Walczyli w Mariupolu, oboje zginęli. Małżeństwo osierociło małego synka

Ałła i Witalij w Mariupolu skończyli szkołę, wzięli ślub, tam urodził się ich synek. Niestety oboje także w tym mieście zginęli. Ich synek ocalał, jednak został sierotą.

fot. Mariana Betsa/Twitter.com

Ukraińskie małżeństwo do Mariupola przybyło kilkanaście lat temu. Mieli wtedy zaledwie po czternaście lat. W tym mieście ukończyli szkołę, wzięli ślub, w nim także urodził się ich synek.

Ałła była fryzjerką. Chciała, żeby wszystko wokół było piękne, zawsze była duszą firmy, a praca paliła jej się w rękach – wspomina kobietę, przyjaciel rodziny Światosław Pałamar, zastępca dowódcy pułku „Azow”.

Witalij był dyrektorem finansowym. Zawsze bardziej martwił się o innych niż o siebie, miał wspaniały głos i bardzo dobrze śpiewał – mówi o przyjacielu Pałamar.

Reklama
Reklama

Oboje zginęli w wyniku rosyjskiej inwazji. Witalij zmarł 15 kwietnia. Natomiast jego żonę 8 maja zabiła rosyjska bomba lotnicza. Ich synek ocalał, jednak został sierotą.

Byliśmy przyjaciółmi. Alloszka była chrzestną mojego syna. Zginęło dwoje Bohaterów. Cała rodzina zginęła. I nic nie mogłem zrobić – wspomina przyjaciół Światosław Pałamar.

Reklama
Reklama

pa, onet.pl/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę