Dalt Vila | Fot. Xaviduran/Wikimedia

Ibiza. Wyspa świętych z niezwykłą historią w tle

W iberyjskiej tradycji jest normalnością, że ludzie i miejscowości noszą miano Jezusa, choć w naszej części Europy brzmi to co najmniej dziwnie. Jaką historię kryje w sobie Ibiza? Wyspa, która, chociaż, zyskała opinię największej „imprezowni” Europy, ma również wiele innych interesujących zalet.

Reklama

Nie tylko hotele, bary i sklepy

Burzliwe były jej dzieje. Kiedy w VII wieku przed Chrystusem zajęli ją Fenicjanie, już była zaludniona. O tych zastanych, pradawnych autochtonach nie wiemy prawie nic. Fenicjan wyparli w II wieku przed Chrystusem Rzymianie. W V wieku wyspa została splądrowana przez Wandali. Następnie od 711 roku popadła pod władanie Maurów kalifatu Cordoby. Chrześcijanie wyparli Maurów dopiero w XIII wieku; wyspa była wstrząsana waśniami władców hiszpańskich i portugalskich. Ostatecznie od 1942 roku należy do królestwa Hiszpanii.

Ibiza to trzecia pod względem wielkości wyspa Balearów, hiszpańskiego archipelagu na Morzu Śródziemnym. Jest ona szczególnie znana z tętniącego wigorem nocnego życia w mieście stołecznym Eivissa i w Sant Antoni, gdzie latem swoje filie otwiera wiele europejskich klubów nocnych. Na wyspie znajdują się jednak nie tylko tętniące życiem miejsca z licznymi hotelami, barami i sklepami, ale także na całym wybrzeżu, za wzgórzami porośniętymi sosnami – spokojne wioski, zaciszne zatoki i plaże.

Miejscowości-imiona świętych

Hiszpanie wprowadzili zrazu, po swym zaistnieniu na wyspie, własną administrację i jurysdykcję, w XV wieku mocno powiązaną z Kościołem katolickim. Arcybiskup Aragonii pozmieniał arabskie nazwy większości miejscowości Ibizy. Tak więc do dzisiaj noszą one nazwy świętych. Wymienię te znaczniejsze, począwszy od stolicy zwanej po katalońsku Eivissa, a po hiszpańsku Ibiza. Są to Sant Jordi de ses Salines, Sant Francesco des Estany, Sant Josep de sa Talaia, Sant Augusti, Sant Antoni de Portmany, Santa Agnes, Sant Mateu, Sant Miquel, Sant Joan, Santa Gertrudis, Sant Rafael, Santa Eularia des Riu i na północnych przedmieściach stolicy – Jesus.

Reklama
Reklama

W iberyjskiej tradycji jest normalnością, że ludzie i miejscowości noszą miano Jezusa, choć w naszej części Europy brzmi to co najmniej dziwnie. Przypominają mi się perypetie koleżanki, która po kilkuletnim pobycie w Peru powróciła z rodziną do Polski. W czasach PRL pracownicy w urzędzie wydającym dokumenty tożsamości nie mogli zrozumieć, że jej dzieci urodziły się w miejscowości Jezus Maria (obecnie dzielnica Limy, stolicy Peru). Ostatecznie w polskich dokumentach wpisano jako miejsce urodzenia dzieci – Peru.

Ibiza, fot. Daria/Wikipedia

Schronieni w kościołach

Wyspy Ibiza i pobliska Formentera były prawie nieufortyfikowane. Wzbudzały od XV wieku zainteresowanie piratów, którzy specjalizowali się głównie w porwaniach ludzi. W tym czasie Formentera została całkowicie wyludniona i ponownie zasiedlona dopiero w XVII wieku. Aby chronić się przed piratami, Ibińczycy budowali wieże strażnicze. Każda wieża stała w polu widzenia innej. Sygnały ogniem pozwalały na szybkie przekazywanie informacji o zbliżających się piratach, a ludność mogła schronić się w zbudowanych wówczas ufortyfikowanych kościołach.

Reklama
Reklama

Zajrzeliśmy do trzech takich kościołów, położonych z dala od wybrzeża, na wzgórzach w głębi wyspy. Są otoczone grubymi murami, a dopiero wewnątrz fortyfikacji znajduje się właściwa świątynia i spory dziedziniec, na którym schronienie mogło znaleźć kilkaset osób. Wcześniej te kościoły-twierdze, budowane z miejscowego kamienia o szarożółtej barwie, dobrze wtapiały się w tło. Dopiero od kilkudziesięcioleci są malowane na biało. Wyjątkiem jest katedra Santa Maria de la Nieves, położona na najwyższym tarasie twierdzy stołecznej Dalt Vila. Mury miejskie Dalt Vila mają około dwóch kilometrów długości i dwudziestu metrów wysokości. Trochę kojarzyły mi się z fortyfikacjami klasztoru w Częstochowie.

Ibiza – wyspa turystów?

Nieustanne ataki piratów, ale także hiszpańska inkwizycja, zaktywizowała Ibińczyków do przejścia do ofensywy. Sami stali się korsarzami. Piractwo na Morzu Śródziemnym zakończyło się dopiero po 1830 roku, wraz z podbojem Algieru przez Francuzów. Najbardziej znanym korsarzem z Ibizy był Antonio Riquer Arabi. Zdobył ponad sto statków, w tym ciężko uzbrojony brytyjski bryg Felicity. W porcie na Ibizie wzniesiono na jego cześć obelisk.

Reklama

Dla celów turystycznych wyspa została odkryta przez Brytyjczyków w połowie lat 30. XX wieku. Rozwój turystyki szybko jednak został zahamowany z powodu hiszpańskiej wojny domowej, a niedługo później z powodu drugiej wojny światowej. Tuż po zakończeniu wojny na wyspę powrócili pierwsi turyści, a w latach 60. także wielu hippisów. Ci ostatni to była głównie młodzież amerykańska, uchylająca się przed powołaniem do wojska i wojną w Wietnamie. Nie wszyscy hipisi mieli bogatych rodziców, wspomagających ich regularnymi przekazami pieniężnymi. Ci z mniej zamożnych rodzin zajęli się tkactwem, wyrobem sztucznej biżuterii, malowaniem itp.

Wprawdzie boom na hipisów przeminął, ale rękodzielnicza tradycja pozostała. Ibiza nadal słynie z rzemieślniczych targów, na których można kupić ręcznie uszyte modne ciuchy, ręcznie robioną biżuterię i inne wyroby hand made. Odwiedziliśmy jeden z takich hipisowskich jarmarków, a także od lat już nieczynny Hippi Club. Jego mury popadają w ruinę, ale nadal jest on licznie odwiedzany, bo całe ściany pokryte ekscentrycznym graffiti, często są uwieczniane przez fotografów i filmowców.

Kościół Sant Pere, Dalt Vila | Fot. GanMed64/Wikipedia

Produkcja… soli

Ibiza żyje nie tylko z turystyki. Znajdujące się na Ibizie i Formenterze salinas to ważne obszary produkcji soli na Morzu Śródziemnym. Woda morska wpuszczana na salinas do płytkich basenów paruje, pozostawiając sól. Ten proces nie jest krótki. Coraz gęstszą solankę przenosi się do kolejnych płytkich basenów, a po całkowitym odparowaniu wody sól trzeba wydobyć, skruszyć, oczyścić i popakować. Jeszcze niewiele dziesięcioleci temu przy produkcji soli zatrudnionych było na wyspie tysiąc robotników. Obecnie, przy wykorzystaniu nowoczesnych maszyn, jest ich zaledwie dwudziestu pięciu.

Na Ibizie produkuje się rocznie, w zależności od aktywności słońca, od 50 do 60 tys. ton soli. Oglądaliśmy taki zakład na południowym krańcu wyspy, w gminie Sant Josep de sa Talaia, oraz saliny w San Francesco de Paula. Obok nich rosła słona trawa, wyglądem przypominająca nieco skrzyp. Skosztowaliśmy jej: faktycznie,
była słona w smaku.
Ibińczycy dodają ją, w domach i lokalach, do sałatek.

Podwodna trwa Neptuna

Skoro o trawie mowa, koniecznie trzeba napisać o podwodnej trawie Neptuna. Trawa Neptuna (Posidonia oceanica) to gatunek rośliny z rodziny traw pospolitych. Ta roślina wodna dobrze rozwija się w słonej wodzie. Porasta dno morza między Ibizą i Formenterą. Utworzone łąki trawy morskiej tworzą ważne ekosystemy morskie. Posidonia oceanica odgrywa ważną rolę dla klimatu. Hiszpański biolog morski Carlos Duarte ze Śródziemnomorskiego Instytutu Balearów w Esporles na Majorce ustalił, że łąki trawy morskiej mogą magazynować dwa razy więcej dwutlenku węgla, niż równy im obszar lasów tropikalnych. Trawa Neptuna jest również siedliskiem licznych gatunków ryb i ślimaków. Ponadto chroni wybrzeża przed erozją, a tym samym zapobiega niszczeniu plaż. Wodorosty wchłaniają też wiele składników odżywczych wypłukiwanych do morza przez rzeki, chroniąc w ten sposób morze przed “nadmiernym nawożeniem” i utrzymując w nim czystą i przejrzystą wodę.

Nie tylko „imprezownia”

Majowe dni na Ibizie spędzaliśmy tuż przy brzegu zatoki San Miquel de Balansat. Stąd odbywaliśmy piesze wycieczki wygodnym chodnikiem do krasowej, pełnej nacieków jaskini Can Marca; ścieżkami wśród sosnowych lasów do wieży wartowniczej Torre des Molar; eksponowanym nad klipami skalistym szlakiem do następnych zatok. W dalsze miejsca dojeżdżaliśmy lokalnymi autobusami, które są tanie i docierają w każdy zakątek wyspy.

W tej krótkiej relacji starałem się opowiedzieć o wyspie, która, chociaż, zyskała opinię największej „imprezowni” Europy, to ma również wiele innych interesujących zalet. Kiedy więc w ruchu ulicznym zauważycie samochód seat ibiza, przypomnijcie sobie wyspę, której imię nosi.


Tekst pochodzi z miesięcznika dla kobiet List do Pani. Śródtytuły zostały nadane przez redakcję

Pismo ukazuje się od lutego 1993 r., a jego wydawcą jest Polski Związek Kobiet Katolickich. Miesięcznik poświęcony szeroko pojętej formacji religijnej, adresowany jest do kobiet, które pragną ogarnąć refleksją swoje życie i zadania wynikające z kobiecego powołania. Punktem odniesienia dla twórców pisma jest Ewangelia i nauczanie Jana Pawła II, Jego teologiczna wizja kobiety i jej zadań w misterium Stworzenia i Zbawienia. Wpisany w nurt tak pojętego nowego feminizmu „List do Pani” ukazuje niezwykłą rolę kobiety w rodzinie, społeczeństwie, w nowej ewangelizacji; upomina się o powszechny szacunek dla macierzyństwa, ojcostwa, rodziny, dziecka, o politykę prorodzinną; stara się wykazać, jak błędne i szkodliwe są postawy i ideologie zaprzeczające w pełni ludzkiemu i duchowemu rozumieniu rodziny, kobiety i dziecka.

Informacje o prenumeracie dostępne są na stronie internetowej miesięcznika.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę