7 dni z ,,Plastrem miodu”

Pan Bóg pragnie razem z tobą przeżywać twoją samotność! Chce zaleczyć wszystkie rany, oddalić gorycz i ból. Chce zanurzyć cię w miodzie. Pozwól Mu na to! Polecamy Wam 7 ćwiczeń z najnowszej książki o. Adama Szustaka OP "Plaster miodu".

“Plaster miodu” to zapis adwentowych rekolekcji prowadzonych w roku 2014 przez o. Adama Szustaka OP. Każdego dnia czytelnik poznaje kolejne fragmenty wieczornego słuchowiska. Nowością względem rekolekcji internetowych są ćwiczenia, które można wykonać po każdym rozważaniu Bożego Słowa. Mamy dla Was 7 ćwiczeń – pobierzcie je, wydrukujcie i sprawdźcie na samych sobie!

 


plaster1

 


 

plaster2

 


 

plaster3

 


 

plaster4

 


 

plaster5

 


 

plaster6

 


 

plaster7

 


Szustak_Plaster-miodu_500pcxWięcej ćwiczeń znajdziecie w książce “Plaster miodu”

“Miód dla duszy. Plaster na rany.
Jest Słowo, które może uzdrowić twoje zranienia.
Jest Miód, który może osłodzić twój ból.
Jest i cały PLASTER MIODU, bo każdego dnia Bóg chce ukoić twoje cierpienia, przyłożyć plastry swojego Słowa do twoich ran.

Cieszące się milionową publicznością rekolekcje o. Adama Szustaka otwierają oczy, pokazując, że Słowo Boże jest żywe i skuteczne. Uczą, jak zaufać i uwierzyć, że biblijne wydarzenia to nie nabożne legendy, ale konkretna rzeczywistość, która może zmienić twoje tu i teraz. Zapraszają do wspólnego czytania Pisma Świętego i modlitwy.

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
  • martaiglinska

    Bóg zapłać za każde słowo!

  • Karolina Zioło

    Cyle jednak jest prawdą, ze chce Ojciec zostać najbardziej znanym youtuberem chrześcijańskim :)

  • --> Show comments

    Adam Szustak OP: sposób na najlepszą adorację

    Aby dowiedzieć się jak adorować, jak rozmawiać z Bogiem i na niego patrzeć, musimy być jak Apostołowie obserwujący relację Jezusa z Bogiem - musimy zacząć chcieć potrafić modlić się tak, jak robił to On

    Artykuł powstał na podstawie fragmentów konferencji wygłoszonej przez Adama Szustaka OP w Dominikańskim Duszpasterstwie Akademickim Beczka w Krakowie.


    Zwykle na adoracji łapiemy „nawijkę”. Zasypujemy Jezusa swoimi życiowymi sprawami. A  może warto wsłuchać się, wpatrzeć i nie przeszkadzać? Te nasze życiowe sprawy mogą być oczywiście niezwykle ważne i warte modlitwy. Istnieje jednak ryzyko, że przedstawiając je wszystkie, przez większość czasu będziemy skupiać się na kimś innym, a nie na Nim. I wtedy wychodząc z kościoła możemy mieć poczucie, że zmarnowaliśmy czas, że nie potrafimy się modlić. Bierze się to z tego prostego powodu, że spotkaliśmy się ze sobą, a nie z Nim.

    Warto spróbować popatrzeć na adorację niekoniecznie jak na modlitwę czy dobre dzieło do wykonania, które mogą się udać lub nie, ale jak na spotkanie z Oblubieńcem. On siada po jednej stronie stołu, Ty z drugiej. Możesz mu albo sprawić radość, albo nie.

    Jezus będąc z nami w trakcie adoracji chce zająć się każdym najdrobniejszym szczegółem w nas, niezależnie od naszego nastawienia. Podobnie, jak w Ogrodzie Oliwnym zajął się Malchusem. Gdy dochodzi do pojmania Jezusa, wywiązuje się bójka, w której traci ucho. Jezus dostrzega to i w tym ostatnim momencie, chociaż wie, że zaraz będzie torturowany i skazany na okrutną śmierć, uzdrawia go. Jak na takie coś można odpowiedzieć? Nie żalem za swoje błędy lub tysiącem próśb, ale miłością i to taką, która nie szuka siebie.

    Jeśli przez dłuższy czas nie próbujemy zająć się sobą, to w pewnym momencie zaczniemy tak tęsknić, że nie możemy już bez Niego żyć. I o to chodzi w adoracji. To nie znaczy, że inne formy modlitwy (prośby, uwielbienia, dziękczynienia) są „gorsze”, ale nie warto zajmować się nimi w jej trakcie, ponieważ to czas na to, żeby się zachwycić Bogiem.

    Adoracja jest jak niedziela, siódmy dzień stworzenia – Bóg patrzy i się zachwyca. Jeśli my też spróbujemy, to znajdziemy się w najszczęśliwszym miejscu na świecie.


    Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

    Wesprzyj nas