Nasze projekty
fot. Most do nieba/ YouTube.com

Litania do wszystkich (niewygodnych) świętych

Bohaterowie tej modlitwy nie są pomnikiem ze świeżo odrestaurowaną aureolą i nieobecnym spojrzeniem. Jeśli już do czegoś ich porównać, bardziej przypominają ścianę, na której odkryto resztki piękna z dawnej zapierającej dech w piersiach świątyni. Są blisko naszych największych ran. Rozumieją każdy oddech niemocy i wyrzutów sumienia. 

Reklama

Te zapiski wypadły z rozsypanego modlitewnika nocnych wyznań. Gdy nikt nie patrzył, nawet lustro. Bohaterowie tej modlitwy nie są pomnikiem ze świeżo odrestaurowaną aureolą i nieobecnym spojrzeniem. Jeśli już do czegoś ich porównać, bardziej przypominają ścianę, na której odkryto resztki piękna z dawnej zapierającej dech w piersiach świątyni. Są blisko naszych największych ran. Rozumieją każdy oddech niemocy i wyrzutów sumienia. 

Modlitwa do codziennych, niewygodnych świętych

To święci, którzy odbijają wszystkie nasze cechy i rysy naszych prawdziwych twarzy. Łączy ich wspólna historia – wiele razy wstawali z desek, przeczuwając, że choć każda kolejna walka z rzeczywistością skończy się nokautem, to jednak coś ich dalej pchało do walki, w ramiona Boga, który ich uwiódł swoją czułością i pokorą. To do nich jest ta modlitwa. Do codziennych niewygodnych świętych, którzy pokazują całą prawdę o człowieku. O tym prawdziwym – bez wazeliny i makijażu, z podbitymi oczami, całym w plastrach i bliznach, a mimo to – ciągle znajdujący nadzieję na kolejny dobry dzień i wieczność – tę prostą dziecięcą wieczność, która nie liczy czasu w ramionach mamy i taty. 

To nie jest modlitwa dla wszystkich. Ani supermen ani superwomen prawdopodobnie z niej nie skorzysta, podobnie jak złoci medaliści w biegu przez życiowe płotki. Odnajdą się w niej najlepiej biedaczkowie z zabetonowanymi nogami, których szczytem duchowych osiągnięć było to, że dziś rano otworzyli oczy i po prostu wstali. Oni wiedzą, że prawdopodobnie na ziemi nikt tego nie zauważy. 

Reklama
Reklama

Mieszkańcy nieba doskonale rozumieją…

Może jednak ta litania zasadzi w nich ziarenko nadziei, że mieszkańcy nieba rozumieją doskonale ich ból i niemoc. Może pojawią się łzy, z których aniołowie ułożą kolejną miłosną pieśń. Każdą z tych pieśni Bóg śpiewa nad nami z ogromnym pragnieniem, byśmy i my stali się święci, tzn. całkowicie zdani na Jego dobroć.

Litania powstała na Moście do Nieba – wśród myśli o tysiącach błogosławionych i świętych, którzy przeszli przez wileńskie hospicjum do domu, by już na zawsze być z Panem. Teraz czas na nas. Nasze lęki nie chcą, byśmy o tym często myśleli, ale ci, którzy nas wyprzedzili, chcą nam pomagać, byśmy zapragnęli nieba od zaraz.

Tekst napisał Grzegorz z Łukowa, autor „Litanii do królowej blokowisk”, „Brudnopisu sumienia”, czy wyznań „Moje Westerplatte”. Można ten tekst pobrać w formie broszury ze strony www.mostdonieba.pl

Reklama
Reklama

W nagraniu modlitwy głosu użyczył Ksawery Szlenkier, odtwórca głównej roli w filmie „Wyszyński – zemsta czy przebaczenie”.

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę