańskich i protestanckich.

Patriarchowie spotkali się oni w siedzibie patriarchy maronickiego w Bkerke koło Bejrutu w Libanie, by wspólnie zastanowić się nad trudną obecną sytuacją, jakiej doświadcza wspólnota chrześcijańska na Bliskim Wschodzie.

Gospodarz spotkania maronicki patriarcha Antiochii Béchara Boutros Rai OMM powiedział, że jednym z celów tego zebrania była ocena sytuacji uchodźców chrześcijańskich, a także tych, którzy mimo wojny i trudności zdecydowali się pozostać w swoim kraju. Do najpilniejszych zadań należy zatem pomoc w zorganizowaniu im pracy, szkół i mieszkań, by „mogli pozostać w swoich krajach i zachować w ten sposób ich tradycję i misję chrześcijańską”.

Liderzy chrześcijańscy wezwali rządy i organizacje międzynarodowych do zwiększenia wysiłków mających na celu pomoc uchodźcom. Zaapelowali także o uwolnienie wszystkich uprowadzonych i zatrzymanych, w tym dwóch prawosławnych biskupów porwanych przez islamskich fundamentalistów prawie dwa lata temu.

Podczas spotkania mówiono także o wzmożeniu dialogu i negocjacji politycznych, które mogłyby zakończyć tragiczną wojnę w Syrii i Iraku. Wskazano również, że należy szukać rozwiązania kryzysu izraelsko-palestyńskiego według formuły „dwa narody – dwa państwa”. Pozwoliłoby to wielu uchodźcom na powrót do swych domów. „Oczywiste jest, że te dwa konflikty: izraelsko-palestyński i izraelsko-arabski, leżą u źródła nieszczęść, które przeżywamy dziś na Bliskim Wschodzie” – podkreślił kard. Boutros Rai.


(KAI/RV) / Bejrut

Nigeria: ofensywa islamistów z Boko Haram

„Nigeria jest w bardzo trudnym i niebezpiecznym dla siebie momencie. Grozi nam, że jeszcze przed wyborami prezydenckimi islamiści przejmą kontrolę nad całą północno-wchodnią częścią tego afrykańskiego kraju”. W ten sposób bp Oliver Dashe Doeme odniósł się do kilkudniowej ofensywy podjętej przez rebeliantów z Boko Haram, którzy próbują zdobyć Maiduguri

Podbicie tego liczącego ponad milion mieszkańców miasta, będącego stolicą stanu Borno, byłoby dla islamistów ważną zdobyczą w ich staraniach o utworzenie w Nigerii własnego, rządzącego się prawem szariatu muzułmańskiego państwa.

„Sytuacja nie zapowiada niczego dobrego. Islamiści święcą sukcesy, ponieważ zabijają każdego, kto wejdzie im w drogę” – podkreśla z kolei przewodniczący nigeryjskiego episkopatu. Abp Ignatius Kaigama zauważa, że z ludźmi, którzy zabijają i niszczą w imię Boga, dialog jest praktycznie niemożliwy. Hierarcha apeluje zarazem do wspólnoty międzynarodowej, by nie przyglądała się bezczynnie dokonywanym przez islamistów zbrodniom, tylko wsparła Nigerię w walce z rebeliantami. Jednocześnie tamtejsza Caritas bije na alarm, że bez pomocy z zewnątrz kraj nie udźwignie problemu niesienia pomocy ponad milionowi uchodźców, którzy zbiegli przed islamistami.

14 lutego w Nigerii mają odbyć się wybory prezydenckie. Obserwatorzy podkreślają, iż ofensywa islamistów ma pokazać, że nie zamierzają oni oddać władzy na zagarniętych przez siebie terenach niezależnie od tego, kto te wybory wygra. Od 2009 r. w Nigerii z rąk Boko Haram zginęło co najmniej 3 tys. niewinnych ludzi, głównie chrześcijan. Rebelianci sprawują władzę praktycznie w trzech północnonigeryjskich stanach: Borno, Adamawa i Yobe. Ostatnio zdobyli bazę wojskową w Badze nad jeziorem Czad, co ułatwia im ataki na terenie Kamerunu i Czadu.


RV / Maiduguri