Książka, która wypędza z poczucia komfortu

Co byś zrobił, gdyby ktoś cię porwał, więził i torturował tylko po to, by zmusić cię do zmiany religii? Czytając książkę porwanego w Iraku biskupa to pytanie zadajesz sobie co chwilę.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Książka, która wypędza z poczucia komfortu
Co byś zrobił, gdyby ktoś cię porwał, więził i torturował tylko po to, by zmusić cię do zmiany religii? Czytając książkę porwanego w Iraku biskupa to pytanie zadajesz sobie co chwilę.

Choć historia biskupa Saada Siropa Hanny, opisana w książce “Porwany w Iraku” rozegrała się w sierpniu 2006 r. w Bagdadzie, w rzeczywistości – jak sam zauważa autor – rozpoczęła się o wiele wcześniej, czyli w momencie gdy wybrał drogę kapłaństwa. Jest jednym z wielu chrześcijan mieszkających od wieków w Iraku – państwie jednoznacznie kojarzącym się nam – Polakom, z islamem, Osamą bin Ladenem i Saddamem Husajnem. Od wieków w tym kraju chrześcijanie, w tym rodzina ks. Saada żyli z muzułmanami w zgodzie i harmonii. Nie byli zmuszani do zmiany wiary, nie byli torturowani. We względnej zgodzie żyli również między sobą sami muzułmanie: sunnici chodzili do szyickich szkół i odwrotnie. Wszystko zmieniło się wraz z obaleniem władzy Saddama Husajna, a tak naprawdę zaczęło zmieniać się wraz z atakiem terrorystycznym na USA 11 września 2001 r.

Wielu z nas nie śledzi na bieżąco zawiłości sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie. Wolimy zajmować się własnymi problemami, kruszyć kopie o lepsze jutro naszego – polskiego podwórka. Informacje o chrześcijanach prześladowanych gdzieś tam w krajach muzułmańskich przyjmujemy albo z obojętnością, albo z naszym własnym i prostym wyjaśnieniem tragedii, która ich dotyka.

Książka “Porwany w Iraku” może zmienić tę perspektywę. Najpierw dlatego, że jest znakomicie napisana. Historię młodego, chaldejskiego księdza pochodzącego z Bagdadu i posługującego w tym mieście pośród trawiącej Irak wojny od pierwszych stron czyta się jak świetny kryminał. Ostatnie zwyczajne chwile przed porwaniem, dokładnie zapamiętane jako coś, co poprzedziło przełom w życiu; potem moment, gdy zamaskowani mężczyźni zmuszają księdza do opuszczenia samochodu, związują go i wiozą w bagażniku w nieznanym kierunku. Długie, monotonne dni w totalnej niewiedzy, kto i po co porwał jego – katolickiego księdza. Wreszcie dłużące się godziny, gdy ks. Saad próbuje uciekać i nie wiemy, czy mu się uda wycieńczonemu wpław przepłynąć rzekę… To wszystko sprawia, że lekturę czyta się jednym tchem, nawet jeśli ktoś – jak ja – sięgnął po nią niechętnie, bez zaciekawienia.

Po wtóre ta książka może zmienić perspektywę, ponieważ pomaga wyobrazić sobie codzienność chrześcijan w krajach, gdzie chrześcijaństwo jest mniejszością a fundamentalistycznie pojmowany islam zawładnął sercami wielu ludzi, którym wcześniej odebrano poczucie bezpieczeństwa. Jak to jest zostać nagle znienawidzonym przez swoich rodaków, z którymi dotąd żyliśmy w pokoju i harmonii? Czy nasi wrogowie to rzeczywiście ludzie jednoznacznie “źli”? Co nimi kieruje? Dlaczego walczą z chrześcijaństwem? Porwany w swoim rodzinnym mieście ks. Saad również zadawał te pytania i jego opowieść pomoże nam odnaleźć odpowiedzi przynajmniej na kilka z nich.

 

 

Książka może zmienić perspektywę naszego myślenia również dlatego, że mimowolnie zmusza nas do zadania sobie pytań o własne granice “męczeństwa”. Przecież również jestem chrześcijanką. Wprawdzie nie żyję w kraju, gdzie za wiarę w Chrystusa porywa się i więzi ludzi, ale czy to na pewno taka “oczywista oczywistość”? Co bym zrobiła, gdyby ktoś mnie bił – jak ks. Saada – kijami przez wiele godzin namawiając do przynajmniej zewnętrznej zmiany religii, nęcąc dobrą pozycją społeczną za wyrzeczenie się wiary? Gdyby nagle w moim kraju chrześcijaństwo stało się religią podejrzaną, której wyznawanie odbiera podstawowe życiowe poczucie bezpieczeństwa – czy na pewno wybrałabym “wąską ścieżkę” wierności Ewangelii czy tłumaczyłabym sobie raczej, że “przecież jakoś trzeba żyć i muszę się dostosować”?

Ta książka wypędza z poczucia komfortu. Niemal codziennie przecież czytamy doniesienia o sytuacji chrześcijan w Iraku, Nigerii, Pakistanie czy Republice Środkowoafrykańskiej. Trudno o nich nie pamiętać czytając przejmującą relację ks. Saada z tego, co go spotkało 15 sierpnia 2006 r.

9 maja 2019 r. ksiądz, a właściwie już biskup Saad Sirop Hanna będzie gościł w Polsce. Jestem z nim umówiona na wywiad. Mając w pamięci to, co go spotkało oraz zapis jego myśli, jego modlitw, jego na wskroś ludzkiej, zwyczajnej perspektywy w jakiej przeżywał swoje kilkutygodniowe uwięzienie i tortury – nie wiem, szczerze mówiąc, o co go zapytać. Nie wiem również, jak najlepiej się zachować. Bo serce mi podpowiada, aby po prostu przed nim uklęknąć. Jak przed wszystkimi innymi naszymi braćmi w wierze dziś zabijanymi dla imienia Jezusa.

 

Saad Sirop Hanna, Edward S. Aris

“Porwany w Iraku”

Edycja św. Pawła 2019

Stacja7 jest patronem medialnym publikacji

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Sześć reakcji na zło. „O co właściwie nam chodzi?”

Warto przypomnieć sobie, jak na zło reagują ludzie Biblii. Bo zło i nieszczęścia są jak świat stare.

ks. Wojciech Węgrzyniak
ks. Wojciech
Węgrzyniak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Sześć reakcji na zło. „O co właściwie nam chodzi?”
Warto przypomnieć sobie, jak na zło reagują ludzie Biblii. Bo zło i nieszczęścia są jak świat stare.

1. Reakcja Lameka

Lamek był potomkiem Kaina. Pewnego dnia powiedział tak: “Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!” (Rdz 4,23-24)

To reakcja, która mówi, że na zło odpowiada się jeszcze większym złem. Robi się tak, by nauczyć raz na zawsze sprawców zła, że mnie się zła nie robi. To wiara w to, że tylko większym złem można zniszczyć zło. Tak mają czasem już małe dzieci. Jak jeden uderzy drugiego, to drugi chce mu oddać zawsze mocniej.

 

2. Oko za oko

Prawo to znane już było w Kodeksie Hammurabiego. W Biblii pojawia się kilka razy, np. w Kpł 24,19-20: „Ktokolwiek skaleczy bliźniego, będzie ukarany w taki sposób, w jaki zawinił. Złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb. W jaki sposób ktoś okaleczył bliźniego, w taki sposób będzie okaleczony.”

To reakcja, której zadaniem jest wymierzenie sprawiedliwości przy jednoczesnym zatamowaniu niepohamowanego pragnienia zemsty.

 

3. Psalmy złorzeczące

Babilończycy zniszczyli świątynię, zabrali tysiące Żydów do niewoli, zabili wiele dzieci. Psalmista nie ma ani możliwości zemsty ani dochodzenia sprawiedliwości. Jedyne co mu zostaje to modlitwa. Dlatego mówi: „Córo Babilonu, niszczycielko, szczęśliwy, kto ci odpłaci za zło, jakie nam wyrządziłaś! Szczęśliwy, kto schwyci i roztrzaska o skałę twoje dzieci.” (Ps 137,8-9)

Dla nas słowa te wydają się okrutne, ale w porównaniu z poprzednimi reakcjami trzeba uznać tę formę za wyższy poziom człowieczeństwa niż „oko za oko”. Nie mszczę się, nie wymierzam ci sam sprawiedliwości, ale proszę Boga, żeby ją wymierzył.

 

4. Reakcja Księgi Lamentacji

To co zrobił Żydom Nabuchodonozor i Babilonia trudno opisać w słowach. Jednak po tragedii narodowej powstaje specjalna Księga Lamentacji. Zaskakująco jednak w całej księdze na całe pięć rozdziałów ani razu nie wspomina się Nabuchodonozora czy Babilończyków. Autor widzi tragedię jako karę za grzechy narodu a Boga jako Tego, który tylko posłużył się wrogami, by wymierzyć karę: „Ciężkie brzemię mych grzechów ręką Jego związanych przygniata mi szyję, mocą moją chwieje. Pan wydał mnie w ręce, którym nie zdołam się wymknąć” (Lm 1,14)

By zrozumieć odwagę i niepowtarzalność Księgi Lamentacji wystarczy zadać pytanie: Czy Polacy lub Żydzi byliby w stanie napisać, że za II Wojną Światową ostatecznie stoi Bóg?

To taka reakcja na zło, która mówi: Nie oskarżam wrogów, bo wiem, że oni są tylko narzędziem mniej lub bardziej świadomym w rękach Boga. Staram się zrozumieć, co chciał przez to powiedzieć Bóg.

 

5. Reakcja sługi Jahwe

W Księdze Izajasza mamy przejmujący opis cierpień tajemniczego sługi Jahwe: „Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic. Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze uzdrowienie. Wszyscy pobłądziliśmy jak owce, każdy z nas się zwrócił ku własnej drodze, a Pan obarczył go winami nas wszystkich. Dręczono go, lecz sam pozwolił się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich.” (Iz 53,3-7)

To jeszcze wyższy poziom rozwoju. Sługa doznaje krzywdy, ale nie tylko wie, że za tym wszystkim stoi Bóg. Wie również, że przyjęcie w milczeniu niesprawiedliwego cierpienia może innym pomóc. Na zło odpowiadam przyjęciem cierpienia za innych. Ta logika spełniła się na krzyżu. O tym jest mowa, gdy piszą Dzieje Apostolskie: „A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa” (Dz 5,41). Ta reakcja była często obecna w życiu s. Faustyny.

 

6. Reakcja ewangeliczna

Najwyższy poziom reakcji na zło proponuje Jezus: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.” (Łk 6,27-28)

To reakcja, którą św. Paweł streści w słowach: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.” (Rz 12,21).

 

Może w Biblii można by znaleźć jeszcze i inne reakcje na zło. Jedno jednak jest pewne. Stary Testament wcale się nie skończył i żadna karta Pisma nie jest nieaktualna. Jeśli kto nie wierzy, niech pójdzie do pracy i powie szefowi, że szef nie nadaje się na to stanowisko, bo jest głupi, leń, złodziej i kłamca, i lepiej, żeby nie był dyrektorem, prezesem, proboszczem czy biskupem. A potem niech sprawdzi, którą z sześciu powyższych reakcji wybierze przełożony. Zresztą po co sprawdzać na szefie. Można na sobie, bo przecież inni też nam robią krzywdy. I może dopiero wtedy zrozumiemy, że wielu Żydów nie zachowuje się jak Żydzi i wielu chrześcijan nie zachowuje się jak chrześcijanie. Niestety zbyt często zachowujmy się tak, jakby Bóg nigdy do nas nie mówił, a cała historia zatrzymała się na Lameku i Hammurabim.

 

Fragment pochodzi z książki ks. Wojciecha Węgrzyniaka „O co właściwie nam chodzi?”

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️



 

 

ks. Wojciech Węgrzyniak

ks. Wojciech Węgrzyniak

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Wojciech Węgrzyniak
ks. Wojciech
Węgrzyniak
zobacz artykuly tego autora >