Nasze projekty
Beata Zajączkowska

Bene detto in polacco

Benedykt XVI to osoba niezwykle ciepła i serdeczna. Największe jednak wrażenie robi jego skromność.

Reklama

Z Papieżem miałam możność rozmawiać zaledwie dwa razy, ale od początku zdobył me serce swoją prostotą i zupełnie nieprzystającą do „pancernego kardynała” nieśmiałością. Pamiętam, jak odwiedził siedzibę Radia Watykańskiego z okazji 75-lecia papieskiej rozgłośni. Miała to być kurtuazyjna wizyta w „jego radiu”, bo to w końcu Radio Papieża. Odwiedził wtedy wszystkie redakcje i spotkał się z wszystkimi pracownikami. Mnie po tym spotkaniu zapadły w sercu dwa momenty. Jeszcze dzisiaj mam przed oczami jak naturalnie usiadł przed mikrofonem i włączył się w trwającą właśnie audycję na żywo.

 

Wiadomo, że Papież wiedział o co będzie pytany, jednak nie przyniósł ze sobą żadnych kartek, by ważyć każde idące w eter słowo, jakby nie było Papieża, odpowiadał spontanicznie, z dyskretnym uśmiechem na twarzy i tym ciepłem, które powoli rozbroiło nerwy zestresowanych takim gościem dziennikarzy.

Reklama
Reklama

Bene detto in polacco

Sekcja polska Radia Watykańskiego była ostatnią z redakcji do których miał zajść. Wiele nagłowiliśmy się co TAKIEMU gościowi możemy dać w prezencie. Koledzy wymyślili obrazy, płyty z muzyką. Redakcja etiopsko-erytrejska podarowała Papieżowi piękną, białą, ręcznie haftowaną stułę. Redakcja indyjska przywitała go na sposób właściwy swej kulturze. Ozdobiony został girlandą kwiatów z drzewa sandałowego. A my, daliśmy mu płytę o symbolicznym tytule „Bene detto in polacco”, to gra słów, którą można przetłumaczyć zarówno „Benedykt po polsku", oraz jako „dobrze po polsku powiedziane".

 

Reklama
Reklama

Wówczas nie minął jeszcze rok od wyboru Papieża na Stolicę Piotrową, a od samego początku starał się kierować po polsku kilka słów do rodaków Jana Pawła II. I tak jest po dziś dzień. Nie musiał tego robić. Nie musiał narażać się na złośliwe komentarze jakie słychać było gdy kaleczył polską mowę mówiąc chociażby: „Z serka wam błogosławię” (zamiast „z serca”). Myślę, że jest to piękny gest w naszą stronę, który osobiście bardzo cenię. Chciałabym żeby jego następca też się na niego zdobył.

 

Pamiętam wzruszenie Benedykta XVI gdy ówczesny szef sekcji polskiej ks. Józef Polak SJ dziękował mu za wysiłek wkładany w pozdrowienia regularnie wypowiadane po polsku. Na te słowa Papież natychmiast się odwrócił w stronę swego ówczesnego sekretarza abp Mieczysława Mokrzyckiego i z uśmiechem odpowiedział: „Staram się to robić. Mam dobrego nauczyciela!”. Nie przesadzę jak powiem, że swym prezentem podbiliśmy serce Papieża.

Reklama

I właśnie w tym momencie wydarzyła się dla mnie zawodowo najważniejsza chwila tego pontyfikatu. Wyciągnęłam trzymany w ukryciu mikrofon i zapytałam, czy przed mającą się odbyć za dwa miesiące podróżą do Polski zgodzi się odpowiedzieć na kilka pytań. Entuzjastyczne „Si!!!” Papieża zbiło z tropu nawet gwardzistę, który próbował zapobiec temu nieprzewidzianemu przez protokół wywiadowi chcąc mi wytrącić mikrofon z ręki.

 

Bardziej niż słowa zapamiętałam emocje. Papież mówił spokojnym głosem patrząc mi prostu w oczy. Dopiero potem zobaczyłam na nagraniu jak mi się trzęsła ręka z mikrofonem…

 

Benedykt XVI powiedział wówczas m.in., że „Jan Paweł II w trudnych czasach ukazał moc wiary, która była przykładem dla całej Europy i dla nas wszystkich”. Widać było, że autentycznie się cieszy, że odwiedzi Ojczyznę swego poprzednika.

Bene detto in polacco

Drugie spotkanie pamiętam właśnie w kluczu płynącej z serca Benedykta XVI radości.

 

Był 2 maja 2011 r. Na placu św. Piotra dopiero co zakończyła się Msza dziękczynna za beatyfikację Jana Pawła II. Wraz z grupą dziennikarzy czekałam tuż obok papieskiej biblioteki na pojawienie się Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, który miał spotkać się z Papieżem. Wszystko  opóźniało się, ponieważ Eucharystia trwała dłużej niż planowano. W końcu polska delegacja dotarła. Zostaliśmy wpuszczeni dosłownie na kilka minut, by zobaczyć początek spotkania. Potem rozmowa trwała już za zamkniętymi drzwiami. Wróciliśmy do biblioteki na moment wymiany prezentów. Kiedy Papież pożegnał delegację, pozwolono nam do niego podejść. Ustawiłam się jako ostatnia, by nikt mnie już nie poganiał. Co w takiej chwili powiedzieć? Zastanawiałam się…  Podziękowałam, że przyśpieszył proces beatyfikacyjny i dokonał beatyfikacji Jana Pawła II. Wówczas Benedykt XVI spojrzał na mnie i wyraźnie wzruszony wyznał: „Ja się też ogromnie cieszę, że mogłem Go ogłosić błogosławionym!”.

 

Prostota, szczerość, ciepło – w tych kategoriach patrzę na Benedykta XVI. Teraz dodam do nich jeszcze ogromną odwagę i wewnętrzną wolność wypływającą z wiary.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite