Zmysłowy akt miłości

„Pokazujemy życie, nic więcej. Przykro nam, jeśli kogoś uraziło oglądanie zmysłowego aktu miłości, który ukazał się ostatnio na bilbordach. Tak jak WY kochamy życie i ono nas inspiruje do tworzenia fajnych rzeczy.”

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

To fragment odpowiedzi jakiej doczekało się Stowarzyszenie Twoje Sprawa od firmy LPP, właściciel marki House. Korespondencja jest wynikiem protestu przeciwko pornografizacji przestrzeni publicznej w wielkich miastach, które wspomniane stowarzyszenie prowadzi. (polecam: http://twojasprawa.org.pl/)

Ów „zmysłowy akt miłości” rozzuchwalił się na plakatach także w wielu miejscach Krakowa. Chociaż według autorów projektu jest on znakiem stopnia odwagi reklamowanej firmy, to jednak na zdrowy rozum powinien podlegać karze – natychmiastowemu zdjęciu – spaleniu na pniu – przeniesieniu w formie tapety do gabinetu szefa firmy na jego koszt.

Przestrzeń publiczna, zdaje się, nie została na razie przez rządzących ani porzucona, ani zwinięta, ani wyjęta spod prawa. Na takie wybryki z pewnością istnieje prawo. Jeszcze nie zamieniono miejsc wspólnych dla ludzi w koczowiska barbarzyńców. Odczucie przykrości znoszone przez autorów reklamy w wyniku protestu nie ma tu nic do rzeczy. W ogóle cała odpowiedź LPP brzmi jak wymiociny powstałe w wyniku poważnego schorzenia lub kiepski żart dla potrafiącej jedynie rechotać gawiedzi. Ludzie poranieni lub przeciwnie cynicznie raniący innych nie mogą dominować w wolnym państwie. A  tymczasowo dominują.

Jedno pytanie narzuca się bardzo mocno: Czy Polskie miasta mają jakichś władających gospodarzy? (władających, bo nominalnych znamy). Do gospodarskich zajęć musi należeć sprzątanie i ogarnianie miejskich ulic i placów przynajmniej w takim stopniu, żeby sprawiały wrażenie umytych i czystych, minimalnie kulturalnych. Kompletnie nie chodzi tu o gust czy odczucia jakiegoś opętanego przez chore libido środowiska tylko właśnie o kulturę, w stopniu minimalnym chociaż. Idzie o rzecz wspólną, przestrzeń normalną dla oczu, uszu, ludzkiego rozumu.

Sprawa ma poważne konsekwencje. Zwracają na nie uwagę specjaliści. Jeśli nie krakowski magistrat to może jakiś kulturalny attache Niemiec, USA lub Francji weźmie sprawę w swoje ręce. Choćby wtedy, gdy w czasie jesiennego spaceru jego własne dziecko zada mu w rodzimym języku pytanie: „Tato, a dlaczego ta pani tak cierpi na tym plakacie? I co ten pan z nią robi… bo raczej nie muzykę!”

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Czy kamienie mają duszę?

Pojawiła się ostatnio bardzo prosta informacja: Ołtarz pergamoński w Berlinie został zamknięty dla zwiedzających na kilka lat. Frapujące, a patrząc w historię to nawet zatrważające!

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Historia się lubi powtarzać? Nic nowego nie zdarza się pod słońcem? Nieuważnymi będąc, potrafimy przegapiać istotę zjawisk, z lenistwa dajemy mamić się pozorom, zachłyśnięci oświeceniem i jego namolną propagandą nie doceniamy trwającej nieustannie walki duchowej i jej skutków w życiu jednostek i społeczeństw?

Niby nic takiego: jedna z głównych atrakcji turystycznych Berlina – hellenistyczny Ołtarz Pergamoński poddany zostanie renowacji i dlatego co najmniej do 2019 roku będzie niedostępny dla publiczności. Bardzo ciekawe i dające do myślenia jest poznawanie nowożytnych losów tego pogańskiego reliktu.

Ołtarz Pergamoński powstał w II w. przed Chrystusem, za czasów króla Pergamonu Eumenesa II. Był samodzielną potężną budowlą ustawioną pośrodku tarasu na szczycie akropolu górującego nad miastem. Widoczny ze wszystkich stron. Potężny. Budowla miała kształt otwartego ku zachodowi prostokątnego budynku z dwoma skrzydłami wysuniętymi po bokach wielkich schodów. Ponad cokołem biegł fryz. Powyżej fryzu znajdowała się jońska kolumnada, otaczająca całą budowlę. Wewnątrz, na dziedzińcu stał właściwy ołtarz ofiarny.

Starożytna pogańska budowla została odkryta przez ekspedycję niemieckich archeologów w latach 1878-1880. Płaskorzeźby i fragmenty architektoniczne stopniowo wykupywano i   przewożono do Berlina. W stolicy Niemiec ołtarz został zrekonstruowany w latach 1911-1930.

Ta grecka budowla stała się w swoim czasie inspiracją dla Adolfa Hitlera. Z jego woli, na wzór ołtarza pergamońskiego, Albert Speer zbudował słynną Zeppelintribune na stadionie w Norymberdze. Tam, gdzie w oryginale wznosił się "szatański tron", umieszczona została trybuna fuehrera. To na niej przemawiał niemiecki wódz 8 września 1936 roku podczas słynnego Parteitagu.

Czy kamienie mają duszę?

Później ołtarz zaliczał miedzy innymi: ocalenie wśród licznych alianckich bombardowań, przewiezienie przez sowietów do Leningradu, powrót do Berlina po zwróceniu go przez Chruszczowa na fali ocieplenia stosunków z Zachodem w roku 1958.

W roku 2010 wydawnictwo Znak wydało książkę zawierającą, wspomnienia Władysława Bartoszewskiego "Mój Auschwitz". Bartoszewski w książce przedrukowuje między innymi jedną z powojennych broszur autorstwa Zofii Kossak-Szczuckiej zatytułowaną „W piekle”, poświęconą niemieckim obozom koncentracyjnym. W niej można znaleźć trop myślenia uwzględniający – nazwijmy to – duchowość kamieni, a dotyczący losów wspominanego tu ołtarza. W rozdziale "Nic nie dzieje się przypadkiem" autorka stwierdza: „To tron Zeusa, arcydzieło sztuki starożytnej, znajdujący się w Pergamo, słynnym z wyuzdanych misteriów ku czci Asklepiosa, wyobrażonego pod postacią węża, nazywa Ewangelista stolicą Szatana. Obecność ośrodków kultu pogańskich bożków sprawiła, że kościół w Pergamo obowiązany był do większej czujności i gorliwości. Ten tron Zeusa nie zaginął. Nie uległ zniszczeniu, nie rozsypał się w proch, nie został rozbity, nie skradli go rabusie, nie zmiażdżyły go koleje wieków. Gdy tyle innych i cenniejszych zabytków świata starożytnego zanikło bez śladu, tron Zeusa istnieje. Stanowi cenną ozdobę muzeum, które na jego cześć Pergamońskim się zowie. Muzeum i tron znajdują się w Berlinie."

Św. Jan Ewangelista faktycznie w tekście Apokalipsy umieścił list do Kościoła w Pergamonie, w którym znajdują się słowa Chrystusa wprost określające to religijne dzieło pogan, górujące wówczas nad miastem, słowami „tron szatana”. Ktoś spyta: „No i co z tego?, ktoś inny „Czy dzisiaj ma to jakiekolwiek znaczenie?”.

A w Berlinie trwa restauracja…

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >