Nasze projekty

Biblia. Księga, która narodziła się w rodzinie

"Historie rodziny w Biblii są zróżnicowane i niełatwe! Moglibyśmy je nazwać „real family”. Poznajemy domy, w których są realne problemy i to duże. Ile mamy takich historii współcześnie, wynikających z niemalże dokładnie takich sytuacji!". Co Biblia mówi o rodzinie? O tym rozmawiamy z biblistą, Piotrem Kosiakiem.

Reklama

Anna Koźlik: Czy Pismo Święte może coś „dać” współczesnej rodzinie?

Piotr Kosiak: Biblia jest bardzo rodzinną księgą i narodziła się w rodzinie. To nie było tak, że ktoś sobie siedział na skale, nagle przyfrunął do niego anioł i powiedział : „Pisz to i to” albo „Szanowny panie Abrahamie, zrobię z tobą taką historię.” To wszystko się rodzi w rodzinie, w klanach. Dlatego Biblia jest fascynująca, ponieważ jest historią człowieka, który żyje zawsze w rodzinie, od samego początku. Bóg w Starym Testamencie przygotowuje ludzi na przyjęcie Jezusa Chrystusa, opowiadając wiele historii zakorzenionych w najbliższych relacjach międzyludzkich. Samo już stworzenie człowieka jest historią rodziny. Adam (po hebrajsku człowiek) nie czuje się spełniony, pomimo tego, że Bóg daje mu coś niesamowitego: władzę nadawania imion. W tradycji semickiej to nie jest tylko kwestia nadania samej nazwy, ale nadanie najgłębszej istoty jakiemuś stworzeniu. Adam zaproszony do tego aktu stwórczego, nie czuje się wcale spełniony. Pomimo tego, że ma coś boskiego w swoich rękach poprzez to określanie istoty, jest smutny. Bóg pozwala ucieszyć się mu poprzez stworzenie Ewy, hawy- matki. Dopiero wtedy Adam odnajduje szczęście! Zaczyna się cała historia Starego Testamentu, którą można by było sprowadzić do wspólnego mianownika, jakim jest właśnie historia rodziny.

Jakie są rodziny w Biblii? Bezproblemowe?

Reklama
Reklama

Zróżnicowane i niełatwe! Moglibyśmy je nazwać „real family”. Poznajemy domy, w których są realne problemy i to duże! Od razu pojawiają się Kain i Abel i tarcie między braćmi – jest zazdrość, walka o wpływy, niekończąca się na zwykłej niechęci, ale na zabójstwie. Mamy w dalszej kolejności problemy w rodzinach związane z pożądliwością – mamy córki Lota, pojawia się historia Tamar, która uwodzi swojego ojca, bo bardzo chce mieć dzieci. Pojawia się także problem bezdzietności. Znamy historię Abrahama i Sary, spełnionego i nowoczesnego małżeństwa, które ma wszystko prócz dzieci. Sara w swojej bezradności wpada na pewien pomysł i jej myślenie jest takie, jak naszego współczesnego świata. Mówi do Abrahama: „Jest w naszej tradycji taki zwyczaj, byś wziął moją niewolnicę, niech ona urodzi na moich kolanach Twoje dziecko”. Na pierwszych niemalże kartach Pisma mamy zarysowaną rodzinę zastępczą. Potem w tej samej rodzinie mamy problem z tym, że dziecko Hagar zaczyna rywalizować  z dzieckiem Sary i Abrahama, Izaakiem.

Czyli „nic nowego pod słońcem”?

Ile mamy takich historii współcześnie, wynikających z niemalże dokładnie takich sytuacji?! Jak żadnego z dzieci nie faworyzować? Krok dalej pojawia się ogromne wyzwanie przed Abrahamem – Bóg chce sprawdzić czy jest w życiu Abrahama nadal na pierwszym miejscu, widząc, że Izaak staje się bogiem dla swojego ojca. Ile w naszych rodzinach jest takich problemów, kiedy małżonkowie zapominają o swojej więzi, o sakramencie i stawiają dzieci na pierwszym miejscu? Pierwotna relacja to relacja mąż-żona, a nie dzieci, które są owocem miłości męża do żony. Kulminacją jest rodzina w Nazarecie. Piękna niewiasta Miriam zakochuje się w Józefie, Józef zakochuje się w Miriam i nagle dzieje się rzecz nieprawdopodobna. Józefowi wali się świat, bo kobieta, którą zna i kocha, co więcej wychowana w świątyni, a więc pobożna, przychodzi do niego będąc już w ciąży. Na początku trudno uwierzyć Aniołowi, który przyszedł i mówi Józefowi o poczęciu z Ducha Świętego! Mamy więc problemy związane z brakiem potomstwa, z rywalizacją, z wychowaniem dzieci. A z drugiej strony odnajdziemy też w niej miejsca bardzo erotyczne, co uwypukla się szczególnie w „Pieśni nad Pieśniami”.

Reklama
Reklama
Dobrym korzystaniem z Biblii w kontekście rodzinnym jest faktycznie znajdywanie płaszczyzn wspólnych. Jeśli mamy w małżeństwie, np. problemy z płodnością, próbujemy się zaprzyjaźnić z bohaterami, którzy jej doświadczali. Zaczynamy zgłębiać ich historię, medytujemy nad nią. To pierwszy krok w tym, by Pismo Święte odnosić do swojego życia

Rodziny codziennie pracują na szczęśliwe relacje, wychowują dzieci albo o nie się starają, ale i też nieraz są podzielone, w kryzysie, z zamiecionymi problemami pod dywan. Jaka jest szansa, że znajdziemy w Słowie Bożym system rodzinny podobny do naszego? A jeśli już, to co z tym zrobić?

Dobrym korzystaniem z Biblii w kontekście rodzinnym jest faktycznie znajdywanie płaszczyzn wspólnych. Jeśli mamy w małżeństwie, np. problemy z płodnością, próbujemy się zaprzyjaźnić z bohaterami, którzy jej doświadczali. Zaczynamy zgłębiać ich historię, medytujemy nad nią. To pierwszy krok w tym, by Pismo Święte odnosić do swojego życia. Z czasem zobaczę w tej opowieści coraz więcej szczegółów, znajdę punkty wspólne, jak smutek, ucieczka w pracę. Zaczynam przeglądać się w tych postaciach biblijnych, zauważam zachowania mojego współmałżonka, który z jednej strony analizuje problem, może trochę się z tego śmieje jak Sara, ale to śmiech pomieszany ze smutkiem.

Drugim krokiem może być dla nas modlitwa tekstem, w którym odnajdujemy postaci podobne nam. Kiedy już poznaliśmy czyjąś historię, udało nam się zaprzyjaźnić, to wchodzimy w modlitwę. Staję przed Bogiem, modląc się np. za pośrednictwem Abrahama i Sary. To ma być prosta modlitwa: „Panie Boże, ja się odnajduję w tej historii Abrahama i Sary, widzę, że oni przeżywali dokładnie to samo. Ty dajesz mi to słowo, które jest prawdziwe. Ty możesz zrobić z moją historią podobnie, wskaż jakąś drogę… Może dziś naszym etapem jest rodzina zastępcza, jaką dla nich była Hagar. Jeśli tak jest, to daj nam dobrych ludzi, którzy mogą nam w to wejść”. Taka szczera, prosta, płynąca z serca, ale i dogłębnie ludzka modlitwa tym tekstem pokazuje też, że taka jest sama Biblia. Prosta i bardzo ludzka. Żeby zrozumieć ten tekst głębiej, wystarczy poszukać dobrych biblistów czy historyków tekstu, np. kanały na YouTube o. Adama Szustaka, śp. ks. Piotra Pawlukiewicza, które pomogą poznać tekst bardziej intelektualnie. Pomocą może być także powieszenie obrazu, ikony w swoim miejscu pracy, przy biurku czy nawet w kuchni. Potrzebujemy w życiu takich rytuałów, symboli. Takimi prostymi zabiegami możemy postacie biblijne ożywić i zaprosić pod nasz dach.

Reklama

Czy to, że Stary Testament i Nowy różnią się od siebie –  bo tak biegła historia Zbawienia – wpływa na to, że obraz rodziny w tych dwóch częściach Pisma jest inny? Rozwija się, czy raczej jest niezmienny?

Stary Testament obrósł legendą, że jest stary, trudny, a może i nawet niepotrzebny. Ludzie na pierwszy rzut oka widzą tam Boga karzącego i nie wiedzą, jak się do tego zabrać. Z racji tego, że jesteśmy chrześcijanami, to jest nam bliższy Jezus, apostołowie, Kościół i bardziej serdecznie dlatego też traktujemy Nowy Testament. A przecież Pismo Święte jest jedno i całe, to zbiór ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Jak się zaczyna czytać księgi Starego Przymierza, to widać, że to pewna zapowiedź tego, co będzie się wypełniało w Nowym Przymierzu. Są treści, które się przenikają i uzupełniają. Jezus cytuje najczęściej proroka Izajasza, prawie 100 razy. Jeśli Jezus jako człowiek zna Stary Testament to przykład dla nas, żeby do tych treści odważnie sięgać.

Czy to znaczy, że w każdym domu powinna być Biblia i szereg ksiąg komentujących?

Nie zachęcam do czytania Biblii „od A do Z”, bo tak się czyta na studiach teologicznych, kiedy ma się pewien aparat do tego i dostęp szeregu komentarzy. Do tekstu trzeba też po prostu dojrzeć. Przyjdzie taki czas, że poczujesz, że jest to czas na Pismo. Zachęcam do czytania Pisma księgami, np. chciałbym adwent przeżyć z bohaterami Księgi Rodzaju. Polecam w Internecie szukać komentarzy ks. Pawlukiewicza, abpa Rysia, o. Adama Szustaka. Edycja św. Pawła wydała „Nowe komentarze biblijne” napisane bardzo zrozumiałym językiem, dla każdego, kto ma średnie wykształcenie. Fantastyczna pomoc!

Ks. Pawlukiewicz w swojej autobiografii wspominał, że w jego domu rodzinnym każdy miał swoją książeczkę do nabożeństwa, każdy zupełnie inną. Co jeśli w rodzinie każdy z nas ma inną duchowość? To przeszkoda, czy potencjał do pełniejszego odbioru Pisma Świętego?

Mogę powiedzieć jak my w rodzinie staramy się to robić, szczególnie podczas pandemii, kiedy nie zawsze w niedzielę możemy pójść do kościoła ze względu na obostrzenia. Mamy zwyczaj przygotowania się do Liturgii, albo zakładamy, że wspólnie chcemy przeczytać rodzinnie jakąś księgę. Ale jesteśmy nawet w jednej rodzinie różni, i dzięki Bogu, że jesteśmy różni! Komuś bliższy jest Nowy Testament, komuś listy Jakuba, a ktoś najchętniej sięga po psalmy. Dobrze jest stymulować też dzieci do tego, co lubią. Możemy kupić fajną starożytną mapę i zobaczyć, jak wyglądał dawny świat. Ucząc się Biblii, uczymy się wielu przedmiotów, to bardzo rozwojowe. To nie tylko kwestia pracy w domu! W czasie urlopu mamy możliwość podróżować z Biblią, tak, żeby dzieci doświadczyły tej realnej bliskości naszego życia i Biblii. Kiedy dzieci mają taką interdyscyplinarność, to czują się tym zachęcone! Można wręcz ugotować potrawy biblijne – rybę, podpłomyk Abrahama, zupę soczewicową. Dlaczego nie gotować z Biblią? Przy okazji przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, przy przygotowaniu szopki, poszukajmy wspólnie jak ta grota wyglądała, doczytajmy razem jak mogli wyglądać pasterze, przeczytajmy fragment opisu św. Łukasza.  Dzięki takim prostym elementom już wchodzimy w świat Pisma i jesteśmy w tym rodzinnie razem.

Czy jest jakiś uniwersalny sposób na rodzinne czytanie i poznawanie Słowa Bożego? Od czego zacząć? Mamy jakąś współczesną Biblię Pauperum?

Proponowałbym korzystać z tego, co mamy w domu. Nagle się może okazać, że Biblia, którą mamy, już dawno nie była otwierana. Najlepsza jest ta, która jest przez nas po prostu czytana. Możemy też skorzystać z atrakcyjnych słuchowisk jak Biblia Audio Superprodukcja, ale i Biblia Audio Kids. Kiedyś Bibllia była czytana tylko w kościele. Ludzie na co dzień mieli przez całe wieki zamiast niej piękne arcydzieła sztuki, np. witraże i to im wystarczało. Do pewnego momentu Biblia przecież była po łacinie! I choć nadal jest często i chętnie kupowana na całym świecie, nie ma się co oszukiwać, że wszyscy po nią sięgną. A po słuchowisko już tak. Biblia Audio Kids, czytana przez dzieci i komentowana przez biblistę, może być taką współczesną Biblią Pauperum, czymś, czym były kiedyś witraże. Stoisz w korku i możesz po prostu odsłuchać atrakcyjnego, zrobionego z rozmachem słuchowiska jakim jest Biblia Audio Superprodukcja. Świetna jakość, dźwięki wyłowione wręcz z Izraela! A kiedy pojawia się coś  niezrozumiałego, szukajmy dostępnych komentarzy. Jest ich naprawdę dużo. Pismo Święte jest arcyludzkim tekstem, który nic nie tuszuje. Pokazuje grzeszność człowieka, czasem wręcz jego słabiznę. Nasze życie nie zawsze jest usłane płatkami róż i cukrem pudrem. W Biblii jest wiele wspaniałych momentów, np. kiedy otwiera się Morze Czerwone, ale są też trudne, jak zdrada Judasza, zaparcie się Piotra. Samo życie. Biblia jest doskonałym podręcznikiem rodzinności, bo jest właśnie tak bardzo ludzka.


Dr Piotr Kosiak – biblista teolog, członek Stowarzyszenia Biblistów Polskich. Szczęśliwy mąż i ojciec.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę