O niepożytkach słuchania radia w południe

Nowy przebój Maleńczuka „Kosa Tango”, to piosenka o zabijaniu własnego ojca. Zapewniam, że tekst, gdy się nad nim zastanowić przebodzie każdego. Jeśli nie poddawać go analizie może się skończyć jeszcze gorzej.

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Rzadko włączam Radio Kraków, ale czasem w czasie jazdy samochodem to mi się zdarza. I oto właśnie w powyborcze poniedziałkowe południe wysłuchałem serwisu wiadomości na tej właśnie stacji. Zostawiłem jeszcze na chwilę i niespodziewanie przystanęło mi serce. W poniedziałki tuż po południu – można pomyśleć, że jak dla mnie to na Anioł Pański – krakowska radiostacja nadaje audycję Andrzeja Kukuczki zatytułowaną „Grająca szafa”. Z zapowiedzi prowadzącego zorientowałem się, że można w czasie jej trwania zamawiać piosenki. Nie miałem zamiaru…

Jednak w ten pechowy dla eteru poniedziałek, zanim ktokolwiek zamówił pierwszy muzyczny utwór, dla siebie albo dla żony, muzyczny dziennikarz sam nadał utwór ze skandalicznym tekstem. Nie jestem pewien czy nadał go sam od siebie, bo przecież także w radiu publicznym istnieją playlisty… W każdym razie padło na nowy przebój Maleńczuka „Kosa Tango”, czyli na piosenkę o zabijaniu własnego ojca. Zapewniam, że tekst, gdy się nad nim zastanowić przebodzie każdego. Jeśli nie poddawać go analizie może się skończyć jeszcze gorzej.

Rodzimy twórca, sam siebie nazywający artystą, nie podejmuje jednak w śpiewanym utworze starogreckich dylematów i nie opisuje rozstrzygnięć nieuchronnego fatum. Nie, on po prostu wydala z siebie – można zauważyć, że wśród częstochowskich rymów – pomysł na najokropniejszy sposób reagowania syna, który znienawidził własnego ojca. (Kto zechce z łatwością tekst odnajdzie).

Myślę, że ewentualnym problemem twórców z prokuraturą nie ja powinienem się zajmować. Istnieje zapewne jakieś prawo karne, które w Polsce opisuje podżeganie do zabójstwa. Tak, aż tak daleko sięgam własną wyobraźnią: Pracowałem w Nowej Hucie, gdy głośny stał się przypadek morderstwa dokonanego w nocy przez nastolatka na całej rodzinie!

O niepożytkach słuchania radia w południe

Maleńczuk nie musi pamiętać ani znać naukowych opisów dotyczących emocjonalnych zaburzeń czasu dojrzewania i życia ludzkiego w ogóle. Po to mamy państwo, żeby takich tekstów nikt nie cenzurował, ale żeby pobudzonemu wierszoklecie wytłumaczył odpowiedzialność ponoszoną za to, co wyrabia. Zresztą mniejsza o tego pana.

Chodzi o media wogóle, a w tym konkretnym przypadku o media publiczne. Ktoś zapewne powinien dostrzec nienormalność w emitowaniu muzycznych dzieł aspirujących do kultury popularnej, zawierającej takie zdania:

Wręcz się go brzydzę/ I serdecznie nienawidzę/ Przy każdej okazji z ojca swego szydzę/ Nie mogę spać/ Dłużej tego nie zniosę/ Jak tu znowu przyjdzie/ To mu sprzedam kosę.

Poza tym zawsze byłem też ciekaw/ Czy ciało łatwo wchodzi w ciało człowieka/ Ma mieć ostrzy szpic, naostrzony musi być/ Kiedy zadam cios, musi dobrze się wbić/  

Jeśli komuś mało to są w tekście również konkrety:

A w kuchennej szafce leżą cztery kosy/ W nocy nie spałem tylko wymyślałem/ Od samego rana z kosa pracowałem/ Kiedy zadam cios, musi laj la la laj…/

A dla przeciwwagi, z niepokojącą sugestią, że ktoś tym wszystkim w przestrzeni medialnej cynicznie i złowieszczo steruje, zacytuję Łukasza Golca, który w rozmowie z Polskatimes.pl wyjaśnia m.in.: W zeszłym roku w październiku wydaliśmy dwupłytowy album „The best of Golec uOrkiestra”, z okazji jubileuszu 15-lecia zespołu. Znalazła się na nim między innymi piosenka „Młody maj”, która zdeklasowała inne piosenki podczas 50. festiwalu opolskiego w konkursie SuperPremiery, zdobywając trzy główne nagrody. Niestety, nawet to nie pomogło, aby piosenka znalazła się na antenie maistreamowych rozgłośni. Powiedziano nam, że się nie mieści w konwencji… Faktycznie, to niepopularne: „kocham ten kraj, wierzę w ten kraj”…

Wesprzyj nas
Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Kto się modli za Hartmana?

Śmieszny w swojej zapiekłości. Malutki w stosowanej argumentacji. Zagubiony. Przykład etyka, udowadniającego przez wszystko, co publicznie robi, że etyka bez Boga nic nie jest warta.

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Poza Kościołem nie ma zbawiania. Wszyscy do niego należą. Do niego, dlatego że do Chrystusa. Zbawiciel umarł, aby każdy mógł żyć. Dogmat stanowi, że nieznajomość Chrystusa w doczesności nie wyklucza z grona dostępujących Jego zbawczej łaski.

Przez siedem lat pracowałem w Czyżynach, na granicy Nowej Huty, w parafii św. Brata Alberta. On tam mieszka. Na jednym z osiedli wynajmuje mieszkanie. Wśród sąsiadów ma opinie człowieka. I to spokojnego. W ciągu tych siedmiu lat dwukrotnie z błogosławieństwem kolędowym mijałem drzwi jego mieszkania. Za drugim razem wiedziałem już kto to i pomodliłem się za niego w ciszy. Ministranci stukali do sąsiadów piętro wyżej.

Wśród duchowych obowiązków kapłana jest modlitwa i cotygodniowa msza święta w intencji Parafian. Przez wszystkie lata duszpasterskiej posługi kapłani odprawiali – i będą to czynić – msze święte za wszystkich, którzy mieszkają na terenie parafii. Należałem do tych księży, którzy modlili się także za niego. On stale jest objęty ich troską. Bez względu na wszystko. Chce tego czy nie chce. Czy się bawi najświętszymi sprawami jak profan czy wypełnia zlecone zadania jak agent czy też bluźni jak opętaniec. Dawniej ludzie nazywali takich pomyleńcami. Trafne.

Cham – najmłodszy z 3 synów Noego. Jego historię opisuje Księga Rodzaju. Przez swoje zachowanie wobec ojca stał się synonimem człowieka ordynarnego, grubiańskiego, nieokrzesanego, niekulturalnego (def. Słownik Języka Polskiego)

Hartman – typowy cham – według biblijnego wzoru. Śmiało mogę tak napisać, bo mi, jako polskiemu księdzu, bezpodstawnie ubliżył. Boleśnie ubliżył.

Czyni to zupełnie bezkarnie. Brak reakcji ze strony prokuratury traktuję jak typowy puls systemu. Oficjalny brak reakcji Kościoła uważam za bardzo poważny błąd. A ludzie i tak reagują, każdy według posiadanych talentów. Tymczasem człowieka szkoda. Powinien być ukarany sprawiedliwie. W przeciwnym razie obelgi do niego wrócą i to się bardzo źle skończy.

Chętnie wniósłbym do prokuratury sprawę o ściganie go z urzędu, ale sytuacja polskiej prokuratury i moja o niej opinia skutecznie od tego odpędza. Na proces sądowy w – śmiechu i gorzkich łez wartych – sądach szkoda zdrowia.

Zostanie zatem po staremu: otoczony wciąż modlitwą Kościoła, którego nie zna i którego nienawidzi, spokojny dla sąsiadów, niezrozumiały dla zdrowego rozsądku. Śmieszny w swojej zapiekłości. Mały, malutki w stosowanej argumentacji. Zagubiony. Kompetentny przykład etyka, udowadniającego przez wszystko co publicznie robi, że etyka bez Boga nic nie jest warta. Zupełnie nic.



Przeczytaj również:


Cham. Przeklęty podglądacz



Wesprzyj nas
Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >