Nasze projekty
Anna Hazuka

„Dziadek Franek”, czyli piękna książeczka o… umieraniu

Po kilku dniach od skończenia książki patrzyłam jak moje dzieci spokojnie rysują domek Dziadka Franka i nagle przeszył mnie dreszcz. Zdałam sobie sprawę, że dr Grabowski zdołał sportretować rodziców, którzy, dzięki swojej ufnej i wolnej od rozpaczy postawie, zdołali przenieść dzieci przez bodaj najtrudniejsze z ludzkich doświadczeń.

Reklama

Zastanawia was czasem fenomen popularności rodzicielskiego coachingu? Jak to się dzieje, że wiedza, która jeszcze kilkanaście lat temu była przedmiotem dociekań wąskiej grupy specjalistów od psychologii i pedagogiki dziecięcej, obecnie przelewa się szerokim strumieniem przez cały Internet? Pośród wielu dobrych powodów, jest też jeden trochę mniej oczywisty. Wielu z nas – współczesnych, wielkomiejskich rodziców realizuje model „zatomizowanego rodzicielstwa”. Wyjeżdżamy na studia do wielkich miast, często już nigdy nie wracając z powrotem. W tych dużych miastach zakładamy rodziny, tam rodzą się nasze dzieci i tam – w oddaleniu od naszych rodziców, ciotek, kuzynostwa i rodzeństwa – je wychowujemy. Tak jest w mojej rodzinie. Od moich rodziców i rodzeństwa dzieli mnie ponad 100 km, mojego męża od „swoich” ponad 300. Przebiegam szybciutko w głowie moich znajomych i widzę u większości podobny wzorzec. Pustkę, którą kiedyś w naturalny sposób wypełniało doświadczenie wielopokoleniowej rodziny, musimy w jakiś sposób zapełniać sami. Czasem lubię sobie marzyć, że w momencie, w którym przegrzewają się wszystkie moje macierzyńskie kontrolki bezpieczeństwa, skaczę z dzieciakami przez płot do ogródka mojej mamy i pozwalam by jej cierpliwość i serdeczność przejęły choć na chwilę dowodzenie. Ale skoro do płota ciut za daleko, pozostaje rodzicielski coaching. A w nim trendów i porad bez liku. Bardzo trudno jest zorientować się którą ścieżkę wybrać, kogo przede wszystkim słuchać. W tym całym kosmosie porad, książek, webinariów i warsztatów można jednak znaleźć prawdziwe perły. Jedną z nich jest malutka książeczka dr. Pawła Grabowskiego pt. „Dziadek Franek”.

Pomyślałam, że będzie to historia pełna bólu, trudnych prawd, będzie próbą wytłumaczenia niewytłumaczalnego. Jak bardzo się myliłam! Bo jeśli książka dr Pawła Grabowskiego jest czegoś pełna to… życia.

Kiedy redakcja poprosiła mnie o recenzję książki dla dzieci o umieraniu pomyślałam, że będzie to historia pełna bólu, trudnych prawd, będzie próbą wytłumaczenia niewytłumaczalnego. Jak bardzo się myliłam! Bo jeśli książka dr Pawła Grabowskiego jest czegoś pełna to… życia.

Reklama
Reklama

Autor jest twórcą domowego Hospicjum Proroka Eliasza na Podlasiu. Codziennie przemierza setki kilometrów niosąc ulgę umierającym. Domy, które odwiedza różnią się od naszych wielkomiejskich najbardziej w jednym aspekcie: są to zwykle domy wielopokoleniowe. I to do takiego świata zabiera autor swoich czytelników. Opowiada historię umierania nestora rodu – tytułowego dziadka Franka. Poznajemy córkę dziadka, jej męża, wreszcie ich dzieci: Grusię i Antka, którego autor czyni narratorem. I to właśnie ta wyjątkowa, dziecięca perspektywa jest w tej niewielkiej książeczce najcenniejsza. Dr Grabowski, głosem siedmioletniego chłopca opowiada nam o kolejnych etapach śmiertelnej choroby. O operacji, wizytach w szpitalu, o trudnym powrocie do domu, o tym czym jest stomia, o domowym hospicjum, o złości i lęku umierającego, a nawet o jego marzeniach. Nie znajdziemy w tej książce patosu – ten jest przecież obcy dzieciom. Nie znajdziemy też filozoficznych myśli, ani teologicznych wypraw w nieznane. Nie będzie też ani jednej porady. Będzie za to piękna historia o odwiecznych prawach życia, które przyjmuje się spokojnie, bez rozpaczy.

„Dziadek Franek” to opis pięknej, kochającej i wspierającej się rodziny, której znakiem rozpoznawczym jest serdeczna obecność. Najpierw ukochanego dziadka w życiu wnucząt, a potem całej rodziny przy umierającym dziadku. Rodzice Antka, w spokojny i naturalny sposób wprowadzają dzieci w tajemnicę umierania; przede wszystkim przez sam fakt włączenia ich w to trudne rodzinne wydarzenie. Antek i Grusia są od początku przy odchodzącym dziadku. Nikomu nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie – ich obecność jest dla umierającego bardzo ważna. 

Reklama
Reklama
Rodzice Antka, w spokojny i naturalny sposób wprowadzają dzieci w tajemnicę umierania. Antek i Grusia są od początku przy odchodzącym dziadku. Nikomu nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie – ich obecność jest dla umierającego bardzo ważna.

Najbardziej uderzający jest opis samej śmierci. Gdyby nie wyróżniona czcionka, nieuważny czytelnik mógłby go zwyczajnie przegapić. Zdecydowanie więcej miejsca autor poświęca rozmowom Antka z gośćmi przybyłymi na pogrzeb. Rozmowom pełnym ciepłych i serdecznych słów o zmarłym. I znowu miałam wrażenie, że doktor, który pewnie mógłby z zegarmistrzowską precyzją opisać ostatnie minuty człowieka na ziemi, nie zatrzymuje nas na niej, ale z uporem popycha swoich małych i dużych czytelników ku życiu.

Kiedy czytałam tę książkę moim dziewczynkom zauważyłam, że wzruszały się dokładnie w tych momentach, w których wzruszali się rodzice Antka. Tuliły się do mnie dokładnie w tych momentach, w których książkowi rodzice tulili swoje książkowe dzieci. I podobnie jak Antek płynnie przeszły od przeżyć pogrzebowych do troski o ukochanego kundelka Dziadka Franka.

Po kilku dniach od skończenia książki patrzyłam jak spokojnie rysują domek Dziadka Franka i nagle przeszył mnie dreszcz. Zdałam sobie sprawę, że dr Grabowski zdołał sportretować rodziców, którzy, dzięki swojej ufnej i wolnej od rozpaczy postawie, zdołali przenieść dzieci przez bodaj najtrudniejsze z ludzkich doświadczeń. Zawahałam się przez moment czy przypadkiem nie powinnam usiąść gdzieś w kącie i zadumać się nad ciężarem rodzicielskiej odpowiedzialności, nad przemożną siłą naszego przykładu, gdy nagle przypomniałam sobie, że miałam na niedzielę upiec z dziewczynkami szarlotkę na kruchym spodzie.

Reklama

Właśnie studzi się na blacie. Zaraz ją pokroimy, zapakujemy w pudełko i pojedziemy z niespodziewaną wizytą… do naszych dziadków.  

Ilustracje pochodzą z książki „Dziadek Franek” autorstwa dr Pawła Grabowskiego, wydanej przez Wydawnictwo Edycja Świętego Pawła


WSPOMÓŻ BUDOWĘ HOSPICJUM PROROKA ELIASZA

W Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci i psycholog dojeżdżają tam, gdzie „nikt inny nie dojeżdża”. Działają w ramach Hospicjum Domowego. Od samego początku marzą o zbudowaniu pierwszego na terenach wiejskich Podlasia hospicjum stacjonarnego, świadczącego całodobową opiekę.

Hospicjum Proroka Eliasza będzie zapewniało całodobową opiekę nieuleczalnie chorym u kresu życia. Będzie także przestrzeń edukacyjna, gdzie odbywać się będą szkolenia i warsztaty dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych a także dla profesjonalistów.

Więcej o idei hospicjum oraz zbiórce można przeczytać TUTAJ.

Nr konta: 52 8060 0004 0551 0139 2000 0010
Bank Spółdzielczy w Białymstoku, Oddział w Michałowie


Dziadek Franek
dr Paweł Grabowski

Antek ma 7 lat. Mieszka w bloku z rodzicami i siostrą. Ma też ukochanego dziadka, Frania, który mieszka za miastem w drewnianym domu. Któregoś dnia okazuje się, że dziadek jest chory i musi przejść operację. Rodzina krok po kroku towarzyszy mu w chorobie i odchodzeniu z tego świata. Historia dziadka Franka to ciepła, mądra i refleksyjna opowieść o relacjach rodzinnych, o potrzebie szczerej rozmowy nawet na najtrudniejsze tematy, o tym, jak wspólnie z dziećmi dzielić radości życia i jego smutki. Pokazuje, że przemijanie i spotkanie ze śmiercią są wpisane w ludzkie życie, że to nie temat tabu, przed którym należałoby chronić dzieci. Do przeczytania zarówno przez dzieci, jak i dorosłych, będzie szczególnie pomocna rodzinom z małymi dziećmi, doświadczającym bólu rozstania z bliską osobą.

KSIĄŻKA DOSTĘPNA NA DOBROCI.PL>>>
ORAZ W SKLEPIE WYDAWNICTWA EDYCJI ŚW. PAWŁA>>>

Dochód z książki przeznaczony jest na budowę Hospicjum Proroka Eliasza.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite