Semana Santa

Sevilla na co dzień, w ciągu roku to spory koktajl sacrum-profanum. Nie jest tutaj niczym nadzwyczajnym przesiadywanie w barach spożywając różnego rodzaju napitki w towarzystwie świętych obrazków oraz figur ukazujących Matkę Boską oraz Chrystusa. Jednak okres Semana Santa to zdecydowanie punkt kulminacyjny tej mieszanki.

Małgorzata Gogól-Górecka
Małgorzata
Gogól-Górecka
zobacz artykuly tego autora >

Podczas lektury relacji z kolejnych dni Semana Santa przydatna będzie znajomość kilku podstawowych terminów związanych z obchodami Świętego Tygodnia, dlatego poniżej znajdziecie krótki słowniczek podstawowych pojęć:

– Procesje organizowane są przez hermandades lub cofradías, czyli bractwa religijne zakładane przez wiernych.

– Każde z bractw posiada własne pasos czyli wielkie platformy, na których zamontowane są imagenes – figury ukazujące wizerunek Matki Boskiej lub Chrystusa. Odmianą paso z przedstawieniem scen Męki Pańskiej oraz Zmartwychwstania jest misterio, natomiast te, na których przedstawiona jest Maria, zazwyczaj w towarzystwie wielkich świec, noszą nazwę palio.

costaleros to śmiałkowie, którzy na swoich barkach niosą ważące nawet 2 tony (!) pasos. W zależności od wielkości platformy jest ich od 20 do około 60. Tragarze zmieniają się po upływie niespełna godziny. Zazwyczaj na barkach każdego z costaleros spoczywa ok 20 kilogramowy ciężar, co w przypadku kobiet (tak, obecnie nawet kobiety wcielają się w rolę costalero) jest nie lada wyzwaniem.

nazarenospenitentes – to pokutnicy, którzy towarzyszą każdej z procesji. Stereotypowo zapewne kojarzą się ze średniowieczną inkwizycją, co zawdzięczyć można ich strojowi, ale przede wszystkim nakryciu głowy. Wysoki, spiczasty kaptur zakrywający całą głowę z wyciętymi otworami jedynie na oczy. Spiczasty kaptur (antifaz) symbolizuje wznoszenie ku Bogu modlitwy pokutników, którzy zazwyczaj idą na bosaka, w samych skarpetach lub skórzanych sandałach.

Cruz de guía to krzyż niesiony na początku procesji.

Carrera Oficial – tzw. Trasa Oficjalna, przez którą przechodzą wszystkie procesje.

1/3
fot. Małgorzata Gogól-Górecka
2/3
fot. Małgorzata Gogól-Górecka
3/3
fot. Małgorzata Gogól-Górecka
poprzednie
następne

To wielki spektakl religijnych uniesień, form i kolorów (niektóre figury niesione w procesjach to autentyczne dzieła sztuki pochodzące jeszcze z czasu średniowiecza, renesansu i baroku!) patetycznej muzyki oraz zapachów. Obchody Semana Santa przypadają bowiem na okres, kiedy w Sewilli rozkwita tysiące drzewek pomarańczowych. Zapach ich kwiatów miesza się z kadzidłami, które palone są na ulicach, w knajpach i sklepach już na wiele dni przed rozpoczęciem Świętego Tygodnia, zapowiadając ten wyjątkowy czas.

Dziś, w Niedzielę Palmową (Domingo de Ramos) rozpoczyna się najważniejszy okres w roku dla mieszkańców Sevilli, do którego Andaluzyjczycy przygotowują się niekiedy przez cały rok. Semana Santa, czyli Wielki Tydzień, nie jest wydarzeniem o charakterze wyłącznie religijnym. To wielkie święto całego miasta, wszystkich jego mieszkańców, niezależnie od tego czy ktoś jest religijny czy nie. Wielka tradycja sięgająca XIV wieku, która oczywiście łączy się z religijnymi uniesieniami i przeżyciami, dla wielu pozbawiona jest wymiaru religijnego sensu stricto. Chyba trudno jest nam sobie to wyobrazić, ale prawdą jest, że dla wielu Andaluzyjczyków, którzy biorą udział w dziesiątkach procesji, jest to wydarzenie bardziej zwyczajowe niż religijne. Już w ciągu ostatnich dni dało się słyszeć na ulicy, czy nawet w barze wieczorową porą, rozmowy i ożywione dyskusje mieszkańców na temat Semana Santa. Na ekranach telewizorów wystawionych na półkach sklepowych  prezentowane są fragmenty procesji z zeszłych lat a szczegółowy program wszystkich procesji podczas całego tygodnia rozdawany jest w całym mieście (wczoraj dostałam malutką książeczkę wraz z paragonem podczas zakupów w hipermarkecie!). Tutaj naprawdę wszyscy tym żyją i wyczekują tych świątecznych dni przez cały rok.

Jestem w Sevilli pierwszy raz podczas obchodów Wielkiego Tygodnia i naprawdę ciężko jest mi sobie wyobrazić na ten moment jak z codziennej tzw. hiszpańskiej mañany może powstać tak niewiarygodnie wielkich rozmiarów spektakl, zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. Póki co wierzę na słowo moim znajomym Andaluzyjczykom, a w najbliższych dniach przekonam się o tym na własnej skórze. Od dziś bowiem, przez kolejnych 7 dni wzdłuż sewiliańskich ulic przemierzać będą dziesiątki uroczystych procesji a wraz z nimi ogromne tłumy wiernych i ciekawskich.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Małgorzata Gogól-Górecka

Małgorzata Gogól-Górecka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Małgorzata Gogól-Górecka
Małgorzata
Gogól-Górecka
zobacz artykuly tego autora >

Wyjdź!

Kogo wysłał? Tych, którzy wątpili.

Marcin Jakimowicz
Marcin
Jakimowicz
zobacz artykuly tego autora >

Wyjdź!

Powinno być inaczej. Najpierw pobierasz solidną naukę, a potem wykształcony, z dyplomem duchowego Harvardu, Oxfordu czy chociaż Jagiellonki ruszasz w świat. Tymczasem Bóg wysyła ludzi nieprzygotowanych, wątpiących, bezradnych, nieznających Jego planów.

„Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł donich i przemówił: »Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego«” (Mt 28,18-20).

Kogo wysłał? Tych, „którzy wątpili”.

Ostatnio dotknęło mnie słowo: „Jesteście moimi świadkami, których wybrałem, abyście mogli poznać i uwierzyć Mi, oraz zrozumieć, że tylko Ja istnieję” (Iz 43,10).

Zadziwiająca kolejność. Wybiera nas na świadków po to, abyśmy… mogli Mu uwierzyć.

„Celem ewangelizacji nie jest nawrócenie człowieka, ale… samo podjęcie inicjatywy!” – opowiada Katarzyna Jendralska, psycholog z Chorzowa. „Dlatego też nikt nie powinien mieć oporów. Co robię, gdy słyszę: »Ja się nie nadaję, nie wiem nawet, co powiedzieć«? Odpowiadam: »To standardzik. W Piśmie Świętym znajdziemy mnóstwo ludzi, którzy się nie nadawali. Byli za starzy, zbyt młodzi, niewykształceni, jąkali się. A Bóg właśnie ich przeznaczył do wielkich dzieł. Ewangelizując, nie masz przekonywać siłą argumentów, tylko podjąć inicjatywę! Sukcesem ewangelizacji jest to, że idziesz, wychodzisz, przełamujesz się. Resztę zostawiasz Bogu«”.

Znam dobrze dwie osoby posługujące w czasie modlitw o uzdrowienie. Ich codziennością jest droga po omacku, w kompletnych ciemnościach. Są przeorane wątpliwościami. Gdy wychodzą, by służyć, Bóg dokonuje przez ich ręce dzieł, o których czytamy w dzisiejszej Ewangelii. Chorzy odzyskują zdrowie.

„Nie zamykaj się w skorupie wątpliwości – podpowiada Bóg – nie skupiaj na rozdrapywaniu ran”. Jezus mówi wyraźnie: „Idź”. Wyjdź.


Powyższy fragment pochodzi z książki "Antywirus" Marcin Jakimowicza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Niecałe. Autor, który jest dziennikarzem "Gościa Niedzielnego", ma w swoim dorboku m.in. "Dziennik pisany mocą", "Ciemno, czyli jasno", "Pełne zanurzenie" czy bestsellerowych "Radykalnych".



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Marcin Jakimowicz

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, od ponad dwudziestu lat modli się we wspólnocie Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jakimowicz
Marcin
Jakimowicz
zobacz artykuly tego autora >