SŁOWNIK APOKALIPSY

Niektórzy ludzie są autentycznie przekonani, że Apokalipsa w zawoalowany sposób przepowiada powstanie Unii Europejskiej, GMO, wprowadzenie kodów paskowych (sic!) i mikroczipów, czy inwazję muzułmańskich imigrantów na Europę. Ulegamy pokusie, aby widzieć w niej zapowiedź konkretnych zjawisk związanych z końcem świata. Interpretowanie Apokalipsy św. Jana jako przepowiedni jest jednak nieporozumieniem, które wynika z niezrozumienia jej gatunku literackiego i celu w jakim została napisana.

 

Powinniśmy przede wszystkim pamiętać o kontekście powstania Apokalipsy. Została ona utrwalona na piśmie przed końcem I w., kiedy Kościół był ciężko prześladowany przez rzymskich imperatorów. Celem św. Jana było pocieszenie wyznawców Chrystusa, umocnienie ich w wierze i zapewnienie, że to co ich spotyka nie zostało przeoczone w Bożym planie. Symbolizm Apokalipsy należy odczytywać według intencji autora i sytuacji, do której się odnosił. Św. Jan nie pisał  do ludzi XXI wieku (jak to sobie niektórzy wyobrażają), ale do chrześcijan w Azji Mniejszej w czasach prześladowań.

 

Apokalipsa nie jest więc kalendarzem przyszłości, ukazującym jedno zdarzenie po drugim. Księga ta, symbolicznym i zaszyfrowanym językiem, niesie chrześcijanom przesłanie nadziei. W coraz to nowych obrazach głosi niezmienną prawdę, że Bóg zwycięży, nawet jeśli siły zła wydają się mieć przewagę. I, jakkolwiek jest to orędzie ponadczasowe, błędem byłoby szukanie w Apokalipsie szczegółowego scenariusza przyszłych wydarzeń, który zostanie zrealizowany punkt po punkcie.