„Dziadek Franek”, czyli piękna książeczka o… umieraniu

Po kilku dniach od skończenia książki patrzyłam jak moje dzieci spokojnie rysują domek Dziadka Franka i nagle przeszył mnie dreszcz. Zdałam sobie sprawę, że dr Grabowski zdołał sportretować rodziców, którzy, dzięki swojej ufnej i wolnej od rozpaczy postawie, zdołali przenieść dzieci przez bodaj najtrudniejsze z ludzkich doświadczeń.

Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zastanawia was czasem fenomen popularności rodzicielskiego coachingu? Jak to się dzieje, że wiedza, która jeszcze kilkanaście lat temu była przedmiotem dociekań wąskiej grupy specjalistów od psychologii i pedagogiki dziecięcej, obecnie przelewa się szerokim strumieniem przez cały Internet? Pośród wielu dobrych powodów, jest też jeden trochę mniej oczywisty. Wielu z nas – współczesnych, wielkomiejskich rodziców realizuje model „zatomizowanego rodzicielstwa”. Wyjeżdżamy na studia do wielkich miast, często już nigdy nie wracając z powrotem. W tych dużych miastach zakładamy rodziny, tam rodzą się nasze dzieci i tam – w oddaleniu od naszych rodziców, ciotek, kuzynostwa i rodzeństwa – je wychowujemy. Tak jest w mojej rodzinie. Od moich rodziców i rodzeństwa dzieli mnie ponad 100 km, mojego męża od „swoich” ponad 300. Przebiegam szybciutko w głowie moich znajomych i widzę u większości podobny wzorzec. Pustkę, którą kiedyś w naturalny sposób wypełniało doświadczenie wielopokoleniowej rodziny, musimy w jakiś sposób zapełniać sami. Czasem lubię sobie marzyć, że w momencie, w którym przegrzewają się wszystkie moje macierzyńskie kontrolki bezpieczeństwa, skaczę z dzieciakami przez płot do ogródka mojej mamy i pozwalam by jej cierpliwość i serdeczność przejęły choć na chwilę dowodzenie. Ale skoro do płota ciut za daleko, pozostaje rodzicielski coaching. A w nim trendów i porad bez liku. Bardzo trudno jest zorientować się którą ścieżkę wybrać, kogo przede wszystkim słuchać. W tym całym kosmosie porad, książek, webinariów i warsztatów można jednak znaleźć prawdziwe perły. Jedną z nich jest malutka książeczka dr. Pawła Grabowskiego pt. „Dziadek Franek”.

 

Pomyślałam, że będzie to historia pełna bólu, trudnych prawd, będzie próbą wytłumaczenia niewytłumaczalnego. Jak bardzo się myliłam! Bo jeśli książka dr Pawła Grabowskiego jest czegoś pełna to… życia.

Kiedy redakcja poprosiła mnie o recenzję książki dla dzieci o umieraniu pomyślałam, że będzie to historia pełna bólu, trudnych prawd, będzie próbą wytłumaczenia niewytłumaczalnego. Jak bardzo się myliłam! Bo jeśli książka dr Pawła Grabowskiego jest czegoś pełna to… życia.

Autor jest twórcą domowego Hospicjum Proroka Eliasza na Podlasiu. Codziennie przemierza setki kilometrów niosąc ulgę umierającym. Domy, które odwiedza różnią się od naszych wielkomiejskich najbardziej w jednym aspekcie: są to zwykle domy wielopokoleniowe. I to do takiego świata zabiera autor swoich czytelników. Opowiada historię umierania nestora rodu – tytułowego dziadka Franka. Poznajemy córkę dziadka, jej męża, wreszcie ich dzieci: Grusię i Antka, którego autor czyni narratorem. I to właśnie ta wyjątkowa, dziecięca perspektywa jest w tej niewielkiej książeczce najcenniejsza. Dr Grabowski, głosem siedmioletniego chłopca opowiada nam o kolejnych etapach śmiertelnej choroby. O operacji, wizytach w szpitalu, o trudnym powrocie do domu, o tym czym jest stomia, o domowym hospicjum, o złości i lęku umierającego, a nawet o jego marzeniach. Nie znajdziemy w tej książce patosu – ten jest przecież obcy dzieciom. Nie znajdziemy też filozoficznych myśli, ani teologicznych wypraw w nieznane. Nie będzie też ani jednej porady. Będzie za to piękna historia o odwiecznych prawach życia, które przyjmuje się spokojnie, bez rozpaczy.

„Dziadek Franek” to opis pięknej, kochającej i wspierającej się rodziny, której znakiem rozpoznawczym jest serdeczna obecność. Najpierw ukochanego dziadka w życiu wnucząt, a potem całej rodziny przy umierającym dziadku. Rodzice Antka, w spokojny i naturalny sposób wprowadzają dzieci w tajemnicę umierania; przede wszystkim przez sam fakt włączenia ich w to trudne rodzinne wydarzenie. Antek i Grusia są od początku przy odchodzącym dziadku. Nikomu nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie – ich obecność jest dla umierającego bardzo ważna. 

 

 

Rodzice Antka, w spokojny i naturalny sposób wprowadzają dzieci w tajemnicę umierania. Antek i Grusia są od początku przy odchodzącym dziadku. Nikomu nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie – ich obecność jest dla umierającego bardzo ważna.

Najbardziej uderzający jest opis samej śmierci. Gdyby nie wyróżniona czcionka, nieuważny czytelnik mógłby go zwyczajnie przegapić. Zdecydowanie więcej miejsca autor poświęca rozmowom Antka z gośćmi przybyłymi na pogrzeb. Rozmowom pełnym ciepłych i serdecznych słów o zmarłym. I znowu miałam wrażenie, że doktor, który pewnie mógłby z zegarmistrzowską precyzją opisać ostatnie minuty człowieka na ziemi, nie zatrzymuje nas na niej, ale z uporem popycha swoich małych i dużych czytelników ku życiu.

Kiedy czytałam tę książkę moim dziewczynkom zauważyłam, że wzruszały się dokładnie w tych momentach, w których wzruszali się rodzice Antka. Tuliły się do mnie dokładnie w tych momentach, w których książkowi rodzice tulili swoje książkowe dzieci. I podobnie jak Antek płynnie przeszły od przeżyć pogrzebowych do troski o ukochanego kundelka Dziadka Franka.

Po kilku dniach od skończenia książki patrzyłam jak spokojnie rysują domek Dziadka Franka i nagle przeszył mnie dreszcz. Zdałam sobie sprawę, że dr Grabowski zdołał sportretować rodziców, którzy, dzięki swojej ufnej i wolnej od rozpaczy postawie, zdołali przenieść dzieci przez bodaj najtrudniejsze z ludzkich doświadczeń. Zawahałam się przez moment czy przypadkiem nie powinnam usiąść gdzieś w kącie i zadumać się nad ciężarem rodzicielskiej odpowiedzialności, nad przemożną siłą naszego przykładu, gdy nagle przypomniałam sobie, że miałam na niedzielę upiec z dziewczynkami szarlotkę na kruchym spodzie.

Właśnie studzi się na blacie. Zaraz ją pokroimy, zapakujemy w pudełko i pojedziemy z niespodziewaną wizytą… do naszych dziadków.  

 

Ilustracje pochodzą z książki “Dziadek Franek” autorstwa dr Pawła Grabowskiego, wydanej przez Wydawnictwo Edycja Świętego Pawła

 


WSPOMÓŻ BUDOWĘ HOSPICJUM PROROKA ELIASZA

W Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci i psycholog dojeżdżają tam, gdzie „nikt inny nie dojeżdża”. Działają w ramach Hospicjum Domowego. Od samego początku marzą o zbudowaniu pierwszego na terenach wiejskich Podlasia hospicjum stacjonarnego, świadczącego całodobową opiekę.

Hospicjum Proroka Eliasza będzie zapewniało całodobową opiekę nieuleczalnie chorym u kresu życia. Będzie także przestrzeń edukacyjna, gdzie odbywać się będą szkolenia i warsztaty dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych a także dla profesjonalistów.

Więcej o idei hospicjum oraz zbiórce można przeczytać TUTAJ.

Nr konta: 52 8060 0004 0551 0139 2000 0010
Bank Spółdzielczy w Białymstoku, Oddział w Michałowie


 

Dziadek Franek
dr Paweł Grabowski

Antek ma 7 lat. Mieszka w bloku z rodzicami i siostrą. Ma też ukochanego dziadka, Frania, który mieszka za miastem w drewnianym domu. Któregoś dnia okazuje się, że dziadek jest chory i musi przejść operację. Rodzina krok po kroku towarzyszy mu w chorobie i odchodzeniu z tego świata. Historia dziadka Franka to ciepła, mądra i refleksyjna opowieść o relacjach rodzinnych, o potrzebie szczerej rozmowy nawet na najtrudniejsze tematy, o tym, jak wspólnie z dziećmi dzielić radości życia i jego smutki. Pokazuje, że przemijanie i spotkanie ze śmiercią są wpisane w ludzkie życie, że to nie temat tabu, przed którym należałoby chronić dzieci. Do przeczytania zarówno przez dzieci, jak i dorosłych, będzie szczególnie pomocna rodzinom z małymi dziećmi, doświadczającym bólu rozstania z bliską osobą.

KSIĄŻKA DOSTĘPNA NA DOBROCI.PL>>>
ORAZ W SKLEPIE WYDAWNICTWA EDYCJI ŚW. PAWŁA>>>

Dochód z książki przeznaczony jest na budowę Hospicjum Proroka Eliasza.

 

Anna Hazuka

Anna Hazuka

Żona Wojtka, mama Marysi, Ulci, Elenki, Basi i Jasia. Z życiowej pomyłki – prawnik, z naprawionego błędu – dziennikarz. Absolwentka pierwszej edycji Akademii Dziennikarstwa.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >

“Zakaz narzekania”. Książka, która zachwyciła Franciszka już w Polsce

O autorze tej książki zrobiło się głośno, gdy papież Franciszek nakleił sobie na drzwi naklejkę z jej tytułem: "Zakaz narzekania". Teraz - trafia ona do Polski.

Polub nas na Facebooku!

Salvo Noè jest włoskim psychologiem, psychoterapeutą i mediatorem rodzinnym. Potrzebę napisania takiej książki zrodziło w nim doświadczenie zawodowe i obserwacja tego, co z ludźmi robi narzekanie.

“Narzekanie stało się ulubioną formą w naszej codziennej komunikacji. Często ten, który narzeka, aktywnie tworzy i podsyca negatywny klimat panujący w społeczeństwie. Nie można stawić czoła problemom przez samo narzekanie. Trzeba działać, aby zmieniać na lepsze życie swoje i innych. Dlatego należy znów postawić w centrum prywatnego i zawodowego życia ufność, odpowiedzialność i kompetencję” – przekonuje.

Doktor Salvo Noè za pomocą anegdot, ćwiczeń oraz strategii osobistego i społecznego wzrostu pokazuje, jak wzmocnić nasze poczucie własnej wartości i tak nas zmotywować, byśmy umieli dostrzec w każdej przeciwności możliwość powstania na nowo, byli bardziej pewni siebie i zahartowani – co istotne w obecnych czasach, które charakteryzuje pośpiech i wewnętrzne zagubienie.

Książka włoskiego psychologa zainteresowała również papieża Franciszka. Autorowi udało się podejść do papieża podczas audiencji generalnej, wręczyć mu książkę oraz naklejkę “Zakaz narzekania”, która rozbawiła i zwróciła uwagę Ojca Świętego.

– Ta idea bardzo go ujęła, bowiem Franciszek jest osobą bardzo operatywną. Podoba mu się wytrwałe szukanie rozwiązań. Wie także, że słowa są ważne i jest bardzo uważny na ich sens. Kiedy zakazujemy sobie narzekania, oznacza to zmianę. Nie znaczy to „stop”, nie jest to wezwanie, aby się zatrzymać, ale pozytywny bunt, który prowadzi do znalezienia rozwiązań i nadania sensu życiu – mówił Salvo Noè relacjonując to spotkanie. 

Właśnie wtedy na drzwiach pokoju Franciszka w Domu św. Marty pojawiła się owa naklejka, która zwróciła uwagę wielu osób.

 


 

Papież Franciszek zgodził się również napisać przedmowę do drugiego wydania tej książki, które obecnie ukazuje się w polskim przekładzie. Papież podkreśla w nim, że narzekanie szkodzi naszemu sercu i zachęca, aby „przyjmować każdy dzień jako okazję do dawania, walcząc o usunięcie utyskiwań z życia, jadu z oceniania innych, mętności z myśli, plotkowania ze spotkań, urazy z serca. To jest droga, która pozwala zamieszkać w nas miłości, bo tylko miłość wypełnia pustki, uzdrawia rany, leczy relacje. Jedynie miłość wlewa ufność, daje pokój, przywraca odwagę i przemienia życie w wielki plac budowy pełen nadziei”.

 

Salvo Noè, “Zakaz narzekania”

Tłumaczenie polskie: Krzysztof Stopa

Wydawnictwo Jedność 2019

Dowiedz się więcej na stronie książki >>

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap