5 minut to 360 uderzeń serca

Co pięć minut ginie na świecie chrześcijanin. Co pięć minut! To tyle czasu, ile Ania idzie do Kościoła. W tym czasie Piotrek przebiegnie prawie 2 kilometry. Dla Darka to w sam raz na przerwę na papierosa. 5 minut – tyle trwa zaparzenie kawy

Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Według najnowszych badań międzynarodowej organizacji „Open Doors”, śledzącej sytuację chrześcijan na świecie: około 100 milionów chrześcijan na całym świecie jest prześladowanych z powodu swojej wiary. Chrześcijanie należą zatem do najbardziej prześladowanej grupy religijnej.

W zeszłym tygodniu Open Doors opublikowała Światowy Indeks Prześladowań 2015. Znajduje się tam 50 krajów, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani i dyskryminowani. Jak informuje organizacja – zwiększyły się zarówno siła oraz geograficzna rozpiętość prześladowań.

Oto pierwsza piątka państw, w których dochodzi do największej ilości prześladowań.

1. Korea Północna

5 minut to 360 uderzeń serca

Za wiarę w Chrystusa – grozi kara śmierci. Za czytanie Pisma Świętego – grozi kara śmierci. Za noszenie łańcuszka z krzyżykiem – grozi kara śmierci. Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, jest tam więzionych ponad 200 tys osób z powodów politycznych i religijnych. Co najmniej 30 tys. to chrześcijanie. Wielu z nich w Korei Północnej żyje w głębokim podziemiu. Reżim traktuje ich jako wrogów państwa. O swojej wierze często nie mówią nawet swojej rodzinie oraz małym dzieciom.

Tymoteusz, uchodźca z Północnej Korei opowiedział Open Doors jak opisywani są tam chrześcijanie:

Pamiętam, jak pokazywali nam kreskówki i animowane filmiki o złych chrześcijanach. Chrześcijański Bóg był dla mnie potworem. Gdy miałem 11 lat, byłem świadkiem publicznej egzekucji chrześcijanina. Jego zbrodnią było to, że ukrywał cieniutką biblię w dachu swojego domu. Tego samego roku została zastrzelona kobieta. Uciekła wcześniej do Chin i poszła do tamtejszego Kościoła, ale północnokoreański szpieg odkrył jej tożsamość. Aresztował ją i wysłał z powrotem do Korei Północnej, gdzie została publicznie zamordowana. Jestem przekonany, że takie praktyki wciąż mają miejsce w moim kraju.

2. Somalia

5 minut to 360 uderzeń serca

Zarówno władza, jak i tamtejsi przywódcy religijni, twierdzą, że w Somalii nie ma miejsca dla chrześcijan. Starają się oni usuwać wierzących w Chrystusa w każdej sferze życia. Jak podaje KAI, w wielu częściach kraju rządzą muzułmańskie klany, które nie tolerują chrześcijan. Prześladują ich i mordują. Tu również Kościół istnieje gównie w podziemiu.

Chrześcijan z Somalii napisał list do Open Doors w którym prosi o modlitwę za siebie i swoich współbraci:

Każdego dnia doświadczamy tutaj straszliwych rzeczy. Ludzie stają się obojętni, bo codziennie są świadkami, jak życie jest gaszone. Dlatego potrzebuję Waszych modlitw, aby Pan wyratował mnie z tego zła. Ciągle muszę walczyć. Wydaje mi się, jakbym był w piekle na Ziemi. Tak bardzo chciałbym po prostu móc stanąć w kościele i głośno wzywać imię Pana Jezusa Chrystusa!

3. Syria

5 minut to 360 uderzeń serca

W Syrii z powodu wojny domowej wzrasta wpływ islamskich dżihadystów. Co za tym idzie – chrześcijanie coraz częściej są atakowani: porywani, fizycznie ranieni oraz zabijani. Są pod presją w każdej sferze życia.

Chrześcijanka z Syrii napisała w liście do Open Doors:

Chrześcijanie są samotni, dlatego są atakowani ze względu na swoją wiarę. Dlaczego chrześcijanie w wioskach są likwidowani? Rząd nie oferuje nam zupełnie żadnej pomocy. Dlaczego nikogo nie interesuje, że coraz więcej chrześcijan musi umierać?

4. Irak

5 minut to 360 uderzeń serca

Irak, kraj w 100% islamski – taki cel mają radykalne grupy muzułmańskie. I to jest główny powód prześladowań chrześcijan w tamtym rejonie świata. Są oni szykanowani zarówno przez władzę, przywódców religijnych, jak i szefów lokalnych ugrupowań fanatyków. Wzrosła tam liczba gróźb i ataków na pojedynczych chrześcijan.

Stowarzyszenie Głos prześladowanych Chrześcijan opublikowało słowa Andrew White, znanego jako „kanonika bagdadu”, który napisał:

tu gdzie jesteśmy, jest bezpiecznie, ale słyszymy strzelaniny wszędzie wokół nas. Codziennie wybuchają bomby, zabijając ludzi; jest coraz więcej morderstw. Tylko w ostatnim miesiącu ponad 2700 osób zostało zabitych, a ponad milion musiało opuścić swoje domy. Nie wiemy, co przyniesie kolejny dzień. Ludzkie tragedie i rozpacz są wszędzie wokół nas. Lecz pomimo wszystko wiemy na pewno, że Pan jest tutaj i Jego Duch jest z nami.”

5. Afganistan

5 minut to 360 uderzeń serca

Islamski ekstremizm – to główna przyczyna prześladowań chrześcijan. Najczęściej chrześcijanie z tego terenu maja pochodzenie muzułmańskie. Osoba, która wyjawi swoje nawrócenie musi liczyć się z ogromną presją społeczeństwa oraz rodziny. Chrześcijanie staraja się utrzymać swoją wiarę w tajemnicy. Modlitwa albo posiadanie krzyża – jest narażaniem siebie na wielkie niebezpieczeństwo.

Stowarzyszenie Głos prześladowanych Chrześcijan poinformował o historii Mostafa Nadżafi, nawróconego na chrześcijaństwo Afgańczyka, który uciekł ze swego kraju. Mężczyzna opowiadał, że:

kiedy po raz pierwszy miałem okazję czytać Biblię, zdałem sobie sprawę, że znalazłem odpowiedź na wiele pytań, na które nie mogłem znaleźć odpowiedzi przez całe moje życie. Przyjęcie Chrystusa wiązało się dla Mostafy z wielkim ryzykiem, gdyż w jego kraju porzucenie islamu jest uważane za przestępstwo karane śmiercią. Na pytanie, co dzieje się z chrześcijanami, którzy wracają do Afganistanu, Mostafa powiedział: „Wszyscy zdają sobie sprawę z ekstremizmu religijnego w Afganistanie. Nawet mój własny ojciec, kiedy dowiedział się, że stałem się chrześcijaninem, powiedział mi: „Zabicie cię jest moim obowiązkiem, to jest mój obowiązek wobec dżihadu”.

Pamiętajcie o więźniach, jakbyście współwięźniami byli

<Hbr 13,3>


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Alicja Samolewicz - Jeglicka

Alicja Samolewicz - Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Cykl: Pocztówki z Uduophori

Wiersze napisane w ciągu pobytu w Nigerii i tragicznych wydarzeń jakie miały tam miejsce

Krzysztof
Błażyca
zobacz artykuly tego autora >

Więcej w artykule

"W imię Ojca i Syna"


Lagos

Cykl: Pocztówki z Uduophori

Ulica milczy. W hotelowym pokoju o trzeciej nad ranem brak wody. Wyciskam z kranu pojedyncze krople aby ogolić się po dniach spędzonych pośród zagajników Uduophori. Tam w pyle i zieleni bardziej niż gładkiej skóry wyglądałem koloru jaki ofiarowuje życie zapisane na mulistych ścianach lepianek. Tam bruzdy na twarzy są piękne. Tam oczy błyszczą surową prostotą. W Lagos jest inaczej. Ponad 20 milionów mieszkańców warkot silników wrzeszczący po sobie mężczyźni kobiety i dzieci uciekające spod kół krowy na targowisku. Ale o trzeciej nad ranem ulica milczy a w kranie brak wody. Opuszczam Lagos bez żalu. Z wioski odjeżdżałem z uśmiechem I z wdzięcznością.

Forcados

Cykl: Pocztówki z Uduophori

Płyniemy do Bargolo W drewnianej szopie czekamy na komplet. Osób ma być dwanaście. Nie jesteśmy jednak jak apostołowie. Z wyjątkiem Damiana który w niebo zapatrzony krzykiem przepędza złe duchy. Ale i on nie potrafi chodzić po wodzie. Czy zabrakło mu wiary gdy na środku rzeki krzyknął "nie chcę teraz umierać" widząc jak łódź nabiera wody od przodu kadłuba? Obserwowałem tą sytuację na szybko tasując w myśli karty życia i uczucia nieporozumienia na skutek tak absurdalnego biegu zdarzeń. Ludzie zaczęli się modlić. Dobiliśmy do brzegu wylewając wodę plastikowymi butelkami. Płyniemy dalej na wiarę. Czekamy na łódź kolejną niezrażeni sytuacją graniczną. Jest już komplet. Tniemy po rzece Forcados Ufając że i tym razem nie utoniemy. Wiedząc że Bóg jest dobry. Oghene do.

Dżu – dżu

Cykl: Pocztówki z Uduophori

Tam nie idź – powiedział biskup Hiacynt kiedy go zapytałem o radę czy odwiedzić kapłana który w zaroślach odprawia gusła przed dniem targowiska.

Nie dotykaj, ręki nie podawaj – rzekł Kelvin, opowiadając jak człowieka widziano w dwóch miejscach naraz odległych od siebie o dzień drogi.

I kulę wystrzeli w górę a uśmierci tego kto mówi nieprawdę sypnie ci w twarz pudrem przejmie nad tobą kontrolę

Niedaleko wioski jest też jaskinia pytona olbrzyma. Wejdzie do niej kapłan i senator, który tam ukrył konstytucję państwa. Senator moc swą okazał bestii nie lękliwy.   W Warri czarownik pokładał się z dziewczyną. Gdy żądzę swą zaspokoił rozpoczął przemianę kobiecego ciała w węża. Nie dokończył. Wykrzyknęła: Jezu!. Przybiegli z recepcji. Wezwali wojsko. Zastrzelili pół gada pół kobiety.  W gazetach pisali, mówili w telewizji. Cała wieś tym żyła. Nawet biskup mówił.

I mówiła siostra zakonna. O chłopaku, który Port Harcourt okradł bank. Goniony przez policję zamienił się w kota. Niestety wpadł pod samochód. Pod kołami znaleziono człowieka.

W zagajniku przeklętym na trawie leżą czerwone łuski od pocisków i małe butelki po medykamentach.

W rodzinie papy Simona zmarło 26 dzieci. Przyszedł. Mówił dwie godziny. Powódź wypłukała z jego ziemi czaszkę psa, krokodyla, kokos, zardzewiałą maczetę. Dżu – dżu się mści na tych którzy się odwrócili. Tak wierzą w wiosce choć chcą ufać Bogu. Papa Simon prosi o modlitwę. Chce uwolnić ziemię.

Damian rusza uzbrojony w różowy spryskiwacz do kwiatów z poświęconą wodą i słoik benzyny. Spalimy dżu-dżu Poświęcimy ziemię Pobłogosławimy dom. O darose Boromo Weri Ofafo Ise W imię Oj ca i Syna i Ducha.

Onisha

Cykl: Pocztówki z Uduophori

Tu nie ma piękna Tu jest smród Tu się rozkłada mięso i warzywo Tu zgarną od ciebie więcej I tu cię zabiją

Wdychaj fetor i spaliny spójrz na rzekę zamyśl się w wodzie było kiedyś życie dziś jest śmierć w niej maź i krew

Tylko Tansi tu nie gnije jego ciało w trumnie trwa oczom wiary wystawiony uprzytamnia światy dwa w jednym miejscu w każdej porze kto usłyszy będzie żyw

A gdy wieczór połknie miasto talerz Luny wzruszy cię zarys rzeki raj przypomni twarz pogłaszcze ciepły wiew zamkniesz oczy i pomyślisz jak tu kiedyś mogło być

Czmychaj z miasta w słońca wschodzie kiedy potwór jeszcze śpi nie oglądaj się za siebie otwórz oczy zamknij sny o tym czego nie ma wszak.

Benedyktynki

Cykl: Pocztówki z Uduophori

Oczywiście że tańczymy Mówi siostra Celestyna Jej głos spokojny Słowa o ciszy splata ;jak korale na swą brązową szyję szczelnie przykrytą welonem Śpiewają po łacinie na zawsze za klauzurą wykarczowanego buszu. Pytam jak afrykański ogień i temperament znosi ascezę gestów słowa Słyszę o Łasce Bożej Miłości Jezusa Oddaniu się całkowitym Dziękuję za zimną wodę i prażone orzechy Odchodzimy w pokoju 

Biskup Hiacynt

Cykl: Pocztówki z Uduophori

Jego biała sutanna idealnie komponuje się z kolorem skóry A różowy biret na głowie przypomina że świat nie jest czarno biały.

Zaprosił nas do siebie w piątek popołudniu Usiedliśmy w przestrzennym salonie biskup Hiacynt włączył telenowelę.

Zbaranieni patrzyliśmy jak trzy ostre dziewczyny likwidują po kolei alfonsów Na koniec wymierzyły pistolet w siostrę zakonną

Kula odbiła się od medalika rykoszetem wróciła do zabójczyni Napisy końcowe "Pan strzeże tych którzy mu ufają"

Kolejna telenowela  wszystkie z biblijnym przesłaniem Już rozumiemy skąd to u biskupa Tym czasem on proponuje ryż

Zaleca aby najpierw zjeść owoce "To polepsza trawienie" mówi z troską ludzką nie koniecznie pasterską Niestety jestem już w połowie ryżu

Zabiera nas samochodem na objazd okolicy Pokazuje ruiny państwowej szkoły przeskakujemy błoto i kałuże

Stara się by jego wikariat urósł do rangi diecezji "Co jest potrzebne?" pytam "Budynek kurialny" odpowiada.

Biskup Hiacynt jest wdzięczny za pomoc jaką otrzymał z Polski "Jak mogę jeszcze podziękować" pyta Na pożegnanie zamyka oczy modli się błogosławi

Bilard

Cykl: Pocztówki z Uduophori

Ustawili stół bilardowy prawie na środku drogi Stół dobrze się trzyma jego nogi umocowane z błocie Mają kije samobije i wolę gry nieskończoną Grają o każdej porze Chcą aby ich uwiecznić na zdjęciu Przecież mają bilard czas na grę na śpiew na śmiech


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Krzysztof Błażyca

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof
Błażyca
zobacz artykuly tego autora >