FELIETONY

Sakramentki powtórnie zaatakowane

Nieznany barbarzyńca napisał na z trudem odbudowanych murach kościoła św. Kazimierza wulgarny wyraz. Niby drobiazg w porównaniu z piekłem, które kiedyś tu się rozpętało ale…

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wtedy, w sierpniu 1944 r., było tak

W szóstym dniu Powstania Warszawskiego, w samo Przemienienie Pańskie, przyszedł dowódca oddziału, walczącego na Starówce i poprosił przeoryszę, matkę Jadwigę Byszewską, o wpuszczenie jego oddziałów do klasztoru. Klasztor usytuowany był w ważnym punkcie strategicznym – w położonej nieopodal Wytwórni Papierów Wartościowych i na nadwiślańskich Rybakach toczyły się walki z Niemcami. Odmowa była w tych warunkach niemożliwa, przeorysza wpuściła powstańców do klasztoru – fundacji Marii Kazimiery Sobieskiej, wdzięcznej za zwycięstwo króla Jana pod Wiedniem nad Turkami.

Zaczęły się straszne dwadzieścia sześć dni heroizmu i zmagań. Zakonnice oddały wszystko, co miały – z zapasów żywności gotowały w wielkich kotłach posiłki, piekły chleb, leki i opatrunku oddały rannym, gdyż w pewnym momencie zgodziły się przyjąć także szpital polowy, późnie do klasztornych drzwi zapukali mieszkańcy Starówki, którym wydawało się, że w podziemiach u sióstr będą bardziej bezpieczni, a także zszokowani mieszkańcy Woli, ratujący się przed niemiecką rzezią.

Niemcy zlokalizowali klasztor jako ważny punkt oporu, zaczął się ostrzał, rzucanie bomb burzących i zapalających. Sypały się tynki, padały mury, ginął piękny, historyczny klasztor, budynek pałacu Kotowskich, biblioteka z 60 tysiącami woluminów, kawałek po kawałku ginęło wspaniałe dziedzictwo. Padła kościelna wieżyczka, zapaliła się kopuła, na ziemię spadł krzyż, wieńczący kopułę, piękny kościół pw. św. Kazimierza, arcydzieło Tylmana z Gameren, obracał się w ruinę. „Jakby całe piekło wpadło i szatan podpalił wszystkie kąty” – powiedziała s. Modesta. Siostry gasiły pożary, nosiły wodę wiadrami, a także karmiły swoich gości, opatrywały rannych, pocieszały przerażonych i załamanych. I nie ustawały w modlitwie i adoracji Najświętszego Sakramentu, przy którym twardo trwały mimo zaciskających się piekielnych czeluści.

Czytaj też >>> “Siostry z Powstania”

Modliły się i odświeżały w pamięci swój czwarty ślub – ślub żertwy. To wyjątkowy ślub – obietnica, złożona panu Bogu – że ofiarują swe życie, zgodzą się, być „pod ręką”, gdyby Bóg zachciał taką ofiarę przyjąć. Część z nich już w czasie strasznych dni okupacji przychodziły do przeoryszy i wyrażały gotować oddania życia, inne zrobiły to w trakcie tych strasznych dni. Matka Byszewska godziła się na tę ofiarę, w niektórych wypadkach odmawiała. W pewnej chwili podjęła decyzję o opuszczeniu klasztoru, ale dowódcy Powstania prosili, żeby mniszki zostały na miejscu, gdyż ich wyjście obniżyłoby morale powstańców. Przełożona zrozumiała, że ich los został przypieczętowany. W ostatnim dniu sierpnia pod gruzami klasztoru zginęło trzydzieści pięć sióstr, sześciu księży, około tysiąca mieszkańców Warszawy. Gruz zasypał wybitną tomistką m. Tomeę Koperską, s. Anzelmę, polonistkę z wykształcenia, absolwentkę konserwatorium s. Magdalenę, Ignację, konwertytę z kalwinizmu, ledwo piśmienną s. Klarę, mistyczkę.

A mieszkańcy stolicy przez lata opowiadali, że w chwili, gdy siostry ginęły, w niebo wzbiło się kilkadziesiąt białych gołębi… Ocalało dwanaście sióstr. 

Dziś zrobiono to znów

Oto dziś, 27 października 2020 lub dzień wcześniej, klasztor Sakramentek został powtórnie zaatakowany. Nieznany barbarzyńca napisał na z trudem odbudowanych murach kościoła św. Kazimierza wulgarny wyraz.

 

Niby drobiazg w porównaniu z piekłem, które kiedyś tu się rozpętało, szatan nie rozpalił wszystkich kątów, jak rzekłaby s. Modesta, ale są różne rozmiary zła i ten jeden wulgarny napis świadczy o kumulacji braku miłości w rodzinie, wychowania w szkole, pustce popkultury. Trudno przypuszczać, że młoda zapewne osoba, która sprofanowała świątynię, wiedziała, co robi, przecież nie zadała sobie pewnie trudu, żeby sprawdzić co dewastuje. Gdyby jednak się dowiedziała, może by się zdziwiła, w jakim znalazła się towarzystwie…

Czytaj także >>> Kim są Siostry z Powstania

Po drugiej stronie muru czuwają siostry, które złożyły nie tylko ślub żertwy. One także nieustannie adorują Najświętszy Sakrament. I mają specjalną wynagradzająca adorację za zniewagi i bluźnierstwa.

Biedny człowiek, który sprofanował mury ich kościoła nie mógł lepiej trafić. Zostanie objęty modlitwą. Jest dla niego nadzieja. 

Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Dziś wygrało życie!

Wreszcie. Choć trzeba było czekać tyle lat, by Państwo Polskie uznało, że "godność człowieka, każdego człowieka nie jest prawem a fundamentem każdej cywilizacji". Dzięki Ci Panie Boże.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Każdego dnia, kiedy odwoziłam moją córkę do szkoły, w której większość uczących się dzieci miała zespół Downa, towarzyszyła mi myśl, że tej szkoły właściwie mogłoby nie być. Większość uczących się tam dzieci, mogła być zgodnie z literą prawa zabita przed narodzeniem. 

Myślałam: co to jest za świat, w którym można decydować, czy dany człowiek ma prawo żyć? Kto dał ludziom prawo, by o tym decydowali? Kim trzeba być, by walczyć o prawo do zabijania innych? Ta niesprawiedliwość porażała mnie za każdym razem, gdy Magda opowiadała kolejne radosne i pełne życia historie ze swojej szkoły.

 

Na  szczęście mamy w niebie mocnego patrona i w Jego dzień, w dzień św. Jana Pawła II Trybunał Konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej wydał wyrok, że zabijanie dzieci z powodu podejrzenia ich niepełnosprawności jest niezgodne z Konstytucją.

 

Setki modlitw, dziesiątki grup ludzi zbierających się na modlitwie za życiem dziś przyniosły radosny efekt. Odetchnęliśmy z ulgą. My nie czujemy, że coś zostało nam udzielone, że coś wygraliśmy, że mamy jakąś satysfakcję osobistą. My czujemy, że została przywrócona elementarna sprawiedliwość i naturalny porządek świata. Nie wolno bowiem zabijać ludzi za to, że być może są niepełnosprawni.

My nie czujemy, że coś zostało nam udzielone, że coś wygraliśmy, że mamy jakąś satysfakcję osobistą. My czujemy, że została przywrócona elementarna sprawiedliwość i naturalny porządek świata.

Ludzie niepełnosprawni są tak bardzo potrzebni nam, tak zwanym ludziom cywilizowanym, wykształconym, silnym i zdrowym, by przypomnieć fundamenty i sens życia. Ich prosta prawda o świecie, którą my w sobie – materializmem, pędem, korzystaniem z życia – sami odbieramy, w kluczowych momentach przywraca nam naszą własną godność. Tego właśnie uczy nas w rozpędzonym w świecie nasza córka Magda. Zatrzymuje nas, wskazuje cel tego pędu i koi skołatane nerwy, uświadamiając, że często ten nasz pęd jest pogonią za niczym.

To my od nich najwięcej dostajemy. W zamian za to, winni jesteśmy niewiele. Na pewno jesteśmy winni to, by mogli żyć, by mieli prawo do życia. Ludzie, którzy rodzą się z jakąkolwiek dysfunkcją, nigdy nie mają łatwo. Rolą cywilizowanego społeczeństwa jest pomoc i ochrona od poczęcia aż do ich naturalnej śmierci.

Dziś Państwo Polskie uznało, że potrzebujemy ludzi, którzy wskażą nam cel naszej podróży i będą naszym przypominaniem, czym jest godność człowieka. Dziś został wykonany pierwszy krok. Pozwoliliśmy jako społeczeństwo w ogóle im się rodzić. Jakie będą kolejne?

CZYTAJ: Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok. Przesłanka eugeniczna niezgodna z konstytucją

Wiem, że nawet wśród części katolików pojawiają się pytania: czy to potrzebne, czy warto naruszać tzw. kompromis aborcyjny, czy warto wszczynać spór ideologiczny, który skończy się tym, że wahadło dziś przesunięte w jedną stronę, za kilka lat przesunie się w stronę przeciwną. Ale te argumenty nie potrafią mnie przekonać, gdy siedzę w pokoju z moją córką i wspominam jej koleżanki i kolegów. Mam dziś wielkie poczucie szczęścia, że tu i teraz, choć na chwilę wygrała sprawiedliwość.

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl “Rozmowy z Janem Pawłem II” oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap