Nasze projekty

Izajasz – ewangelista Starego Testamentu. Biblijni przewodnicy po adwencie

Dziś wiemy, że Izajasz głosił nie tylko z ust, ale i prosto z serca, ponieważ księga nazwana jego imieniem zawiera nie tylko metaforyczny, ale w dużej mierze także dosłowny opis życia Jezusa. Co ciekawe - Izajasz opisał losy Jezusa VIII wieków przed Jego narodzeniem. Które z jego proroctw się spełniły?

Reklama

Opisał losy Jezusa na długo przed Jego Narodzeniem

Czy są na świecie ludzie, którzy nie potrzebują budzika? Trudno to sobie wyobrazić, choć z pewnością jest ich wielu, bo przecież spór między nocnymi markami a rannymi ptaszkami trwa od niepamiętnych czasów. Cóż jednak z tego, że ten wstaje rano, a tamten w południe, gdy można obudzić się i nawet całkiem nieźle funkcjonować, a mimo to jednak być nieobudzonym w swoim życiu — jeść, ale nie czuć smaku codzienności, oddychać, ale nie poznawać życia pełną piersią, wierzyć, ale w rzeczywistości nie uwierzyć Bogu, być wolnym, ale nigdy nie wybrać miłości.

Niewielu jest śmiałków, którzy odważają się naprawdę wstać, a jeszcze mniej takich, którzy robią to przed świtem. Do tych najbardziej ekstremalnych należał z pewnością człowiek, który żył w VIII wieku przed narodzeniem Chrystusa, a którego imię oznaczało „Jahwe jest zbawieniem”. Prorok Izajasz, bo o nim mowa, ośmielił się na takie życie i w związku z tym stał się, jak to określił święty Hieronim, ewangelistą Starego Testamentu, czyli kimś, kto opisał losy Jezusa przed świtem, przed pierwszym Bożym Narodzeniem.

Ikona greckokatolicka przedstawiająca proroka Izajasza z aniołem, który ogniem namaszcza usta Izajasza, aby głosił słowa Boga. Ikona została namalowana pod koniec XVIII wieku jako część ikonostasu katedry greckokatolickiej w Hajdúdorog na Węgrzech / fot. jojojoe / wikimedia commons

Zawodowy prorok

Od Izajasza dzielą nas prawie trzy tysiąclecia — nieprzeliczone strony napisanych w tym czasie ksiąg, nieogarnione łańcuchy ludzkich istnień, powodzie, trzęsienia ziemi, wielkie odkrycia naukowe, prawie nigdy niekończące się wojny, a do tego jeszcze cywilizacja zasiedlająca kosmos i budująca coraz szerszą globalną wioskę. Jak spotkać się z tym, co mówił, o czym pisał i jak żył? A także: jak potraktować go jako przewodnika na szybko uciekający czas Adwentu?

Reklama
Reklama

Wbrew pozorom daleki Izajasz jest dość bliski temu, w czym żyjemy. Choć większość z nas uważa, że był on z zawodu prorokiem, to jednak na co dzień wykonywał papierkową robotę na dworze królewskim. Miał żonę, dwóch synów i lubił angażować się w politykę, mimo że raz mu to wychodziło, a innym razem mocno obrywał.

Stopniowe oswajanie się z prorokiem, burzy w nas jednak momentalnie cytat z jego tekstów: W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał (Iz 6,1-2). Wizja? Objawienie? Pewnie myślimy: to nie dla nas! Nie ujmując nic z niezwykłości tego wydarzenia, mogło być ono jednak znacznie prostsze ze niż wygląda na pierwszy rzut oka.

Pewnie Izajasz poszedł „w niedzielę do kościoła”, a raczej w szabat do świątyni, i po prostu szczerze się przed Bogiem pomodlił. Bogu zaś nie potrzeba wiele i gdy tylko zobaczył szukające Go serce Izajasza, od razu się przed nim odsłonił i pokazał mu swoje pomysły, potrzeby i pragnienia, zapraszając do współpracy.

Reklama
Reklama
Michał Anioł, Izajasz, Kaplica Sykstyńska / fot. Jörg Bittner Unna wikimedia commons / CC BY

Szczęśliwi, co nie widzieli, a poznali

Czy Izajaszowi opłacało się entuzjastycznie odpowiedzieć Bogu: Oto ja, poślij mnie (Iz 6,8)? I tak i nie. Choć odważnie działał, upominał, głosił słowa samego Boga, zyskał wielu uczniów oraz naśladowców, a za życia okrzyknięto go niemalże bohaterem narodowym, to jednak, jak podaje chrześcijański apokryf pt. „Wniebowstąpienie Izajasza”, ostatecznie przecięto go drewnianą piłą na pół. Mimo to słowa, które głosił, przetrwały znacznie dłużej niż jego ziemskie życie, a ich treść była o wiele bogatsza niż wydało się jego słuchaczom, a może też i samemu prorokowi.

Pan Bóg nadał im szczególną wartość, co ciekawie opisuje jedna z żydowskich legend. Opowiada ona o tym, jak podczas powoływania Izajasza na proroka Bóg powiedział mu, że namaści go bardziej niż innych swoich posłańców. Wszyscy przed Izajaszem głosili bowiem to, co usłyszeli od swych poprzedników, na przykład Elizeusz od Eliasza, siedemdziesięciu starszych od Mojżesza, a Izajasz będzie mówił prosto z ust Wszechmogącego. Dziś zaś wiemy, że Izajasz głosił nie tylko z ust, ale i prosto z serca, ponieważ księga nazwana jego imieniem zawiera opis życia Jezusa, Syna Bożego, nie tylko metaforyczny, ale w dużej mierze także dosłowny. Sam Jezus zgodził się z tym, że Jego działania już wcześniej zaistniały w ustach Izajasza, gdy w synagodze w Nazarecie, cytując fragment jego proroctwa powiedział: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli (Łk 4, 21).

Co zaś konkretnie się spełniło? Na przykład to, że Dziewica poczęła i porodziła Syna, a On stał się Emmanuelem, czyli Bogiem niezwykle bliskim człowiekowi (por. Iz 7, 14). Spełniły się także słowa o tym, że z rodu Jessego narodził się Ktoś, na kim całkowicie spoczął Duch Pana (por. Iz 11,1), a także o tym, że narodom kroczącym w ciemności zabłysło niekończące się Światło (por. 9,1). Izajasz jako świetny kaznodzieja wiele mówił też obrazami i nieraz opowiadał o przepięknej Odrośli Pana, która stanie się ozdobą i chwałą Izraela (por. Iz 4,2). W jego tekstach co chwilę pojawia się jakieś drzewo, które wśród mnogich symbolicznych znaczeń, mimochodem łączy się w jeden obraz zawierający często sprzeczne (choć w zestawieniu z dziejami Jezusa jednak spójne) odsłony. U Izajasza spotkamy więc winnicę, w której Przyjaciel zasadził szlachetną winorośl (por. Iz 5,1-2), ale i wyrastające na spękanej ziemi młode drzewo, które wyglądem przypomina raczej powyginany korzeń (por. Iz 53, 2). Czy zatem Księga Izajasza nie przypomina Ewangelii o Jezusie, Krzewie winnym, który był zasadzony nad płynącą wodą Ducha Świętego, a jednocześnie dał się zupełnie ogołocić z wdzięku i blasku na krzyżu, by wydawać najwspanialsze owoce?

Reklama

Sięgać po owoce

Może zatem warto w tym roku, gdy podczas rorat zaśpiewamy cytat z Izajasza o tym, by niebiosa spuściły rosę (Rorate coeli desuper… por. Iz 45,8) lub gdy może zaczniemy szukać tego szczęśliwego drzewka (symbolu rajskiego drzewa), które ozdobimy bombkami i świecidełkami w naszym domu, przypomnieć sobie o Drzewie Życia z Księgi Izajasza, o bezlistnym i niemającym blasku, ale niezwykle obficie owocującym Krzewie Winnym i tym razem — nie tak jak w raju — spokojnie sięgnąć po Jego owoce, które naprawdę dają życie? Izajasz jako Adwentowy przewodnik podpowiada, by bez lęku brać owoce Drzewa Życia, czyli bez wstydu i obawy sięgać po sakramenty — spowiedź, Eucharystię, adorację. Może to wydaje się banalne i mało odkrywcze — tak, w sumie takie jest, ale to jedyny, dostępny na wyciągnięcie ręki sposób, by przestać żyć w mroku, by jak Izajasz doświadczyć Słońca nawet przed świtem.

Zanim siądziemy więc przy drzewku — choince, by zanucić „Cichą noc”, dobrze choć raz dziennie zatrzymać się przy Drzewie — Chrystusie i zanucić Mu cokolwiek, byle ze szczerego serca i zatęsknić za Jego chwałą, która wypełnia wszystko, nie tylko świątynię, ale cały nasz codzienny świat. A może jak Izajaszowi podczas widzenia Bóg i nam się odsłoni w swoich pragnieniach? Może i nas zaprosi do swoich pomysłów? A może i nasze życie, nasze słowa, nasze działania staną się Ewangelią?

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę