video-jav.net

Erytrea: patriarcha Antoni od ośmiu lat w areszcie

Komisja Stanów Zjednoczonych ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej (USCIRF) wezwała władze Erytrei do natychmiastowego uwolnienia zwierzchnika Kościoła Prawosławnego Erytrei oraz ponad 2 tys. innych osób aresztowanych z powodu swej wiary, które bez procesu ani oficjalnego oskarżenia zostały osadzone w obozach pracy

Polub nas na Facebooku!

Nieliczni świadkowie tego, co się naprawdę dzieje w obozach, informują o biciu i torturach, mających na celu skłonienie do wyparcia się wiary, w tym o umieszczaniu więźniów w metalowych kontenerach, które na słońcu zamieniają się w rozpalone piekarniki. Monitorująca przestrzeganie praw człowieka organizacja Human Rights Watch nazwała Erytreę „wielkim więzieniem chrześcijan”.

W styczniu mija osiem lat od bezprawnego złożenia z urzędu i uwięzienia patriarchy Antoniego. Doszło do tego 13 stycznia 2006 r., gdy odmówił on ekskomunikowania – na żądanie władz – 3 tys. wiernych i wezwał do uwolnienia więźniów politycznych. W 2007 r. władze skonfiskowały insygnia władzy patriarszej, ustanowiły nowym patriarchą biskupa Dioskura, po czym wyrzuciły Antoniego z jego rezydencji i umieściły w areszcie domowym w innym miejscu. Amerykańska komisja alarmuje, że Antoni, którego stan zdrowia się pogarsza z powodu choroby cukrzycowej, został pozbawiony opieki lekarskiej.

Od 2004 r. Departament Stanu Stanów Zjednoczonych traktuje Erytreę jako „kraj szczególnie niepokojący” z powodu „systematycznego, trwającego i rażącego” łamania wolności religijnej.

Tamtejsze władze pozwalają na istnienie tylko czterech wspólnot religijnych: Kościoła Prawosławnego Erytrei, sunnickiego islamu, Kościoła rzymskokatolickiego i Ewangelickiego Kościoła Erytrei. Sprawują jednocześnie ścisłą kontrolę nad ich działalnością. Np. w 2006 r. nakazały Kościołom przekazywanie państwu wszystkich ofiar od wiernych, by same mogły wypłacać pensje duchownym, zażądały też zmniejszenia liczby księży. W kolejnych latach wydaliły z kraju 18 księży i zakonnic katolickich, odmawiając im wcześniej przedłużenia wiz.

Gdy Kościół katolicki nie zgodził się na wcielanie księży i zakonników do wojska (służba w nim może trwać nawet kilkanaście lat), w odpowiedzi władze narzuciły państwową kontrolę nad wszystkim dziełami prowadzonymi przez Kościół: szkołami, placówkami opieki medycznej i projektami charytatywnymi. W 2008 r. przeszkoleni przez chińskich komunistów lewicowi przywódcy erytrejscy ogłosili, że rekwirują majątek kościelny, czyniąc go kapitałem narodowym.

Kościół Prawosławny Erytrei, należący do tzw. niechalcedońskiego nurtu chrześcijaństwa wschodniego (wraz z Kościołami etiopskim, koptyjskim, ormiańskim oraz syromalabarskim i syromalankarskim w Indiach), był przez całe stulecia częścią Kościoła etiopskiego, który z kolei aż do 1950 r. podlegał koptyjskiemu Patriarchatowi Aleksandrii. Uniezależnił się, gdy cała Erytrea, będąca do tego czasu prowincją Etiopii, uzyskała w maju 1993 r. niepodległość. Liczbę wiernych tego Kościoła ocenia się na ok. 1,7 mln (na ponad 4 mln mieszkańców). W kraju istnieje ponad półtora tysiąca świątyń, a posługę duszpasterską pełni ok. 15 tys. duchownych.

Od czasu uzyskania niepodległości przez Erytreę, krajem rządzi jedyna legalna partia polityczna – marksistowski Ludowy Front na Rzecz Demokracji i Sprawiedliwości (EPLF).


pb (KAI/allafrica.com) / Asmara, Waszyngton

Nigeria prosi o pomoc w walce z Boko Haram

Interwencja zbrojna sił zachodnich jest jedyną realną opcją, aby powstrzymać ofensywę Boko Haram w Nigerii. Takie jest przekonanie bp. Olivera Dashe Doeme z Maiduguri, diecezji, która najbardziej ucierpiała z rąk islamskich fanatyków

Polub nas na Facebooku!

Zdaniem duchownego nigeryjska armia jest niezdolna do skutecznego działania z powodu nieudolności dowództwa, rozpowszechnionej korupcji, a także infiltracji Boko Haram w szeregi wojska. Udowodniła to klęska w starciu o miasto Baga nad jeziorem Czad, w którym rebelianci okazali się także zagrożeniem sięgającym daleko poza granice Nigerii.

Bp Dashe Doeme potwierdził też fakt rekrutowania przez Boko Haram swoich członków na terenie Nigru, Czadu, Kamerunu i Libii. Ta sytuacja jego zdaniem wymaga stanowczych działań międzynarodowych, w tym lądowej ofensywy dla pokonania islamskiej rebelii.


RV / Maiduguri