Koronawirus. Egzamin z duszpasterstwa

Co roku w Wielkim Poście księża z ambon nawoływali do tego, żeby choć na chwilę się zatrzymać i zastanowić nad swoim życiem. W tym roku jest inaczej. Cały świat sam się zatrzymał i wszyscy się zastanawiają, co będzie jutro. Czym jest duszpasterstwo w dobie koronawirusa?

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Szybka zmiana

Mówi się czasem, że żeby w Kościele zaszła jakakolwiek zmiana, trzeba dziesięcioleci. Tym razem mieliśmy kilka dni. W czwartek nie poszedłem do szkoły i odwoływałem spotkania wspólnot. W piątek przeżywałem drogę krzyżową bardziej niż zwykle… bo było nas dużo mniej. W sobotę dowiedziałem się, że czeka mnie prawdopodobnie najtrudniejsza niedziela w moim dotychczasowym kapłańskim życiu. Wiadomości i telefony od przyjaciół i parafian uświadomiły mi, że nie znając jutra, musimy szybko znaleźć odpowiedzi. Wobec zmian zachodzących w naszym otoczeniu – których kierunku nie mogliśmy przewidzieć – konieczne stało się odkrycie na nowo tego, co niezmienne.

To niezwykłe, jak szybko bogata stała się dotychczasowa, alternatywna oferta Kościoła wobec tradycyjnych spotkań “na żywo”. Jedno za drugim zaczęły pojawiać się ogłoszenia o rekolekcjach internetowych, inicjatywach modlitewnych, spotkaniach grup online. Media społecznościowe zapełniły się zestawieniami transmisji internetowych Mszy świętej niedzielnej i dyskusjami, czy do uczestnictwa w niej trzeba się elegancko ubrać, i jak przygotować mieszkanie. Swoją drogą, to niezwykłe, w jak wielu parafiach nagle możliwa stała się transmisja internetowa. Po tygodniu od nagłej zmiany rzeczywistości wydaje mi się, że możemy powiedzieć, że jako duszpasterze zdaliśmy ten pierwszy egzamin.

 

Teraz, gdy mamy czas się zatrzymać, możemy to porównać z tym, jaki kierunek miały nasze działania duszpasterskie przed epidemią. Czy zawsze istotą naszych działań duszpasterskich było doprowadzenie powierzonych nam ludzi do jak najbardziej świadomego uczestnictwa w Eucharystii i zgłębiania Słowa Bożego?

Duszpasterskie oczyszczenie

Stan wyjątkowy trwa jednak dalej, a my w związku z tym musimy sobie zadać szereg pytań, wśród których pierwsze i najważniejsze brzmi – czym właściwie jest duszpasterstwo? Jako ksiądz odkrywam w tych dniach z niezwykłą mocą prawdę o tym, że duszpasterstwo jest budowaniem relacji. Duszpasterz buduje relacje z ludźmi po to, żeby wspólnie móc budować relację z Bogiem. Pan Bóg odpowiada na nasze starania i swoją łaską umacnia nasze więzi. Paradoksalnie ten czas, w którym nie spotykamy się na żywo, może być pięknym czasem pogłębienia relacji.

Wchodząc z takim impetem w działalność internetową musimy zrobić rachunek sumienia z tego, jak nasze duszpasterstwo wyglądało na co dzień. W internecie wybieramy to, co jest najważniejsze: transmisja Mszy świętej, wspólny różaniec, koronka do Miłosierdzia Bożego, później nauki rekolekcyjne, komentarze do Pisma Świętego, lektura dokumentów papieskich, dzielenie się Słowem. Teraz, gdy mamy czas się zatrzymać, możemy to porównać z tym, jaki kierunek miały nasze działania duszpasterskie przed epidemią. Czy zawsze istotą naszych działań duszpasterskich było doprowadzenie powierzonych nam ludzi do jak najbardziej świadomego uczestnictwa w Eucharystii i zgłębiania Słowa Bożego? Czy wystarczająco czasu poświęcaliśmy w naszych wspólnotach na modlitwę? Czy przypadkiem to wszystko nie było dodatkiem do jakichś spektakularnych „akcji duszpasterskich” – dobrze wyglądających, ale niekoniecznie prowadzących do Najważniejszego?

Sam szukając oferty dla młodzieży na te dni uświadomiłem sobie, że często modliliśmy się przy okazji, a choć trwa Wielki Post – nie poruszaliśmy tematu wspólnego postu. Zrozumiałem, że dla mnie w obecnej sytuacji największą szansą jest odkrycie na nowo mocy modlitwy i postu, nie jako alternatywnych aktywności, ale jako podstawy wszelkich inicjatyw duszpasterskich.

 

Za czasem epidemii nie będziemy tęsknić – postarajmy się, żebyśmy nie musieli tęsknić za jednością, która nas teraz połączyła.

To nie jest na zawsze, ale…

Niektórzy zarzucają, że teraz, gdy nie ma ludzi w kościele, a księża przenieśli się do internetu, to wierni już nie wrócą. Jestem głęboko przekonany, że tak nie będzie. Po pierwsze – przede wszystkim jestem księdzem na żywo. Codziennie sprawuję Eucharystię, a w tych dniach w miarę możliwości spowiadam dużo więcej niż zwykle, doświadczając niezwykłych nawróceń. Jako ksiądz biorąc codziennie do rąk brewiarz i różaniec jestem z tymi, do których zostałem posłany – nie jesteśmy fizycznie obok siebie, ale czy to nie jest szansa na to, żeby lepiej zrozumieć Kościół? W Kościele gwarantem bliskości nie jest odległość, ale Duch Święty, który nas czyni jednym. Odkrycie głębi naszych relacji w Chrystusie może tylko zaowocować.

Po drugie – my się nie przenieśliśmy do internetu. W trudnych chwilach wykorzystujemy możliwości, które daje nam dzisiejszy świat, dzięki czemu – cytując św. Pawła – „Słowo Boże nie uległo skrępowaniu” (2 Tm 2, 9). Osobiście już tęsknię za momentem, gdy kościół, w którym obecnie ze wspólnotą kapłanów i osób konsekrowanych codziennie o 20:30 odmawiam różaniec, w pierwszym możliwym dniu wypełni się po brzegi, abyśmy mogli na żywo odmówić różaniec z tymi, którzy na razie towarzyszyć nam mogą tylko przez transmisję internetową. Chcę uścisnąć ręce tym, którzy zdalnie towarzyszą mi w ogarnianiu inicjatyw duszpasterstwa młodzieży i zgromadzić się wokół ołtarza z duszpasterzami i młodzieżą ruchów młodzieżowych archidiecezji krakowskiej. Wiem, że dzięki temu, co teraz się dzieje, będziemy sobie wszyscy o wiele bliżsi.

Pozostaje jednak jedno „ale”. Te dni poza budowaniem relacji pokazały nam, że potrafimy korzystać z nowych technologii, aby Ewangelia była głoszona i docierała coraz dalej. Wyzwaniem dla nas będzie dzień, gdy tą wiedzę przyjdzie nam zastosować już nie jako alternatywę, ale jako dopełnienie tradycyjnych, ale głęboko przez Ducha Świętego oczyszczonych działań duszpasterskich. Za czasem epidemii nie będziemy tęsknić – postarajmy się, żebyśmy nie musieli tęsknić za jednością, która nas teraz połączyła.

 

Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju,
od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży.
Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej
oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych.
Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10,
pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Ks. Węgrzyniak: Postawmy Pismo Święte w centrum myśli, modlitwy i dyskusji

Niedziela Słowa Bożego jest dobrym dniem, by w centrum myśli, modlitwy i dyskusji postawić Pismo Święte. Największym problemem jest zawsze motywacja. Dlaczego warto? Dlaczego trzeba? Podzielę się dziesięcioma powodami - pięć nazwijmy niewierzącymi a pięć powodami wierzącymi.

ks. Wojciech Węgrzyniak
ks. Wojciech
Węgrzyniak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

30 września 2019 r. Papież Franciszek opublikował list „Aperuitillis”. Okazją do napisania krótkiego, ale bardzo treściwego dokumentu o Biblii była 1600 rocznica śmierci św. Hieronima. Wszak to słynny tłumacz Wulgaty powiedział: „Nieznajomość Pisma jest nieznajomością Chrystusa”. W dokumencie tym Ojciec Święty między innymi ustanawia Niedzielę Słowa Bożego, która ma przypadać w 3 Niedzielę zwykłą. Po raz pierwszy obchodzona jest więc ona 26 stycznia tego roku.

Powodów wybrania jednej niedzieli na to, by skupić wszystkie myśli na Piśmie Świętym jest kilka. Po pierwsze na zakończenie Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia Papież poprosił, aby «jedna niedziela [w ciągu roku została] w całości poświęcona słowu Bożemu, aby zrozumieć niewyczerpalne bogactwo pochodzące z tego nieustannego dialogu między Bogiem a Jego ludem» (List Apost. Misericordia er misera, 7). Po drugie, ma to pomóc wiernym „wzrastać w miłości i w świadectwie w wiary” (AI, 2). Po trzecie, wybór niedzieli w tym czasie roku liturgicznego jest odpowiednim w kontekście troski o jedność chrześcijan i dialog religijny z wyznawcami judaizmu. Jak to ujął Franciszek: „Nie jest to przypadek: celebrowanie Niedzieli Słowa Bożego wyraża charakter ekumeniczny” (AI, 3).

Jak można przeżywać tę niedzielę? Z jednej strony Ojciec Święty zachęca ogólnie, by  „przeżywać tę Niedzielę jako dzień uroczysty” (AI,3) tak, by była ona poświęcona „celebracji, refleksji oraz krzewieniu Słowa Bożego” (AI, 3). Z drugiej podaje konkretne przykłady, co można w ten dzień zrobić: intronizację Pisma Świętego, udzielanie urzędu lektoratu, wręczenie przez proboszcza wiernym całej Biblii albo chociaż jednej Księgi. Niewątpliwie to też najlepszy czas na to, by całą homilię poświęcić Słowu Bożemu. Przecież niedawno czytaliśmy o tym, że „Słowo stało się Ciałem”, jak i rozpoczęliśmy nowy cykl czytań w Liturgii, co jest dobrą okazją, by chociaż wytłumaczyć sens i układ czytań mszalnych.

Dołóżmy do tego jeszcze parę propozycji. Niedziela ta jest dobrą okazją, żeby zaprezentować ciekawie aplikację z tekstami biblijnymi (np. „Pismo Święte” Zespołu Pisma Świętego), super produkcję Biblii Audio czy strony internetowe z najpiękniejszymi obrazami biblijnymi (np. artbible.info czy biblical-art.com). To dobry czas, bo sprawdzić, czy i gdzie w domu znajduje się Pismo Święte, porozmawiać o sensie i pożyteczności czytania Słowa Bożego, jak również podzielić się najbardziej uderzającymi postaciami, wydarzeniami czy cytatami z Biblii. Jeśli ktoś nie przeczytał jeszcze listu papieża Franciszka „Aperuitillis”, to niech to zrobi właśnie w tę niedzielę. Tak jak wigilia jest dobrym czasem na składanie życzeń najbliższym, jak Popielec właściwym dniem, by posypać głowę popiołem, tak Niedziela Słowa Bożego jest dobrym dniem, by w centrum myśli, modlitwy i dyskusji postawić Pismo Święte.

Największym problemem jest zawsze motywacja. Dlaczego warto? Dlaczego trzeba? Powodów jest zapewne wiele. Podzielę się dziesięcioma powodami, pięć nazwijmy niewierzącymi a pięć powodami wierzącymi. Nawet jeśli ktoś nie jest osobą wierzącą, warto by przeczytał Biblię. Po co? Po to…

1) by rozumieć 1/3 ludzkości, czyli chrześcijan i Żydów,

2) by rozumieć literaturę, jak „Na wieży Babel” Szymborskiej czy „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa,

3) by rozumieć dzieła sztuki, jak „Powrót Syna Marnotrawnego” Rembrandta czy „Ofiarę Izaaka” Caravaggia,

4) by rozumieć muzykę, chociażby „Pasję wg św. Mateusza” Bacha czy „Mesjasza” Haendla,

5) by rozumieć język, gdy ktoś powie o zakazanym owocu czy nazwie cię faryzeuszem.

 

A jeśli jest ktoś wierzącym, znajdzie dodatkową motywację. Jaką? Czytam Biblię …

1) żeby być wiernym Jezusowi, który mówi: „Pisma nie można odrzucić” (J 10,35),

2) żeby Jezusa poznać, bo „nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” (św. Hieronim),

3) żeby być wiernym Kościołowi, który zachęca „aby w każdym domu była Biblia … by można ją było czytać i posługiwać się nią w modlitwie” (Benedykt XVI, VD 85),

4) żeby spotykać się z Bogiem, „albowiem w księgach świętych Ojciec, który jest w niebie spotyka się miłościwie ze swymi dziećmi i prowadzi z nimi rozmowę” (SWII, KO 21),

5) żeby nie zmarnować życia, bo każdego kto słucha słów Jezusa i wypełnia je, „można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony” (Mt 7,24-25).

 

Kiedy czytamy Biblię, „w księgach świętych Ojciec, który jest w niebie spotyka się miłościwie ze swymi dziećmi i prowadzi z nimi rozmowę” (Dei Verbum, 21). Dla takiego Ojca warto i dla takich rozmów nie szkoda marnować czasu.

 

ks. Wojciech Węgrzyniak

ks. Wojciech Węgrzyniak

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

ks. Wojciech Węgrzyniak
ks. Wojciech
Węgrzyniak
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap