Nasze projekty
Aneta Liberacka

Drogowskaz od papieża Franciszka

Na dzisiejsze “wirtualne czasy”, papież daje drogowskaz jak żyć NAPRAWDĘ

Reklama

Papież wskazał młodzieży Maryję. Jako wzór do naśladowania. Jako tajemnicę do rozważania w najbliższych latach (2017-2019). I jako drogowskaz dla odkrywających swoją drogę, swoje powołanie, swoje miejsce. Wydaje się, że “dzisiejsza młodzież” niewiele ma wspólnego z pobożnością Maryi. Jak współczesne młode dziewczyny mają odnaleźć się w skromności, pokorze i uniżeniu Maryi? Tym bardziej jak mają się w tym wszystkim odnaleźć młodzi mężczyźni? W bezwzględnym świecie, gdzie trzeba być twardym i podejmować ostrą walkę z przeciwnościami, nie ma miejsca na pokorę a tym bardziej uniżenie.

A papież mówi: naśladujcie Maryję. Ciekawa to koncepcja.

Reklama

I jak zawsze, papież ma rację. Przyszedł więc czas zrzucić z naszych wyobrażeń o Maryi “cukierkową pozłotkę” ukazującą Ją jako naiwne dziewczę bez wpływu na własne życie. I zobaczyć w Niej prawdziwą kobietę, z krwi i kości, decydującą o własnym życiu i wyborach. Kobietę żyjącą naprawdę.

Może w czasach, kiedy odbija nam wolność, to Maryja właśnie jest najlepszym drogowskazem, w którą iść stronę, żeby nie wpaść w sidła fałszywie pojmowanej, niczym nie skrępowanej wolności. Każdego dnia przekonujemy się, że coraz bardziej przekraczamy granicę naszych usprawiedliwień dla coraz bardziej okropnych rzeczy. Łatwo przychodzi nam machnięcie ręką na zło. Zapędzeni w dobroczynności, zapominamy czynić dobro. Chętnie wyślemy parę groszy dla głodujących gdzieś daleko na świecie, mniej chętnie zajmiemy się schorowanym rodzicem, czy dziadkiem czasem oddając go pod opiekę szpitala na święta, żeby te święta były “bajeczne”. Chętnie powalczymy o prawa kobiet, mniej chętnie o prawa dzieci nienarodzonych. Chętnie zaprezentujemy się na naszych social-profilach jako super-ludzie wspierający wszystkich i wszystko, mniej chętnie przepuścimy kogoś na pasach lub ustąpimy miejsca w autobusie. I tak sobie żyjemy z tych naszych usprawiedliwień, nic od siebie nie wymagając i w przekonaniu, że tacy wspaniali z nas ludzie, tacy aktywiści, tacy popychający ten świat do przodu.

Reklama

sdm-jasna-gora
Msza św. pod przewodnictwem Franciszka z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski na Jasnej Górze podczas Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku| © Mazur/episkopat.pl/flickr.com

Papież pokazuje nam Maryję. Przykład kogoś, kto pomaga realnie. Kto robi coś NAPRAWDĘ. Maryja nie wysyła maila z pozdrowieniami ani nie publikuje posta: “idę do kuzynki w góry, pomagać” (w domyśle: “popatrzcie jaka jestem dobra”). Idzie i chce pomóc NAPRAWDĘ. Maryja nie mówi do Anioła: “mam swoje prawa”, “mam swoje plany”, “nie jestem inkubatorem”, ale mówi: “niech mi się stanie” i mówi NAPRAWDĘ. Bierze na siebie wszystkie konsekwencje tej odpowiedzi. Maryja nie wchodzi w rolę Józefa, zabierając mu możliwość decyzji: “bo ja jestem mądrzejsza, bardziej rozgarnięta, wybrana” czy też nie przekonuje Go swoimi kobiecymi sztuczkami, nie manipuluje, Maryja zostawia mu wybór, oddaje się do jego dyspozycji i jego decyzji czy będzie ją chronił i wspierał, czy nie. Maryja szanuje Józefa NAPRAWDĘ. Maryja nie grymasi na liche warunki do życia. Nie marudzi: “i po co ja się na to wszystko zgodziłam”, “na co mi przyszło, mieszkanie w szopie” ale urządza w tej szopie taki dom do którego wejść chciałby każdy. Urządza dom NAPRAWDĘ. Maryja nie oczekuję bogactwa, nie ustawia sobie celu, nie kalkuluje: “Syn będzie Kimś, to się ustawię, odbiję sobie wszystko”. Cieszy się, że została doceniona, zauważona, wyróżniona ale przede wszystkim, że może wziąć na siebie właśnie trud, nie awanse i wygodę, ale prawdziwe życie i wszystkie jego konsekwencje. I cieszy się z tego, co ma, NAPRAWDĘ.

Reklama

Wreszcie Maryja wierzy Bogu NAPRAWDĘ. Nie zastanawia się: czy to dobra interpretacja, czy ten Anioł nie palnął czegoś nieprzygotowany. Czy ten wysłannik Boga nie reprezentuje przypadkiem środowiska, frakcji “kościoła”, której akurat nie popiera. Ona wierzy naprawdę.

Może papież chce pokazać, że za bardzo kombinujemy, że prawdziwa wiara, nadzieja i miłość są proste, tylko myśmy sobie sami tak wszystko zafałszowali, pokomplikowali. Może już wystarczy. Przyszedł czas, żeby przestać udawać i zacząć żyć NAPRAWDĘ.

Naprawdę kochać. Bez kalkulacji i szukania, jak tu wyjść “na swoje”. Naprawdę wierzyć Bogu, że wszystkie Jego prawa są aktualne i wystarczy się tego trzymać, bo  „wielkie rzeczy uczynił nam Wszechmocny ”. Naprawdę mieć  nadzieję, że “znaleźliśmy łaskę u Boga” i tylko do nas należy decyzja czy dalej chcemy udawać, że jest nam dobrze. Czy raczej przyjmiemy tę łaskę NAPRAWDĘ.

Papież, który nie gniewa się na wirtualny świat, ale chętnie z niego korzysta tylko po to, żeby nas tam odnaleźć. Nas zagubionych w różnych rzeczywistościach. Nas pogubionych w samych sobie, coraz trudniej odkrywających kim jesteśmy. Nas podających się za kogoś innego, żeby tylko zrobić lepsze wrażenie. Nas tak dramatycznie szukających prawdziwej miłości. To nas papież właśnie wrzuca w świat Maryi. W świat jej tajemnic. W świat jej pięknego życia. W najbliższych latach to Ona ma być naszym szczególnym drogowskazem. Przykładem dla nas, jak żyć NAPRAWDĘ.

Może papież każe nam patrzeć na Maryję właśnie dlatego, żeby wszystko i dla nas stało się Prawdą. Dokładnie tak jak dla Niej.

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite