Nasze projekty

Nihil Novi

Ziemia nigdy nie była w pełni gotowa na przyjęcie Tajemnicy. 2000 lat temu zwykły mężczyzna zaopiekował się zwykłą kobietą w zwykłej ciąży. Zwykła historia uczyniła świat niezwykłym. Próbujemy to pojąć do dzisiaj

Reklama

Już w tamtym czasie nie rozumiano wyjątkowości sytuacji. Gdyby Wcielenie Syna Bożego było takie proste do przyjęcia, pewnie ta historia potoczyłaby się inaczej. Ale tak się nie stało i ufając w Boże pomysły trzeba dodać – i dobrze!

 

Wielu spotkałem kaznodziejów, którzy lubią zadawać w Adwencie pytanie: jak by to wyglądało dzisiaj? Czy współczesny Józef, jakkolwiek byłoby mu na imię, przyjąłby niespodziewane, nieswoje dziecko i potraktował jako błogosławieństwo? Czy współczesna Maryja, jakkolwiek byłoby jej na imię, odrzuciłaby od siebie wszystkie plany i marzenia, by urodzić niemowlę? Czy gospodarz inaczej potraktowałby dwójkę przybyszów u progu rozwiązania? Czy świat, a może po prostu: czy my przyjęlibyśmy ich historię z zasłużoną miłością i zrozumieniem?

Reklama
Reklama

 

Wiele w tym wszystkim jest pytań na czy, wciąż za mało odpowiedzi na tak.

 

Reklama
Reklama

Można też ten homiletyczny zabieg potraktować jeszcze radykalniej i powiedzieć: Bóg naprawdę rodzi się teraz. I co widzi?

fot.  Francis Bijl

Twarzą kampanii świątecznej staje się ekskomunikowana satyryczka wespół z guru polskiego plastikowego satanizmu. Pierwsza atakuje mnie z gazety, gdzie poleca książki pod choinkę (Monika Jaruzelska? Naprawdę?), drugi z kolei w imię zarobków i pobrylowania na salonach przestaje pokazywać Bogu środkowy palec. Jak widać, czasem nawet buntownik o wojowniczym, sumeryjskim pseudonimie musi włożyć ciepłe kapcie. A może po prostu nosi je cały czas?

Reklama

 

W Wigilię premiera komedii, której głównym wątkiem jest próba uwiedzenia młodej przedszkolanki w wykonaniu żonatego mężczyzny. Sklepy są pełne spanikowanych ojców i matek, chrzestnych, dziadków, babć, braci i sióstr, którzy nie mają bladego pojęcia, czym odbębnić coroczny obowiązek zakupienia zbędnej drobnostki dla najbliższych. Eksperci zastanawiają się nad najmodniejszym kolorem przyozdobienia choinek i hipnotyzują nas neopogańską tandetą. Świąteczne piosenki kastrowane są chrześcijańskich akcentów. I tak dalej.

 

Bo dla nas przyjście Boga to tylko kolejny termin, którego w codziennym pośpiechu trzeba dotrzymać. Po Wigilii też jest życie i nim Święta się zaczną, mamy ich dość.

 

A już za kilka dni otworzymy Ewangelię Łukasza, przeczytamy, że nie było dla nich miejsca w gospodzie i zapałamy świętym gniewem, że jak tak można, że to nieludzkie, że co, oni nie rozumieli?!

 

Ale gdy widzimy w Ewangelii świat głupi, zagubiony, niegodny łaski, do której od początku stoi w kontrze, widzimy świat, który tworzymy dzisiaj. Niegotowa na Boże Narodzenie starożytna Palestyna to ten sam poligon, na którym eksperymentuje współczesność. Nim w emocjach zaczniemy osądzać i remontować rzeczywistość Ewangelii, zobaczmy, co mamy do zrobienia dużo bliżej siebie. Nie za oknem, nie za ścianą, ale przy własnym wigilijnym stole.

 

Bo gdy Maryja przynosi Dziecię do naszego Betlejem, wolimy biegać po upstrzonych błyskotkami pałacach świata. A Jezus rodzi się w towarzystwie spoconego bydła z dala od światłych i podziwianych, pozbawiony zainteresowania, obojętny ludziom jak palestyński piasek. I tylko ci, którzy już nie mają się z czego uniżać, biegną do ubogiej stajni, by oddać pokłon Królowi Wszechświata.

 

Nihil novi. Nic nowego.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę